|
Wprawdzie starzy wyjadacze z DKF-ów widzieli filmy Żuławskiego, niekiedy nawet wszystkie, jednak publiczność festiwalowa (głównie młodzi ludzie) miała okazję w pełnej krasie podziwiać je na dużym ekranie po raz pierwszy. Wielkim wydarzeniem 8. Festiwalu Filmowego Era Nowe Horyzonty okazało się pokazanie kompletnego zestawu francuskich filmów reżysera, dzięki którym zrealizowana w Polsce i rozszarpana przez krytykę Szamanka staje się obrazem zrozumiałym, konsekwentnym rozwinięciem drogi twórczej. Do wyobraźni widzów zdecydowanie przemawiały wprowadzenia francuskiego reżysera Jean-Philippe’a Guigou, który niejednokrotnie potwierdzał, że Żuławski to absolutna klasyka francuskiego kina.
Po wrocławskm festiwalu można mówić o renesansie zainteresowania twórczością Żuławskiego w Polsce. Sam mistrz wyjechał z ENH pełen energii i odgrażał się, że zabierze się za nowy projekt. We Wrocławiu dał się poznać jako zupełnie inny człowiek niż ten, którego spotkaliśmy w Starej Miłosnej, gdzie przez pięć dni w maju 2008 wspólnie z Piotrem Kletowskim nagrywaliśmy wywiad-rzekę - Żuławski. Przewodnik KP.
Na spotkaniu z widzami twórca Trzeciej części nocy mówił: „Ja nie znam was, wy nie znacie mnie”. Myślę, że to zdanie mistrza można zmodyfikować. Żuławski zna nas, mówi o naszych problemach, my z kolei powoli uczymy się jego języka i wrażliwości. Ważne, że renesans Żuławskiego rozpoczyna się od festiwalu Romana Gutka, gdzie od lat pokazywane jest kino odważne myślowo i eksperymentujące formalnie, którego prekursorem o światowej randze był i jest autor Narwanej miłości.
Obejrzane na dużym ekranie filmy Żuławskiego potwierdzają intuicję obecną w naszym wywiadzie-rzece. Żuławski jest klasykiem kina francuskiego, jego filmy otwierały festiwale w Cannes, jego Opętanie uchodzi za jedno z ważniejszych arcydzieł fantastyki (przy filmie pracował Carlo Rambaldi!), z kolei Najważniejsze to kochać to jeden z najważniejszych filmów tzw. kina odwagi seksualnej (porównywany z Imperium zmysłów Oshimy czy Ostatnim tangiem w Paryżu Bertolucciego). Pomimo tej niekwestionowanej międzynarodowej pozycji Żuławski to filmowiec chory na Polskę, który w dokumencie o sobie dwa razy powtarza „myślę po polsku”. To jedyny polski reżyser, który zdobył wykształcenie filmowe za granicą, a filmy chciał robić w kraju. Autor, którego w okresie PRL-u dwukrotnie „wyjechano” z Polski i który ciągle wracał, by tutaj realizować swoje projekty.
W naszej książce odnosi się nieustannie tylko do jednego filmowca – Andrzeja Wajdy. Buduje relację miłości-nienawiści. Może się to wydawać nieoczywiste, ale to właśnie Żuławski jako drugi obok Wajdy reżyser konsekwentnie prowadzi narrację o dziejach polskiego narodu i ważnych wydarzeniach w jego historii. Jeśli spojrzeć na „polską tetralogię”: Diabła (film o rozbiorach, romantyzmie oraz roku ‘68), Trzecią część nocy (okupacja), Opętanie (komunizm) i Szamankę (Polska po 1989 roku), widać realizację projektu, który do tej pory - jeśli idzie o X Muzę - kojarzony był głównie z Wajdą. Nie trzeba dodawać, że Żuławski opowiada o Polsce skrajnie różnie od twórcy Popiołów.
Jeśli uda się to, co zaczęło się we Wrocławiu, być może autor Kobiety publicznej, ciągle słabo znany w rodzimym kraju, już niedługo – a wydawało się to nie do pomyślenia – znajdzie się w panteonie najważniejszych polskich reżyserów. Oczywiście po lewej stronie Andrzeja Wajdy.
[Zobacz także: Fotorelacja z premiery książki Żuławski. Przewodnik KP]
Na podobny temat
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...