> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Bonapartyzm i my |
|
|
Cezary Michalski
|
|
19.10.2011 |
|
W kraju mającym podstawowe kłopoty z kapitałem (zaufaniem) społecznym, gdzie nieźli onegdaj intelektualiści republikanizmem nazywają sarmackie bezhołowie (patrz. Zdzisław Krasnodębski), a nadal najlepsi prozaicy języka polskiego sławią piękno sarmackiego zdziczenia (patrz Jarosław Marek Rymkiewicz), dominującą formułą polityki jest, bo być musi, oczywiście bonapartyzm (patrz Leszek Miller, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Janusz Palikot). Pierwszy był Miller. Na formule osobistego, bonapartystycznego przywództwa odbudował siłę postkomunistycznej lewicy i zapewnił jej władzę. Od niego nauczyli się skutecznego bonapartyzmu Kaczyński i Tusk, a Palikot nauczył się bonapartyzmu od nich, bo potrafi się uczyć i to dosyć szybko.
Skoro jedyna skuteczna polityka musi jednak w Polsce wisieć na tym czy innym Bonapartem, nie bonapartyzm powinien być dla nas najważniejszym problemem, ale to, jaka polityka na którym z Napoleonów zawisła. Ja wybieram w jakiejś części politykę, która zawisła na Tusku, a w jakiejś tę, która zawisła na Palikocie, bo ta, która od połowy 2006 roku zawisła na Jarosławie Kaczyńskim, jest bez porównania bardziej jałowa i niebezpieczniejsza dla Polski i Europy.
Wprowadzam tu pojęcie Europy nie bez świadomego zamysłu, bo jedynie ono może dać inteligentowi żyjącego w kraju Napoleonów realne wytchnienie. Patrząc na Komisję Europejską zwartą w tytanicznym (nawet jeśli nie rewolucyjnym, a zaledwie reformistycznym) boju z wolnorynkową globalizacją, patrząc na Merkel i Sarkozy’ego, którzy ze zsumowanych politycznych potencjałów Francji i Niemiec próbują wykreować jednego Napoleona średniej wielkości, aby obronił strefę euro, dostrzegamy bez trudu, że nasi rodzimi Napoleonowie to zaledwie buńczuczne maluchy. I wcale mnie to nie martwi, bo po pierwsze, nie wierzę w Napoleonów narodowych w epoce globalizacji, a po drugie, bonapartyzmu nie lubię w ogóle. Jednak, choć go nie lubię, przekonuje mnie pogląd Hegla o funkcjonalności bonapartyzmu w historii.
Co do Napoleona Kaczyńskiego, to jego wyspą św. Heleny będzie zapomnienie. Już dziś przeniesienie ośrodka walki politycznej (i zainteresowania mediów) na konflikt/konkurencję pomiędzy Napoleonem Tuskiem i Napoleonem Palikotem oznacza istotne przesunięcie całego polskiego politycznego spektrum. A Napoleon Kaczyński przeszkadza mi nie jako osoba, ale jako reprezentant formacji i języka, co do których nie chciałbym, żeby miały w Polsce cokolwiek do powiedzenia – czyli posmoleńskiej prawicy z jej skrzydłem pseudoreligijnym, neoliberalnym i populistycznym. Niech się te skrzydła rozsypią na wietrze, kiedy nasz mały Bonaparte opuści światła medialnej rampy kierujące się powoli na innych aktorów.
Do tych rozważań nad naszym rodzimym bonapartyzmem chciałbym dołączyć analityczny „rachunek”: 10 procent głosów i 40 posłów Ruchu Palikota; 8 procent głosów i kompletnie rozbebeszony aparat SLD. Ze środowisk i instytucji pozostających poza polityką partyjną – środowiska feministyczne, Kongres Kobiet, „Liberte”, być może „Kultura Liberalna” i mocarstwowa na tym tle „Krytyka Polityczna”. Budująca jednak dopiero pozycję, z której naszych Napoleonów mogłaby skutecznie dyscyplinować, żeby nie zapomnieli o jakichkolwiek ideach, kiedy się rozpędzą. Z aktywów rozproszonych jest jeszcze część dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, a nawet Donald Tusk – na lewym skrzydle swojej własnej partii, otoczony jednak przez bardziej prawicowe od niego Radziszewską, Fabisiak i Gronkiewicz-Waltz, przez Jarosława Gowina podłączającego się pod Schetynę, przez Łukasza Gibałę dokonującego cudownego rozmnożenia funduszy na własną kampanię wyborczą, przez Rafała Grupińskiego uważającego ks. Piotra Skargę za patrona państwa neutralnie światopoglądowego (czy człowiek wzywający do jednowyznaniowości Polski i fizycznego usunięcia z niej „innowierców” może być patronem państwa tolerancyjnego i neutralnego światopoglądowo?). Na cały ten skomplikowany pejzaż naciskają z prawej biskupi, PiS, Rydzyk, Jurek, teleewangelista Terlikowski i „Fronda”. No i niestety - piszę to z wyjątkowym smutkiem – „Solidarność” broniąca dziś krzyża jako totemu, bo jako związek zawodowy nie potrafiła obronić praw pracowniczych.
Jeśli na to wszystko uważnie popatrzeć, widać, jak wiele trzeba zrobić, jak wielu błędów trzeba uniknąć, żeby potencjalnie ciekawy wynik tych wyborów nie zmienił się w klęskę, by kompletnie zdegenerowana odmiana katolicyzmu („sodomici weszli do Sejmu!” cyt. za o. Rydzyk) w sojuszu neoliberalną diagnozą („tylko Wielki Bóg Rynek jest racjonalny, składajmy mu ofiary z ludzi, bo wszelka polityka, choćby ta w UE, to wstrętny socjalizm” – patrz redakcje ekonomiczne większości polskich mediów, a także „Rzeczpospolita” i „Uważam Rze” bez względu na to, czy będzie tam panował Lisicki czy Wróblewski) nie wygrały znowu i znowu, i znowu…
Jak długo jeszcze chcecie, żeby Robert Mazurek straszył was przy każdej okazji, że „nas jest więcej, czapkami was zakryjemy”, tak jak robił to po Smoleńsku, w jedynym dla niego dostępnym stanie „religijnego” uniesienia? Zróbcie coś z siłą, którą posiadacie. Zsumujcie ją jakoś i złóżcie do kupy. Są rzeczy ważniejsze, niż pozycja tego czy innego samca alfa na liberalnej (mam nadzieję) lewicy. Zmieńcie wreszcie ten kraj. Przesuńcie go chociaż o milimetr od zdziczenia ku centrum.
Na podobny temat
|
|
Felietony Cezarego Michalskiego
|
|
Problem z Hausnerem jest taki, że pró...
"Dysponujemy wszystkimi środkami ...