NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Żurawiecki: Marzenia o rewolucji Drukuj
Z Bartoszem Żurawieckim rozmawia Arkadiusz Gruszczyński   
19.05.2011

bartosz_zurawiecki_kwadrat.jpg Arkadiusz Gruszczyński: Bohater twojej książki Nieobecni morduje biskupów z Episkopatu Polski. Skąd ten gniew?

Bartosz Żurawiecki: Z poczucia bezsilności, z rozczarowania istniejącym porządkiem społecznym. Z marzeń o rewolucji, która nie może się dokonać i znajduje wyraz we frustracjach, w prywatnych wybuchach złości, które do niczego nie prowadzą. Znam parę osób, które czują się kompletnie wyłączone z systemu.

Należą do nich homoseksualiści i osoby starsze?

To figury najbardziej reprezentatywne, dlatego użyłem ich w mojej książce. Poza tym są mi najbliższe – też jestem gejem i też się starzeje. Jeśli dobijasz do czterdziestki i nie masz żadnej władzy w ręku, to znaczy, że jesteś przegrany. W pewnym momencie stajesz przed wyborem: zostać oportunistą, wpisać się w przyjęte konwencje i dzięki temu otrzymać jakieś tam przywileje albo wylądować na aucie. System nie toleruje zbyt długo młodzieńczego buntu – musisz jak najszybciej stać się posłusznym członkiem społeczeństwa.

Główny pomysł tej książki - nieobecność - wziąłem z pewnego klasycznego amerykańskiego horroru o feministycznym wydźwięku. Drugim źródłem inspiracji było opowiadanie Tove Jansson O Filifionce, które wierzyła w katastrofy – motto z tego tekstu otwiera  moją książką. Nieobecni w gruncie rzeczy są bajką.

Głównym problemem w naszym kraju jest nieobecność alternatyw. Polska jawi się jako monolit – jednoznacznie określa się religijnie, narodowo i seksualnie. Nie ma nisz, do których można by uciec i uprawiać tam własny ogródek. Z wiekiem zaczyna to coraz bardziej doskwierać, bo jak jest się młodszym, to jeszcze wierzy się w złudzenie, że można zmienić świat. Z biegiem czasu, kiedy działanie nie przynosi efektów, rodzą się frustracje. Poza tym zaniknął duch solidarności, także wśród wykluczonych.

Na czym ta solidarność miałaby polegać?

Na komunikacji, wspieraniu się, wzajemnej pomocy, wspólnym działaniu.

W środowisku homoseksualnym takiej solidarności nie ma?

To jest polskie piekiełko. Walka o złudne przywileje, zawiść, małostkowość, parada rozdętych ego, rywalizacja, podchody. Po kilkunastu latach działalności widzę, że nie udało nam się zbudować żadnej wspólnoty, żadnej alternatywy. Inna sprawa, że akurat bohater mojej książki jest człowiekiem, który nie szuka alternatywy.

Wpisuje się w system: ma fajne mieszkanie, mieszka w dużym mieście, pracuje w radiu. Dlaczego więc jest wkurzony?

Bo doszedł do ściany. Do poziomu „naszej małej stabilizacji”. I dalej ani rusz. W dodatku fundamenty, na którym stoi, są bardzo chwiejne. Praca dzisiaj jest, jutro jej już nie ma. Związek był, ale się rozpadł. Za chwilę nie będzie miał z czego płacić rachunków. System może cię w każdej chwili wypluć. W mediach, w których przecież pracowałem, panuje niepewność i nieustanny strach. Z dnia na dzień stajesz się tam niepotrzebny. A niepotrzebni, jak wiadomo, mogą odejść.

Stąd biorą się senne koszmary A.?

Są wizualizację jego lęków i wątpliwości.

A. chce jednak napisać książkę.

Po prostu pragnie zrobić coś innego w swoim życiu. Ale okazuje się, że nie może.

Dlaczego?

Nie wiem. Napisałem tę książkę, żeby samemu zadać sobie podobne pytanie. Może nie ma talentu? A może jest tak, że cokolwiek zrobisz, to i tak zostaniesz udupiony?

W twojej książce homoseksualizm jest przezroczysty. Czy taki był zamysł?

Tak. Po prostu jest, był, będzie. Co tu roztrząsać? Nad czym tu deliberować?

Dlaczego A. nie ma przyjaciół gejów?

A. jest późnym homoseksualistą. Długo wypierał się swojej orientacji, dopiero po trzydziestce znalazł faceta. Nie jest tzw. gejem środowiskowym. Raczej outsiderem, mizantropem. To generalnie jest książka mizantropijna.

Powielasz w niej stereotypy – kobiety są głupie, mężczyzna gej ma wierną przyjaciółkę, która do tego jest starszą panią, wdową. Musiałeś go na to skazać?

Mój bohater postrzega świat powierzchownie, stereotypowo. Nie wchodzi w bliższe relacje z ludźmi, dlatego widzi jedynie pozory, jedynie odgrywane role. Postacie są płaskie, są figurkami, które przesuwają mu się przed oczami. Na tym tle niejakiej głębi nabiera postać pani Marii. Chyba nie było do tej pory opisanej relacji geja i „teściowej”. Relacja gej – matka jest wyświechtana. Relacja gej – gej miała już kilka swoich wcieleń. Gej – przyjaciółka od serca to banał. Relacja gej – mężczyzna heteroseksualny pachnie nieświeżo „tolerancją”. Natomiast opisywana w Nieobecnych relacja jest pełna dystansu, chociażby dlatego, że A. zwraca się do Marii per „pani”. To nie jest rodzinna sielanka. Coś tu nie zostało do końca doprowadzone.

Maria – z racji wieku - spóźniła się na dobrodziejstwa nowego ustroju i teraz próbuje to gorączkowo nadrabiać. W Polsce starsze panie funkcjonują w jednoznacznym, narzuconym kontekście: miłych babć, które niańczą wnuki i łagodnie się uśmiechają. Ludzie po sześćdziesiątce kojarzą się z Plebanią i M jak miłość. A pani Maria niszczy świat, bo jest wkurzona na rzeczywistość.

nieobecni_okladka_300px.jpgBartosz Żurawiecki jest autorem książki Nieobecni, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.


  

  

  

  

  

  

  

  

  

  


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 19.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.91888 Seconds