Postpolityczne oszustwo Tuska

Jan Smoleński   
08.10.2009
Afera hazardowa zmusiła Donalda Tuska do gwałtownej zmiany taktyki. Do tej pory grał on na stabilność na najwyższych urzędach. Na stanowiskach trzymał nawet kiepskich ministrów. Teraz do dymisji się podali Andrzej Czuma, Adam Szejnfeld i przyboczny Tuska, sam Grzegorz Schetyna. Z kancelarii premiera do Sejmu oddelegowani zostali Sławomir Nowak, Paweł Graś i Rafał Grupiński.

Są trzy rzeczy, o których musimy pamiętać w kontekście tych dymisji. Po pierwsze, zmiany na najwyższych stanowiskach w rządzie nie zmienią neoliberalnej natury PO. Na stanowiskach pozostały Katarzyna Hall, Barbara Kudrycka, Ewa Kopacz i Jolanta Fedak. Jako partia neoliberalna, PO próbuje stworzyć nam neoliberalny raj, czyli społeczeństwo egoistów. Do tego muszą jednak stworzyć odpowiednie warunki, czyli, mówiąc po marksowsku, ingerować w bazę - nic nie nadaje się do tego lepiej niż prywatyzacja szpitali (MZ), komercjalizacja edukacji (MEN i MNiSW) i redukcja opiekuńczej roli państwa (MPiPS). W takiej sytuacji ludzie będą musieli się zachowywać egoistycznie, bo inaczej nie zaoszczędzą na lekarza („nigdy nie wiadomo na co się zachoruje, a co jak będzie to rak i każda chemia będzie kosztować majątek?”), na edukację dzieci („tylko kanalia nie dba o przyszłość własnych dzieci”), na wypadek jakiejś nieprzewidzianej sytuacji, nieszczęśliwego wypadku. Afera hazardowa nie tknęła ministerstw, które wprowadzają kluczowe dla PO – i najgroźniejsze dla Polski – zmiany.

Po drugie, Tusk gra o prezydenturę, niezależnie od tego, czy sam zamierza zająć najwyższy urząd w państwie, czy obsadzić go kimś innym z PO. Dla niej poświęcił swoich przybocznych, przy okazji, bez możliwości posądzenia o próbę politycznej kontroli nad CBA, utrącił pionka PiS-u, Mariusza Kamińskiego. Jeśli osiągnie ten cel, będzie mógł przez parlament przeprowadzać ustawy – również te niebezpieczne - bez zagrożenia ze strony prezydenckiego weta. I to byłoby zagrożenie dla demokracji.

Po trzecie wreszcie, afera hazardowa ujawniła postpolityczne oszustwo Tuska. Donald Tusk usiłował pokazać, że jest premierem dla wszystkich, wyprzeć konflikt polityczny. Nie ruszając takich instytucji jak CBA, chciał zagarnąć umiarkowaną część PiS-owskiego elektoratu. Pragnął zamienić kwestie polityczne w kwestie eksperckie. Przypisywany Platformie etos nieczułych na naciski technokratów okazał się jednak fikcją. Afera hazardowa pokazała, że PO występuje, nawet jeśli niejawnie, w imieniu konkretnej klasy społecznej – przedsiębiorców – a inne grupy społeczne nie mają czego u niej szukać. I jest to szansa, na odnowę życia politycznego w Polsce. Afera hazardowa potwierdziła tylko psychoanalityczną prawdę, że to co wyparte zawsze będzie szukało możliwości przedostania się do świadomości. Tu wyparty konflikt, wyparta stronniczość każdej władzy, powróciły w ocierających się o korupcję zachowaniach polityków PO.

Pozytywnym skutkiem ubocznym afery hazardowej jest to, że życie polityczne najpewniej przeniesie się z powrotem do Sejmu, przestrzeni politycznej debaty. Tusk obiecał większą transparentność w tworzeniu prawa. Można to osiągnąć jedynie w drodze politycznego sporu, a nie w zaciszu ministerialnych czy eksperckich gabinetów. To zaś daje szansę na przyblokowanie najgroźniejszych propozycji partii Tuska.
Address article on the site www.krytykapolityczna.pl:
http://www.krytykapolityczna.pl/Wydarzenie-dnia/Afera-hazardowa-po-dymisjach-w-rzadze/menu-id-241.html

© Krytyka Polityczna, 2010
© All right reserved!
© Printed by Joomla! Ukraine Print Engine, 09.09.2010 11:14
http://www.joomla-ua.org
Komentarze
kot   |09.10.2009 03:11:57
Terminu postpolityka lepiej nie nadużywać. Jeżeli polityka klasowa ma być
postpolityką,to co wówczas jest polityką.
Może to nawet słuszne merytorycznie
jeśli uznać,że polityka polega na równoważeniu, a nie preferowaniu interesów
klasowych, ale niesłusznie historycznie, bo w takim razie uprawiano by
postpolitykę już za czasów Marksa.
voo  - 2   |09.10.2009 06:50:21
Albo i wcześniej niż za Marksa. A teza, że ujawniona afera obaliła mit o Tusku
jako premierze wszystkich Polaków wydaje się w tym kontekście mocno naciągana i
naiwna. Wszystko zależy od punktu wyjścia. Zamiast zakładać domniemaną
postpolityczność Platformy można założyć, że, jak każda inna elita polityczna
działa w przede wszystkim we własnym interesie i wtedy nie ma niczego
odkrywczego w całej awanturze, szczególnie w realiach polskich. 8 lat temu
równie wielu Polaków na chwilę uwierzyło, że SLD jest partią wszystkich Polaków.
znikadek   |10.10.2009 10:48:11
PO nie występuje w interesie jednej klasy społecznej, przecenia Pan PO. Oni
występują wyłącznie we własnym interesie i to bardzo wąsko pojętym. Taki Pan
Chlebowski opowiadał być może bajki przez telefon, że niby "od roku
blokuje", ale on tak właśnie chciał być postrzegany. Współczesna polityka
zieje pustką, tam nie ma nie tylko idei, ale nawet świadomości reprezentowania
jakiejkolwiek grupy społecznej. Taki Chlebowski chciał jedynie błyszczeć, czuć
się ważnym i docenianym. Po to przecież został politykiem. Nie mam złudzeń -
polityka to taniec narcyzów, punktowanych za wrażenia artystyczne.
kot   |10.10.2009 12:17:35
Ależ występuje i to jeszcze jak!
Jedno nie przeszkadza drugiemu.
Kto, jak nie
PO, chce rzucić kawał społecznego mięsa do rozszarpania interesom prywatnym.
kot  - zapodział się tekst z wpisem@ miro   |10.10.2009 12:23:21
@miro błąd.
Popełniany nie tylko przez Ciebie. Popatrz gdzie znalazło się
SLD, które kierowało się deklaratywnie współczuciem, a nie klasową analizą
rzeczywistości.
Ci którzy działają w imię zawieszonych wysoko i nie
ukorzenionych społecznie wartości w zetknięciu z twardą rzeczywistością nie
wspartą o fundament interesów dość szybko zaczynają działać przeciwko
swojej bazie, którą jest większość społeczeństwa. Jeżeli nie chcemy żyć
złudzeniami, błędem jest ignorowanie interesów jednostkowych i zbiorowych
(klasowych).
O.K. jeśli powstają partie klasowe, gorzej gdy zbraknie
równowagi klasowej. Występuje sprzeczność, bo państwo powinno równoważyć te
interesy i być neutralnym regulatorem.
Źle jest wtedy gdy z natury
mniejszościowa klasa kapitalistyczna zdobywa pełnie władzy.
Jak traktować
tych wszystkich, którzy stanowią klasę kapitalistyczną! Jako wroga, który
trzeba zniszczyć? Tak jak inne klasy społeczne, które nie zaliczają się do
niej ? Czy jako kategorię specjalną, zbiorowość, którą państwo powinno na
równi z innymi troszczyć się ale ze świadomością, że ten przedmiot troski może
być niebezpieczny i społecznie szkodliwy.
Pouczającym eksperymentem będzie los
polityczny Baracka Obamy -kierującego się niewątpliwie wartościami, a nie
analizą klasową.
Co dokona , ten zdolny cieszący się znacznym poparciem
polityk, który napotyka twardy mur interesów: firm farmaceutycznych,
ubezpieczeniowych i medycznych.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.10.2009 )