|
Walec personalny sunie powoli przez Polskę. Ostatnio pod jego kołami znalazł się Krzysztof Koehler, jeszcze do przedwczoraj dyrektor TVP Kultura. Zastąpiła go Katarzyna Janowska, jeszcze raz potwierdzając prawdę absolutną: w Polsce warto być grzecznym. Wszyscy to zrozumieli, nawet prawicowcy – kiedyś niegrzeczni wobec Michnika, Mazowieckiego, Balcerowicza, Wałęsy, ostatecznie, żeby przeżyć (na jakim takim poziomie), musieli stać się grzeczni wobec Kaczyńskiego. Porównując jednak dzisiejszych (i wczorajszych) ludzi prawicy od polityki kulturalnej (Walendziak, Gasper, Koehler, Górny, Ziemkiewicz, nawet Terlikowski) z Juliuszem Braunem i jego nominatami (trochę do powiedzenia ma także Piwowar), jest mi trochę smutno. Może teraz rozumiecie już, dlaczego mając do wyboru Bronisława Komorowskiego i wariatów, ludzie mojego pokolenia wybierali wariatów. Bo na Komorowskiego (dwadzieścia lat lotów na drzwiach od stodoły polskiej polityki) sami byliśmy za dziwni, więc pozostawał nam mecenat świrów. Nadal pozostał. Nie wiadomo, co z tego wyniknie. Z jednej strony „kraina łagodności” (za kulisami zarządzana raczej twardą ręką Bondaryka albo przy niewielkim udziale CBA – doskonałego narzędzia do dyscyplinowania sceny politycznej, które Kaczyński zbudował dla Tuska), a z drugiej antysystemowcy zamieniający się powoli z każdym przeżytym rokiem w wariatów (realna ambicja zderzona z realnością ściany). Co z tego wyniknie, nie chciałbym gdybać, ja nawet nie chciałbym tego oglądać, a przecież będę musiał i będę musiał nawet to komentować. Chyba, że wcześniej wygram w totolotka, ale przecież nawet nie gram, więc chyba nie wygram i za dwadzieścia lat będę komentował przewidywalne szaleństwo Pospieszalskiego, Ziemkiewicza, oby nie Koehlera… i równie przewidywalną łagodność Janowskiej.
Jeśli w tym kraju nie powstanie polityczna lewica, polityczny liberalizm, polityczny ktokolwiek – oprócz prawicowego szaleństwa i platformerskiej „krainy łagodności” – to pozostanie nam Tusk i wariaci (może nie zawsze tacy byli, jednak niezrealizowane ambicje plus ściana statystycznie dają Pospieszalskiego, późnego Jacka Karnowskiego, Ziemkiewicza w furii). Czy płaczę nad ludźmi, którzy, gdyby mogli, poderżnęliby mi gardło? Tak płaczę, bo za dużo wariatów w zbyt małym kraju to jednak ryzyko. A poza tym, czy naprawdę wszyscy musieli się nimi stać? Tak, wiem, „eksterminacja” w postaci utraty dyrektorskiego stołka – sam z tego szydziłem w jakichś kilkudziesięciu felietonach na portalu KP. Jednak wymiana wściekłych na wykastrowanych też mnie nie cieszy. Nawet Unii Europejskiej chciałem nie jako krainy pieczonych gołąbków, ale jako nowej, większej, silniejszej ojczyzny wolnych obywateli, gdzie także ludzie mieszkający w Polsce będą mogli uprawiać politykę, spierać się jak europejska lewica z europejską prawicą („brudy pierzemy w domu” – moczarowska fraza, tym razem w wykonaniu Bronisława Komorowskiego, ile razy można tłumaczyć urzędującego prezydenta RP, że on przecież kompletnie nie wie, co mówi?). Jaką politykę gdziekolwiek będzie uprawiała Janowska? Jaką politykę Braun? Jaką politykę oportunistyczny starzec Zieliński w TVP Polonia?
Gdyby miejsce po ludziach obsadzonych na Woronicza przez Kaczyńskiego, obsadzali chociażby ludzie z KP (albo choćby nawet Szumlewicz, który KP nie znosi) czy Palikot. Byłoby się z kim bić i z kim kolegować. Ale będą je obsadzać grzeczni kastraci. Może to jedyna kadra w tym kraju, której Schetyna z Tuskiem potrafią zaufać (wydawali mi się większymi twardzielami)? Komorowski na pewno takie kadry lubi. Jego kariera polityczna dowodzi, że tylko świnka morska nie owinęłaby go sobie wokół palca. Jego prezydenckie ministerstwo to dziś media publiczne, będą je zatem obsadzać świnki morskie w ponadprzeciętnej proporcji. Chociaż czemu mnie to oburza, świnka morska (Cavia porcellus) to w sumie miłe i grzeczne zwierzątko. Siedzi potulnie w swojej klatce i tylko ciągle szuka wśród trocin czegoś do żarcia. Widocznie po latach szaleństw (po dwudziestu latach) zasłużyliśmy sobie na to, aby politykę kulturalną w Polsce uprawiały świnki morskie Bronisława Komorowskiego. Gajowy gajowym, ale do świnek morskich nie strzela. On je awansuje.
Na podobny temat
|
Problem z Hausnerem jest taki, że pró...
"Dysponujemy wszystkimi środkami ...