Świat

Nowakowska: Azerskie piekło Leyli Yunus

Obrońcy praw człowieka umierają w więzieniach sponsorowanych przez europejski biznes energetyczny.

„Kochany Arifie,

Po 36 latach życia razem zajmujemy różne cele w różnych więzieniach… Najdroższy, może jesteś świadom tego, że wszystko mogę znieść: koszmarny ból fizyczny, presję innych więźniów, a nawet wizyty tych szakali z prokuratury. Daję sobie radę z kompletnym brakiem komunikacji (choć wiem, że zostałeś zostawiony bez możliwości kontaktowania się, bez ubrań i opieki medycznej). Ja również nie otrzymałam ani jedzenia, ani potrzebnych leków (…) Ale najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że nie ma Cię obok. Przez ostatnie 36 lat prawie nigdy się nie rozdzielaliśmy! (…)”.

Ten opublikowany w mediach list otwarty jest desperacką próbą kontaktu Leyli Yunus – zamkniętej w więzieniu działaczki na rzecz praw człowieka w Azerbejdżanie – z jej uwięzionym mężem. Zamknięto ich w osobnych więzieniach. Zakazano kontaktu. Leyla nie wie, czy dożyje ich kolejnego spotkania. Oboje wymagają opieki medycznej. Obojgu jej odmówiono.

**

W czerwcu 2015 roku odbyły się w Baku pierwsze Igrzyska Europejskie. Wielkie wydarzenie sportowe, które miało za zadanie pokazać światu, że Azerbejdżan jest częścią Europy. Udział w Igrzyskach wzięło ponad 6 tysięcy sportowców z różnych krajów, uroczystość otwarcia uświetniła obecność kilku prezydentów państw europejskich. Inaugurację imprezy uświetnił koncert Lady Gagi. Była to kolejna z rzędu wielka europejska impreza zorganizowana przez Baku, po rozegranym tam w 2012 roku konkursie Eurowizji. I to wszystko w kraju, o którym mówią, że jest najgorszym reżimem w Europie.

Od 1993 roku, kiedy władzę przejęła rodzina Alijewów, w Azerbejdżanie nie odbyły się ani jedne wolne i transparentne wybory, nie funkcjonują niezależne media, a ilość więźniów politycznych rośnie z każdym rokiem. Mimo tego Azerbejdżan stał się ważny dla unijnej polityki w związku z zapotrzebowaniem na gaz i ropę – jest elementem planu energetycznego uniezależnienia się dostaw z Rosji.

Jednym z kluczowych pomysłów na rozwiązanie europejskiego problemu energetycznego jest wybudowanie tzw. Południowego Korytarza Gazowego, który dostarczałby azerski gaz na zachód. Europejskie rządy, w tym polski, uparcie dążą do budowy tej rury, łączącej morze Kaspijskie z europejskim wybrzeżem. W lipcu Rada Dyrektorów Europejskiego Banku Odnowy i Rozwoju (EBOR), powołując się na konieczność dywersyfikacji źródeł importu gazu do Europy, przegłosowała pożyczkę na rozbudowę azerskiego systemu przesyłowego na morzu Kaspijskim. Obecnie Europejski Bank Inwestycyjny rozważa dofinansowanie kolejnej części Korytarza – Trans-Adriatic Pipeline.

Tymczasem według przedstawicieli organizacji pozarządowych, takich jak Amnesty International i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, że prawdziwe problemy z azerską demokracją zaczęły się właśnie wtedy, kiedy Alijew zaczął sprzedawać gaz Europie.

To właśnie czynniki ekonomiczne i polityczne prowadzą do dwulicowej polityki Unii Europejskiej wobec reżimu Ilhama Alijewa.

Choć europejskie społeczeństwo i opinia publiczna zobaczyły prawdziwy obraz kraju, w którym prezydent więzi media i prodemokratycznych działaczy, to za pieniądze ze sprzedaży ropy i gazu europejscy politycy nadal dają Alijewowi władzę – na tyle potężną, że bez konsekwencji może on zamykać w więzieniach na lata swoich największych politycznych wrogów. Jedną z nich jest właśnie Leyla Yunus.

**

Leyla Yunus ma dziś 59 lat. Zanim trafiła do więzienia była dyrektorką Instytutu na Rzecz Pokoju i Demokracji w Azerbejdżanie i jedną z bardziej znanych na świecie działaczek na rzecz respektowania praw człowieka w Azerbejdżanie. W ostatnich latach Związku Radzieckiego stała się aktywistką na rzecz reform, walczyła o wartości demokratyczne. Założyła Ludowy Front Azerbejdżanu. W trakcie działań wojennych w latach 1992-1993 pełniła nawet funkcję wiceministry obrony.

Yunus znana jest z wybuchowego charakteru oraz tego, że bez kompromisów dąży do celu. Od 1995 roku działa aktywistycznie wraz z mężem, rok od niej starszym Arifem – badaczem i historykiem, który przez wiele lat zajmował się badaniem akt KGB. W ciągu ostatnich 20 lat najsłynniejszą walką, jaką stoczyli, była pomoc obywatelom i obywatelkom wysiedlonym z Baku w ramach akcji „upiększania” miasta. Wiele starych budynków zostało wówczas zburzonych, a ludzi wysiedlano w trybie natychmiastowym, nie dając im odpowiedniej rekompensaty finansowej, by było ich stać na nowe mieszkania. Leyla odwołała się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, udzieliła wywiadu „The New York Times”, gdzie opisywała przymusowe eksmisje. Kilka godzin po opublikowaniu jej raportu buldożery zniszczyły budynek, w którym znajdowało się biuro jej i jej męża. Nie dano im nawet czasu na zabranie dokumentów organizacji.

Arif i Leyla Yunus. Fot. Humanrightshouse.org

Wraz z Arifem aktywnie działali na rzecz pokoju między Azerbejdżanem i Armenią. Zajmowali się również dokumentacją traktowania więźniów politycznych przez władze azerskie oraz walką o ich prawa na arenie międzynarodowej. Jako małżeństwo byli nierozłączni, wyjeżdżali zawsze razem, wspólnie budowali bezpieczną alternatywę przyszłości poza ojczyzną, obawiając się represji. Mają jedną córkę, Dinarę, która obecnie mieszka w Holandii.

Dinara też dzisiaj walczy. O to, by uwolnić rodziców z więzienia.

**

Po prawie 20 latach walki o prawa azerskich więźniów politycznych, Leyla Yunus stała się jednym z nich. Władze azerskie wydały nakaz aresztowania małżeństwa Yunusów w kwietniu 2014. Zabrano im paszporty i zamrożono konta bankowe. Arif wylądował wówczas w szpitalu – stres spowodował u niego wówczas pierwszy z wylewów.

Bezpośrednim powodem aresztu był publiczny protest zorganizowany przez Leylę przeciwko Igrzyskom Europejskim w Baku. Pod koniec lipca 2014 została aresztowana ponownie – tym razem wraz z mężem. Znaleźli się w areszcie pod zarzutami zdrady stanu, oszustw i fałszerstw, unikania podatków i prowadzenia nielegalnego biznesu.

Zdaniem obrońców praw człowieka zarzuty te, podobnie jak w przypadku innych więźniów politycznych, są sfabrykowane i absurdalne.

W obronie Leyli i jej męża stanęli nieliczni europejscy politycy – Nils Muižnieks, komisarz Praw Człowieka Rady Europy, regularnie zabiera głos w sprawie małżeństwa Yunusów. Może dlatego w czerwcu tego roku Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, po wieloletnim odrzucaniu problemu, przyjęła rezolucję w sprawie więźniów politycznych w Azerbejdżanie.

Ale zanim to się stało, Leyla i Arif czekali w areszcie na rozprawę ponad rok.

**

„Nigdy nie przewidzieliśmy, że XXI wiek przyniesie represje z lat 30. XX wieku” – pisze Leyla do męża. Porównuje obozy zagłady z hitlerowskich Niemiec do tego, co się dzieje w azerskich więzieniach. A hitlerowskie Niemcy do reżimu Alijewa.

Więźniowie polityczni są w Azerbejdżanie przetrzymywani w skrajnie złych warunkach. Małe, duszne cele, bez przewiewu, przy temperaturze przekraczającej 50 stopni. Nie mają dostępu do opieki medycznej. Za łóżko trzeba wręczyć odpowiedniej wysokości łapówkę. Nierzadko zdarzają się przypadki torturowania, głodzenia czy upokarzania. Władze nie cofają się również przed stosowaniem nacisków na rodziny uwięzionych. Wielu z nich, nie będąc w stanie znieść represji, decyduje się na skierowanie do prezydenta listu z prośbą o ułaskawienie. Po opuszczeniu więzienia są oni jednak zobowiązani do złożenia Prezydentowi hołdu. Odbywa się to m.in. poprzez symboliczne złożenie wieńca na grobie Heydara Alijeva, poprzednika obecnego prezydenta, a zarazem jego ojca. Okazanie w ten sposób czci jest sygnałem, że dana osoba zaprzestaje działalności politycznej. Wiąże się to z koniecznością całkowitej rezygnacji z dalszej walki w obronie praw człowieka i podstawowych zasad demokracji. Amnestia jest więc formą „politycznego ubezwłasnowolnienia”, mającego za cel uciszenie przeciwników politycznych.

W czerwcu tego roku wicepremier Janusz Piechociński, nie wiedząc wyraźnie nic o sytuacji w tym kraju, w trakcie swojej wizyty w Baku również złożył kwiaty na grobie ojca obecnego prezydenta.

Podczas procesu małżeństwa Yunusów sąd zaprezentował całkowity brak poszanowania względem międzynarodowych praw do sprawiedliwego procesu. Więźniowie musieli siedzieć w osobnych, szklanych klatkach, z dala od swoich prawników. Dyplomatom, dziennikarzom i działaczom organizacji pozarządowych rząd zabronił wstępu na salę sądową. Tym, którzy uczestniczyli w procesie, pod groźbą kary zabroniono fotografować czy nagrywać proces. „Jeden wielki koszmar” –określił ten proces obrońca Leyli, Ramiz Mammadov.

Obradujący w Baku Trybunał ds. Przestępstw Ciężkich 13 sierpnia 2015 ukarał więźniów sumienia Leylę Yunus i Arifa Yunusa wyrokami odpowiednio ośmiu i pół oraz siedmiu lat więzienia.

**

Osadzono ich w osobnych więzieniach. Arif jest sam, bez kontaktu z ludźmi. Leyla ma wspólną celę ze zbrodniarkami kryminalnymi. Podczas ogłaszania wyroku Arif Yunus zasłabł po raz kolejny. Posiedzenie sądu odbyło się zresztą później, niż pierwotnie planowano, bo Arif wciąż tracił przytomność w wyniku nadciśnienia. Bez leków grozi mu kolejny wylew – jego córka obawia się, że tego może już nie przeżyć. Leyla cierpi z kolei na cukrzycę oraz wirusowe zapalenie wątroby typu C, niedowidzi na lewe oko. W areszcie nie otrzymuje odpowiedniej opieki zdrowotnej, a władze nie zezwoliły na przeniesienie jej do szpitala. O odpowiedniej diecie nie ma w ogóle mowy. Kobieta twierdzi, że gdy prosiła o dostęp do lekarza, to spotykały ją szykany i groźby. Prawnik Elchin Gambarov po spotkaniu ze skazaną oznajmił, że stan jej zdrowia gwałtownie się pogarsza. I w tym stanie, bez pomocy lekarskiej, nie przeżyje całej kary więzienia.

Śmierć działaczy nie byłaby zresztą czymś nowym w reżimie Alijewów. Zaledwie dzień po zakończeniu Igrzysk Europejskich zamordowany został dziennikarz Rasim Aliyev. Rasim był członkiem zarządu i pracownikiem azerskiej organizacji na rzecz wolności mediów – Instytutu Wolności i Bezpieczeństwa Dziennikarzy. Grożono mu wielokrotnie, a gdy poprosił władze o ochronę – odmówiono mu jej. Sprawców morderstwa nie ujęto. W ciągu ostatnich dziesięciu lat w Azerbejdżanie zanotowano setki ataków na dziennikarzy. W 2005 roku zamordowano Elmara Huseynova, redaktora naczelnego magazynu Monitor, a w 2011 roku – Rafiga Tagi, dziennikarza i pisarza. W 2009 roku, podczas odsiadywania kary za wyrok o podłożu politycznym, zmarł nagle w więzieniu Novruzali Mammadov.

Leyla i Arif są dziś wśród co najmniej 80 innych osób, więzionych w Azerbejdżanie z powodów politycznych. Wiele z nich to znani działacze lub prawnicy, tak jak np. Rasul Jafarov – autor kampanii Sport for Rights, która miała uwypuklać problem z przestrzeganiem praw człowieka przy okazji Igrzysk Europejskich w Azerbejdżanie.

„Oboje byliśmy realistami. Wiedzieliśmy, że polityka jest brudną robotą. Byliśmy tego świadomi. A teraz okazało się, że najtrudniejszy w tym wszystkim jest to, że nie możemy się zobaczyć. A to nasz 37. rok bycia razem…” – tymi słowami Leyla kończy list do męża. Ma nadzieję, że te słowa jakoś do niego dotrą. Że ktoś mu je przekaże. I że przeżyją w więzieniu na tyle długo, by się jeszcze kiedyś zobaczyć.

A w 2016 roku Azerbejdżan ugości kolejną międzynarodową imprezę sportową – wyścigi Formuły 1. W 2020 w Baku odbędą się mecze w ramach Mistrzostw Europy w piłce nożnej.

**

Tu możecie wysłać apel wzywający władze azerskie do natychmiastowego i bezwarunkowego uwolnienia Arifa Yunusa oraz Leyli Yunus oraz więźniów sumienia przetrzymywanych wyłącznie z powodu pracy na rzecz praw człowieka i uprawnionej krytyki władz.

Czytaj także
Emin Milli: Azerbejdżan, czyli korepetycje dla Putina [rozmowa Jakuba Majmurka]

 **Dziennik Opinii nr 239/2015 (1023)

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Zamknij