Kraj

Mirys: Bojkotujmy oszustów podatkowych!

Pora wreszcie skończyć z kpinami z prawa podatkowego – mówi Mateusz Mirys, jeden z organizatorów bojkotu konsumenckiego marki Reserved.

Jakub Dymek: LPP – właściciel m.in marki ubrań Reserved – planuje przenieść swoje podatki do rajów podatkowych. W odpowiedzi na ten pomysł, Młodzi Socjaliści postanowili wezwać do bojkotu firmy i przeprowadzić kampanię internetową pod hasłem „Nie kupuj u oszustów podatkowych”. Na czym polega wasza akcja, skąd pomysł bojkotu?

Mateusz Mirys, Młodzi Socjaliści: Bojkot to pierwsza rzecz, która przyszła nam na myśl, gdy media zaczęły mówić o całej sprawie. Pora wreszcie skończyć z kpinami z prawa podatkowego – pomyśleliśmy. Oczywiście, działalność LPP jest częścią większych procesów, ale akurat ta firma zarobiła w 2012 roku 355 milionów, oni naprawdę nie są na skraju bankructwa. W skali całej gospodarki firmy uciekające do rajów podatkowych kosztują nas miliardy złotych. A przecież korzystają one z publicznej infrastruktury, zbudowanej za płacone w Polsce podatki. Za te same pieniądze kształceni są ich pracownicy i pracownice. Usługi publiczne w Polsce, oświata czy służba zdrowia, na które i tak narzekamy, cierpią na tym najbardziej.

Jak dokładnie wygląda ten zabieg podatkowy, który planuje LLP, co robią firmy uciekające do raju podatkowego?

Nie jestem specjalistą, ale w tym konkretnym przypadku to praktyka licencjonowania znaków towarowych własnym podspółkom. Firma zakłada dwie spółki, czasem w dwóch różnych krajach i jedna płaci drugiej za możliwość używania znaku towarowego, np. Reserved. Ale tak naprawdę i tak odbywa się to w ramach jednej firmy, przy czym obowiązek płacenia podatku dochodowego zostaje wyprowadzony na Cypr i do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. A w Emiratach Arabskich ten podatek wynosi 0%.

Co powinno się wydarzyć w związku z wyprowadzaniem przez LPP podatków z Polski? Bojkot konsumencki może uderzyć w firmę i zmusić ją do przemyślenia swoich działań, ale może też być tak, że wprawdzie temat pojawi się w mediach, ale podatki i tak już nigdy do Polski nie wrócą.

Idealnie byłoby, gdyby równolegle z debatą – którą chcieliśmy wywołać i to się udało – zadziałało państwo i jego instytucje, które mają do tego narzędzia.

Dzięki temu moglibyśmy tę dyskusję kontynuować, mówić nie tylko o LPP, ale w ogóle o tym, czym jest unikanie podatków i do czego prowadzi. W końcu najbogatsi przedsiębiorcy w Polsce – Czarnecki czy Kulczyk – także unikają płacenia podatków w tym kraju.

W tym momencie macie debatę głośną w internecie, ale nie macie już strony na Facebooku. Serwis zablokował ją po skardze LPP, pozbawiając was ważnego narzędzia promocji bojkotu w mediach społecznościowych.

Zablokowanie naszej strony to absurd. Udało nam się dotrzeć do 300 tysięcy osób, 10 tysięcy śledziło nasz profil, a nagle dowiadujemy się, że w odpowiedzi na skargę dotyczącą naruszenia własności intelektualnej strona została usunięta.

Powiedziano wam, który zapis regulaminu strony złamaliście albo jakie zapisy prawa autorskiego wskazują na to, że naruszyliście cudzą własność intelektualną?


Oczywiście, że nie. Dowiedzieliśmy się jedynie, że w świetle regulaminu Facebooka strona kwalifikuje się do zablokowania. Stosujemy metody pastiszu, parodii, publikujemy memy – to wszystko nie tylko mieści się w granicach debaty publicznej, ale jest chronionym przez prawo sposobem zabierania głosu. To nie my postąpiliśmy wbrew prawu, to regulamin Facebooka i ta interpretacja są rażąco sprzeczne z polskim prawem.

Ale to może dobra okazja, żeby zapytać, czy w ogóle powinniśmy się łudzić co do możliwości prowadzenia równej debaty z korporacjami w ramach korporacyjnego medium, jakim jest Facebook. Znamy przecież przykłady usuwania stron, które w niejasnym trybie zostały uznane za naruszające regulamin i zniknęły z dnia na dzień. Nie spodziewaliście się takiej reakcji od początku?

Liczyliśmy się z tym, ale w bojkocie chodzi też o to, by dotrzeć do największej liczby potencjalnych konsumentów bojkotowanych marek i Facebook był do tego najlepszym narzędziem. A przez antykorporacyjny przekaz chcieliśmy też, na ile to możliwie, „przechwycić” ten kanał. Ważne dla nas było to, żeby rozpocząć debatę i utrzymać ją na pewnym poziomie, żeby dotrzeć do ludzi – to się udało.

Jakie działania podejmujecie teraz i co planujecie?

Mamy już nową stronę, na innej platformie społecznościowej, oraz kolejną na Faceboooku. Rozsyłamy materiały o akcji do mediów i prowadzimy kampanię ulotkową – zachęcamy ludzi, by dyskretnie zostawiali ulotki informujące o działalności LPP w sklepach marek należących do tej firmy lub w ich pobliżu. Poinformowaliśmy prokuraturę w Gdańsku o możliwości popełnienia przestępstwa z artykułu 55 kodeksu karnego skarbowego, który dotyczy utajniania faktycznych przychodów pochodzących z działalności gospodarczej. W naszej ocenie machinacje LPP mogą podpadać pod ten artykuł. Nie wiemy jeszcze, czy podobnie oceni to prokuratura, ale trzeba przypomnieć, że mamy narzędzia walki z tym procederem, choćby dzięki porozumieniom międzynarodowym, których Polska jest sygnatariuszem.

LPP odniosło się w jakiś sposób do waszych zarzutów?

Jedynie poprzez zgłoszenie naszej strony do zablokowania na Facebooku. A dla mediów przygotowali oświadczenie, które mówi, że nasze zarzuty są bezpodstawne, bo w zeszłym roku zapłacili w Polsce bardzo duże podatki. Tyle tylko, że chodzi o podatek VAT, który de facto płacą konsumenci, a firma jedynie go odprowadza. Podatku dochodowego zapłacili bardzo mało, bo 53 miliony złotych, to było już po tym, jak Reserved w 2011 roku – największa z posiadanych przez LPP marek – przeniosło się, przynajmniej na papierze, do Emiratów.

Wierzycie, że dzięki bojkotowi LPP wycofa się z tych praktyk?

Już teraz ceny ich akcji znacząco spadły. Jestem przekonany, że to właśnie wynik bojkotu. Czy LPP się wycofa? To firma, która jest znana z tego, że nie bierze odpowiedzialności za swoje działania, zdecydowanie unikała odpowiedzialności za tragiczne warunki pracy w swoich szwalniach w Bangladeszu i za wypadek – zawalenie się budynku, w którym szyto ubrania – który miał miejsce w ich konsekwencji. Ale to może się zmienić, także dzięki bojkotowi. Na to liczymy.

Mateusz Mirys – działacz społeczny, członek Młodych Socjalistów, kulturoznawca. Jeden z koordynatorów akcji nawołującej do bojkotu konsumenckiego produktów LPP.

Czytaj także:

John Christensen: Wielki przekręt bananowy i inne sposoby na unikanie podatków

Bio

Jakub Dymek

| publicysta, komentator polityczny
Kulturoznawca, dziennikarz, publicysta. Absolwent MISH na Uniwersytecie Wrocławskim, studiował Gender Studies w IBL PAN i nauki polityczne na Uniwersytecie Północnej Karoliny w USA. Publikował m.in w magazynie "Dissent", "Rzeczpospolitej", "Dzienniku Gazecie Prawnej", "Tygodniku Powszechnym", Dwutygodniku, gazecie.pl. Za publikacje o tajnych więzieniach CIA w Polsce nominowany do nagrody dziennikarskiej Grand Press. 27 listopada 2017 r. Krytyka Polityczna zawiesiła z nim współpracę.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.