Świat

Opiumowe panny młode

Zjawisko sprzedaży dziewczynek w celu pokrycia długów opiumowych jest dużo bardziej powszechne, niż można by wnioskować z informacji na ten temat.

Zmowa milczenia

Mimo że termin „opiumowa panna młoda” powstał w kontekście zjawiska sprzedaży dziewczynek w celu pokrycia długów opiumowych, w literaturze krajowej i światowej nie porusza się tej kwestii. Jednak ten fenomen jest dużo bardziej powszechny, niż można by wnioskować po ilości dostępnych na jego temat informacji. Jak to wyjaśnić?

Media od lat koncentrują się prawie wyłącznie na wojnie i korupcji, co może tłumaczyć dysonans między znaczną skalą zjawiska a jego nikłą reprezentacją. Reporterzy nieczęsto mają okazję odwiedzać afgańskie wioski, rzadko więc udaje się im dostrzec panujące w nich tendencje społeczne. Jeden z naszych rozmówców powiedział: „Koncepcja stojąca za terminem «opiumowa panna młoda» rozpanoszyła się w społeczeństwie. Obecność «opiumowych panien młodych» jest powszechnie akceptowana”. Afgańskie media oraz działacze społeczni milczą. Niektórzy twierdzą, że handlu dziećmi nie komentuje się, gdyż wiąże się on z pewnym tabu kulturowym. Rozdmuchiwanie problemu mogłoby naruszyć bezpieczeństwo stref opanowanych przez narkobiznes. Jeden z dziennikarzy pisał: „O przypadkach sprzedaży dziewczynek pisze się w mediach bardzo rzadko w stosunku do ogromnej skali zjawiska. Dzieje się tak z wielu przyczyn. Pierwszą są czynniki kulturowe i społeczne. Druga to fakt, że baronowie narkotykowi mają znaczny wpływ na ludzi. Zarządzają oni przepływem informacji. Otrzymujemy zgłoszenia przypadków sprzedaży dziewczynek, ale trudno nam odpowiednio przedstawić sytuację, opierając się jedynie na tego typu sprawozdaniach. Do większości transakcji dochodzi w niebezpiecznych dzielnicach, gdzie trudno dotrzeć reporterom”.

Prawie wszyscy nasi rozmówcy potwierdzili, że „opiumowych panien młodych” jest mnóstwo, podczas gdy media i organizacje na rzecz praw człowieka wydają się ignorować tę sytuację. Trudno więc oszacować rząd kosztów ponoszonych przez społeczeństwo. Mimo braku oficjalnych informacji zarówno zwykli mieszkańcy Afganistanu, jak i politycy oraz dziennikarze zdają sobie sprawę z faktu, że handel dziećmi jest praktykowany na szeroką skalę.

Jakość życia afgańskich kobiet i dzieci jest w dużym stopniu warunkowana przez ich prawa i obowiązki wobec społeczeństwa. Na południu kraju, gdzie najczęściej dochodzi do zamieszek, grupy te żyją w stanie wiecznego kryzysu. Kultura opiumowa i ciągły niepokój społeczny stawiają kobiety i dzieci w bardzo trudnej sytuacji. Dziś, w okresie przemian politycznych i społecznych, bezbronni ludzie są szczególnie narażeni na cierpienie z powodu łamania p odstawowych praw człowieka. Dodatkowo w momencie, gdy w centrum zainteresowania pozostają przełomowe wydarzenia, zaniedbuje się problemy kobiet i dzieci, koncentrując się na kwestiach strategicznych.

Dziennikarze pracujący w południowym Afganistanie komentują problem dyskryminacji dzieci i kobiet: „Pracuję w prowincji Helmand jako reporter, więc znam wiele rodzin, które sprzedały swoje dzieci przemytnikom narkotyków będącym jednocześnie ich kredytodawcami. Kiedy nie ma plonów, sprzedaje się dziewczynki. Nie ma innego wyjścia”.

Życie małżeńskie sprzedanych dziewcząt

W naszym miasteczku są dwie rodziny, do których należą dziewczynki kupione od farmerów. Mam na myśli „opiumowe panny młode”. Opowieści o ich marnym losie i maltretowaniu krążą po mieście. Plotkowanie o ich cierpieniu to ulubione zajęcie kobiet podczas wesel, pogrzebów i w ogóle wszystkich okazji.
Pracownik sklepu Laszkargah, Helmand

Spłacanie długów opiumowych dziećmi to praktyka, przez którą cierpią głównie dziewczęta.

Istnieją dwie odpowiedzi na ten problem – jedna motywowana wartościami, a druga obawą przed konsekwencjami. Obie jednak łączy sprzeciw wobec wspomnianej praktyki. Ta pierwsza opiera się na argumentach przeciwko łamaniu praw człowieka i sugestii, że traktowanie dziewczynek jako „środka płatniczego”, za pomocą którego można spłacać należności i ratować honor, to działanie nieludzkie. Prawdziwe oblicze problemu odbija się z kolei w jego społecznych konsekwencjach. Choć płacenie posagu to utrwalona w kulturze praktyka w założeniach mająca zapewniać pannom młodym zabezpieczenie, nie dyskutuje się o procedurach związanych z tym zwyczajem. Dlatego akompaniamentem dla drugiego głosu sprzeciwu jest żałosny obraz życia małżeńskiego sprzedawanych dziewcząt.

Ze względów bezpieczeństwa oraz w związku z pewnymi uwarunkowaniami kulturowymi powstrzymaliśmy się od przeprowadzenia szczegółowych wywiadów z „opiumowymi pannami młodymi”. Niektórzy członkowie rodzin sprzedanych dziewcząt zgodzili się jednak z nami porozmawiać o swoich doświadczeniach. Wszyscy nasi rozmówcy wspominali o cierpieniu „opiumowych panien” w ich małżeńskim życiu. Na pierwszy rzut oka trudno było dostrzec powód takiego stanu rzeczy. Dopiero po dłuższej obserwacji udało nam się zrozumieć przyczyny niskiego statusu i maltretowania tych kobiet.

Przez wszystkie wywiady przewijały się trzy główne tematy. Po pierwsze, opis konsekwencji małżeństw dziewcząt pochodzących z rodzin o statusie znacznie niższym od statusu męża. Te przypadki stoją w opozycji do społecznie oczekiwanej wizji „normalnego małżeństwa”, w którym to ojciec przyszłej panny młodej poniekąd uczestniczy w wyborze męża dla swojej córki i podejmuje ostateczną decyzję. Rodzina dziewcząt wchodzących w związki-transakcje jest pozbawiona takich możliwości, co wpływa na obniżenie statusu społecznego panny młodej względem jej teściów, nakręcając jednocześnie spiralę wrogości, co uniemożliwia dziewczynie normalne życie w małżeństwie.
Drugi temat poruszany przez naszych rozmówców wiąże się z naturą takich związków. Zwykle rodzina panny młodej zapewnia jej wyposażenie nowego domu. Czasem nawet przekazuje się posag dziewczynie, by mogła pokryć niezbędne koszty. Ta praktyka zapewnia pannie młodej wysoką pozycję i bezpieczeństwo. Natomiast pochodzące z ubogich rodzin dziewczęta przychodzą do domu teściów z pustymi rękami. Ich status socjoekonomiczny natychmiast spada. Nie mają też żadnego zabezpieczenia finansowego. Scenariusz pogarsza się, gdy ojciec panny młodej wyda posag na pokrycie strat w uprawie. Rzecznik praw dziecka w Kandaharze podsumowuje: „Te dziewczęta potwornie cierpią w swoich małżeństwach. Ich status społeczny jest niższy od statusu innych kobiet. Zwykle wychodzą za mężczyzn, którzy mają już jedną lub więcej żon. Dodatkowo dziewczyny te trafiają do domu teściów z pustymi rękami, co przekłada się na niechęć rodziny do nich.

Kolejne ważne kwestie to różnica wieku w małżeństwach i poligamia. W większości przypadków „opiumowe panny młode” to nastolatki. Szybkie i nieoczekiwane przejście z okresu dorastania czy nawet późnego dzieciństwa w fazę życia małżeńskiego to nienaturalna zmiana stawiająca przed dziewczynką wiele wyzwań. Poligamia, jak zdradzili nasi rozmówcy, jest wyznacznikiem statusu wśród ludzi zaangażowanych w narkobiznes. Baronowie narkotykowi mogą praktykować poligamię, brać za żony córki dłużnych im rolników, niszcząc tym samym życie młodym dziewczętom. Według jednej z osób: „Duża różnica wieku to wyróżnik opiumowych związków. Zwykle dziewczęta w chwili zawarcia małżeństwa są niepełnoletnie, podczas gdy przyszły pan młody jest już zamężny i podstarzały. Zjawisko to wiąże się z realiami „braku innego wyboru”. Rolnik nie ma innego wyjścia – musi sprzedać córkę, by zachować twarz i poradzić sobie z długami”.

Mohammad Khan, plantator z Helmand, który oddał rękę swojej niespełna piętnastoletniej córki handlarzowi opium, opowiedział nam, jak próbuje dbać o swoje dziecko: „Moja córka ma dwóch synów i córkę. Często kupuję jej leki, bo jej mąż nie traktuje jej dobrze. Zanoszę jej cukier i słodycze. I herbatę też. Mój zięć ma drugą żonę. Ona miała posag. Na tym polega między nimi różnica”.

Niski status ojca panny młodej, różnica wieku małżonków oraz poligamia sprawiają, że dziewczęta cierpią. Cierpią, by ich rodziny mogły spłacić długi opiumowe.

„Kwiat opium”

Stosunek społeczeństwa do handlu dziećmi jest dość nieoczywisty. Jego złożoność jest związana ze społecznymi przemianami, które zaszły w ostatnich trzech dekadach w Afganistanie, wyłaniając się z politycznego zamieszania. Od czasu tych przemian instytucja małżeństwa straciła spójność i służy podtrzymywaniu patriarchalnego porządku. W wielu miejscowościach śluby zawierają dziewczynki i chłopcy, właściwie dzieci.

W konsekwencji zmniejszył się nacisk na kultywowanie praktyk kulturowych i społecznych oraz obniżył się status elit. Spadło poparcie dla liderów (malik), przywódców religijnych i właścicieli ziem (khan). Postacie te zwykle funkcjonowały jako pośrednicy społecznych interakcji na różnych polach, między innymi podczas konfliktów i negocjacji biznesowych. Grały też ważną rolę w procesie formalizacji związków. Dziś te elity odsuwa się na margines, a na szczycie społecznej hierarchii stawia się ludzi trzymających władzę. Bojownicy i handlarze narkotyków wykorzystują tę sytuację. Ci ostatni mają zupełnie inne podejście do kwestii społecznych. Podczas gdy większość rodzin preferuje tradycyjny model małżeństwa, w wielu miejscowościach coraz częściej dochodzi do formalizacji związków poligamicznych, związków z dziećmi, typu badal [1] czy tych zawieranych w ramach transakcji. Społeczeństwo nie sprzeciwia się tym praktykom. Byli szanowani aktywiści ignorują podobne przypadki, a dochodzący z meczetów, zgromadzeń (jirgas) i zebrań lokalnych społeczności głos elit nie dociera do ludzi. Trudno powiedzieć, czy brak poszanowania dla tych opinii wiąże się z obniżającym się statusem wygłaszających je osób, czy może zależy od innych czynników. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że baronowie narkotykowi i bojownicy nauczyli się czerpać korzyści ze zdobytych wpływów.

Mimo wszystkich przemian handel dziećmi jest powszechnie uważany za nieludzką praktykę. Khamosh Hezb-u-allah powiedział: „Jeśli chodzi o kwestię kultury, to handel dziewczynkami w celu pokrycia długów opiumowych jest uważany za naganną praktykę. Zawieranie podobnych układów nie wpisuje się w kulturę żadnego plemienia ani grupy etnicznej. Ludzie praktykujący sprzedaż dzieci są stygmatyzowani przez społeczeństwo”.

Stygmatyzacja uderza zarówno w rodzinę dziewczynki, jak i w nią samą. Rolnicy, którzy sprzedali swoje dzieci, by spłacić długi, cierpią z powodu społecznej dyskryminacji. Mohammad Khan dodaje:„Jest mi wstyd przed mieszkańcami wioski, przed domownikami i przed ludźmi, których widuję w meczecie. Straciłem honor. Wiem, że w wiosce ludzie mną gardzą, choć nie mówią mi tego wprost”. Wspomina też o swojej córce: „Niech Allah chroni nawet córkę Kafira [2] przed cierpieniem, jakiego doświadcza moja córka. Inne kobiety i jej teściowie dokuczają jej nazywając ją «kwiatem opium». Mówią jej, że kwiaty maku to symbol zniszczenia i że ona niszczy ich dom”.

Choć niewiele mówi się o handlu dziećmi w Afganistanie, a zjawisko to pozostaje w cieniu częściej komentowanych wydarzeń, prawdopodobnie jest to najwyraźniejsze odzwierciedlenie koszmaru afgańskich wojen.

1. Badal oznacza dosłownie „wymianę”. W kontekście małżeństw termin ten odnosi się sytuacji, gdy córka z jednej rodziny wychodzi za mężczyznę z drugiej. W takich okolicznościach nie płaci się posagu.

2. Słowo określające złego człowieka.

Fragment książki Dzieci wojny narkotykowej. O wpływie polityki narkotykowej na dzieci, która wkrótce ukaże się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Pominięto większość przypisów.

Czytaj też: Szkolne testy na narkotyki, czyli więcej szkody niż pożytku

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Zamknij