Felieton

Ksiądz najlepszym kochankiem

Czy rzeczywiście przedsiębiorca jest najlepszym kandydatem na męża? Zaniepokojony wynikami sondażu zleconego przez organizacje pracodawców, postanowiłem przeprowadzić własny. Zlecone przeze mnie badanie pokazuje, że nie do końca.

Czy rzeczywiście przedsiębiorca jest najlepszym kandydatem na męża? Zaniepokojony lekturą  artykułu na temat wyników sondażu zleconego przez Pracodawców RP oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, postanowiłem przeprowadzić swój własny. Zlecone przeze mnie badanie pokazuje, że nie do końca.

Po pierwsze okazuje się, że większość ankietowanych wcale nie pragnie posiadać męża. Już prędzej kochanka, czego w swoim sondażu związek przedsiębiorców nie uwzględnił. Na pytanie: „Kto byłby najlepszym kochankiem: przedsiębiorca, działacz związkowy, lewicowy poeta, ksiądz, robotnik, a może jeszcze ktoś inny?, najczęściej padała odpowiedź, że ksiądz. Aby wyjaśnić, skąd to się bierze, przytoczmy cytat ze strony internetowej dla kochanek księży: „W domu przez 20 lat czegoś takiego nie miałam, jak uczucie, delikatność, rozmowa, czułość, no i rewelacyjny seks”. O ilu przedsiębiorcach można powiedzieć to samo? Do tego dochodzi fakt, że ksiądz został również wskazany przez ankietowanych jako osoba darzona największym zaufaniem. A to chyba ważna cecha dobrego kochanka. Poza tym ksiądz nie będzie marudził od śniadania, że go okradają, jak to mają w zwyczaju przedsiębiorcy, bo śniadanie przeważnie je na plebanii, a nie u kochanki.

Natomiast na męża najlepszy byłby związkowiec. Tak przynajmniej wskazywała większość odpowiedzi. Drugi w kolejności był milioner z rakiem trzustki. Niestety istnieje uzasadniona obawa, że popyt na tego rodzaju milionerów może zdecydowanie przekraczać podaż. Na szczęście związkowców jest więcej. Choć coraz mniej. Niewątpliwe najłatwiej upolować kandydata na męża będzie jednak tym kobietom, które chciałyby wyjść za przedsiębiorcę. Choć w przeprowadzonym przeze mnie sondażu „przedsiębiorca” zajął dopiero czwarte miejsce ex aequo z „dziedzicem”, tuż po „robotniku”, to warto zauważyć, że Polacy są liderami Europy, jeśli chodzi o liczbę samozatrudnionych: „18 proc. wszystkich pracujących Polaków ma zarejestrowaną działalność gospodarczą. Oznacza to, że jest ich już 2,7 mln. Średnia dla UE wynosi 14 proc”. Jak pisze redaktorka naczelna „Dziennika Gazety Prawnej”: „Ufając statystykom GUS, można dojść do wniosku, że zamiast pracować dla kogoś, zdecydowanie wolimy prowadzić własny biznes”.

Ufając znajomości sytuacji prawnej w Polsce warto się zastanowić, ilu z tych miniprzedsiębiorców zostało zmuszonych do założenia własnej działalności, żeby odciążyć rzeczywistych pracodawców?   

Niewątpliwie związkowiec jest lepszym mężem niż samozatrudniony przedsiębiorca, bo przynajmniej nie można go tak łatwo z roboty wywalić. Na co zresztą wskazywali ankietowani. Dosyć popularnym, choć nieco zaskakującym materiałem na męża okazał się również nurek głębinowy. Niestety wybór ten nie został uzasadniony, ale chyba jest to całkiem intratne zajęcie, więc może znowu chodzi o pieniądze. Mało to romantyczne, ale takie mamy mało romantyczne czasy.

Choć dla pocieszenia mogę dodać, że sporo ankietowanych odpowiedziało, że dobry na męża byłby również lewicowy poeta Jaś Kapela. Niestety to również towar deficytowy.

Z ankietą przeprowadzoną przez związek przedsiębiorców mam jeszcze taki problem, że udzielane odpowiedzi są mocno paradoksalne. Ponoć „żadna respondentka nie wybrała związkowca jako preferowanego kandydata na męża/partnera dla siebie lub swojej córki”. Ale czy w związku z tym wykluczeni są również kandydaci należący do związków przedsiębiorców i pracodawców? Preferowani są wyłącznie ci niezrzeszeni?

Byłby to trochę smutny argument na rzecz ginięcia ducha wspólnotowego w narodzie i trumf ideologii indywidualistycznej. A może tylko wynik medialnej propagandy? W końcu odkąd związek zawodowy doprowadził do transformacji Polski, związki nie mają zbyt dobrej prasy. A przynajmniej nie mają jej związki pracowników, bo związki przedsiębiorców postrzegane są chyba jednak trochę lepiej. A przynajmniej częściej pytane o zdanie. Jeremi Mordasiewicz oceniający wszystko, o co go dziennikarze zapytają, dorobił się już nawet własnej strony na popularnym  portalu społecznościowym, choć nie czyni go to dobrym materiałem na męża. Nikt z ankietowanych nie wskazał, że ekspert związku pracodawców byłby dobrym kandydatem na męża ani na kochanka. Ani nawet opiekunem dla psa. Kiedy czytam propagandę uprawianą przez tego typu ekspertów, jakoś mnie to nie dziwi. Również nie powierzyłbym im pod opiekę swojego psa. Którego co prawda nie mam, ale gdybym miał, tobym nie powierzył.

Zlecona przeze mnie ankieta została przeprowadzona metodą elektroniczą na reprezentatywnej grupie moich znajomych na popularnym portalu społecznościowym.

Bio

Jaś Kapela

| Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor trzech książek z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i zbioru felietonów „Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”. W 2018 roku ukazała się jego najnowsza książka, „Polskie mięso. Jak zostałem weganinem i przestałem się bać”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun Serii Literackiej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.