Żydowski Salon Literacki zaprasza na spotkanie z Bellą Szwarcman-Czarnotą aktorką książki Mocą przepasały swe biodra. Portrety kobiet żydowskich.
25 czerwca, poniedziałek, godz. 18.00, Klezmer Hois, ul. Szeroka 6, Krakowski Kazimierz
„Gdyby
nasza pierwsza matka była uczona, nie dałaby się zwieść słodkim
obietnicom szatana, który osądziwszy, że Adam swym intelektem wykryłby
pułapkę, był na tyle ostrożny, że swą zwodniczą prośbę skierował nie do
niego, lecz do biednej, bo głupiej i nierozgarniętej niewiasty” – taki,
przewrotny dość argument wysuwali siedemnastowieczni francuscy
feminiści walczący o kształcenie kobiet.
Czy Chawa była głupia i
nierozgarnięta? Bella Szwarcman-Czarnota pisze o niej tak: „Wskazała
mężczyźnie – Adamowi – drogę, dowiodła, że warto wybrać wiedzę, warto
być świadomym człowiekiem, choćby trzeba to było okupić cierpieniem”.
Wiele
pisze się i mówi obecnie o społecznych rolach kobiet w różnych
kulturach. Jest to temat modny. Przez wieki, niezależnie od kręgu
kulturowego, kobiety miały do wypełnienia dwie role: żony i matki. W
różnym stopniu akceptowały swój status – zależnie od czasów, w jakich
przyszło im żyć, od pozycji społecznej rodziny, w jakich się urodziły,
wreszcie od religii. Większość biernie przyjmowała swój los. W różnych
kulturach, w różnych czasach znajdowały się jednak silne, odważne
niewiasty, które sprzeciwiały się zwyczajowo ustalonym ograniczeniom.
Owych „wizerunków kobiet mężnych” (czyli hic mulier, a więc w gruncie
rzeczy nie-kobiet) powstało wiele, począwszy od czternastowiecznego
traktatu Boccaccia, zatytułowanego De mulieribus claris. W jeszcze
wcześniejszym, bo trzynastowiecznym zbiorze przypowieści i legend,
zatytułowanym Midrasz haGadol, rabini wymienili dwadzieścia dwie
dzielne kobiety biblijne…
Bella
Szwarcman-Czarnota przedstawia wyjątkowe kobiety żydowskie. Zaczyna od
początku, czyli od biblijnej Księgi Rodzaju i Ewy- Chawy. Potem pięknie
opisuje postacie Chany, nieznanej z imienia córki Jeftego, Debory,
Jael, Rachab, Diny, Szifry i Puy. Warto podkreślić w tym miejscu, że
dotychczas żaden z polskich autorów nie zaproponował jeszcze takiego
właśnie odczytania tych fragmentów Biblii, w których występują kobiety.
Szczególnie cenne wydaje się to, że autorka przybliża nam te postacie
biblijnych niewiast, które, choć interesujące i wyjątkowe, w ogóle
rzadko wspominane są w polskiej literaturze. Okazuje się przy tym, że
niektóre z nich, przekraczając granice wyznaczone im przez
społeczeństwo, spotykały się z akceptacją, a nawet chwałą, mimo, że
kłamały, jak Szifra i Pua czy zdradziły, jak Rachab…
Autorka układając swoją własną galerię kobiet, która nie pokrywa się z
kręgiem dzielnych niewiast z Midrasza haGadol, wyszła poza tekst
biblijny, ponieważ, jak pisze, „w każdym pokoleniu są autorytety i
wzorce, do jakich chcielibyśmy, czy chciałybyśmy, się odnosić”. I tak
wzbogaciła swoją książkę o portrety pięciu wybitnych Żydówek, z których
jedna żyła w XVII wieku, jedna w XIX, dwie na przełomie XIX i XX wieku,
a jedna z nich, Irena Klepfisz, jest profesorem w Columbia University i
zajmuje się studiami kobiecymi. Na szczególną uwagę zasługuje postać
siedemnastowiecznej pamiętnikarki, Glikl Hameln, jednej z niewielu
wykształconych Żydówek, które próbowały zaistnieć w życiu kulturalnym
swoich środowisk w czasach, gdy niewiele kobiet w Europie umiało
trzymać pióro w ręku. Kwestia wykształcenia kobiet i ich udziału w
życiu naukowym czy literackim w dawnych wiekach jest obecnie często
dyskutowana w pracach europejskich badaczy, choć o kobietach żydowskich
napisano dotąd stosunkowo niewiele. Ta część książki Belli
Szwarcman-Czarnoty jest bardzo cenna i stanowi tu ważny głos w dyskusji.
Wśród omawianych przez autorkę postaci wybitnych żydowskich kobiet są
takie, które część swego życia związały z Polską, a do tej pory nikt
nie podjął się w naszym kraju przedstawienia ich losów. I pod tym
względem książka wypełnia ewidentną lukę.
A teraz „wątek
feministyczny”: Książka Belli Szwarcman jest „przewrotnie
feministyczna”. Nie próbuje pokazać, jak to przez wieki kobiety
dręczone były (bywały) przez mężczyzn, ale wykazuje wyższość kobiet nad
mężczyznami. I to też jest feminizm! Autorka nie roztkliwia się nad
wielowiekową gorszą pozycja kobiet, nad tym, że odmawiano im prawa do
edukacji i wtłaczano, wbrew ich woli, w sztywne ramy domowych i
matczynych obowiązków, co z punktu widzenia historii kobiet jest
prawdą.
Opierając się na najważniejszym dla kultury europejskiej
tekście, na Słowie, roztrząsa znaczenia, przywołuje istotne
rozbieżności w przekładach, które dziś jeszcze prowadzą do
nieporozumień. W pierwszej części swojej książki proponuje
„zdepatriarchalizowany” sposób odczytania tekstu Tory.
To, co z tej
skrupulatnej, erudycyjnej, filologicznej analizy wynika jest, być może,
nieco zawstydzające dla wielu współczesnych autorek opracowań z zakresu
historii kobiet i dla feministek, które przytaczają w swych pracach
jedynie dowody na podległość i uległość kobiet, ich permanentne
poniżanie, niedocenianie, a w najlepszym wypadku traktowanie w sposób
paternalistyczny, z przymrużeniem oka. Czasem okazuje się, że
spojrzenie to jest zbyt jednostronne. Ale też takie ono było przez
wieki. Przez wieki kobiety postrzegano i opisywano jako istoty z gruntu
złe i przewrotne jak Ewa właśnie, która dla autorki prezentowanej tu
książki jest „cenniejsza niż klejnoty”. Wszystko dlatego, że
jednostronnie interpretowano pewne fragmenty Biblii, nie zważając na
przekłamania związane między innymi z przekładem. Pamiętajmy, że
tradycja antyfeministyczna ma między innymi tu właśnie swoje korzenie.
Tym cenniejsze jest reinterpretacyjne odczytanie owych spornych
fragmentów w książce Belli Szwarcman.
Dzięki tej właśnie książce
znacznie wzbogaciłam prowadzone przez siebie zajęcia na uniwersytecie.
Dziś, odwołując się do słynnych wersów z Księgi Rodzaju, nie
poprzestaję na powszechnie przyjętym wykładzie, sytuującym kobietę już
na początku stworzenia świata w wielce niekorzystnej sytuacji. Owo inne
odczytanie przemawia do studentek i studentów – studentkom sprawia
przyjemność, a w studentach nie wywołuje poczucia winy. W ten sposób
książka Belli jest już „sprawdzana” od roku z korzyścią dla wykładów.
(Studenci chętnie pożyczają książkę do domu, żałując, że nie jest ona
dostępna w wolnej sprzedaży). „Adam mógł poczuć się wzbogacony,
otrzymując zamiast żebra kobietę” – zauważa Autorka. „Gdy Bóg
konstatuje, że nie jest dobrze, by człowiek był sam, stwarza istotę
płci żeńskiej, która ma być jego partnerem”. Wbrew temu, co piszą
Ojcowie Kościoła, to kobieta, na co wskazuje jej hebrajskie imię,
związana jest z pierwiastkiem duchowości, a nie mężczyzna. A w dodatku
Adam okazuje się tchórzem, obarczając Ewę winą za nieprzestrzeganie
Boskich zakazów. Ewa się przyznała … Na uwagę zasługuje to, że
Autorka sama dokonała przekładu wielu cytatów z literatury, dzięki
czemu po raz pierwszy zaistniały one w literaturze polskiej. Zwraca
uwagę także piękna oprawa graficzna książki, która nie tylko przyciąga
wzrok samym kształtem, dość rzadkim na naszym rynku wydawniczym i
stonowaną kolorystyką, ale też w doskonały sposób współgra z opisami
„dzielnych niewiast żydowskich”.
Gdy trzyma się w ręku książkę
Belli Szwarcman-Czarnoty chciałoby się wykrzyknąć, powtarzając to za
pierwszą profesjonalną pisarką w kulturze europejskiej Christine de
Pizan (XV w.):„Bóg dał kobietom słowo. Chwalmy go za to!”
doc. Joanna Partyka
Książka została wydana nakładem w Centrum im. Mojżesza Schorra
Więcej informacji www.salon.czulent.pl
Na podobny temat
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...