NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Opisać przyszłość, stworzyć przeszłość Drukuj
Sławomir Sierakowski   
23.01.2005
Wygląda na to, że zrobiliśmy numer o komputerach i historii. Co to ma ze sobą wspólnego? Otóż ma.
Na naszych oczach rewolucjonizuje się technologia (czyli, nie ukrywajmy, środki produkcji), stawiając nas przed nowymi szansami i zagrożeniami zarazem. Jednocześnie kapitał przestaje być głównym czynnikiem produkcji, a staje się nim wiedza – wydaje się, że znacznie łatwiejsza do upowszechnienia, bardziej demokratyczna. Czyżbyśmy dzięki tej przemianie stali się wreszcie właścicielami albo przynajmniej potencjalnymi właścicielami środków produkcji? Każdy może przecież założyć sobie tanim kosztem stronę w Internecie, każdy może dość swobodnie korzystać z jego gigantycznych zasobów. A jakież możliwości komunikacji! Poza tym, z tego, co wiemy i potrafimy zrobić, nikt nie może nas tak łatwo wywłaszczyć. A jednak tych, którym droga w przyszłość wydaje się prosta, zaczynają krytykować ci, którzy dostrzegają nowe nierówności, jakie tworzy rewolucja technologiczna na świecie. Ci ostatni – podobnie jak Marks za poprzedniej rewolucji technologicznej, gdy tworzyło się społeczeństwo przemysłowe, które właśnie żegnamy – tylko czekają aż nowy sposób rozwoju objawi swoje ostateczne konsekwencje, bo wtedy dojdzie do konfrontacji towarzyszącej mu „nadbudowy” (państwa narodowe, rządy kapitału transnarodowego itd.) z wyłaniającą się nową, której projekty budują dziś alterglobaliści. Tak, świat przypomina czasy przed Marksem! Dzisiejsi alterglobaliści przypominają socjalistów utopijnych: Owenów, Fourierów… Jeszcze „system” trzyma się mocno, ale jego krytyka jest coraz ostrzejsza, a alternatywny model coraz bliżej, choć ciągle daleko. Warto przysłuchiwać się więc temu, co mówią Slavoj Žižek (do radykalnej zmiany potrzebna jest organizacja partyjna, inaczej każdy protest przeciw neoliberalnemu konsensusowi zostanie przezeń wchłonięty…) czy Michael Hardt (żadnej partii, tylko siła „wielości” ruchów alternatywnych). Warto przyglądać się krytyce współczesnego kapitalizmu, jaką rysuje Naomi Klein czy Immanuel Wallerstein, oraz rozważaniom o ideologii Ernseto Laclaua i Chantal Mouffe. A także temu, jak przekłada to na grunt polski Edwin Bendyk czy Anna Delick. Bowiem to, czego najbardziej nam brakuje to „polskiego alterglobalizmu”, czyli przetłumaczenia formułowanej przez zagranicznych myślicieli krytyki kapitalizmu na krytykę kapitalizmu polskiego.
Ale co do tego ma historia? Otóż, zapanowanie nad dzikim kapitalizmem globalnym, tworzącym gigantyczne nierówności, pogarszającym warunki życia wielu ludzi, zniewalającym i ogłupiającym oznacza porzucenie państwa narodowego i integrację polityczną ponad narodami. Aby nadążyć za kapitałem transnarodowym i taką samą kulturą masową należy rozerwać ten zrost narodu i państwa, który nie zabezpiecza już obywateli socjalnie, a zatem nie jest w stanie chronić ich realnej wolności. Ale żeby stało się to możliwe należy zrewolucjonizować myślenie o historii. Historii, która zawsze była podstawową formą legitymizacji państwa narodowego, historii pisanej narodowo przez zatrudnionych przez państwo historyków. Dziś tracą oni monopol na opisywanie przeszłości, dziś traci monopol pozytywizm opisujący „prawdę historyczną”, która zawsze była w Polsce prawdą Polaków, na Ukrainie prawdą Ukraińców itd. Dziś dzięki takim filozofom historii jak Hayden White wiemy, że pisanie historii jest zawsze jej tworzeniem. Twórzmy ją więc, aby było nam lepiej w przyszłości. Zacznijmy od napisania historii Europy. I pamiętajmy, że historia zawsze pisana jest dla przyszłości, zatem stwarzając historię, opisujemy i dzień dzisiejszy, i jutro.
Komentarze
Dodaj nowy
Bombel  - Manifesty…   |12.06.2005 22:07:35
Każdy Państwa tekst to manifest. To odkrycie jest dla mnie straszne.
Tak samo,
jak konsekwencja tej myśli:
"Tak, świat przypomina czasy przed Marksem!
Dzisiejsi alterglobaliści przypominają socjalistów utopijnych: Owenów,
Fourierów…"
Oprócz achów i ochów czuć powiew historii! Ach Och! Tak
,Tak! To co, Towarzysze? Kiedy Dzierżyński?
Publius  - Historia a Natura Ludzka   |18.06.2005 09:24:45
Mam wątpliwości co do tego projektu, bo jakbyśmy nie napisali historię, to
natura ludzka i jej prawa którę są uprzednio wpisane w serce człowieka nie dadzą
się zetrzeć tak łatwo, może dlatego że próba ich zatarcia leży właśnie w owej
naturze?

Powtarzam to co napisałem gdzie indziej - o ile słuszny jest
postulat odejścia od sztuczności, jaką jest narodowość, w kształtowaniu reżimu,
o tyle nie należy odejść od samorządności na rzecz tyranii bowiem samorządność
jest prawem naturalnym każdego człowieka i tym samym prawem ludzi tworzących
dane społeczeństwo polityczne.

Pytam więc - czy zbywawszy się narodów, jest
możliwe pozostawienie ludziom samorządność, czy też nowa historia Europy będzie
pisana niczym stara w której raz na jakiś czas szaleńcy dochodzili do realnej
władzy i w imię przeróżnych ideałów wyniszczali cały kontynent?

Czy to
wszystko co jest piękne w Europejskiej kulturze a ma swoje korzenie w narodowych
historii ma być wyniszczane wraz z marginalnym nacjonalizmem na rzecz innego
marginesu? Czy nie można, niczym Heidegger w jednym z mniej znanych dialogów,
postulować o narodowej tożsamości która "czeka na nic" i tym samym
otwiera sobie pole bytu które jest spokojem? Czy nie można za Levinasem cieszyć
się pluralizmem bytów?

Osobiście uważam Europę w której dochodzi do dialogu
oraz bezbarwnej ale za to konkretnej pracy dyplomatycznej za rzecz dobrą, bowiem
nie łatwe jest zjednanie tylu zróżnicowanych kultur i wymagań.

Te
abstrakcyjne Pańskie projekty pisania ‘nowej historii’ i porywów romantycznych
są niesamowicie Polskie, nie samowicie uwikłane w typowo dla narodu Polskiego
mesjanizmu i trochę przypominają krzyk naiwnej dziewicy tyczący miłości
"wszystko albo nic!"

Tymczasem polityka jest przedewszystkim sztuką
wymagającą dozę wstrzęmięzliwości i uznanie granicę możliwości ludzkich.


Popieram potrzebę odejścia od historii która jest zakłamywana przez wąsko
pojętych zapędów nacjonalistycznych bo popieram historię która oddaje
rzeczyczystość.

Tym samym i z tych samych powodów jestem przeciwnikiem ideii
że "Pisanie historii jest zawsze jej tworzeniem" i że trzeba by napisać
nowa historia Europy której ramy, w pańskim wydaniu, jawią mi się niczym tania
propaganda jak za świata "przed Marksem."

Jedynie dialog między
Europejczykami który szanuje różnorodność poglądów i gotowa jest podjać się
kompromisów oraz zaciśnięcia wspólnoty interesów między państwami Unii
Europejskiej oraz jej najbliższych sąsiadów przyniesie nam pokój i może po woli
doprowadzać do powstania ‘Europejskiej’ historii.

Dialog zaś, ma to do tego,
że nie powstaje gdy strony rozmawiają stosując hasła, frazesy, ideologii - ba -
ideologii której jest za dużo w tym tekście. Dialog powstaje kiedy strony ze
sobą rozmawiają o konkretnych problemach i szukają wspólnego języka - a
ideologia jest zawsze zamykaniem się przed taką możliwością.

Z drugiej
strony, poryw do ideologii zdaje się być wpisany w naturze ludzkie, a w końcu
kto inny aniżeli człowiek, jego dzieła i słowa, składają się na
historię?

Publius.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
następny artykuł »
Generated in 0.63838 Seconds