> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Chytrość rozumu Drukuj
Cezary Michalski   
02.10.2011

O istnienie szatana (a dokładniej o jego istnienie w Nergalu) pokłócili się ze sobą katoliccy księża, a także świeccy święci z naszych NGO-sów wychowani w KIK-ach (patrz Jan Jakub Wygnański). Dla wielu (Terlikowski, Tekieli i reszta Legionu) to najlepszy dowód na to, że szatan bez wątpienia w Nergalu zamieszkał, dla mnie jednak jest to jedynie dowód na różnorodność natury ludzkiej (w pewnych, wcale nie tak szerokich granicach), która różnych ludzi do różnych wyborów prywatnych prowadzi.


Pojawił się bowiem w tym sporze idiotyczny argument, że skoro do telewizji publicznej nie wpuszczono by nazisty kwestionującego Holocaust, to i satanistę twierdzącego, że Biblia to kłamstwo, trzeba stamtąd wyrzucić. Nie ma na to zgody nawet w tym kraju, gdzie liberalna elita elit (znów Jan Jakub Wygnański) wie o liberalizmie i świeckości państwa mniej niż ambitny konserwatywny francuski chłop z wyższym wykształceniem rolniczym (mam na myśli Michela Houellebecqa tęskniącego prywatnie za katolickim matriarchatem, ale publicznie broniącego świeckości francuskiego państwa przed roszczeniami różnych religii).

  

Istnienie Hitlera, tak jak istnienie Stalina, jest kwestią publiczną nawet w liberalizmie. Istnienie obozów koncentracyjnych i GUŁAG-u to fakty. Istnienie szatana (tak jak istnienie Boga, niestety) jest w świecie liberalnym kwestią prywatną, która nie może determinować kształtu ładu prawnego i instytucjonalnego. Obowiązuje on bowiem również ludzi, którzy w Boga i szatana nie wierzą. Wiara nie jest wiedzą i na tej nad wyraz subtelnej różnicy ufundowany został ład liberalny.

  

Kiedy dla wierzących w Europie wiara była wiedzą, twardą wiedzą polityczną, twardą ideologią władzy (czy to może szatan podpowiedział chrześcijanom tę okrutną pomyłkę?), w imię krzyża dokonywano tu nieustających rzezi, których ofiary szły w dziesiątki milionów (a co działo się wówczas w imię krzyża poza granicami Europy?). Nie to, żeby później świecki spór o fakty oraz ich znaczenie nie spowodował masakr równie okrutnych, a z racji rozwoju technologii zabójstwa nawet bardziej masowych (patrz XX wiek). Przynajmniej jednak chrześcijaństwo, od kiedy zostało raz na zawsze oddzielone od pewności publicznej, od narzędzi władzy, nie jest już źródłem i usprawiedliwieniem rzezi. Wyjątkiem była Hiszpania i od razu tam katolików poniosło (patrz Cmentarze pod księżycem Georges’a Bernanosa). 

  

Polskę też czeka oddzielenie prywatnej hipotezy wiary od publicznej pewności świeckiej wiedzy i władzy. Bo wiara nie jest wiedzą (i władzą), bo wiara nie jest świecką pewnością. Pomylenie wiary z publiczną, państwową pewnością degeneruje zarówno wiedzę i władzę, jak też religijną wiarę (nie wierzycie, to popatrzcie na Paetza, Wielgusa, Rydzyka, Meringa, Tekielego, Terlikowskiego). Wolałbym, żeby to oddzielenie wiedzy i władzy od wiary zaszło w Polsce łagodnie. Mam jednak dziwne przeczucie (oczywiście jestem przewrażliwiony, jak to inteligent), że bez takiej czy innej przemocy się nie obejdzie.

  

Oczywiście każda realność to półcienie, półtony. Dlatego uważałem i nadal uważam za głupi błąd decyzję Juliusza Brauna, aby nauczanie Polaków świeckości państwa rozpocząć od pokazania im Nergala w telewizji publicznej, a nie od nauczenia świeckości Bronisława Komorowskiego. Ten o istnieniu świeckich instytucji publicznych chyba nawet nie słyszał, tak przynajmniej można pomyśleć, oglądając go z towarzyszeniem kamer telewizji Brauna na każdej kolejnej procesji. Ale „chytrość rozumu” (cyt. za G. W. F. Hegel) sprawia, że rewolucje wybuchają, zmieniają się epoki i style myślenia. Wszystko to z ludzkich błędów, lenistwa, drobnych interesików i niecnych zamiarów, a nie z książek napisanych przez najmędrszych filozofów ludzkości. Zatem rozum chytrze posłużył się w Polsce Juliuszem Braunem do wywołania konfliktu, który odbiera właśnie Platformie sporo dobrych katolickich głosów (podczas gdy PiS w najlepsze łowi na Nergala), ale dla patrzących i widzących jest zapowiedzią historycznego momentu, gdy w Polsce albo narodzi się świeckie państwo, albo przynajmniej wybuchnie pierwsza poważna zadyma o świeckość (mam nadzieję, że o świeckość, a nie o wojujący ateizm). Nigdy jej jako konserwatysta nie chciałem, ale jako liberał i socjaldemokrata uważam ją za konieczną.


Dwa kluczowe fronty lewicy słabo są w Polsce bronione. Tak się składa, że są to także kluczowe fronty liberalizmu (nie mówię „neoliberalnego zdziczenia”) i konserwatyzmu (nie mówię „zdziczenia neokonserwatywnego”). Świeckość państwa, oddzielenie religii od władzy świeckiej, dla dobra zarówno religii jak też państwa – to jeden z tych frontów. Drugi front to walka w obronie samego przetrwania społeczeństwa (a nie tylko „pojedynczych mężczyzn, kobiet i ich rodzin”, cyt. Margaret Thatcher), walka o przypomnienie sobie powodów, dla których na Zachodzie narodziła się kiedyś redystrybucja, progresja podatkowa, powszechne kształcenie, system stypendialny, powszechne ubezpieczenia zdrowotne i społeczne, prawo pracy i związki zawodowe. 

  

Oba fronty padają dziś w Polsce pod ciosami dziczy – dziczy politycznej (Poncyliusz z muszką Korwina), biznesowej, medialnej, neoliberalnej, neokonserwatywnej i pseudokatolickiej (pseudo, gdyż Kościół miał kiedyś przynajmniej jakiś cień społecznego nauczania, dzisiaj już go nie ma). A gdzie jest lewica? Polityczna? Skuteczna? Czemu nie powstaje?

  

Przepraszam, że tak Trylogią mi się poleciało (zawsze lubiłem heroiczny styl w felietonie), ale faktycznie nadszedł czas, żeby jakiś lewicowy (liberalny, konserwatywny) pułkownik Wołodyjowski z grobu się podniósł, by obronić lub choćby wytłumaczyć Polakom powód, dla którego oddzielenie religii od władzy świeckiej jest dobre i dla religii, i dla władzy świeckiej. I aby obronił lub choćby wytłumaczył Polakom, dlaczego należy chronić przed atakiem dziczy społeczeństwo.

  

Palikot może się przydać na pierwszym froncie – walki o świeckość państwa (tym, którzy twierdzą, że trzeba go usunąć z polskiej sfery publicznej, bo zagraża pokojowi społecznemu odpowiem: dobrze, ale tylko jak jednocześnie usunie się z niej bp. Meringa i abp. Głódzia). Na tym drugim jednak, walki w obronie społeczeństwa, Palikot nie na wiele się przyda, bo sam te wały wysadza. Nie rozumie, dlaczego należałoby bronić społeczeństwa (a nie tylko wolności pędzenia bimbru, robienia kiełbasy i palenia marihuany), bo sam – jak całe moje pokolenie, a jak widzę również pokolenia młodsze – nigdy w żadnym społeczeństwie nie żył, nigdy żadnego społecznego ładu nie zaznał. Zatem kto? Zatem kiedy? Zatem „co robić”? To wy mi powiedzcie. 

 
 
 
 
Komentarze
Dodaj nowy
austriak   |03.10.2011 01:48:09
"Problem Nergala" został rozdmuchany do granic możliwości. Jego
rozwiązanie jest akurat bajecznie proste - likwidacja telewizji publicznej.
Każdy sobie będzie płacił za to, co będzie chciał oglądać. Czy ktoś wierzy
jeszcze w ogóle w jakąś "misję" prowadzoną przez TVP?
artym666  - wiecej chytrosci   |03.10.2011 02:34:00
Proponuje zajrzec jeszcze raz do "List Otwarty do Partii" Sieraka, albo
zastanowic sie, czy nie ma sprzecznosci w apelowaniu o inndywidualnego lidera
spolecznej zmiany, skoro spoleczna zmiana ma polegac, na odbudowie tego, co
spoleczne.
kot   |03.10.2011 09:34:39
Jednostka i społeczeństwo -jak podobne jedności, które siebie nie widzą - to
dwie strony medalu. Ci, którzy widzą jedną ze stron medalu mają oczywiście
uzasadnianą rację co do swojej racji. Nie widząc drugiej są przekonani, jak
tamci,że ich racja jest święta i mądra. A więc trzeba tamtym dołożyć -myślą
jedni i drudzy.
eurypides77   |03.10.2011 11:11:50
Jednym z atutów Palikota (i powodem dla którego będę w tych wyborach głosował na
jego partię) jest to, że jeśli mu się powiedzie (tzn. dostanie wynik lepszy lub
porównywalny do SLD), to może ostatecznie wysadzi to w powietrze SLD jako
liczącą się partię lewicową.

Od czasów afery Rywina, SLD jest politycznym
trupem. Jest martwe, "tylko jeszcze o tym nie wie". A gnicie tego trupa
na lewej stronie sceny politycznej powoduje, że nie może tam powstać żadna
sensowna partia lewicowa bo "poza SLD nie ma życia".

Czy partię tę
stworzą ludzie którzy dziś są z Palikotem, czy część dawnego LiDu, Sierakowski
czy nawet (co jednak pewnie najmniej prawdopodobne) dojdzie do rozłamu w PO i
przesunięcia się na lewo jej lewicującego skrzydła, nie jest ważne - ważne jest
to że po upadku SLD na lewej stronie sceny politycznej powstanie próżnia, którą
ktoś będzie musiał zagospodarować.
daras1983   |03.10.2011 11:31:41
Ciekawy felieton
Psychobloger   |03.10.2011 11:38:47
Takie zachęcanie Kościoła do zgody na stanie się jedną z wielu opcji to albo
naiwność albo zła wola. Skoro ktoś wierzy, że światem rządzi Bóg, to naturalne i
zgodne z jego poglądem jest przedłużenie tych rządów na Ziemi w postaci
Kościoła. Każde inne rozwiązanie jest judaszowym wyparciem i kościołem
bezkofeinowym. Tak jak brak krzyża nie jest pustym miejscem tylko symbolem jego
odrzucenia. Jak intelektualista może tego nie rozumieć?
Gra_ce   |03.10.2011 12:18:36
Gdyby sobie przypomnieć czym w istocie jest Szatan (ten, który oddziela
człowieka od Boga: gr. dia-bolos), to działania tego (i innych
mu podobnych) pana Negrala zdaje się czy jakoś tak, noszą znamiona
inspiracji od kogoś, kto chce właśnie czegoś takiego.
Przy czym nie
uważam że świeckość władzy stoi na przeszkodzie relacji
z Bogiem.
Swoją drogą przydało by się stworzyć bieżącą, roboczą
definicję świeckości władzy nie będącej wojującym ateizmem - bo na tym
etapie władza w sposób oczywisty również przestaje być świecka,
jedynie przejmują ją bigoci innego typu. Jak bronić społeczeństwa?
Zacząć
o nim realnie i pozytywnie marzyć. Zamias marzyć o przewadze,
o wyższym niż inni statusie. Czy i jaK możliwa jest hierachia
społeczna o możliwym do udźwignięcia poziomie opresji dla ludzi będących na dole piramidy? BO ZAWSZE BĘDĄ LUDZIE NA DOLE, bo
zawsze będą ludzie, których imperatywem jest być "wyżej"
i poświęcą życie by kombinować na wszystkie sposoby jak innych
zdołować a siebie wywyższyć - czy to stosując kryteria merytokratyczne, czy
używając teodycei czy też co tam jeszcze uda im się użyć. Narcyzm rules.
diabollo  - "wojujący ateizm"   |03.10.2011 12:29:45
Tym "wojującym ateizmem" to pojechał pan jak ksiądz
proboszcz-dobrodziej.

Oksymon wbijany do głów przez panów proboszczów, jak
widać na przykładzie pana Michalskiego - z sukcesem.

Jeszcze taka uwaga - to
może rzeczywiście mało istotne, tak jak i cała dyskusja nt. pana Nergala -
(porządek chyba jednak jakiś musi być); to że pan Nergal jest "stanistą"
wymyślili biskupi i tzw. "prawicowi publicyści".

Pierwszy lepszy
rozsądniejszy ksiądz - pan Boniecki przytomnie i logicznie zauważył, że skoro
pan Nergal jest niewierzący, nie może być żadnym "satanistą", choć
przytomność to pewnie za trudna dla kleru i większości "prawicowych
publicystów".

A może to właśnie pan ksiądz Boniecki jest nieprzytomny, bo
nie załapuje polityki szefów-hierarchów i tego, że to Kato-Kościół
"promuje" "satanizm" i "satanistów" sobie wymyśla (jak w
przypadku pana Nergala), bo mu jest to potrzebne do boju o symboliczny "rząd
dusz" i dominację katolicko-ideologiczną w przestrzeni publicznej?
viking   |03.10.2011 12:34:20
Na Palikota można patrzeć na dwa sposoby.
Albo jako na polityka albo jako na
znak/wskaźnik/przepowiednię czegoś więcej. W pierwszym przypadku, sprawa jest
jasna. Palikot to populista, karierowicz, co do którego nie wiadomo nawet, jakie
ma tak naprawdę poglądy (może jednak te z OZONU?).
Jeżeli natomiast zastanowimy
się skąd się bierze jego popularność i na co wskazuje, to możemy dojść do
ciekawszych wniosków.
Mamy oto partię, która właściwie nie jest partią, której
jeszcze miesiąc temu wróżono polityczną śmierć i nagle to ta partia staje się
języczkiem u wagi tych wyborów.
Czemu? Moim zdaniem coś w Polsce
"pękło". Przez lata, polityka obyczajowa interesowała wyłącznie
konserwatystów. "Liberałowie" uznawali ją za "temat zastępczy" a
"lewica sldowska", choć próbowała przemalować postkomunistyczne truchło
na nowoczesną socjaldemokrację, nie była w tym ani trochę wiarygodna.
I nagle
okazuje się, że w Polsce można zdobyć poparcie programem liberalnym obyczajowo;
że umizgi do kościoła nie są warunkiem koniecznym politycznej kariery.
To nie
może nie mieć konsekwencji. Nie wiem jeszcze jakich dokładnie. Może będzie to
liberalizacja PO, może właściwe wnioski wyciągnięte przez SLD a może po prostu
wprowadzenie pewnych treści do dyskursu publicznego (co już się częściowo
dzieje)?
Być może Michalski ma rację mówiąc, że to tylko "jeden front".
Ale teraz jest właśnie moment, by na nim powalczyć. I wcale nie chodzi mi o to,
by popierać Ruch Palikota swoim głosem wyborczym, ale o to, by wreszcie przestać
mówić, że "są inne, ważniejsze fronty" niż ten, o który mu chodzi.
Spokojny   |03.10.2011 14:13:56
Niezła diagnoza przyczyn dla których Polacy nie wierzą państwu i woleliby je
rozmontować w przekonaniu, że sami sobie znacznie lepiej poradzą. Po prostu
nigdy żadnego dobrze działającego państwa nie zaznali i nie wiedzą, że jest
możliwe. Widząc polską publiczną telewizję faktycznie można zwątpić w sens
istnienia publicznej TV jakiejkolwiek. Widząc polskie szkoły, szpitale, kolej
czy sądownictwo podobnie. No więc pojawia się wybawca który mówi, że zna lepszy
sposób. Uczcie się, jeździjcie i sądźcie się na własną rękę, a głos medialny
państwa zastąpcie głosem właścicieli mediów i będzie lepiej a na pewno prościej.
Czytam program Palikota. Obiecanki cacanki o legalizacji marychy, wywalenia
kościoła gdzie jego miejsce itd. (już to widzę w tym sejmie) a na koniec podatek
3x18 i najlepsze - że jak sąd wydaje wyrok to od tej pory będzie jawne kto
personalnie ten wyrok wydał. No i to jest rewelacja po prostu, bo przecież na
każdym wyroku w Polsce sędzia jest z imienia i nazwiska podpisany i jak pisze
uzasadnienie wyroku to takoż, a przez cały przebieg sprawy jego nazwisko jest
jawne i wszystkim uczestnikom wiadome. O co więc Palikotowi chodzi? O zjednanie
sobie ludzi którzy się nie znają, nie byli i nie wiedzą o co chodzi, za to mają
jakieś mniej więcej poczucie że coś tam pewnie z tymi sądami jest nie tak. No
jest nie tak, bo sędziów jest co najmniej czterokrotnie za mało w stosunku do
ilości przerabianych spraw i sąd obciążony jest zasadą legalizmu co go zmusza do
rozpatrywania w pełnej procedurze nawet spraw najjawniej absurdalnych typu
wyniesienie telewizora marki Rubin ze świetlicy dwadzieścia lat temu.
Przesłuchanie świadków, powołanie biegłych rzeczoznawców którzy ocenią ile to
dziś warte, wysłanie powiadomień, powołanie obrońcy z urzędu.. Na koniec
umorzenie z braku dowodów, całość pół roku pracy. Ale to zbyt skomplikowane by
się tym zająć, łatwiej pokazać tłumowi anonimowego winnego - złego sędziego
który źle sądzi bo pewnie jest ukryty przed oceną obywatela, co by na pewno sam
to zrobił dużo lepiej. Tak. Nie mamy doświadczenia dobrego państwa. Nasze dobre
państwo zostało zniszczone w roku 966 i od tego czasu nigdy już dobre nie było.
Może rzeczywiście kiedyś musi być taki moment, kiedy zostanie całkowicie
rozmonowane i na nowo przez Polaków samodzielnie stworzone?
kot   |03.10.2011 20:32:58
Cezarego poezja polityczna zdobiona bliskimi mi myślami i głos Spokojnego, jak
często, genialny w swojej słuszności i prostocie. Choć mógłby wypowiedź
zakończyć o dwa zdania wcześniej.
eurypides77   |03.10.2011 22:19:24
@viking

Zgadzam się w zupełności - i dlatego zamierzam głosować na
kandydata z RPP (a nie samego Palikota). Dlaczego? Dam przykład z "mojego
podwórka".

Z RPP startuje w wyborach najwięcej osób otwarcie przyznających
się do swojej orientacji homoseksualnej. Co więcej, osoby te (np. Robert Biedroń
w Gdyni, Tomasz Szypuła w Warszawie) mają spore szanse że rzeczywiście w sejmie
się znajdą (a nie tak jak Krystian Legierski, jak to zwykle w historii SLD bywa,
tylko napędzą głosów "działaczom" z pierwszych miejsc na liście, a sami
nie dostaną wystarczajacego poparcia). A konsekwencje tego dla dyskursu
politycznego w Polsce będą moim zdaniem niezwykle daleko idące - Sejm przestanie
być już tylko miejscem gdzie heteroseksualni (lub ukrycie-homoseksualni)
posłowie rozmawiają o sprawach osób homoseksualnych. Znacznie trudniej będzie
takiemu posłowi Górskiemu nazwać dewiantem innego posła (nie wspominając że to
będzie miało konsekwencje w komisji etyki poselskiej) Itp.

Podobnie, z RPP do
Sejmu mogą dostać się ateiści, feministki, osoby transseksualne itp.

Dlatego
wynik RPP w wyborach będzie przełomem - nawet jeśli sama partia to efemeryda.
szampans  - Dlaczego na RP ?   |04.10.2011 04:04:14
Ano dlatego, że mogę tą drogą wyrazić mój sprzeciw wobec klerykalizacji Polski.
Mam nadzieję, że wraz wejściem antyklerykałów i ateistów do Sejmu nastąpi
opamiętanie zarówno w PO, jak i w SLD. Wolę Ruch Palikota (być może nawet
obiecujący gruszki na wierzbie), niż PiS, który już zapowiada umocnienie pozycji
Kościoła gdy dojdzie do władzy, czy inne partie, które mając okazję zaprowadzić
porządek niczego w tej dziedzinie nie dokonały.
kozak  - Wołodyjowski   |04.10.2011 13:27:35
Byłem wczoraj na spotkaniu promocyjnym ksiażki profesora Jana Hartmana, który
kandyduje z listy krakowskiej Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jestem pod
wrażeniem, że tak różne temperamenty jak Hartman i Michalski używają dokładnie
tych samych argumentów. "Coś się dzieje".

Myślę, że lepszym, niż
ktokolwiek (a na pewno lepszym niż Palikot) kandydatem na Wołodyjowskiego, który
przypomni Polakom, dlaczego rozdział religii od państwa jest dobry dla obu jest
właśnie Hartman.
http://www.facebook.com/HartmanDoSejmu
eurypides77   |04.10.2011 14:42:53
@kozak

Hartman nie kandyduje z Warszawy, Palikot nie kandyduje z
Krakowa. Mam nadzieję, że obaj do Sejmu wejdą.

Swoją drogą, w obecnej
sytuacji (tzn. gdy nie ma już raczej wątpliwości że zarówno SLD jak i RP wejdą
do Sejmu) chyba najsensowniejszym rozwiązaniem jest głosowanie na konkretnych
ludzi z obu partii.
Zamorano   |04.10.2011 16:02:03
A jak się Palikotowi odwidzi jak inaczej znowu wiatr zawieje? Przecież nie jedna
kaloria w diecie Semki i Terlikowskiego poszła z pieniędzy Palikota…
slawekmg  - Sławomir Gołuchowski. Moim zdaniem…   |05.10.2011 12:50:58
Dziękuję panu Michalskiemu, że wreszcie doczekałem się felietonu bez
wulgaryzmów. Tak jest lepiej. Trudno znaleźć zdanie, pod którym nie mógłbym się
podpisać. To dobry i mądry felieton.
Świeckość państwa - coś, za czym chyba
długo będziemy tęsknili. Tu jestem pesymistą. I dziwnym przypadkiem, który
głosując na inną partię, równocześnie będę mocno kibicował Palikotowi.
eurypides77   |05.10.2011 17:44:27
@Zamorano

Nawet jak mu się odwidzi, to Nowickiej, Biedroniowi, Szypule
itp. osobom wybranym z jego list raczej nagle nie zachce się wprowadzać w Polsce
państwo wyznaniowe.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.99581 Seconds