NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zydel: Jesteśmy państwem wieśniaków Drukuj
Robert Zydel* w rozmowie z Jasiem Kapelą   
13.05.2011

Jaś Kapela: Jesteś kibolem?

fanniecieden.jpgRobert Zydel: Jako wykształciuch chciałbym. Ale nie jestem. Jeśli cokolwiek mam do powiedzenia w sprawie kibiców piłki nożnej, kiboli albo chuliganów, to raczej jako człowiek, który zajmuje się badaniami. Pierwszy raz na stadionie znalazłem się w 1988 roku i można powiedzieć – odwołując się do słów antropologa Waldemara Kuligowskiego – że kiedyś etnograf jechał w teren, a teraz teren jest w etnografie. Badając subkulturę kibicowską, badam też siebie.

Nie jesteś kibolem z powodów klasowych?

Za cienki jestem. Za mało wyciskam na klatę.

Dlaczego zatem interesujesz się kibolami?

Umówmy się – przemoc potrafi być fascynująca. W naukach społecznych ileś osób się nią fascynowało. Z jednej strony mamy Frantza Fanona Wyklęty lud ziemi, z drugiej Hannah Arendt. Przemoc jest atrakcyjna do badania, bo ujawnia wiele emocji, problemów etycznych, ale i politycznych. Często są to tematy niepopularne. To nie jest historia tylko o tym, że jacyś konsumenci jakiegoś widowiska zachowali się nie po europejsku, choć to też. Sprawa jest mocno upolityczniona. Każdy ma coś na ten temat do powiedzenia, okazuje się, że jest to wydarzenie, które dotyczy wszystkich.

Wszystkich dotyczy choćby to, że przez kiboli na ochronę meczu w Bydgoszczy wydano milion złotych, a „ogromne straty”, do jakich doszło, zamknęły się w sumie 40 tysięcy.

To jest manipulacja. Gdyby nie było tam żadnych zadym, to też kosztowałoby milion. Ktoś podjął decyzję, że mecz będzie w Bydgoszczy, bo wybudowano tam z miejskich pieniędzy stadion i musi się na nim coś dziać. Żadna z drużyn grających w tym meczu nie pochodziła z Bydgoszczy, więc był to teren neutralny. Gdyby nie doszło do zamieszek, ta policja i tak by tam była. Armatki wodne by sobie stały, policjanci i tak musieliby zostać opłaceni. Oni nie dostają pieniędzy od wykonanych ruchów pałką.

Czyli nic się nie stało?

Potępiam wyrywanie krzesełek i rzucanie ich na murawę. Oczywiście możemy powiedzieć, że to jest złe. Ale z drugiej strony dużo jest złych rzeczy w tym kraju, a nie ma takiej totalnej mobilizacji, żeby coś z tym zrobić. To, co się tutaj dzieje, to jest wojna kulturowa.

Kogo z kim?

To jest proces modernizacji, europeizujemy się. W wypowiedziach medialnych można usłyszeć, że kibice nie umieją kibicować. Czyli jest jakiś wzór kibicowania? Może trzeba jakąś książkę przeczytać? Na przykład Zostań kibicem w weekend. Nagle okazało się, że mamy Euro 2012 i musimy podgonić z wieloma rzeczami. Autostradami, lotniskami, hotelami, no i z tym stylem kibicowania. Żebyśmy grzecznie siedzieli, wcinali popcorn, klaskali ewentualnie. Ludzie, którzy przychodzą na mecze, ci tak zwani chuligani, to w większości są po prostu osoby, które potrzebują emocji i oderwania. A agresja jest eliminowana z naszego codziennego życia. Źle jest być agresywnym. To nie są już brutalne lata 90. O ile w latach 90. symbolem kibicowania był „Misiek” z Wisły, który rzucił nożem w głowę Dino Baggio, o tyle dziś jest nim „Staruch”, bodajże absolwent Instytutu Kuktury Polskiej. Wykształcony kulturoznawca, który potrafi wykorzystać mechanizmy społeczeństwa obywatelskiego. Czy nie o to chodziło? Kibice się zorganizowali, mają swoje stowarzyszenia.

Chyba nawet za dobrze się zorganizowali.

No właśnie. Wykorzystali możliwości, jakie dało im państwo. I teraz musimy się zastanowić, jak w społeczeństwie obywatelskim bronić się przed obywatelami, którzy wykorzystują mechanizm tego społeczeństwa, żeby walczyć o swoje prawa. Nie chciałbym tu wychodzić na obrońcę przestępców – ani Legii, ani Lecha. Jako kibic Polonii nie przepadam za tymi klubami. Ale chciałbym na to spojrzeć jako badacz społeczeństwa. Mamy jakiś wzór kultury, który jest realizowany przez agresywny język i zachowanie. Do tej pory nikt nie był zainteresowany zmianą tego wzoru. Przypominano sobie o tych ludziach przed wyborami, składając obietnicę budowania stadionów. W środę 5 maja był program w TVP, gdzie członek zarządu Legii powiedział, że politycy naciskali, żeby władze klubu dogadały się z kibicami, którzy prowadzili przeciwko nim krucjatę. Okazało się, że pobudowano stadion kibicom Legii, licząc na ich poparcie w wyborach. Podobna obietnica była złożona w Lublinie, ale tam stadionu nie zbudowano i kibicie się obrazili na włodarzy miasta. Politycy sami sobie są winni, bo flirtują z tym światem i fajnie jest, jak kibice zagłosują na nich, ale jak narozrabiają, to trzeba im dać po łapach.

Miałem okazję zwiedzić budowany właśnie stadion Arena Gdańsk. Poziom zabezpieczeń naprawdę robi wrażenie. Zdjęcia jakości HD każdego wchodzącego itd. Stadion w Bydgoszczy też był niedawno modernizowany, więc podejrzewam, że również ma różne zabezpieczenia.

To jest totalna inwigilacja. Żeby wejść na stadion, musisz mieć kartę kibica. Zastanawiam się po co. Przecież są dowody z dość unikalnym numerem PESEL. A tu musisz sobie zrobić kolejny dowód tożsamości i zapłacić za niego, dzięki czemu możesz wejść na widowisko sportowe, czyli kulturalne. Jak idę do kina, to nie potrzebuje karty kinomana. Ktoś powie, że w kinie nie dzieje się nikomu krzywda, nikt nie rzuca popcornem, ale to jest właśnie specyfika rywalizacji. Piłka nożna jest brutalna. Na boisku dochodzi do dość agresywnych zachowań. Publiczność jest takim kolejnym graczem, który wspiera swoją drużynę. Dopuszcza się tu zachowania bardziej agresywne niż w życiu codziennym. Choć jest też świadomość, że jest to zabawa, która się kończy. Ta rzeczywistość jest zawieszona nie tylko dlatego, że to jest gra, ale również dlatego, że nagle jesteś pozbawiony praw obywatelskich. Okazuje się, że policja może cię pałować, a ochroniarze legitymować itd.

A jednak w przypadku Bydgoszczy ochrona pozwalała wnosić race i szklane butelki.

Jasne. To było nieprofesjonalne. Ale popatrzmy na coś takiego. Karze się już nawet kibiców za używanie brzydkich wyrazów typu „kurwa”. To jest taki wyraz, który często słyszę, gdy chodzę do sklepu. Można go nie lubić, ale jest częścią języka. Oczywiście można karać kibiców za to, że śpiewają „polscy sędziowie to kurwy sprzedawczykowie”, ale gdy spojrzymy na fakty, to polscy sędziowie rzeczywiście sprzedawali mecze i są skorumpowani (mamy na to wyroki wrocławskiego sądu). Można oczywiście śpiewać „polscy sędziowie są bardzo skorumpowani”, ale to przecież śmiech na sali. Państwo proponuje, żeby śpiewać „sędzia-kalosz”? Nie wiem, czy pamiętasz, jak przed meczem Polski z Niemcami w „Fakcie” opublikowano zdjęcie, na którym Leo Beenhakker trzymał w rękach obcięte głowy dwóch piłkarzy niemieckich, podpisane „Leo daj nam ich głowy”. Rozumiem, że to jest w porządku? Za to nikt nie beknie. A powiedziałbym, że to nawoływanie do waśni narodowościowych. Bardzo brutalny fotomontaż, w którym pokazujemy koszmarną rzecz. Tu nikt nie został ukarany, a są karani zakazami stadionowymi ludzie, którzy śpiewają „brzydkie” piosenki.

Może odcięte głowy nas nie rażą, bo sport jest dość oczywistym sposobem leczenia kompleksów?

Oczywiście. Mamy deficyt dumy narodowej. W sporcie nie mamy zbyt wielu sukcesów. Paradoksalnie możemy pochwalić się przede wszystkim kibicami, którzy są mocno zaangażowani w kibicowanie. Jeżdżą za swoimi drużynami, przygotowują oprawy, śpiewają, krzyczą. Najdłużej funkcjonującym polskim akcentem w rozgrywkach europejskich – a działo się to już po odpadnięciu polskiej drużyny – było to, że kibice innych drużyn zaczęli wołać „let’s do the Poznań”. Podpatrzyli, jak kibice Lecha się rozbierają, łapią się za bary i wspólnie śpiewają. Nasza drużyna odeszła, ale został ten sposób kibicowania. Z punktu widzenia trendów kulturowych to jest niesamowite.
Człowiek potrzebuje rozładowania agresji. Można to robić, jeżdżąc na rowerze, biegając, krzycząc, tańcząc. Różne sposoby są dobre, póki nie zagrażają drugiemu człowiekowi. Paradoksalnie większość zachowań na stadionie to są zachowania właśnie tego typu. To, że kibice przeciwnych drużyn obrzucają się inwektywami, nie sprawia, że moje oko jest podbite. I zawsze mogę odpowiedzieć, krzycząc, że mój zespół jest ekstra, a ich zespół jest do bani. Tam jest dużo przemocy symbolicznej, a słabością państwa jest to, że nie potrafi zapanować nad tym momentem, gdy przeradza się ona w przemoc dosłowną. To jest problem. Trzeba też powiedzieć, że lanie się na stadionach nie jest niczym nowym.

I chyba nie da się z tym raz na zawsze skończyć.

Wszyscy powtarzają, że w Anglii się udało. Ale jak się poczyta o tym, co się dzieje w niższych ligach, to okazuje się, że to nieprawda. Ludzie mają w swojej kulturze takie karnawałowe zachowania. Jest świetna książką Alberta Jawłowskiego Święty ład. Rytuał i mit Mundialu na ten temat. Raz na jakiś czas trzeba odpocząć od tego porządku i wprowadzić chaos.

Czemu nie ma przyzwolenia na karnawał?

Przyzwolenie jest. Ale ma się on odbywać na zasadach tych, którzy ten karnawał produkują, a nie tych, którzy go konsumują. Masz grzecznie kupować produkty i zachowywać się według reguł. Gdy jednak zaczynasz ten karnawał układać po swojemu, przekraczać granice albo mówić, że to ty wyznaczasz granice, to dochodzi do spięcia. A przecież istotą karnawału jest łamanie granic. Takim karnawałem jest święto piłkarskie. Im wyższej rangi mecz, tym większy karnawał. Tylko że w czasach, gdy mamy rozbudowany panoptykon (kamery, monitoringi, rejestracje), organizatorzy nie chcą, żeby działo się coś nieprzewidywalnego. Tymczasem nie jesteśmy w fabryce, tylko na evencie kulturalnym. Kultura ma to do siebie, że jest kreatywna. Kultura to nie tylko opera, gdzie siedzimy grzecznie i słuchamy, co pani zaśpiewa, ale też wydarzenia, które są nieprzewidywalne. Taki jest sport. Przychodzimy i nie wiem, jak się skończy ten „film”. Ktoś wygra, ktoś przegra. To budzi emocje. Oczywiście rozumiem oburzenie społeczeństwa. W mediach widzimy złych ludzi, którzy wyrywają krzesełka i dają sobie po twarzy.

Trudniej byłoby pokazać panów, którzy nie zbudowali drogi.

I nie ma tam winnych, a tu można pokazać: oto źli kibice. Wyobrażam sobie, że jak się zrobi sondaż, to większość Polaków powie, że źle się dzieje. Politycy się na to łapią i mówią, że zrobią porządek. Jednak za każdym razem, gdy ktoś mówi, jak należy kibicować czy jak należy żyć, to zapala mi się czerwona lampka. Rzeczywiście doszło do złamania różnych procedur i regulaminów, ale chyba nikt w tej Bydgoszczy nie został poważnie ranny. Gdyby ochrona była profesjonalna, to w ogóle by do niczego nie doszło. Tymczasem wskazuje się wroga, tego wroga trzeba wyplenić. Być może odwraca się w ten sposób naszą uwagę od innych, dość istotnych rzeczy, jakie się teraz dzieją.

Myślisz, że zamknięcie stadionów może coś zmienić?

Platforma wybudowała te stadiony, żeby kibice na nią zagłosowali. A teraz je zamyka. Społeczeństwo wyraziło swoje słuszne oburzenie wyrwanymi krzesełkami i premier musiał coś zrobić. Bo benzyna kosztuje 5,49 i cukier podrożał, więc znajdźmy sobie jakiegoś chłopca do bicia, bo PiS to za mało. Ludzie są znudzeni. A to jest super ekstra temat. Wróg, który zagraża naszej europejskiej tożsamości. A przecież jesteśmy państwem wieśniaków. Jak spojrzymy na historię Polski, to w miastach nie mieszkali Polacy, tylko Żydzi, Ormianie albo Niemcy. Polak – czy to chłop, czy szlachcic – mieszkał na wsi. I mamy takie wiejskie sposoby zabawy. Polecam świetną pracę Andrzeja Perzanowskiego z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW o wiejskich zabawach. Jej nieodłącznym elementem była bójka.

Mój dziadek mówi, że wesele bez dwóch trupów uznawało się za nieudane.

Trzeba było sobie dać po twarzy, bo to był okres zabawy, święta. Dziś jest nim pójście na stadion. Niech państwo, zamiast zamykać stadiony, będzie na tyle skuteczne, żeby znaleźć tę równowagę między tym, że ludzie mogą się wykrzyczeć i powyzywać, a niedopuszczaniem do zagrożenia czyjegoś życia czy zdrowia.

  

*Robert Zydel - etnograf, badacz rynku, członek Polskiego Towarzystwa
Badaczy Rynku i Opinii. Pracuje w Saatchi&Saatchi Think Tank.

***

Czytaj też: Bartosz Machalica: Wytępić całe to bydło

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Shigella  - Stadiony   |13.05.2011 14:34:49
"Okazało się, że pobudowano stadion kibicom Legii, licząc na ich poparcie w
wyborach."
No i sie nie udalo, PiS w W-wie przegral sromotnie.
Podpowiedzi
- znajdź z czyjej inicjatywy wystąpiono o budowę stadionu na Legii i kto
podpisal pierwsza umowe.
Dla ulatwienia - pkt 1 - prezydent miasta o inicjalach
L.K., pkt 2 - komisarz o inicjalach K.M.
"Platforma wybudowała te stadiony,
żeby kibice na nią zagłosowali. A teraz je zamyka."
Mysle, ze glownie je
wybudowano, zeby bylo na czym grac mecze na Euro.
eurypides77   |13.05.2011 15:38:04
Co za stek bzdur.
~r   |13.05.2011 19:56:29
Nie, Shigello, stadionu Legii nie budowano z myślą o Euro.
viking   |13.05.2011 20:57:31
Jeszcze miesiąc temu, piłka nożna była w felietonach i artykułach Krytyki
Politycznej symbolem wszystkiego co najgorsze.
Dążenia rządu do przygotowania
Euro2012 odbierane tu było jako mieszanina plebejskości z populizmem a pomysł
budowania Orlików, jako sztandarowy przykład trwonienia pieniędzy na bzdury.

Przeprowadzający ten wywiad, Jaś Kapela, raczył sobie drwić z
antyintelektualizmu Orlików przeciwstawiając im kuźnie rozumu - biblioteki
(jakby Orliki i biblioteki się wykluczały).

Nagle zawiał nowy wiatr. I
wystarczyła do tego jedna średnio mądra decyzja Tuska. Od przeszło tygodnia
zapanował tu kult kibola. Nie kibica, tylko właśnie kibola. Takiego, który na
stadionie prezentuje swą "czystą siłę", wyrywa ławki, bije się i niszczy
wszystko dookoła.
Naprawdę nie wiem co to jest. Jakieś sny na jawie,
grzecznych, zaczytanych w dziełach światowej humanistyki chłopców, o tym, że
jednak fajnie jest tak "po męsku" dać komuś w mordę ? Jakieś małe
marzenie o wielkich rozpierduchach ? a może zwykła przekora wobec absolutnie
wszystkiego co robi Tusk ? Czy skąd ta nagła fascynacja lub przynajmniej,
graniczące z absurdem, usprawiedliwianie tego faszystowskiego środowiska, jakim
są kibole ?
kuku.kuku  - @Co za stek bzdur   |13.05.2011 21:56:24
Egzaktly! Gościowi się nie podoba usuwanie przemocy z przestrzeni publicznej?
Nigga, plzz!
BORSUK  - Zamykanie stadionów to szopka dla TV   |13.05.2011 23:31:56
Tu nie chodzi w tej chili o usuwanie "przemocy z przestrzeni
publicznej", bo nie tego wyrazem jest zamykanie stadionów - to raczej
kolejna akcja PR-owa.

Jaki e to PO jest silne i odważne i jakie skuteczne ….
nic nie reformuje, zbliżają się wybory, a ja nie mam pojęcia jaki plan na dalsze
rządzenie ma to ugrupowanie! Będzie KRUS, co ze szpitalami, jak to ma być z
uczelniami prywatnymi (których poziom woła o pomstę do nieba) itd.?

Co z
solidornosciowacmi atakującymi KGHM? Ja nic nie wiem żeby kogoś zamknęli (choć
mogłem przegapić … to przepraszam)

Polska pokazała brak skuteczności w
Bydgoszczy i wina jest trosze po każdej ze stron … Policja, Organizator, PZPN,
i oczywiście sami Kibice.

Mimo wszystko sądzę, że akcja pokazowa nie ma tu
sensu, ale tylko na można liczyć ze strony PO. Kiedyś dawałem się napierać na
miła grę Tuska i innych Donaldów, ale obecnie już nie widzę w tym ugrupowaniu
przyszłości. Problem w tym, że tak zdesperowany żeby zagłosować na PIS to nie
jestem i mam problem ….
Jaś Kapela   |14.05.2011 00:49:20
>viking

Piłka nożna nie jest synonimem czegoś, tylko piłką nożną. Wyobraź
sobie, że można uważać, że wydawanie tyle kasy na stadiony nie jest zbyt
rozsądne. Tym bardziej, gdy się je później zamyka. A jednocześnie można uważać,
że nie należy chodzących na nie ludzi traktować jak śmieci.
ojciec derektor   |14.05.2011 11:10:28
"bo piłka nożna jest brutalna" - piękne, proste wytłumaczenie patologii
godne prezesa Kaczyńskiego.

… czyli idąc sobie na np. Piłę IV do wspomnianego
kina, będzie najzupełniej naturalnie, jak odgryzę sąsiadowi ucho. Czyli zachowam
konwencję, dam upust tłamszonym emocjom i w ogóle będę spoko fajnym kolesiem. Bo
reszta publiki to przecież piknik i frajerzy.

Powiedzcie, że ten tekst to był
żart, pliz.
viking   |14.05.2011 12:38:48
@ Jaś Kapela

To, że piłka nożna jest tylko piłką nożną to ja akurat wiem,
tylko od przeszło pół roku mam wrażenie, że nie wie tego KP.
To czy wydajemy za
dużo na stadiony to kwestia dyskusyjna, ale rzeczywiście przyznaję, że można
mieć taki pogląd.
Argument o "traktowaniu ludzi jak śmieci", gdzieś już
słyszałem. Pojawiał się w co drugim poście "zaniepokojonych
konserwatystów", którzy 11 listopada, lamentowali nad sposobem w jaki KP i
GW, potraktowały nacjonalistów. A ci nacjonaliści to byli generalnie ci sami, że
tak powiem "protestujący przeciwko wykluczeniu", co ci ze stadionów. Z
tą małą różnicą, że wśród tamtych zaplątało się jeszcze parę starszych ludzi i
rodziców z dziećmi oraz, że tamci (chyba) nie rzucali ławkami.

Kiedy m.in.
angielski związek piłki nożnej , walczy z rasizmem, homofobią i faszyzmem na
stadionach, Krytyka Polityczna zamiast krytykować fakt, iż wyżej wymienione mają
się w polskim footballu całkiem dobrze (także w PZPN, nie tylko wśród kiboli),
zaczyna powoli uznawać, że rzucanie ławkami jest niemal jakimś prawem człowieka
a powstrzymywanie takich zachowań poprzez chwilowe zamknięcie stadionów dla
kibiców, bądź areszt dla sprawców jest "traktowaniem ludzi jak śmieci".

A czy ci kibice swoje prawo do wolnej ekspresji mają realizować wyłącznie na
stadionach ? Może byłaby to nadmierna gettoizacja i spychanie
"wykluczonych" do podziemia ? Może powinniśmy im pozwolić także na
rzucanie kamieniami w "pedałów" lub w kobiety (w czasie Manif)? A może w
"lewaków" ? Oni lubią was przecież mniej niż (od tygodnia) wy ich. Stać
was na taką konsekwencję, czy tylko na patrzenie z boku na tępą przemoc, w
miejscu, w którym nie bywacie ?
meinliebsterfeind   |16.05.2011 01:13:55
Nie zgadzam sie z traktowaniem stadionu jako miejsca, gdzie mozna dac upust
swojej agresji, nie zgdadzam sie rowniez z tym, aby przemoc symboliczna byla
tolerowana. Jezeli ide na mecz to naprawde nie mam ochoty wysluchiwac
antysemickich i rasistowskich hasel i przyspiewek, dlatego sadze, ze rowniez z
ta forma agresji trzeba walczyc.
Irytuje mnie takze rzekome obnazenia
mechanizmow polityki Tuska, popularne rowniez wsrod kiboli, jakoby wszystkie
jego dzialania mialy na celu zatajnie faktycznych porazek rzadu. Rozumiem, ze
Ziemkiewicz i jego koledzy z prawicy ciagle pisza o bankructwie rzadow PO bo nie
maja nic innego do powiedzenia, ale po co KP powtarza takie bzdurki. Nie jestem
specjalnym fanem Tuska, ale jezeli posprawdzac fakty to okaze sie np. ze tych
autostrad zbudowal najwiecej ze wszystkich premierow. Jasne, ze walka z kibolami
ma charakter nieco propagandowy, ale w mojej opinii jest to sluszna walka i
ciesze sie, ze w koncu ktos cos z tym zrobi.
Gra_ce   |16.05.2011 11:34:21
Do mnie przemawia wywód p. Zajdla. Natomiast uważam, że piłka nożna nie jest
TYLKO piłką nożną - jest współczesną, oswojoną(?) metaforą wojny. Nie wierzę w
kibicowanie bez agresji, bo w piłce chodzi przecież, żeby POKONAĆ przeciwnika,
czyż nie?
Ale też agresja nie jest sama w sobie "zła". To zależy.
Przecież na dobrą sprawę każde działanie jest agresywne wobec status quo.
viking   |16.05.2011 11:56:32
@ Gra_ce

Piłka nożna jako wojna to, moim zdaniem, wytarty banał, choć nie
pozbawiony "ziarnka prawdy".
Prawie każdy sport opiera się na agresji i
pokonywaniu przeciwnika - nawet elegancki tenis.
Istotą sportu jest jednak to,
że nadaje tej agresji określone ramy, regulowane chociażby przez zasady gry.
Nikt nie mówi, że boks jest sportem pokojowym a jednak nie oznacza to, że jak
bokserzy wejdą na ring, to mogą się już pozabijać.
Nikt rozsądny nie chce też,
żeby kibicowanie było pozbawione jakichkolwiek elementów agresji a kibice
poubierani w garnitury. Ale to jeszcze nie oznacza, że można imprezy sportowe
zamieniać w zbiorową rozpierduchę.
eurypides77   |16.05.2011 12:47:29
Zgadzam się z opiniami większości komentujących i sam zachodzę w głowę skąd ta
nagła wolta w obronie nienawidzących wszystkiego co reprezentuje sobą
(przynajmniej tak jak mi się wydaje) Krytyka Polityczna i środowiska z nią
związane.

Ja ostatnio przy wejściu do klatki schodowej mojego domu w
Warszawie spotkałem się z uroczym znaczkiem jakiegoś klubu piłkarskiego i
dopiskiem "mordercy czarnych pedałów". Jak rozumiem, chodzi tu o
"przemoc symboliczną" i pewnie chodzi o fanów jakiegoś innego klubu, ale
jako "pedał" (choć nie "czarny"), cieszę się, że państwo
traktuje ludzi naklejających takie hasła "jak śmieci", bo tym właśnie
są.
Gra_ce  - ad vicking   |16.05.2011 14:46:49
Banalność czegoś nie ma nic wspólnego z prawdą lub nieprawdą. Pełna zgoda.


Może natomiast sprzyjać utracie "banalnego aspektu" z pola widzenia.
Agresywność jest częścią naszej natury i zgadzam się, że powinna być obrobiona
kulturą, byśmy się nie pozabijali. Mam również takie przekonanie, że jest zbyt
często i mocno wypierana, zaprzeczana, demobnizowana i przez to trudniej ją
kulturowo "obrabiać", tak jak trudno jest świadomie roziwązywać
zaprzeczone problemy.
Przydała by nam się w Polsce spokojna rozmowa o agresji
i przywrócenie jej przynależnej ambiwalencji zamiast jednoznacznego
NEGATA.

ad eurypides77
nazywanie tych ludzi "śmieciem" jest moim
zdaniem poddaniem się ich systemom wartości. Nie rób sobie tego. Pozdrawiam
michal.bakunin   |16.05.2011 20:46:33
Zgoda, agresja jest częścią natury człowieka, zgoda, musi mieć swoje ujście i
ogólnie tak dla karnawalizacji. Ale - au diable! - są granice tej karnawalizacji
i przyzwolenia na przemoc czy to fizyczną, czy to sprostaczałą przemoc
symboliczną, uderzającą w świat wartości lewicy nie może być. Jasne, że kibole
to Wykluczeni, ale akceptacja wyładowywania ich napięć (społecznych!) burdami
stadionowymi i - co gorsza - pozastadionowymi to ślepa uliczka.

Słowem, nie
wróżę kibolomanii niczego dobrego. PO oczywiście znalazło temat zastępczy, ale
po przekroczeniu pewnych granic przekory i krytyczności - są same
straszności.Zgoda, agresja jest częścią natury człowieka, zgoda, musi mieć swoje
ujście i ogólnie tak dla karnawalizacji. Ale - au diable! - są granice tej
karnawalizacji i przyzwolenia na przemoc czy to fizyczną, czy to sprostaczałą
przemoc symboliczną, uderzającą w świat wartości lewicy nie może być. Jasne, że
kibole to Wykluczeni, ale akceptacja wyładowywania ich napięć (społecznych!)
burdami stadionowymi i - co gorsza - pozastadionowymi to ślepa uliczka.

Słowem,
nie wróżę kibolomanii niczego dobrego. PO oczywiście znalazło temat zastępczy,
ale po przekroczeniu pewnych granic przekory i krytyczności - są same
straszności.
shiraishi   |19.05.2011 12:14:36
Co to ma być? Sen o parobku, jak u Gombrowicza?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 14.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.11405 Seconds