Kraj

Złe powietrze rodzi się blisko [alarm smogowy]

Na skali zanieczyszczenia powietrza Polska przypomina Chiny, Indie czy Bangladesz.

W ostatnich dniach znów głośno jest o problemie zanieczyszczenia powietrza. Ma to niewątpliwie związek z występującymi obecnie w całym kraju, a szczególnie na południu Polski, bardzo wysokimi stężeniami pyłu zawieszonego. Warto w związku z tym przypomnieć kilka przygnębiających faktów.

Zanieczyszczenie powietrza jest obecnie jednym z największym problemów zdrowotnych i środowiskowych w Polsce. Tymczasem świadomość jego istnienia i wagi jest w naszym kraju wciąż niewystarczająca, nawet w środowisku medycznym. Polska ma najbardziej zanieczyszczone powietrze ze wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej. Spośród 10 najbardziej zanieczyszczonych miast Unii Europejskiej sześć znajduje się w naszym kraju. Z powodu oddychania tak brudnym powietrzem, rocznie umiera prawie 45 tys. Polek i Polaków.

Jakość powietrza dramatycznie pogarsza się w sezonie grzewczym i, co zakrawa na ponury żart, jest często szczególnie zła w popularnych miejscowościach wypoczynkowych i uzdrowiskowych (np. Zakopane, ale także podwarszawski Otwock). Stężenia mutagennego, rakotwórczego benzo[a]pirenu (B[a]P) i innych związków z grupy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA) przekraczają u nas dopuszczalne poziomy kilku- lub kilkunastokrotnie, są kilkadziesiąt razy wyższe niż w zachodniej Europie. Niewiele lepiej wygląda to porównanie dla pyłu zawieszonego, który z punktu widzenia ochrony zdrowia i życia ludzkiego jest najważniejszą ze szkodliwych substancji obecnych w powietrzu.

Jeśli chodzi o poziom zanieczyszczeń powietrza, Polska dużo bardziej przypomina Chiny, Indie czy Bangladesz niż cywilizowany kraj europejski.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka.

Choć może nie być to dobrze widoczne z perspektywy centrum Warszawy, w skali całego kraju najważniejszym źródłem zanieczyszczeń pyłem zawieszonym i WWA są domowe kotły i piece na węgiel lub drewno. W większości są to stare, niskosprawne i szczególnie uciążliwe dla środowiska urządzenia, w których w dodatku pali się nierzadko generującymi ogromne ilości zanieczyszczeń odpadami węglowymi (miał węglowy), a bardzo często także śmieciami.

Spalanie tworzyw sztucznych, mebli czy kolorowych czasopism w domowych piecach powoduje powstawanie koktajlu niezwykle szkodliwych, a często także bardzo trwałych związków chemicznych, takich jak np. związki z grupy dioksyn. Niestety, w Polsce świadomość tego faktu jest bardzo niska, śmieci pali się zarówno w małych miejscowościach, jak i w ścisłym centrum Warszawy, a sprawcy (którymi wbrew pozorom nie są zawsze osoby najuboższe) zazwyczaj pozostają bezkarni.

Drugim bardzo poważnym źródłem zanieczyszczenia powietrza jest transport, w szczególności pojazdy z silnikami diesla.

W polskich miastach na 1000 mieszkańców przypada więcej aut niż w Berlinie, w dodatku większość z nich to auta stare, emitujące znaczne ilości zanieczyszczeń. Powszechny jest też barbarzyński proceder usuwania filtrów cząstek stałych (DPF) z nowych pojazdów z silnikiem diesla.

Wreszcie, wciąż spore ilości zanieczyszczeń generuje przemysł, w szczególności energetyka, hutnictwo, koksownictwo, rafinerie, choć trzeba przyznać, że w ciągu ostatnich dwóch-trzech dekad emisje przemysłowe spadły znacząco, czego nie da się niestety powiedzieć o pozostałych źródłach zanieczyszczeń.

Tak znaczny poziom zanieczyszczeń powietrza ma daleko idące konsekwencje zdrowotne. Liczne badania pokazują, że podwyższone długotrwałe narażenie na pył zawieszony, a zwłaszcza jego drobne frakcje (PM 2.5), zwiększa istotnie umieralność związaną z chorobami układu krążenia i układu oddechowego, m.in. chorobą niedokrwienną serca, przewlekłą obturacyjną chorobą płuc i rakiem, co przekłada się na przywołane już ok. 45 tys. przedwczesnych zgonów rocznie.

Wieloletnia ekspozycja na zanieczyszczenia pyłowe prowadzi także do przedwczesnego starzenia się układu nerwowego, a w konsekwencji do przyspieszenia i nasilenia procesu upośledzenia zdolności poznawczych u osób starszych. Wykazano też, że dzieci mieszkające na terenach o wyższym poziomie zanieczyszczeń powietrza osiągają gorsze wyniki w nauce niż ich rówieśnicy z mniej zanieczyszczonych terenów.

Wykazano też ponad wszelką wątpliwość, że ekspozycja ciężarnych matek na zanieczyszczenia powietrza zwiększa prawdopodobieństwo poronienia, wewnątrzmacicznego obumarcia płodu, a także niskiej wagi urodzeniowej noworodka. Przekłada się również między innymi na gorszy rozwój układu nerwowego dziecka, a w konsekwencji na wyższe problemy z koncentracją i uwagą oraz niższy iloraz inteligencji.

Co istotne, bardzo niebezpieczne może być nie tylko wieloletnie narażenie, ale nawet stosunkowo krótka ekspozycja na pył zawieszony, w szczególności w przypadku wysokich stężeń tej substancji. Szczególnie zagrożone są dzieci, osoby starsze oraz osoby cierpiące na choroby układu krążenia lub choroby układu oddechowego. Warto podkreślić, iż istnieją badania pokazujące, że w danej grupie wiekowej najbardziej wrażliwe na wpływ zanieczyszczeń powietrza są osoby o niskim statusie socjoekonomicznym.

Wpływ zanieczyszczeń powietrza dotyczy nas wszystkich, niezależnie od wyznawanej religii, światopoglądu czy sympatii politycznych. Można też chyba założyć, że większości z nas zależy na życiu i zdrowiu przynajmniej swoim własnym i osób bliskich. Dlatego działalność na rzecz poprawy jakości powietrza ma ze swojej natury apartyjny, neutralny światopoglądowo charakter, choć tradycyjnie w szeroko pojętą działalność ekologiczną angażowały się przede wszystkim osoby deklarujące światopogląd lewicowy lub nieokreślające swojego światopoglądu.

Jednak to, jak silny jest związek między stanem środowiska a zdrowiem i życiem ludzkim, powinno w naturalny sposób zachęcać do takiego zaangażowania również osoby ze środowisk konserwatywnych i katolickich.

I tak też zaczyna się w naszym kraju dziać. Na przykład we wrześniu bieżącego roku Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka (potocznie Ruch Pro-life) zaapelowało do Prezydenta Andrzeja Dudy o podpisanie tzw. ustawy antysmogowej (została ona podpisana 6 października).

W naszym kraju bardzo żywy jest jednak wciąż szkodliwy stereotyp „lewaka-ekoterrorysty”, jak często określani są ludzie próbujący walczyć z dewastacją środowiska. Można by tu przytoczyć setki przykładów mniej lub bardziej groteskowych wypowiedzi, ale poprzestanę na jednym. W niedawno opublikowanym w „ Rzeczpospolitej” artykule szydzi się z „różnej maści lewaków, oderwanych od rzeczywistości aktywistów ruchów miejskich, poruszających się wyłącznie na deskorolkach i rowerach”, przez których zwężono (o zgrozo!) ulicę Świętokrzyską w Warszawie. Niestety, nie można mieć ciastka i zjeść ciastka; albo przeprujemy miasto siecią tras szybkiego ruchu na wzór Detroit lub Los Angeles, ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami (w tym „smogiem typu Los Angeles”, czyli tym generowanym przez motoryzację), albo pójdziemy w stronę rozwiązań sprawdzonych np. w Kopenhadze (promocja komunikacji publicznej, ograniczanie ruchu indywidualnego). Nie muszę dodawać, że druga z tych opcji byłaby daleko bardziej korzystna dla zdrowia i życia mieszkańców i mieszkanek Warszawy, których rocznie z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera najprawdopodobniej sporo ponad 1500.

Niestety, zupełnie błędne z punktu widzenia ochrony powietrza i zdrowia ludzkiego decyzje dotyczące infrastruktury transportowej podejmowane są w wielu miastach Polski. Zwężenie Świętokrzyskiej jest tu, niestety, jedynie chlubnym wyjątkiem.

Na szczęście jednak coraz więcej ludzi z różnych środowisk zdaje sobie sprawę zarówno ze skali problemu zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju, jak i z faktu, że jego szybkie i skuteczne rozwiązanie jest jednym z najważniejszych cywilizacyjnych wyzwań stojących w najbliższych latach przed Polską.

**

Jakub Jędrak, Polski Alarm Smogowy

 

**Dziennik Opinii nr 312/2015 (1096)

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.