Kultura

Skrajna prawica nie chodzi do teatru

Mychajło Barbara i Switłana Oleszko opowiadają o ukraińskiej inscenizacji „Tęczowej trybuny” Pawła Demirskiego.

Oleksij Radynski: Co było dla Was najciekawsze w pracy nad tekstem Tęczowej trybuny Pawła Demirskiego, nad którym pracowaliście w Charkowie?

Mychajło Barbara: Najciekawsze było odnalezienie w tym tekście analogii z bieżącą ukraińską polityką. Czasem to było bardzo śmieszne i niespodziewane. Na przykład w dramacie Pani Prezydent przełyka komara, a u nas kiedyś poseł od Partii Regionów w telewizji łyknął mola. Ale mamy też znanego polityka, który ma problem z jajkami [w 2004 roku Wiktor Janukowycz przewrócił się po uderzeniu jajem – O.R.]. Wykorzystaliśmy te nagrania z youtuba podczas czytań. Wideo, na którym w Janukowycza uderza jajko, musieliśmy pokazywać na bis.

Switlana Oleszko: W czytaniach dramatycznych najciekawsze jest zawsze „ożywienie słowa”. Czytasz dramat, wybierasz jakieś kawałki, które widzisz jako reżyser, a potem te kawałki w wykonaniu aktorów nagle ożywają. 

Jak odebrali Tęczową trybunę wasi aktorzy oraz publiczność?

S.O. Nasz teatr od dawna poważnie pracuje ze słowem. Autor „Tęczowej trybuny” pozwala czytelnikom samodzielnie rozstawiać znaki przestankowe, więc podążyłam za tym pomysłem i też pozwoliłam aktorom improwizować. Niektórzy z nich nawet wymyślili na podstawie tekstu kilka neologizmów.

M.B. W państwowym ukraińskim teatrze aktorzy pewnie odmówiliby zagrania roli geja. Ale w teatrze „Arabesky” wszystko jest inaczej. Dla nas tekst-wyzwanie, tekst-ryzyko jest codzienną praktyką. Nasza publiczność jest na to przygotowana.

Akcje związane z tematyką LGBT na Ukrainie są z reguły atakowane przez radykalną prawicę. Czy byliście przygotowani na taki scenariusz?

S.O. Jesteśmy przygotowani na wszystko. 

M.B. Mam takie wrażenie, że radykalna prawica na Ukrainie istnieje tylko w internecie.

Ale przecież to nie w internecie odbywają się akcję z przymusowego wyrzucenia obcokrajowców z charkowskich akademików. Również poza internetem działa ukraiński parlament, gdzie zasiada partia, zwolennicy której na ulicach Charkowa krzyczą „Sieg Heil, Rudolf Hess”. 

M.B. Nie czuje się zagrożony, prawdopodobnie dlatego, że nigdy nie miałem do czynienia z takimi atakami. Skrajna prawica nie chodzi do teatru. Co nie oznacza, że takie niebezpieczeństwo nie istnieje. Wydaje mi się po prostu, że Charków jest dużo mniej ksenofobicznym miastem niż, powiedzmy, Lwów. 

S.O. Charków został założony przez imigrantów z innych regionów Ukrainy. Za czasów radzieckich tu były największe ośrodki kształcące studentów z zagranicy. Charków jest bardzo kosmopolitycznym miastem. Dobrze nam się tu mieszka. 

M.B. Zapraszamy na rynek Barabaszowo w Charkowie, największy targ na Ukrainie. Tu zobaczycie stragany kaukaskie, chińskie, wietnamskie, arabskie, „afro-charkowskie”. Cała charkowska skrajna prawica robi zakupy na tym rynku. 

Czy prawny zakaz „propagandy homoseksualizmu” jest ważnym tematem dla środowiska teatralnego na Ukrainie? Czy przedstawiciele mniejszości seksualnych w tym środowisku są w stanie przeciwdziałać temu zakazowi?

S.O. Żyjemy poza ukraińskim „środowiskiem teatralnym” i bardzo się z tego cieszymy. Oczywiście, wszystkie niebezpieczne tematy są przez to środowisko ignorowane. Ale też wcale nie widzę żadnego środowiska mniejszości seksualnych. Ono niewątpliwie istnieje, ale chyba głównie w strzeżonych klubach albo prywatnych mieszkaniach. Zresztą to środowisko nie jest przygotowane na otwarty dialog. To kolejny ukraiński paradoks. Cały świat traktuje Wierkę Sierdiuczkę jako drag queen, ale na Ukrainie nikt nie mówi o orientacji seksualnej twórcy tej postaci.

M.B. Każdy z moich znajomych ukraińskich gejów ukrywa swoją orientację seksualną. Często nawet nie wiem, czy rzeczywiście są gejami, czy to tylko plotki. 

Czy „Arabesky” to teatr polityczny?

S.O. Tak, oczywiście. Kontynuujemy tradycję politycznego teatru, jaką rozwijał Les Kurbas – wybitny reżyser dwudziestolecia międzywojennego, represjonowany przez Stalina.

M.B. Tak, jesteśmy teatrem politycznym. W Ukrainie teraz, podobnie jak i wcześniej, po prostu nie wypada być apolitycznym.

Mychajło Barbara – aktor teatru „Arabesky”, muzyk, lider rockowego zespołu „Mertwyj Piwen”

Switlana Oleszko – założycielka i reżyserka teatru „Arabesky”


Bio

Oleksij Radynski

| Publicysta i filmowiec (Kijów)
Filmowiec dokumentalista, członek zespołu Centrum Badań nad Kulturą Wizualną w Kijowie. W latach 2011-2014 redaktor ukraińskiej edycji pisma Krytyka Polityczna.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.