Kraj

Gerwin: Czy ekożywność może wyżywić świat?

Podobno rolnictwo ekologiczne nie wyżywi wszystkich ludzi na świecie – tak twierdzą zwolennicy rolnictwa konwencjonalnego. Czy mają rację?

Wyniki badań, które ukazały się w ubiegłym roku w tygodniku Nature, wskazują, że wysokość plonów z upraw ekologicznych jest niższa niż plonów z upraw konwencjonalnych, w których stosuje się nawozy sztuczne – różnica wynosi od 5% do 34%, w zależności od gatunku uprawianej rośliny, rodzaju gleby czy sposobu uprawy (1). Można by zatem uznać, że w takim razie wszystko jest jasne – rolnictwo ekologiczne jest zbyt mało wydajne, by zapewnić wszystkim wystarczającą ilość żywności. Sęk jednak w tym, że wysokie plony z hektara nie wystarczą, by nakarmić wszystkich ludzi na świecie. Dlaczego?

W latach 2011-2013 aż 842 miliony osób na świecie było stale niedożywionych, z czego 827 milionów w państwach rozwijających się (2). Czy powodem niedożywienia jest to, że na świecie brakuje żywności? Jeżeli przeliczymy całe światowe zbiory na kalorie, to okazuje się, że w 2009 r. na jedną osobę przypadało 2831 kcal dzienne, czyli znacznie więcej niż potrzebne jest, by wyżywić całą ludzkość (3). Przyczyną głodu nie jest ogólny niedostatek żywności na świecie. Co więcej, zdarzało się nieraz lokalnie, na przykład w Stanach Zjednoczonych czy w Polsce, że kłopotem był nadmiar żywności, której nie było komu sprzedać. Sednem problemu niedożywienia jest bowiem to, że wielu ludzi nie stać na kupno wystarczającej ilości żywności, pomimo tego, że są głodni. Nie mają do niej dostępu, choć półki w sklepach i w magazynach mogą być pełne (4).

Przyczyną głodu na świecie jest w znacznej mierze nieodpowiedni system ekonomiczny, niewłaściwa organizacja państwa i społeczeństwa, nieodpowiednie praktyki rolnicze (degradujące glebę i nie zapewniające dość dobrych plonów), a nade wszystko brak sprawnej demokracji, dzięki której można by było to naprawić. Oczywiście, katastrofy naturalne, jak na przykład ulewne deszcze, mogą zniszczyć zbiory i wówczas w danym rejonie może fizycznie brakować żywności. Jednak różnego rodzaju sytuacje kryzysowe – powodzie, susze czy konflikty zbrojne – są przyczyną jedynie 8 procent głodu na świecie (5).

Warto także zauważyć, że około jednej trzeciej żywności na świecie marnuje się, między innymi na skutek niewłaściwego przechowywania, przekroczenia daty przydatności do spożycia lub dlatego, że część warzyw lub owoców nie ma dość idealnego wyglądu, przez co w ogóle nie trafia do sprzedaży (6). Dobrze więc, że w Polsce zmieniono prawo w taki sposób, że sklepy będą mogły przekazywać żywność potrzebującym bez konieczności płacenia podatku, zamiast ją wyrzucać (7). Z kolei promowanie w państwach rozwijających się prostych sposobów na lepsze przechowywanie żywności, jak korzystanie z suszarek słonecznych, mogłoby znacznie poprawić ilość dostępnej żywności (8).

Ponadto część żywności na świecie przeznaczana jest nie do konsumpcji, lecz do produkcji biopaliw. Ilość zboża, które zostało zużyte do produkcji etanolu na paliwo do samochodów w 2011 r. tylko w Stanach Zjednoczonych, wystarczyłaby, aby wyżywić przez rok około 400 milionów ludzi (9)

Nawet więc jeżeli plony z gospodarstw ekologicznych będą niższe, istnieje możliwość bardziej efektywnego wykorzystania żywności w skali globalnej. W praktyce kluczowa jest jednak skala lokalna – poziom państwa lub regionu – gdyż przewożenie żywności z jednego końca świata na drugi może nie być wykonalne od strony finansowej. Niemniej jednak istnieje możliwość uzupełniania braków żywności w danym państwie poprzez import, a niektóre państwa, jak na przykład Japonia, od dawna nie mogą być samowystarczalne pod względem żywności ze względu na zbyt dużą liczbę ludności i część żywności muszą do siebie sprowadzać.

Istotne znaczenie ma również nasza dieta, a szczególnie to, czy jemy dużo mięsa. Tracimy znaczne ilości żywności, gdy zboża lub inne rośliny przeznaczane są na paszę dla zwierząt zamiast do bezpośredniej konsumpcji – na farmach przemysłowych, aby waga bydła wzrosła o 1 kg potrzebne jest 7 kg zboża, w hodowli świń potrzebne są 4 kg zboża, a drobiu nieco ponad 2 kg (10). Gdyby więc ludzie zdecydowali się jeść mniej mięsa i nabiału, ilość dostępnej żywności na świecie wzrosłaby. Na ile jest to realne, to już inna kwestia, niemniej jednak taka „rezerwa” żywności istnieje, a zachęcanie do ograniczenia spożycia mięsa i promowanie diety roślinnej może być elementem polityki żywnościowej na poziomie lokalnym i międzynarodowym, na takiej samej zasadzie, jak promowanie picia mleka.

Ryż, który ma więcej ziaren

Czy korzystając z metod ekologicznych można w ogóle uzyskać plony, które są porównywalne z uprawami konwencjonalnymi? Tak, a przykładem są tu badania Rodale Institute w Pensylwanii w USA, w ramach których, przez 22 lata, uprawiano obok siebie kukurydzę i soję trzema różnymi sposobami – ekologicznie, z wykorzystaniem nawozów pochodzenia zwierzęcego, ekologicznie, z wykorzystaniem nawozów zielonych oraz w sposób konwencjonalny, z nawozami sztucznymi. W przeciągu pierwszych 5 lat eksperymentu wyższe były plony kukurydzy z uprawy konwencjonalnej, w następnych jednak latach plony ekologiczne były już na porównywalnym poziomie, a w latach suchych były wyższe (11). W przypadku soi, przy normalnych opadach deszczu, plony były zbliżone przez cały okres badań, za wyjątkiem jednego roku. Natomiast w sezonie, gdy panowała ekstremalna susza, plony soi z upraw ekologicznych były znacznie wyższe. Wyniki badań wskazują bowiem, że gleba w uprawach ekologicznych pozwalała zatrzymać większą ilość wody (12)

– Znaczenie ma także to, co z czym porównujemy – mówi dr Krzysztof Jończyk z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. – Jeżeli plony z małego gospodarstwa ekologicznego porównamy z intensywnie nawożonym gospodarstwem przemysłowym, wówczas będą one niższe w ekologicznym. Jeżeli jednak porównamy je z plonami z gospodarstwa tradycyjnego, w którym stosuje się nawozy sztuczne, lecz nie ma ono dobrze zorganizowanej produkcji, wówczas plony z upraw ekologicznych mogą być porównywalne lub nawet wyższe. 

Do intensywnych upraw przemysłowych potrzebne są ponadto odpowiednie warunki i nie sprawdzają się one tak dobrze na przykład na terenach górzystych. Stąd między innymi rosnąca popularność rolnictwa ekologicznego w Polsce na Podkarpaciu, gdyż tam rolnicy ekologiczni mogą lepiej konkurować z konwencjonalnymi. 

W klimacie tropikalnym i podzwrotnikowym bardzo dobre rezultaty przynosi natomiast opracowany na Madagaskarze system intensyfikacji upraw ryżu – SRI (ang. System of Rice Intensification). Jest to metoda, która idealnie pasuje do upraw ekologicznych, nie wymaga ona stosowania nawozów sztucznych, a polega m.in. na tym, że sadzi się na polu mniej roślin, w większych odstępach, dzięki czemu ryż rośnie bujniej, ma większe korzenie i w konsekwencji więcej ziaren. Stosując metodę SRI można zwiększyć plony nawet kilkukrotnie (13). Rekordowe zbiory ryżu na świecie zostały osiągnięte nie dzięki zastosowaniu ryżu zmodyfikowanego genetycznie czy herbicydów, lecz właśnie dzięki SRI. Rolnik Sumant Kumar, w północno-wschodnich Indiach, uzyskał w ten sposób aż 22,4 tony ryżu z hektara (dla porównania: za dobre plony w tym rejonie uznaje się 3,5-4,5 tony ryżu z hektara) (14).

Drzewa, które użyźniają glebę

Problem z rolnictwem ekologicznym leży jednak jeszcze gdzie indziej. Zacznijmy od wyjaśnienia, jak się to dzieje, że w rolnictwie konwencjonalnym jest stosunkowo łatwo uzyskać wysokie plony? Spośród wielu czynników, które mają wpływ na wysokość plonów, kluczowe znaczenie ma tu znów łatwo dostępny dla roślin azot, który dostarcza się jako nawóz sztuczny. Sprawia on, że rośliny nie tylko rosną szybciej, lecz również mają większy przyrost masy (w komórkach roślin powstaje więcej chloroplastów, w których zachodzi fotosynteza, a powstałe podczas fotosyntezy cukry przeznaczane są w większej ilości do budowania białek) (15). Taki sposób nawożenia jest trochę jak podawanie roślinom sterydów, jak jednak zauważył jeden z farmerów, który uprawia pomidory na Florydzie i sprzedaje je do supermarketów: „Nie płacą mi ani centa za smak, płacą mi za wagę” (16)

Niemniej jednak, patrząc na samą wydajność gospodarstwa rolnego, możliwość dostarczenia roślinom azotu z worka lub z kanistra jest świetnym rozwiązaniem, gdyż pozwala to wykorzystać całą jego powierzchnię na uprawy. Czy w rolnictwie ekologicznym tak się nie da? No właśnie – nie bardzo. Zamiast azotu „w paczce” stosuje się obornik i nawozy zielone. Skąd je wziąć? Aby uzyskać obornik, czyli odchody krów, owiec lub innych zwierząt, potrzebna jest łąka dla wypasu zwierząt, co oznacza wyłączenie części gospodarstwa z upraw (łąka czasem może nie nadawać się do uprawy, więc wówczas straty terenu nie będzie). Inną opcją jest uprawianie roślin na nawóz zielony. Są to między innymi rośliny, w korzeniach których żyją symbiotyczne bakterie wiążące azot z powietrza –koniczyna, wyka, groch, lucerna czy łubin – i w ten sposób, dzięki bakteriom, dostarczany jest do gleby azot. Czy do ich uprawy również potrzebny jest teren? Tak. W niektórych gospodarstwach ekologicznych przeznacza się na nawozy zielone nawet jedną trzecią całej ziemi uprawnej, co od razu dramatycznie zmniejsza wydajność całego gospodarstwa (17). Przy tego rodzaju założeniach można potem przeczytać w artykule naukowym, że aby uzyskać tę samą liczbę żywności w Europie metodami ekologicznymi, konieczne byłoby zwiększenie obszaru upraw o 87 procent (18). Tak jednak być nie musi.

Jest bowiem jeszcze inne rozwiązanie – rośliny na nawozy zielone można wysiewać na tym samym polu, po zbiorach (jest to tzw. poplon). Tak właśnie robiono w uprawach prowadzonych przez Rodale Institute w Pensylwanii. Po zebraniu kukurydzy wysiewano w to miejsce wykę kosmatą, która rosła jesienią i zostawała na polu przez zimę, osłaniając glebę i użyźniając ją (19). Kolejną możliwością są uprawy dwuplonowe (ang. bicropping), gdzie na przykład pszenicę uprawia się jednocześnie z białą koniczyną (20). Nie dla wszystkich jednak gatunków roślin te rozwiązania można zastosować i czasem konieczne może być przeznaczenie na nawozy zielone części gospodarstwa, co będzie oznaczać mniejszą wydajność.

Natomiast w klimacie tropikalnym lub podzwrotnikowym na polach kukurydzy można posadzić nie tyle drobne rośliny motylkowe, lecz drzewa, które będą użyźniały glebę, tak samo jak koniczyna w Europie. Uprawianie kukurydzy wraz z drzewami z gatunku Faidherbia pozwoliło w Zambii zwiększyć zbiory z 1,3 tony z hektara do 4,1 tony (21). Podobne rezultaty osiągnięto w Malawi, gdzie plony były wyższe aż o 280 procent (22). Można także zakładać leśne ogrody, zaprojektowane na wzór naturalnego ekosystemu leśnego, które zapewniają żywność, opał, drewno, lekarstwa czy miód. Rolnictwo ekologiczne pozwala zwiększyć plony w porównaniu z tradycyjnymi, mało wydajnymi uprawami właśnie tam, gdzie jest najwięcej osób niedożywionych – w Afryce na południe od Sahary oraz w południowej Azji.

Potencjał rolnictwa ekologicznego w państwach rozwijających się polega jednak na czymś jeszcze. Cóż bowiem z tego, że nawozy sztuczne pozwalają uzyskać dobre zbiory, skoro wielu ubogich rolników w Afryce nie stać na to, by je kupić? Z kolei rolnictwo ekologiczne nie wymaga dużych nakładów finansowych – nawozy zielone można zapewnić samemu – a za to sporo wiedzy i umiejętności. Jego zaletą jest również to, że pozwala znacznie lepiej chronić glebę przed erozją niż rolnictwo konwencjonalne, a nawet ją odbudowywać (23). Jest to o tyle istotne, że przyczyną zdegradowania 38 procent ziem uprawnych na świecie są niewłaściwe praktyki rolnicze (24)

Stosowanie nawozów sztucznych sprawia, że zmniejsza się liczebność i różnorodność mikroorganizmów glebowych oraz innych stworzeń, które zapewniają glebie żyzność (25). Nawozy sztuczne zakwaszają ponadto glebę, a ponadto są źródłem gazów cieplarnianych (26). Z kolei dodawanie do gleby kompostu czy nawozów zielonych oznacza w praktyce karmienie mikroorganizmów glebowych, co pozwala wzbogacić warstwę próchnicy. Dzięki temu, że w gospodarstwach ekologicznych nie używa się syntetycznych pestycydów i nawozów sztucznych, w glebie obecnych jest więcej grzybów mikoryzowych, które korzystnie wpływają na wzrost i zdrowie roślin (27)

Wyniki badań przeprowadzonych w Puławach pokazują, że gleba uprawiana w ekologiczny sposób chłonęła 6-10 razy więcej wody niż przy uprawie konwencjonalnej, co pozwala roślinom lepiej sobie radzić w czasach suszy, zmniejsza ryzyko erozji wodnej, a także wskazuje, że dzięki ekologicznym metodom uprawy miała ona lepszą strukturę. Badania te wykazały, że w glebie uprawianej ekologicznie żyło więcej dżdżownic, które spulchniają glebę i zapewniają jej napowietrzanie, nie lubią one natomiast nawozów sztucznych (28)

Podsumowanie

Jeżeli ktoś jest bardzo przywiązany do jedzenia pozostałości pestycydów, nie powinien się martwić.

Nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie rolnictwo ekologiczne miało całkowicie zastąpić konwencjonalne, a zatem toksyczne substancje będą nadal mogły być rozpylane w sadach czy ogrodach z warzywami. Warto to jednak zmienić, z wielu powodów. Wyniki badań wskazują, że pestycydy stosowane w rolnictwie konwencjonalnym mają negatywny wpływ między innymi na zdrowie pszczół – pszczoły, które zjadały pyłek skażony pestycydami, były mniej odporne na działanie pszczelego pasożyta niż te, które zjadały pyłek bez pestycydów (29). Gospodarstwa ekologiczne, w których tych środków się nie stosuje, są bardziej przyjazne dla owadów, a także dla ptaków, ssaków i innych dzikich zwierząt (30). Z kolei przykładem konsekwencji stosowania nawozów sztucznych jest gigantyczna martwa strefa w Zatoce Meksykańskiej, którą powodują nawozy spływające z pól uprawnych. Wymywa je deszcz i znaczne ilości azotu oraz fosforu dostają się rzekami do zatoki. Wywołują tam zakwity glonów na tyle duże, że zmniejsza się zawartość tlenu w wodzie, a to z kolei sprawia, że wiele organizmów nie jest w stanie przetrwać w tej części zatoki (31).

Nie wszystkie gospodarstwa ekologiczne są idealne. Zdarzają się naruszenia ekologicznych zasad, jednak w Polsce dotyczyły one w 2012 r. tylko 1,58% wszystkich skontrolowanych producentów rolnych (32). Z kolei standardy, które trzeba spełnić w USA, pozwalają na przyznanie ekologicznego certyfikatu ogromnym uprawom marchwi w Kalifornii, które podlewane są wodą zawierającą dużą ilość soli, co niszczy glebę (33). To nie powinno mieć miejsca. „Ekologiczne” powinno oznaczać przede wszystkim niewielkie gospodarstwa, na których uprawia się wiele gatunków roślin, a nie korporacyjne megafarmy (34). Standardy certyfikacji można jednak zmienić i warto to zrobić, w demokratyczny sposób. 

Można także podejść do sprawy od jeszcze innej strony – dlaczego certyfikacja ma obejmować gospodarstwa ekologiczne, a nie te, które stosują sztuczne nawozy i syntetyczne środki ochrony roślin? Na żywności konwencjonalnej mógłby wówczas być umieszczany na przykład czerwony znaczek z napisem „Wyprodukowano z użyciem nawozów sztucznych i syntetycznych pestycydów”. Natomiast dodatkowe czarne logo mogłoby zostać wprowadzone dla tych gospodarstw, które stosują szkodliwe dla pszczół neonikotynoidy, z napisem: „Wyprodukowano z użyciem środków, które przyczyniają się do wymierania pszczół” (35)

Wiele osób chciałoby kupować żywność ekologiczną, jednak ceny w sklepach są dla nich odstraszające. Świeże warzywa i owoce można jednak nabywać bezpośrednio od rolników lub zostać członkiem grupy konsumenckiej (kooperatywy spożywczej), w ramach której zakupy robione są wspólnie, dzięki czemu można uzyskać przystępne ceny (36). Można także wybrać kilka produktów, na przykład oliwę, herbatę, kawę i czekoladę i kupować tylko te, które mają ekologiczny certyfikat.

Z kolei dla wielu rolników z państw rozwijających się żywność ekologiczna to coś znacznie więcej niż tylko moda na zdrową żywność. Dzięki ekologicznym metodom upraw mogą zapewnić wystarczającą ilość żywności dla swoich rodzin, bez ryzyka erozji gleby. Ponadto wyniki badań wskazują, że uprawa kukurydzy z drzewami z gatunku Gliricidia sepium zapewnia bardziej stabilne plony niż nawozy sztuczne (37). Warto także zauważyć, że małe gospodarstwa, w których uprawia się wiele gatunków roślin są bardziej wydajne niż wielkie farmy, gdzie uprawia się tylko jedną roślinę (uprawy monokulturowe) (38)

Czego potrzebują rolnicy z Afryki czy Ameryki Środkowej, którzy dziś żyją w ubóstwie? Przede wszystkim suwerenności żywnościowej, czyli możliwości demokratycznego tworzenia zasad funkcjonowania systemu żywnościowego w ich państwie lub w regionie, od ustalania zasad dostępu do ziemi, poprzez metody upraw aż po organizację sprzedaży i przechowywania żywności (39). Bez suwerenności żywnościowej lokalne rolnictwo może zniszczyć na przykład tania żywność sprowadzana z zagranicy, jak miało to miejsce na Haiti, gdzie dotowany ryż z USA był tańszy niż miejscowy, na skutek czego wielu rolników było zmuszonych porzucić farmy i przeprowadzić się do slumsów w miastach (40).

Niezbędna będzie także umiejętność projektowania farm w taki sposób, aby móc wykorzystać ich pełen potencjał. Tu przydatna będzie na przykład permakultura, czyli system projektowania ekologicznego, który zapoczątkowany został w Australii, w latach 70-tych ubiegłego wieku (słowo permakultura powstało z połączenia słów „permanent” – trwały oraz „agriculture” – rolnictwo). Od tamtego czasu zasady permakultury zostały wykorzystane w tysiącach projektów na całym świecie, pozwalając między innymi na założenie upraw roślin na niegościnnej pustyni w Jordanii czy poprawiając los rolników w Zimbabwe. Permakulturę można wykorzystać również w naszym klimacie, projektując gospodarstwa tak, by zapewniały dobre plony i zdrową żywność, dbając jednocześnie o urodzajną glebę, czystą wodę i o dziką przyrodę.

***

Tekst powstał w ramach projektu Stacje Pogody (Weather Stations) współtworzonego przez Krytykę Polityczną, który stawia literaturę i narrację w centrum dyskusji o zmianach klimatycznych. Organizacje z Berlina, Dublina, Londynu, Melbourne i Warszawy wybrały pięcioro pisarzy do programu rezydencyjnego. Dzięki niemu stworzono pisarzom okazje do wspólnej pracy i zbadania, jak literatura może inspirować nowe style życia w kontekście najbardziej fundamentalnego wyzwania, przed którym stoi dzisiaj ludzkość – zmieniającego się klimatu. Polskim pisarzem współtworzącym projekt jest Jaś Kapela.

 

 

Przypisy:

  1. Verena Seufert, Navin Ramankutty i Jonathan A. Foley, Comparing the yields of organic and conventional agriculture, Nature, t. 485, 10.05.2012, s. 229.

  2. The State of Food Insecurity in the World 2013, FAO, s. 8. Zobacz także: Claire Provost, World hunger falls but bigger push needed to meet global goals, UN says, The Guardian, 01.10.2013 oraz Framing Hunger: A Response to The State of Food Insecurity in the World 2012, Small Planet Institute, 2013.

  3. FAOSTAT, Food Balance Sheet, 2012.

  4. Zobacz także: Jeevan Vasagar, Plenty of food – yet the poor are starving, Guardian, 01.08.2005.

  5. 11 Myths About Global Hunger, World Food Programme, 21.10.2011. Zobacz także: Frances Moore Lappé, A Shortage of Democracy, Not Food, The Progressive Magazine, lipiec 2008,

  6. Sophie Wenzlau, FAO Says Food Waste Harms Climate, Water, Land, and Biodiversity, Worldwatch Institute, 19.03.2013. Zobacz także: H. Charles J. Godfray, John R. Beddington, Ian R. Crute, Lawrence Haddad, David Lawrence, James F. Muir, Jules Pretty, Sherman Robinson, Sandy M. Thomas, Camilla Toulmin, Food Security: The Challenge of Feeding 9 Billion People, Science, t. 327, 12.02.2010, s. 816.

  7. PAP, Tysiące ton jedzenia na stole, a nie w koszu, Onet.biznes, 11.09.2013.

  8. Zobacz także: Tristram Stuart, Post-Harvest Losses: A Neglected Field, State of the World 2011, s. 99-107.

  9. Lester Brown, Full Planet, Empty Plates: The New Geopolitics of Food Scarcity, 2012, s. 38.

  10. Lester Brown, Plan B 4.0, rozdział 9: Feeding Eight Billion People Well: Producing Protein More Efficiently, 2009. Nieco inne dane dotyczące paszy można znaleźć tutaj: Tom Heap, Meat in a low-carbon world, BBC News, 08.05.2008.

  11. David Pimentel, Paul Hepperly, James Hanson, David Douds i Rita Seidel, Environmental, Energetic, and Economic Comparisons of Organic and Conventional Farming Systems, BioScience, lipiec 2005, t. 55, nr 7, s. 575.

  12. Ibidem.

  13. How to Help Rice Plants Grow Better and Produce More: Teach Yourself and Others, Association Tefy Saina i Cornell International Institute for Food, Agriculture and Development, s. 2. Zobacz także: Norman Uphoff, The System of Rice Intensification (SRI) as a System of Agricultural Innovation.

  14. John Vidal, India’s rice revolution, The Guardian, 16.02.2013 oraz Bas Bouman, Spectacular rice yields, International Rice Research Institute, 25.02.2013.

  15. Charles Benbrook, Xin Zhao, Jaime Yáñez, Neal Davies i Preston Andrews, New Evidence Confirms the Nutritional Superiority of Plant-Based Organic Foods, The Organic Center, marzec 2008, s. 10-11.

  16. Barry Estabrook, How Industrial Farming ‘Destroyed’ The Tasty Tomato, NPR, 28.06.2011. Pogoń za coraz większymi plonami ma wpływ na jakość żywności – wyniki badań wskazują, że kilkadziesiąt lat temu żywność w Stanach Zjednoczonych była bogatsza w składniki odżywcze niż obecnie. Na farmach przemysłowych wybiera się ponadto odmiany roślin, które pozwalają uzyskać więcej ton z hektara, które lepiej się przechowuje i transportuje oraz które mają lepszy wygląd na półce w supermarkecie, niekoniecznie natomiast lepsze wartości odżywcze – jest to określane jako efekt rozcieńczenia genetycznego. Zobacz więcej: Donald R. Davis, Declining Fruit and Vegetable Nutrient Composition: What Is the Evidence?, HortScience, t. 44, luty 2009, s. 15-19.

  17. Simon Fairlie, Can Britain Feed Itself, The Land, nr 4, zima 2007-2008, s. 20.

  18. H.L. Tuomisto, I.D. Hodge, P. Riordan i D.W. Macdonald, Does organic farming reduce environmental impacts? – A meta-analysis of European research, Journal of Environmental Management, nr 112, 2012, s. 314. Zobacz także: Catherine Badgley, Jeremy Moghtader, Eileen Quintero, Emily Zakem, M. Jahi Chappell, Katia Aviles-Vazquez, Andrea Samulon i Ivette Perfecto, Organic agriculture and the global food supply, Renewable Agriculture and Food Systems, t. 22, nr 2, czerwiec 2007, s. 88-108. Krytyka badań zespołu z Uniwersytetu Michigan: D.J. Connor, Organic agriculture cannot feed the world, Field Crops Research, t. 106, 2008, s. 187–190. Ponadto: Jane Sooby, Five Years Later, Scientist Still Thinks Organic Can Feed the World, Organic Farming Research Foundation, 27.07.2013.

  19. David Pimentel et al., op. cit., s. 574.

  20. Plonem głównym jest wówczas pszenica, a koniczyna, rosnąca przy jej korzeniach, chroni glebę przed erozją i chwastami oraz dostarcza do gleby azot. Zobacz także: Patrick Whitefield, Feed the World, Permaculture, lato 2012, nr 72, s. 9-12.

  21. Dennis Garrity, An Evergreen Revolution for Africa, State of the World 2011, s. 98.

  22. Ibidem.

  23. John P. Reganold, Lloyd F. Elliott i Yvonne L. Unger, Long-term effects of organic and conventional farming on soil erosion, Nature, 26 listopada 1987, nr 330, s. 370 – 372.

  24. Agriculture at Crossroads – Synthesis Report, IAASTD, 2009, s. 24.

  25. Ademir S.F. Araújo, Luiz F.C. Leite, Valdinar B. Santos i Romero F.V. Carneiro, Soil Microbial Activity in Conventional and Organic Agricultural Systems, Sustainability 2009, s. 268-276.

  26. Więcej o nawozach sztucznych jako źródle emisji gazów cieplarnianych: Sara J. Scherr i Sajal Sthapit, Farming and Land Use to Cool the Planet, State of the World 2009, s. 32, 35.

  27. Farm management choice can benefit fungi key to healthy ecosystems, Centre for Ecology & Hydrology, 14.09.2010.

  28. Nobuhiko Fuekia, Jerzy Lipiec, Jan Kuś, Urszula Kotowska i Artur Nosalewicz, Difference in infiltration and macropore between organic and conventional soil management, Soil Science and Plant Nutrition, t. 58, nr 1, 2012.

  29. Jeffery S. Pettis, Elinor M. Lichtenberg, Michael Andree, Jennie Stitzinger, Robyn Rose i Dennis van Engelsdorp, Crop Pollination Exposes Honey Bees to Pesticides Which Alters Their Susceptibility to the Gut Pathogen Nosema ceranae, PLoS ONE, 24.07.2013. Zobacz także: Candy Thomson, Pesticides, fungicides harming bee colonies, UM study says, The Baltimore Sun, 26.07.2013. Zobacz także: Richard Isenring, Pesticides and the loss of biodiversity, Pesticide Action Network Europe, marzec 2010.

  30. Lukas Pfiffner i Oliver Balmer, Organic Agriculture and Biodiversity, FiBL, luty 2011 oraz The biodiversity benefits of organic farming, The Organic Research Centre, grudzień 2010.

  31. Krista Hozyash, How our food system is destroying the nation’s most important fishery, Grist Magazine, 11.02.2010 oraz Christine Dell’Amore, Biggest Dead Zone Ever Forecast in Gulf of Mexico, National Geographic, 24.06.2013. Zobacz także: Sasha B. Kramer, John P. Reganold, Jerry D. Glover, Brendan J. M. Bohannan i Harold A. Mooney, Reduced nitrate leaching and enhanced denitrifier activity and efficiency in organically fertilized soils, Proceedings of the National Academy of Sciences, t. 103, nr. 12, 21.03.2006, s. 4522-4527.

  32. Korespondencja własna z Głównym Inspektoratem Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, 06.08.2013.

  33. Craig Mackintosh, Convergence of Issues Leads to Southern California Permaculture Convergence, August 29-31, 2008, The Permaculture Research Institute, 31.08.2008.

  34. Zobacz także: Clara I. Nicholls i Miguel A. Altieri, Plant biodiversity enhances bees and other insect pollinators in agroecosystems. A review, Agronomy for Sustainable Development, 14.06.2012.

  35. Zobacz więcej: Reyes Tirado, Gergely Simon i Paul Johnston, Spadek populacji pszczół, Raport techniczny Laboratorium Badawczego Greenepace, styczeń 2013; George Monbiot, Neonicotinoids are the new DDT killing the natural world, The Guardian, 05.08.2013 oraz Dave Goulson, REVIEW: An overview of the environmental risks posed by neonicotinoid insecticides, Journal of Applied Ecology, t. 50, nr 4, s. 977–987, sierpień 2013.

  36. Zobacz więcej: Aleksandra Bilewicz i Tomasz Sikora, Spółdzielczość: reaktywacja, Przekrój, 08.04.2012 oraz Rob Hopkins, My Introduction to ‘Local Food: how to make it happen in your community’, Transition Culture, 04.09.2009.

  37. Gudeta W. Sileshi, Legesse Kassa Debushob i Festus K. Akinnifesi, Can Integration of Legume Trees Increase Yield Stability in Rainfed Maize Cropping Systems in Southern Africa?, Agronomy Journal, 2012. Zobacz także: Craig R. Elevitch i John K. Francis, Gliricidia sepium, Species Profiles for Pacific Island Agroforestry, kwiecień 2006.

  38. Miguel A. Altieri, Fernando R. Funes-Monzote i Paulo Petersen, Agroecologically efficient agricultural systems for smallholder farmers: contributions to food sovereignty, Agronomy for Sustainable Development, 14.12.2011, s. 6. Zobacz także: Family Farming is the Key to Alleviating Hunger and Poverty, Food Tank, The Food Think Tank, 06.08.2013 oraz Claire Provost, Food crisis fears prompt UN wake-up call to world leaders, The Guardian, 18.09.2013.

  39. Więcej na temat suwerenności żywnościowej: Tory Field i Beverly Bell, Harvesting Justice, 2013.

  40. Annie Leonard, How to Be More than a Mindful Consumer, Yes!, 22.08.2013.

 

 

Zobacz więcej:

Brian Halweil, Can Organic Farming Feed Us All?, World Watch Magazine, maj/czerwiec 2006, t. 19, nr 3, s. 18-23.

Toby Hemenway, Designing a Forest Garden: The Seven-Story Garden, Chelsea Green Publishing, 03.05.2012.

Maria Alice Garcia i Miguel A. Altieri, Transgenic Crops: Implications for Biodiversity and Sustainable Agriculture, Bulletin of Science, Technology & Society, t. 25, nr. 4, sierpień 2005, s. 335-353.

Miguel A. Altieri, The Myth of Coexistence: Why Transgenic Crops Are Not Compatible With Agroecologically Based Systems of Production, Bulletin of Science, Technology & Society, t. 25, nr. 4, sierpień 2005, s. 361-371.

GM Crops Do Not Offer Yield Benefits, The Organic Center, 01.10.2013

 

 

Czytaj także:

 

Hanna Gill-Piątek: Jedzenie jest polityczne

Marcin Gerwin: Czy ekożywność ma sens?

Kaja Malanowska: Czy mógłbyś zabić konia?

Szymon Boniecki, Michał Kożurno, Anna Wójcik, Pijmy dobrą wodę z kranu

Marcin Gerwin: Czy ekożywność jest zdrowsza?

Kinga Dunin: Paradoks Rotkiewicza

Klaudia Wojciechowicz: GMO nie zabije i nie wzmocni

 

Bio

Marcin Gerwin

| Specjalista ds. zrównoważonego rozwoju i partycypacji
Specjalista ds. zrównoważonego rozwoju i demokracji deliberacyjnej. Z wykształcenia politolog, autor przewodnika po panelach obywatelskich oraz książki „Żywność przyjazna dla klimatu”. Współzałożyciel Sopockiej Inicjatywy Rozwojowej, publicysta Krytyki Politycznej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.