|
Podczas zakończonego niedawno 8. Festiwalu Filmowego Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu tradycyjnie najwięcej kontrowersji wzbudził konkurs główny, który koniec końców wygrał film Vincenta Warda Deszcz dzieci.
Ogromnym zainteresowaniem cieszyła się retrospektywa Terence’a Daviesa, który był gościem festiwalu i na którego filmy trzeba było ustawiać się w gigantycznych kolejkach nawet dwie godziny przed projekcją. Reżyser w trakcie pobytu we Wrocławiu udzielił wielu wywiadów, w których bardzo otwarcie mówił o swoim homoseksualizmie, także à propos własnej twórczości.
Dużym zaskoczeniem były w tym roku dokumenty, przede wszystkim Derek Isaaca Juliena, Martwi geje i żywe lesbijki Rosy von Praunheim czy Na imię ma Sabine Sandrine Bonnaire. Wątki homoerotyczne pojawiały się również dość obficie u Dario Argento, którego filmy, pokazywane późnym wieczorem w Capitolu i kinie Warszawa, cieszyły się ogromną popularnością.
Film Martwi geje i żywe lesbijki to nietuzinkowy dokument, zaskakujący już od pierwszego ujęcia przede wszystkim główną tezą obrazu. Reżyser Rosa von Praunheim nakręcił w bardzo oszczędny filmowo, klasyczny sposób wywiady z kilkoma osobami homoseksualnymi. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pokazane lesbijki to przede wszystkim młode aktywistki, które angażują się w walkę, natomiast geje to wyłącznie panowie w podeszłym wieku, którzy najczęściej mają za sobą doświadczenia obozowe i stygmat różowego trójkąta. Reżyser poprzez swój film stawia tezę, jakoby po II wojnie światowej ruch homoseksualny zaczął powoli ustępować miejsca ruchowi lesbijskiemu. Współcześnie to właśnie lesbijki stanowią aktywną stronę w ruchu LGBT, na co wskazują biografie kobiet przedstawione przez von Praunheim. Natomiast mężczyźni, prześladowani w Niemczech już od początku lat 30. na mocy paragrafu 175, pozostali jedynie świadkami, strażnikami pamięci zaszczutej mniejszości.
W filmie Praunheim przede wszystkim zachwyca brak stereotypowego podejścia. Każda z pokazywanych historii jest jedyna w swoim rodzaju. Film dodatkowo osadzony jest bardzo mocno w niemieckim kontekście historycznym i politycznym i pokazuje bardzo nowatorskie spojrzenie na świadka/ofiarę Holocaustu, który ma prawo do decydowania, czym będzie pamięć, który jest w pewien sposób wolny od wszelkiego rodzaju tabu i który nie odczuwa strachu przed potępieniem.
Mam nadzieję, że dzięki projekcji tego filmu w kolejnych latach pojawią się inne dokumenty dotykające podobnej tematyki, która tak naprawdę w Polsce jest kompletnie nieznana. Dodatkowo łudzę się, że może dzięki filmowi Praunheim ktoś wreszcie dostrzeże, że tabuizowanie i hierarchizacja ofiar są barbarzyńskimi mechanizmami, które prowadzą do zapomnienia. Mam również nadzieję, że kolejny film spod znaku .pl okaże się mniej stereotypową agitką na temat par homoseksualnych i weźmie przykład z filmu von Praunheim…
W konkursie głównym moją uwagę przykuł przede wszystkim film biograficzny o Dereku Jarmanie, nakręcony na podstawie listu miłosnego Tildy Swinton do mistrza i przyjaciela. Film Isaaca Juliena stanowi nowatorskie spojrzenie na postać jednego z najbardziej utalentowanych i kontrowersyjnych reżyserów brytyjskich. Oprócz refleksyjnego i nieco patetycznego wywodu Swinton reżyser zdecydował się na włączenie do filmu wywiadów z reżyserem z różnych okresów jego życia. Jarman sam przemawia z ekranu. Opowiada o swoim homoseksualizmie, zaangażowaniu w politykę i walkę o prawa mniejszości, w końcu o swojej sztuce i nieuleczalnej chorobie. Ten dokument-hołd - mimo delikatnie hagiograficznego charakteru - zachwyca. Bardzo polecam wszystkim tym, którzy kochają Jarmana-artystę, nie znając Jarmana-człowieka.
Podsumowując, wspomniane przeze mnie filmy łączy przede wszystkim problematyka pamięci i funkcjonowania mniejszości (przede wszystkim seksualnych) we współczesnym świecie.
Świadectwa przeszłości to podstawa pamięci, która stanowi obecnie przedmiot sporu wielu środowisk. Zadaniem twórców jest więc utrwalanie i zbieranie relacji ludzi, którzy w każdej chwili mogą odejść. Ich historie mają nieoceniony wpływ na teraźniejszość, także w kwestiach homoseksualnych.
[Tekst ukazał się na portalu homiki.pl]
Film „Martwi geje i żywe lesbijki” będzie można zobaczyć już podczas
kolejnego seansu w Klubie Filmowym LGBT we wrześniu w REDakcji KP.
Na podobny temat
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...