Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Tomasz Nałęcz i bobry |
|
|
Cezary Michalski
|
|
25.05.2010 |
W mediach apokalipsa, spoza której trudno ocenić realne rozmiary powodzi. Jakby wszyscy dziennikarze (są wyjątki, ale nie będę o nich mówił, bo nie lubię kadzić) stali się nagle dziennikarzami tabloidu. Jako były pracownik „Faktu”, a dokładniej „Europy” przy „Fakcie”, mam w tym swój udział, więc nie moralizuję, a jedynie stwierdzam. Nie jestem Sloterdijkiem, a tylko jednym z bohaterów Krytyki cynicznego rozumu. W oku medialno-przyrodniczego cyklonu Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzy Miller stwierdza niespodziewanie, że największym wrogiem wałów przeciwpowodziowych jest… bóbr. Nie słabość państwa, ale bóbr. Nie niezdolność państwa do przygotowania i zrealizowania inwestycji hydrotechnicznych, które w wielu krajach europejskich mogą uwzględniać ekologiczne kryteria. W „Faktach” TVN-u do bobra, jako kolejna demoniczna siła uniemożliwiająca w Polsce realizowanie znaczących inwestycji hydrotechnicznych po epoce Gomułki, dołączeni zostają ekolodzy. Skoro polskie państwo jest słabsze od bobra, to tym bardziej będzie słabsze od Rosji, od Niemiec, od korporacyjnego lobbingu, od funduszy hedgingowych, od graczy na rynku walutowym… długo by wymieniać podmioty, które w czasach globalizacji są silniejsze od bobra. A więc także od polskiego państwa. Stąd moja mentalna i retoryczna inwestycja w Unię Europejską. Przy naturalnej słabości polskiego państwa, może Unia okaże się nad Wisłą silniejsza od bobra, i to silniejsza w granicach prawa uwzględniającego także bobrze interesy. Wieczorem, znów na TVN24 (telewizja zmodernizowanej klasy średniej, a więc także moja), Bogdan Rymanowski z naturalnym talentem do zarządzania konfliktem animuje dyskusję o państwie pomiędzy Jadwigą Staniszkis i Tomaszem Nałęczem. Pretekstem jest powódź i kampania PO-PiS-u. Nałęcz proponuje, żeby Napieralski zrezygnował i już w pierwszej turze poparł Komorowskiego, co pozwoli „obronić się przed Kaczyńskim”. Brzmi to jak echo propozycji jednej z publicystek, żeby wszyscy kandydaci zrezygnowali i poparli „jakiś ponadpartyjny autorytet”. Zrozumienie demokracji jak u Rymkiewicza, tyle że z odwrotnym znakiem. Kto inny jest tu „łajdakiem”.
Jadwiga Staniszkis próbuje uzasadnić, czemu – np. w czasie powodzi – państwo jest Polakom w ogóle potrzebne. Nałęcz, cały rozdziawiony w angelicznym uśmiechu, odpowiada, że przecież ludzie się świetnie samoorganizowali i żadnego państwa nie trzeba, bo państwo to Kaczyński, Ziobro i autorytaryzm. Na to Jadwiga Staniszkis mówi o konsekwencjach słabości państwa, o samorządach, które wydają zgodę na budownictwo na terenach zalewowych i o kolejnych „rządach centralnych”, które nie są w stanie zrealizować inwestycji mogących owe zabudowane „tereny zalewowe” przed zalewem ochronić. Po czym natychmiast ten swój zupełnie rozsądny dyskurs umiarkowanego etatyzmu z pasją inwestuje w Kaczyńskiego i Ziobrę, przez co go zużywa i kompromituje. Bo już za chwilę musi się tłumaczyć przed Nałęczem, że także ona uważa, iż wysyłanie przez Ziobrę ABW i CBA z towarzyszeniem kamer TVP S.A. na wybranych zupełnie arbitralnie wrogów ludu nie było najlepszym przykładem racjonalnego etatyzmu, ale zupełnie irracjonalnym partyjniactwem. Na sąsiednim kanale wszechobecny Ludwik Dorn, komentator idealny, malowniczym i imponującym językiem państwowca, instytucjonalisty i proceduralisty piętnuje wszystkich innych polityków za „nierozumienie państwa”, choć on sam uosabia najlepiej całą arbitralność PiS-owskiego pseudoetatyzmu, idącego w gwizdek, w „wykształciuchy”, a nie w skuteczne działanie.
Kaczyński i Ziobro mogą się okazać silniejsi od bobrów (Ziobro kazałby nawet sfilmować wkroczenie służb do bobrowego żeremia), ale to nie znaczy, że zbudują tu państwo. Sposób, w jaki PiS zarządza mediami publicznymi wcale na to nie wskazuje. „Kaczyści” kompromitują w Polsce etatyzm, „antykaczyści” kompromitują liberalizm. Na razie pozostaje nam obserwowanie degeneracji dyskursu liberalnego zderzonej z degeneracją dyskursu etatystycznego. To gorsze od powodzi. Nawet apokaliptycznie wzmocnionej przez media. I ostatecznie zachwyca mnie i kołysze do snu tabloid TVN-u. Obrazkami heroicznego ślimaka, który wspiął się na wysoki patyk i przetrwał noc na rozlewisku (bohater Nałęcza, na cholerę mu państwo) czy zmokłego kreta wyłowionego z wody czapką ratownika.
Na podobny temat
|
|
Felietony Cezarego Michalskiego
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...