> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Assange - śmieć globalizacji Drukuj
Cezary Michalski   
13.12.2010

Assange, tak jak Taras na Krakowskim Przedmieściu, tak jak Maj 68 w uporządkowanym świecie stalinowskiej Francuskiej Partii Komunistycznej, tak jak pierwsza „Solidarność” (przez chwilę) w retroutopijnym świecie „utraconej PRL-owskiej wspólnoty” (cyt. za Tomasz Piątek, znany retroutopista)… tak jak wszystko co żyje - nie pasuje do żadnej ideologicznej matrycy. Assange, kiedy spojrzeć na jego biografię, sam jest produktem odpadowym kapitalistycznej globalizacji, jest jej śmieciem, jej „resztką” (tym razem sampluję język lewicowy). I właśnie dlatego potrafił zadać jej jedyny zauważalny cios, po którym warto sobie przypomnieć i sparafrazować Jacka Kuronia. Warto zaapelować do wyczerpanych ludzi młodej lewicy („nowa lewica zmęczenia”?): zamiast złorzeczyć na globalizację, twórzcie własną!

  

Jak pamiętamy (dalszy ciąg tego zdania będzie cytatem za Zygmuntem Baumanem i wieloma, wieloma innymi) globalny rynek pozostawił za sobą wydrążone, bezsilne i sprowadzone do grotestkowych, najczęściej czysto fobicznych zachowań, narodowe państwa, narodową politykę, narodowego Kaczyńskiego i narodowego Napieralskiego, narodowego Dorna, narodowych obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu… Globalny rynek pozostawił też daleko za sobą bezradne narodowe media. Nawet lemonda i niujorktajmsa, nie mówiąc już o „Gazecie Wyborczej” czy „Rzeszypospolitej”, a nawet - żeby nie było w tym żadnej prywaty, a tylko sam imperatyw moralny, oczywiście według Kanta a nie według Kaczyńskiego - nie mówiąc już o „Dzienniku” kiedy tam pracowałem, który był może axlowski w biznesowej treści („Der Dziennik”, cyt. za Piotr Stasiński), ale narodowy w formie. Równie narodowy w formie jak „Gazeta Wyborcza”, że pozwolę sobie zakończyć tę naszą narodową licytację.

  

  

Ale chrzanić narodowy wymiar, Wikiliks jest dziennikarstwem, jakie my, ludzie narodowych mediów, zawsze pragnęliśmy uprawiać, ale nie mogliśmy, bo rączki za krótkie. Jest mega przeciekiem, a nie jednym z setek „przecieczków” dostarczanych „narodowym” redakcjom codziennie na polityka PiS przez polityka PO, albo na polityka PO przez polityka PiS, albo przez jednego polityka PO na drugiego czy przez jednego polityka PiS na drugiego… Wikiliks nie jest z poziomu tych przynoszonych do każdej z naszych narodowych redakcji donosów „ludzi Tuska” na „Kaczory” i ich „dorsza za 8 zł”, na stare szefostwo CBA przez nowe, na nowe przez stare, na poprzedniego prezydenta przez ludzi nowego, na nowego przez ludzi poprzedniego… Wikiliks to przeciek globalny, wielki jak Miś, na miarę kapitalistycznej globalizacji. Assange jako pierwszy - globalny rynek spróbował skontrolować za pomocą globalnego medium, a słynny „swobodny przeływ kapitału” zdołał na krótką chwilę (zanim go nie wsadzono za gwałt, a Visa, MasterCard i PayPal nie zablokowały przelewów) zrównoważyć swobodnym przepływem informacji.

  

  

Rozumiem niepokój związany z wikiliksem, wyrażony przez Barłomieja Sienkiewicz na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Jego tekst to była zresztą jedyna rzeczowa krytyka wikiliksa, przy której nie wkurzałem się na cynizm piszącego, ale płakałem jak dziecko uczone wybierać między Antygoną i Kreonem w psychodramie, jaką co roku organizowały dla nas nauczycielki polskiego w pierwszej licealnej. Bo wolność informacji, prawdziwa wolność, wolność przecieku, wycieku, dziennikarskiego śledztwa - ma oczywiście na swojej drugiej szali odpowiedzialność za bezpieczeństwo państwa, za stabilność demokracji… Rozumiem zatem troskę Sienkiewicza o los Ameryki, tego słabego i wrażliwego globalnego mocarstwa zagrożonego przez przecieki wikiliksa. Razem z Sienkiewiczem wychowaliśmy się w czasach, kiedy trzeba było tego wrażliwego mocarstwa bronić, a my robiliśmy to chyba nad Wisłą skutecznie. Wykonaliśmy swoje zadanie i dziś nie żyjemy już w czasach, kiedy Rosjanie wkraczali do Angoli, Etiopii i Afganistanu (czasem z towarzyszeniem Kubańczyków i Ryszarda Kapuścińskiego). Nie żyjemy już w czasach, kiedy Jean-Francois Revel pisał swoje katastroficzne dzieło „Jak umierają demokracje”. Dzisiaj USA ma budżet obronny o połowę większy od zsumowanych budżetów obronnych wszystkich jego „najgroźniejszych konkurentów do władzy nad światem”. Władzę w Waszyngtonie można już dzisiaj naprawdę próbować kontrolować bez obawy, że się Amerykę tak szybko obali. Może w przyszłości zagrożą jej Chiny, ale Chiny też padły ofiarą wikiliksa, przecieki na ich temat też się ukazały. Ameryka jest dzisiaj centrum ogromnej władzy, a każdy liberał wie, że im władza większa, tym silniejszej kontroli wymaga. Tymczasem ani dla władzy Ameryki, ani dla władzy kapitalistycznej globalizacji - takiej skutecznej kontroli dzisiaj nie ma.  

  

  

Czy przecieki dotyczące agentów i dyplomatów są groźne? Groźne, zgodzę się z Sienkiewiczem. Tylko dlaczego administracja Busha (ach, co powiedzą Wildstein, Ziemkiewicz, Krasnodębski, Legutko i inni bushowyznawcy), celowo „spaliła” tożsamość agentki CIA, żeby ukarać jej męża, amerykańskiego dyplomatę, który próbował dotrzeć do opinii publicznej z informacją, że „wywiadowcze dane” na temat dostarczania do Iraku uranowych „ciasteczek” to celowy montaż? To z kolei nie jest akurat wyciek z wikiliksa, ale z książki opublikowanej przez jednego z rozczarowanych pracowników administracji Busha w 2008 roku (kiedy zresztą „rozczarowanie” do Busha zaczęło być w cenie na Wschodnim Wybrzeżu, trochę podobnie jak rozczarowanie do Jarosława Kaczyńskiego w redakcjach „Rzeczpospolitej” czy „Teologii Politycznej” po 4 lipca b.r.).

  

  

Warto zatem kontrolować Amerykę, bo nie ma ona dzisiaj konkurenta do władzy nad światem. Podobnie jak warto kontrolować np. globalne korporacje farmaceutyczne, które urządzały w Nigerii doświadczenia na dzieciach, a kiedy dzieci umierały, szantażowały skorumpowanego prokuratora generalnego Nigerii, żeby zapłacić o kilkadziesiąt, a może o kilkaset milionów dolarów mniej odszkodowania. Dzięki wikiliksowi to już nie są „oszczerstwa” z poziomu lewackich zinów czy ostatnich powieści Johna Le Carre, nie jest to wytwór wyobraźni demonicznych „ekoterrorystów”, którzy budzą Wildsteina po nocach. Jest to wiedza o cieniach globalnego kapitalizmu zawarta w oficjalnej korespondencji amerykańskich dyplomatów z Nigerii, ujawniona właśnie dzięki wikiliksowi.
Ja jestem zwolennikiem globalnego rynku jako siły rewolucyjnej. Emancypującej i alienującej zarazem, czyli - jak to mawiali klasycy - siły dialektycznej. Ale właśnie dlatego  chcę dla globalnego rynku kontroli ze strony polityki czy mediów, bo bez tej kontroli globalny rynek już stał się zdziczałą otchłanią, a wkrótce będzie wyglądać jeszcze gorzej. Dla globalnego rynku jedyną skuteczną kontrolą jest jednak kontrola ze strony globalnej polityki, globalnych mediów, globalnej opinii publicznej. Dopóki takiej kontroli nie ma, globalny rynek będzie produkował patologie coraz większe, bez względu na bicie w bębny i okadzanie, jakiemu globalny rynek poddają jego lokalni szamani. Bez globalnej kontroli globalny rynek będzie produkował globalne zdziczenie, tak jak produkował je na skalę lokalną rynek w Anglii czy Niemczech, dopóki nie pojawiły się  tam związki zawodowe, prawo pracy, socjaldemokracje (a także chadecje, konserwatyzmy… wszystko co nie było jedynie neoliberalnym zdziczeniem uznającym, że tylko rynek jest racjonalny i dlatego człowiek nie musi tworzyć dla rynku żadnych politycznych mechanizmów równoważących).

  

  

Zdegenerowani narodowcy z epoki degeneracji polityki narodowej mówią: „po co nam jakiś Assange, ten śmieć i odpadek globalizacji, skoro my potrafimy kapitalistyczną globalizację bez trudu powstrzymać, skontrolować i zrównoważyć, tylko nadmijmy się, wymalujmy na fasadach faveli boliwijską (albo pisowską) flagę, pokryjmy fasady faveli zielenią ahmadinedżadowskiego autorytarnego islamu…”. Moim zdaniem, jak się zdegenerowani narodowcy jeszcze bardziej nadmą, to zwalą co najwyżej kupę w spodnie, albo im żyłka w mózgu pęknie, a globalnego rynku, globalnych korporacji, jedynego globalnego supermocarstwa - i tak swoją boliwijską, pisowską czy ahmadinedżadowską flagą nie zrównoważą, no chyba że jak w Korei Północnej w tę narodową flagę i w to narodowe zatwardzenie zapakują narodową bombę atomową. Ale nawet to nie jest żadne rozwiązanie, nawet to nie jest zapowiedź żadnego przyszłego racjonalnego i zrównoważonego świata, bo to jest zaledwie polityka „powstrzymywania” czyli zatwardzenia właśnie. Podczas gdy wikiliks jest padającym na nasze czasy cieniem (rozświetlającą mroki naszej epoki przejściowej jutrzenką?) przyszłości. Assange - niech mi Bartłomiej Sienkiewicz uwierzy - mimo całej swej „taniej demoniczności” (cyt. za S. I. Witkiewicz) jest w istocie liberalną odpowiedzią na degenerację liberalizmu w czasach globalizacji. Jest wytworem wewnętrznej dialektyki samej nowoczesności i błędem jest zestawianie go z jakąś islamską antynowoczesną rewoltą.

  

Oczywiście wolałbym, żeby Assange nie przedłużał stosunku, kiedy już gumka pękła - a ponoć to zrobił, co jak wiemy purytańskim gościom z CIA, FSB, BND, Komunistycznej Partii Chin czy wielkich farmaceutycznych korporacji tak strasznie od zawsze przeszkadza. Podobnie jak wolałbym, aby Polański nigdy nie skusił się na nastolatkę w wannie swego przyjaciela Nicholsona. Ale co zrobić, ujutni i purytańscy goście, tacy pochodzący z czasów „PRL-owskiej wspólnoty” (cyt. nieustająco za Tomasz Piątek) nie są bohaterami naszej przypowieści w ogóle. Oni niech sobie urządzają swoje pastisze PRL-owskich zakładowych wycieczek na grzybobranie, podczas kiedy ja, prowincjonalny burak z linii otwockiej podłączony do globalizacji dzięki Cyfrze + i Internetowi, będę się gapił na pierwszą globalną wojnę informacyjną czy raczej pierwszą globalną informacyjną partyzantkę z rozdziawioną gębą bikiniarza. I będę tę partyzantkę zachwalał, jako forpocztę przyszłego świata, w którym globalny rynek znajdzie dopełnienie w globalnej polityce, globalnych mediach, globalnej opinii publicznej.

  

  

Z tej perspektywy, ciekawszy do analizowania, ciekawszy politycznie i wart solidaryzowania się z nim jest dla mnie szesnastolatek ze Sztokholmu, do którego domu właśnie przyszły szwedzkie służby pozostające na sztywnym łączu ze służbami amerykańskimi, bo wraz z tysiącami innych wariatów atakował portale kart kredytowych za to, że łamią prawo (bo jak powiedział cyniczny wiceszef PeyPala w pewnej telewizji: „wiemy, że obsługiwanie WikiLeaks jest legalne, ale Amerykanie na nas nacisnęli, więc żeśmy ucięli przelewy, bo Oni potrafią człowiekowi popsuć interesy”). A lewicowi piewcy dawnej socjalistycznej i narodowej PRL-owskiej ujutności niech się zabawiają z Lisickim, Ziemkiewiczem, Wildsteinem, Krasnodębskim, Zarembą…  - bo to jest ich liga. Liga narodowa. Ja wolę Ligę Mistrzów (no chyba, że chodzi o ligę narodową hiszpańską, gdzie jakiś czas temu Barcelona wyjątkowo malowniczo złomotała „Królewskich”).

  

Felietony Cezarego Michalskiego publikujemy w poniedziałki i w środy.

  

Komentarze
Dodaj nowy
malgo   |13.12.2010 10:34:48
wrescie ktos zrozumial znaczenie zjawiska Assange, dzieki panie Cezary
Eurypides77   |13.12.2010 12:00:35
Brawo. Jak zwykle, świetnie powiedziane.
warszawiANKA  - śmierć globalizacji   |13.12.2010 12:44:51
zaczęło się od tego, że błędnie przeczytałam tytuł - jako ‘śmierć globalizacji’,
co mnie zaintrygowało a okazało się pomyłką :)1.gdzie indziej felieton
Winieckiego- pierwszego wycierucha neoliberalnych mediów, który już Assange
porównuje do "pacyfistycznych głupców", gdyż dla profesora wróżbiarstwa
pacyfizm, który rozumie bardzo prymitywnie ten prymitywizm przypisując
pacyfizmu, z natury jako głupi. 2. Internet to ostatni niestety bastion wolności
wypowiedzi, a ja gdzieś w komentarzach przeczytałam ciekawą uwagę, właściwie
dwie: - co jeśli cała afera z ujawnieniem 250 tys. dokumentów, do których
dostęp miało ponoć 2 mln osób i które mogły wyciec znacznie wcześniej, jest
kontrolowany i chodzi o to, żeby do określonych osób dotarła w tym natłoku
jedna? jeśli to zabawa tajnych służb, która być może wyszła im spod kontroli ale
przez nich zorganizowana a Assange jest tylko ich ofiarą i narzędziem, który dał
się naiwnie wmanewrować?
warszawiANKA  - śmierć globalizacji - cd.   |13.12.2010 12:50:38
- druga uwaga, na jaką trafiłam, szła jeszcze dalej w teorii spiskowej -
mianowicie, że wyciek był po to aby dać pretekst do "usprawiedliwionego"
ataku na wolność Internetu i działań w kierunku jego kontroli. Myślę, że warto
to rozważyć i obserwować dalsze działania sprawdzając tę hipotezę.
3. sprawa -
to niesamowite, że nastolatkowie, którzy dotychczas mieli w dupie politykę,
szkołę i swoich starych, wkurzyli się na tyle, że odłożyli wszystko i włączyli
się do prawdziwej cyberwojny. To taki znak dla mnie, że doszło do krytycznego
punktu wkurzenia, gniewu i do rewolucji włączają się 16-latki. z drugiej strony,
to jednak chyba zbyt optymistyczne, skoro od dawna kontestujący globalizm,
liberalizm etc. siedzą w domu i czytają newsy z tej wojny sami nie mając pomysłu
jak tę rozgrywającą się na naszych oczach rewolucję wesprzeć i wykorzystać.
ms   |13.12.2010 15:01:33
Wszystko to pięknie napisane, ale tak poważny publicysta, zorientowany w
światowych wydarzeniach, powinien znać fakty. Np. taki, że w sprawie
Wilson/Plame nawet Washington Post stanowczo zwalcza
brednie:
http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/cont
ent/article/2010/12/03/AR2010120306298.html
MaybayLogic  - Wiki Rebel   |13.12.2010 19:39:25
Bardzo dobry film szwedzkiej telewizji na temat WikiLeaks można obejrzeć
tutaj:
http://boss.mikrozet.wroc.pl/~wiesiek/TIVIeslaw…
qwachu  - Wildstein polskim Assange   |13.12.2010 20:00:14
Nie zapominajmy ze mamy swojego własnego Assange’a w postaci B. Wildsteina,
ktory swego czasu wyniósł i ujawnił pewną listę z IPN-u :P
an0n  - już parę dni temu ktoś napisał cos znacznie lepsze   |13.12.2010 20:00:18
skaąd można się dowiedzieć czego teraz potrzebujemy: przedburza.blogspot.com
Roger  - 9 mld $   |13.12.2010 20:36:46
Pfitzerowi wytoczono proces o odszkodowanie w łącznej wysokości 9 mld $.
Ostatecznie doszło do ugody i odszkodowanie uzgodniono na 78 mln $.
arek  - assange agentem Bin Ladena   |14.12.2010 00:31:42
tak sądzę. Asange zawsze atakuje i ośmiesza najbardziej Amerykę i jak się dobrze
zastanowić to to co robi jest wodą na młyn terrorystów
CiziaMizia  - ad.film   |15.12.2010 02:38:41
Faktycznie, ciekawy film. Polecam! A Pan Michalski jakby rozpadzie Dz odzyskał
trzeźwość osądu. Czy wcześniej koledzy mieli na niego zły wpływ?
Zeitgeist  - Przyjaźń bez przytulania   |16.12.2010 01:26:40
No, świetne. Ująłeś Cez(s)arze istotę rzeczy, co ci się czasami zdarza. Teraz
mam w tobie przyjazną duszę (bez przytulania!).
Kaatth   |18.01.2011 23:34:49
Czytając pana Michalskiego w róznych artykułach nie rozumiem czy potępia on
Assange, czy popiera. Nie można w tym wypadku stanąć w rozkroku. Wszyscy wiemy
jakimi środkami posługują się Stany Zjednoczone do osiągnięcia swoich prywatnych
celów. I zjawia sie człowiek, który chce to zdemaskowac. Jeśli nie poprzemy go
teraz, dzisiaj - kto kiedykolwiek jeszcze ośmieli się zaprotestować?
Poza tym
porównwywanie lekkomyslnego zachowania Assange do przestępstwa jakiego dopuścił
się Polański uważam za nadużycie.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 13.12.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.01200 Seconds