|
Spośród osób, które do godziny 24.oo, w środę, 3 grudnia, wyślą na adres redakcja(at)krytykapolityczna.pl wiadomość zatytułowaną JEZUS CHRYSTUS ZBAWICIEL rozlosujemy 5 podwójnych zaproszeń na pokaz filmu, który odbędzie się w czwartek, 11 grudnia, o godz. 18.00 w kinie Muranów przy ulicy Gen. Wł. Andersa w Warszawie.
Zapraszamy do udziału w konkursie!
Berlin, Deutschlandhalle, 20 listopada 1971 r. Na pustej scenie,
samotnie w świetle reflektorów, występuje Klaus Kinski. Włosy sięgające
do ramion, proste dżinsy, koszula w kwiaty i kropki. Bez kulis, bez
efektów scenicznych, bez kostiumu. Recytuje własny tekst Jezus Chrystus
Zbawiciel, realizując w ten sposób projekt, którym zajmuje się od
przeszło dziesięciu lat. Ma to być opowiadanie bardzo emocjonalne i
zredukowane wyłącznie do głosu aktora. Jego treścią, według Kinskiego,
jest „najbardziej emocjonująca historia ludzkości: życie Jezusa
Chrystusa” jako jednego z „najodważniejszych, najbardziej wolnych,
najnowocześniejszych spośród wszystkich ludzi, który woli dać się
zmasakrować, niż żywcem zgnić wraz z innymi. O człowieku, który chce
być taki, jak my wszyscy. Ty i ja”.
Klaus Kinski cieszy się w Niemczech opinią ekscentrycznego prowokatora.
Ponieważ od roku 1962 nie występował z programem scenicznym, większości
znany był tylko jako dziwaczna gwiazda filmowa, która najlepsze czasy
ma już za sobą. Dyrektorzy teatralni obawiali się bluźnierczego
programu i zwlekali z własnym zaangażowaniem. Wielu uważało, że Kinski
identyfikuje się ze swoją główną postacią i chce zgrywać się na nowego
Jezusa jako trybun ruchu młodzieżowego.
Film Jezus Chrystus Zbawiciel Petera Geyera ukazuje
trwającą przez cały wieczór próbę aktora, który stara się recytować
swój tekst. Występ w berlińskiej Deutschlandhalle miał być początkiem
planowanego światowego tournée. We wstępie widać wiszące na mieście
plakaty, publiczność która oczekuje na występ, policjantów
nadzorujących przedstawienie.
Na scenie pojawia się Kinski i cichym, intensywnym głosem, recytuje
początek tekstu napisanego w formie listu gończego („Poszukiwany Jezus
Chrystus”). Od tego momentu mija dosłownie pięć minut, kiedy to padają
pierwsze głosy ze strony publiczności.
Kazanie Kinskiego spotyka się ze sprzeciwem, pojawiają się wątpliwości
co do jego autorytetu w połączeniu z przedstawianiem Jezusa. Z
publiczności słychać pojedyncze, szydercze uwagi. Tak naprawdę niewielu
spośród widzów przyszło, aby się mu przysłuchiwać. Chcieliby go
sprowokować, dyskutować z nim, kontynuować w hali uliczną walkę.
Kinski pozwala sobie kilka razy przerwać, następnie schodzi ze sceny,
aby znów na nią powrócić, ponownie mu przerywają, prosi słuchaczy na
scenę, wchodzi im w słowo, wymyśla od „głupich świń”. Kinski zaczyna w
coraz większym stopniu kierować słowa Biblii przeciwko własnej
publiczności, a publiczność odpowiada coraz większą agresją, Atmosfera
w sali pełna jest niebezpiecznego napięcia.
Ostatecznie, po kilku próbach, z wyrazem głębokiego żalu, aktor przerywa przedstawienie.
Kiedy Deutschlandhalle pustoszeje, a w niej pozostała jedynie setka
wyczekujących widzów, Kinski wychodzi na środek i wyczerpanym,
ochrypłym głosem recytuje cały tekst od początku do końca. Tworzy się
atmosfera skupienia, kilka osób, częściowo skrytych w ciemności, składa
nawet dłonie jak do modlitwy.
Kinski napisze później: „Moje wyczerpanie znikło jak ręką odjął. Nie
czuję już swojego ciała. O godzinie drugiej nad ranem wszystko się
kończy”.
Film Petera Geyera to wyjątkowy dokument. Jest to nie tylko świadectwo
czasu, który podważa własne autorytety, który ma trudny stosunek do
sztuki, który nie chce się już tylko przysłuchiwać, ale chce dyskutować
- również o artyście w momencie jego pracy. Recytacja Kinskiego, jego
coraz to nowe podejście do tekstu, jego improwizowana reakcja na
incydenty, jego niemal fizyczne zaangażowanie, aby doprowadzić tekst do
końca, zmieniający się głos, łzy, które pojawiają się dwukrotnie
podczas przemawiania - wszystko to jest zachowanym momentem -
nacechowanym najwyższym napięciem, koncentracją i spotęgowaniem.
I tak oto dzień 20 listopada 1971 roku staje się również w kinie
„wieczorem z Klausem Kinskim”. Peter Geyer, wykonawca testamentu
Kinskiego, zrekonstruował ze wszystkich dostępnych mu materiałów
filmowych i dźwiękowych fascynujący kawałek historii naszych czasów.
Reżyseria: Peter Geyer, występuje: Klaus Kinski, Niemcy 2008, czas trwania: 84 min.
Dystrybucja w Polsce: Gutek Film
Na podobny temat
|
znamienne, że głos w tej sprawie zabi...
@Spokojny "Overall proponuje...