Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Polityka polska w wykonaniu Niemca |
|
|
Cezary Michalski
|
|
17.03.2010 |
Najbardziej interesujący polski polityk to dzisiaj niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble. Nie używam kryteriów etnicznych, polski polityk to dla mnie polityk, który ma pomysł na Polskę, chce z Polską coś zrobić. Schäuble zaproponował wciągnięcie Polski i Czech do strefy euro poza kryteriami i procedurami Maastricht. Po to, żeby uratować strefę euro, żeby ją powiększyć i wzmocnić, równoważąc zabójczy dla niej „efekt grecki”.
Tymczasem u nas, w powiecie stołecznym, sejmowa i partyjna (bo to nie decyzja samego Komorowskiego, ale także Tuska) zamrażarka pochłonęła już nie tylko ustawy poświęcone „kwestiom sumienia” (in vitro, testament życia, parytety itp…) mało w gruncie rzeczy interesujące dla liderów PO. Ale zamroziła i zatrzymała także prace nad wszystkimi innymi projektami, ważniejszymi z punktu widzenia Platformy. Bo zanim liderzy i parlamentarzyści Platformy podejmą jakieś kontrowersyjne ustawy, lokujące PO bliżej Cimoszewicza albo bliżej Giertycha, muszą się najpierw rozstrzygnąć prawybory, potem wybory prezydenckie, potem samorządowe, potem parlamentarne… W takiej sytuacji, żadnych decyzji istotnych dla państwa podejmować nie wolno. Co najwyżej kolejne kooptacje we wszystkich kierunkach.
To uwaga z poziomu chłodnej pragmatyki państwa, z poziomu modernizacji aideologicznej, modernizacji jako „autostrad” i „ciepłej wody w kranie”. Zatem może spory ideowe są w Polsce ciekawsze? O teraźniejszość lub choćby o przeszłość? Nic z tego. Podział na lewicę i prawicę jest interesujący w krajach, w których idee ciągle jeszcze istnieją w realnej polityce. Spór między lewicą i prawicą nie wydaje się istotny w kraju, gdzie jedną stroną polityki jest partia sięgająca od Hausnera po Giertycha, a drugą partia deklaratywnych historycznych antykomunistów układających medialne i polityczne koalicje z SLD. Żeby nie było wątpliwości, nie szerokość partii władzy mnie martwi, ale jej bezmyślność i bierność. I nie zdolność Jarosława Kaczyńskiego do układania się z SLD mnie oburza, ale jego przekonanie, że swoich „prawicowych” wyborców trzeba od czasu do czasu mobilizować, wygrażając cieniom Jaruzelskiego czy ZOMO.
Przepraszam, ale na tle wszechpotężnego PO-PiS-u już nawet o. Rydzyk wydaje się, ze swoimi inwestycjami w energię geotermalną czy kompleksy rekreacyjne, bardziej interesujący. A już na pewno bardziej interesujący niż PO, które mu jego działalność „organicznikowską” utrudnia, żeby przypodobać się „liberalnym mediom”, czy PiS, który mu ją ułatwiał, żeby przypodobać się jego mediom. Gdyby nie to, co Rydzyk opowiada w swoim radio w formie „ideologicznej nadbudowy” („lękajcie się, nie lękajcie się, jednak się lękajcie…”), można by go uznać za króla polskich kapitalistycznych NGO-sów. Gdzieś tak obok Jerzego Owsiaka, który oczywiście ideologiczną nadbudowę ma inną.
I to właśnie w takim kontekście Schäuble uprawia najciekawszą politykę polską – znów rozumianą nie etnicznie, politykę, która Polskę pod uwagę bierze i dla Polski ma długofalowe plany. Schäuble heroicznie walczy o ocalenie i wzmocnienie strefy euro, która stała się ostatnim wymiarem realnego istnienia Unii Europejskiej - od czasu, jak Francuzi sprzedali Rosji łodzie podwodne Mistral, którymi można bez trudu wysadzić desant wystarczający do opanowania krajów bałtyckich; od czasu, kiedy większość krajów „starej Europy” przyklepała Gazociąg Północny, który może nie jest racjonalny ani ekonomicznie (przesył gazu przez Polskę jest bez porównania tańszy) ani ekologicznie, ale chcą go z przyczyn politycznych Rosjanie i gotowi są za niego „rządom narodowym” zapłacić. Ja sam od Rosji jako straszącego i straszaka, wolę Rosję jako lojalnie traktowanego kooperanta Europy i NATO, jako zaplecze Zachodu w dziedzinie surowców i żołnierzy używanych do misji kolonialno-stabilizacyjnych. Ale nad takim zbliżeniem powinna pracować Bruksela – jeśli UE w ogóle istnieje – a nie stare dobre rządy narodowe w logice znanej od czasów Rapallo. Mówię z taką pasją o strefie euro i o komisarzach brukselskich, bo „ideowe” dyskusje w europarlamencie pełnią na razie taką samą funkcję w polityce europejskiej, jak w polityce polskiej deklaracje Tuska na temat pedofilów oraz in vitro itp, czy ultrakatolicki projekt konstytucji Jarosława Kaczyńskiego i jego deklaracje o ważności historycznych podziałów adresowane do przedszkolaków.
Euro to dla nas kwestia geopolityczna, a nie ekonomiczna, więc nie według kryteriów wyłącznie ekonomicznych polskie przystąpienie do euro należy rozważać. Unia nie istnieje poza strefą euro, a Polski w strefie euro wciąż nie ma, zaś Schäuble heroicznie walczy o wzmocnienie strefy euro, proponując wciągnięcie do niej Polski i Czechy, a także pracując nad utworzeniem europejskiej wersji MFW, która będzie bronić euro przed globalnymi spekulantami, jest on nie tylko najciekawszym politykiem polskim, ale także europejskim. To przeciw niemu, a nie przeciw marionetkowemu greckiemu rządowi – złożonemu z polityków mniej więcej tak samo poważnych jak polscy - wychodzą na ulicę greccy związkowcy i studenci. Bo on załatwia zarówno miliardy euro dla ratowania tonącego greckiego budżetu, jak też wymusza działania „oszczędnościowe”, które nie podobają się pracownikom sektora publicznego w Grecji. Można być po jego stronie w tym sporze, można być po stronie greckich związkowców i studentów, ale to pokazuje, jak ciekawa staje się sytuacja, jak ważne energie gromadzą się wokół miejsca, w którym pojawia się prawdziwy polityk, chcący podejmować decyzje. Schäuble chce je podejmować za siebie i za innych, którzy tych decyzji nie podejmują. Na przykład za polityków polskich.
Bo na tle Schäublego, na tle toczonej przez niego wojny o ocalenie i wzmocnienie strefy euro, czyli resztek zjednoczonej Europy, polska polityka, polityka PO-PiS-u to naprawdę jedynie powiatowe pranie się po gębach. A w bardziej konstruktywnym, bardziej asertywnym wydaniu, stroszenie wąsów, wymachiwanie dubeltówką i świeżo upolowanym zającem, opowiadanie dyrdymałów dla rozbawienia zgromadzonych w saloniku ciotek. Czasem opowiadanie ich rymowaną frazą starego sarmackiego pierdoły, czasem twardą ironiczną frazą młodego prawicowca bywałego w świecie (twardą ironiczną frazą ukrywającą odsunięcie Sikorskiego od realnych decyzji politycznych w PO). A polska polityka trzymana jest przez cały czas w partyjnej i sejmowej zamrażarce. Tak długo, jak długo się da, na jak długo starczy ciekłego azotu.
Żeby nie było wątpliwości, chociaż ja wolę Sikorskiego od Komorowskiego, co już chyba z moich felietonów widać, to raczej na takiej zasadzie, na jakiej wędrując po hipermarkecie, wybieram masło „irlandzkie” zamiast „osełki z Mrągowa” (oba masła są pewnie wyrabiane w gigantycznej francuskiej mleczarni niedaleko Małkini). Nie uważam bowiem, żeby którykolwiek z nich stanowił zagrożenie dla polityki polskiej prowadzonej przez Wolfganga Schäublego. Ani „partia władzy” Tuska i Komorowskiego, ani „partia władzy” Tuska i Sikorskiego Schäublemu w ustawianiu strefy euro, całe szczęście, w niczym nie przeszkodzi. Sikorski z Schäublem się porozumie, oksfordzkim angielskim mówią bowiem obaj. Ale przecież także Komorowskiemu z jego myśliwską dwururką partia dostarczy jakiegoś młodego tłumacza (który za trzydzieści lat będzie mógł, dzięki temu egzaminowi z lojalności, aspirować nawet do stanowiska dyrektora departamentu w MSZ, nie będzie już na to „za młody”). Skoro i tak będziemy przesuwani po mapie kontynentu, przy całkowitej bierności polskiej klasy politycznej pochłoniętych przez jej powiatowe zabawy, wolę, żeby noszono nas w brukselskich teczkach, niż kopano po mapie żołdackim buciorem. Dlatego z ogromną nadzieją obserwuję wysiłki Schaublego, który miota się jak w ukropie, żeby uratować resztki Europy i realnie wciągnąć do tej Europy Polskę. To teraz jedyna istotna dla nas polityka. Nawet jeśli nie polityka „rdzennie i etnicznie polska”, to jedyna istotna polityka, która Polski dotyczy.
Na podobny temat
|
|
Felietony Cezarego Michalskiego
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...