Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Žižek: Mam słabość do Robespierre’a Drukuj
Slavoj Žižek w rozmowie z Maciejem Stasińskim, GW   
03.09.2009
Komentarze
Dodaj nowy
neoconstantine  - Mity rewolucji francuskiej.   |04.09.2009 05:29:25
Jak napisał w jednej ze swoich książek Paweł Jasienica, jeden z mitów rewolucji
francuskiej polegał na przekonaniu, że na gilotynie ginęli tylko arystokraci.
Nic bardziej mylnego! Arystokraci w swojej większości zdążyli uciec za granicę.
Na gilotynie, głowy tracił więc w większości stan trzeci, który nie miał na tyle
pieniędzy, aby uciec za granicę. Krwawe rzezie wandejskich i bretońskich
chłopów, to było dzieło władz rewolucyjnych, a nie rojalistów, którzy jak raz
odmówili w pierwszej chwili, przyłączenia się do tych powstań. Bo jak tylko
wandejscy chłopi dowiedzieli się, że republika uchyliła królewski przywilej,
zwalniający ich synów, od obowiązkowej służby wojskowej, udali się do
miejscowego markiza (czy też hrabiego), który dziwnym trafem wymigał się od
gilotyny i poprosili go, aby poprowadził ich do powstania. Ten
odmówił.
Robespierre stracił głowę, bo jego podejrzliwość sięgnęła paranoi i po
ścięciu Dantona, chciał rozprawić się ze swoimi najbliższymi współpracownikami;
ci jednak byli szybsi i ścięli Robespierrea.
kot   |04.09.2009 14:30:24
Slavoj powiedział tu kilka ciekawych rzeczy i czegoś nie powiedział.
Czymś
więcej niż ciekawostką jest, chyba, przypomnienie mało znanej wypowiedzi
Hegla
który: ,, napisał kiedyś, że prawdziwe zwycięstwo w polityce nie polega
na tym, żeby przeciwnika zabić, lecz by doprowadzić go do tego, żeby - nawet
atakując cię - przemówił twoim językiem,,. Na długo przed tym jak język stał
się głównym przedmiotem zainteresowania filozofów. Przypuszczam, że to hasło
dobrze wyraża zamiary Krytyki
kłopot w tym, że jeszcze nie opanowała
własnego słownika, który jest in statu nascendi.
Nie dziwię się, że Slavoj
dystansuje się od lewicy będąc lewicą, bo ta kręci się na razie za własnym
ogonem zamiast iść do przodu.
Podoba mi się jego wypowiedź, że teraz trzeba
się zabrać za dobre opisanie świata, zanim zechce się go zmieniać. Kolejność
odwrotna stawia sprawy do góry nogami,
bo ciągle tego porządnego opisu
brakuje. Zmieniło się prawie wszystko, a my czasami zachowujemy się jakby się
nic nie zmieniło. Cyborg zapytany o przyszłość odpowiada: brak danych, brak
danych! Zgoda, że odpowiedź musi być radykalna ale nie w starym stylu: rozlewu
krwi. Kapitalizm korzystający z dorobku nauki prowadzi do sytuacji takich jak
bogactwo Billa Gatesa, które robi się w dysproporcji do nakładów i jakby bez
związku z nimi, to tylko jeden z przykładów. Na skutek zmian wywołanych przez
technologię i biotechnologię, filozofia wchodzi na pierwszy plan- gdy zostaje
zakwestionowana istota człowieczeństwa.
Nie podoba mi się zakwestionowanie
przez Slavoja dorobku lewicy, nawet wtedy gdy jest oceniony negatywnie. W
nauce na tysiąc prób jedna się udaje, a pozostałe to niewypały, ślepe uliczki.
Gdyby nie było nieudanych nie byłoby tej pozytywnej. A jak biologia błądzi zanim
znajdzie jakieś sensowne rozwiązanie, a znalazła ich multum. Sądzę, że to wynik
naszego przekonania, że wszystko da się przeprowadzić w sposób uporządkowany.
Może się też zakończyć kolapsem, nie jedna kwitnąca cywilizacja załamała się
nagle.
Najradykalniejsza myśl współczesności to- mimo konfliktów i
kontrowersji, które nigdy nie znikną-powoli rodzące się przekonanie, że
naturalne sprzeczności społeczne nie mogą przysłonić faktu, że wszyscy jedziemy
na tym samym globie i zagrożenia, których nie opanujemy dotkną wszystkich, a
nie jak kiedyś tylko jakąś społeczność, jakieś nieszczęśliwe miejsce na ziemi.
Ta myśl klaruje się powoli, ale nie można powiedzieć, że jej nie ma.
blaise   |04.09.2009 17:52:38
"A cały ten polityczny spektakl, w którym biorę udział, krytyka kapitalizmu,
już mnie trochę męczy. Jestem gotów oddać to wszystko za jedną dobrą książkę o
Heglu."

To standardowa wypowiedź inelektualisty, który poniósł klęskę, bo
został wyśmiany przez media, które zrobiły z niego błazna przy pomocy kilku
niepożądanych wielbicieli. "Tak naprawdę to ja się nie znam, ja jestem
tutaj przypadkiem. To wszystko było tylko ku uciesze gawiedzi. Robiłem sobie
jaja z buraków, a oni się cieszyli, ale teraz mam ich po dziurki i zamiast tego
tandetnego widowiska wolę zaszyć się w uniwersyteckiej bibliotece"
A co
myślicie o tym przesuwaniu krzeseł? Prawda czy fałsz? Bo pachnie mi to kolejną
piramidalną bzdurą.
Jakie będą kolejne dysertacje p. Żiżka bo ja obstawiam:
"Czy Hegel może być zbawiony", "Hegel nic nam nie jest dłużny",
a może "Czy Hegel jest szczęśliwy?"
blaise   |04.09.2009 18:21:17
Albo to:
"Nie kupuję tego moralnego szantażu marksistów: - Jak wy,
intelektualiści, możecie zamykać się w wieży z kości słoniowej, gdy ludzie
umierają z głodu. Jak mnie pytają, w jakim sensie uważam się za marksistę,
odpowiadam. W takim, że jestem za 11. tezą o Feuerbachu*, ale odwróconą. Może w
XX wieku staraliśmy się za bardzo zmienić ten świat? Może lepiej go teraz znowu
trochę poobjaśniać."
Jak dla mnie stoi to w sprzeczności z tym co mówił
wcześniej, za co oskarżano go o pochwałę przemocy, ale co tam: ) My już znamy te
historię aż za dobrze: jedni będą objaśniać świat i uskuteczniać "sztukę
wątpienia", a za zmienianie świata wezmą się inni, ci którzy wiedzą lepiej,
których nie męczą filozoficzne paradoksy, a z poczuciem dysonansu poznawczego
radzą sobie nie najgorzej. Ale najważniejsze to nie dać się moralnie
zaszantażować.
maciej  - Propaganda Białych   |05.09.2009 03:44:41
Przykłady propagandy białych ośmieszanie - manipulacja.
"bo został wyśmiany
przez media"
"błazen" tu akurat media białych posłużyły się swoim
mistrzem Stalinem i późniejszych, którzy myślących inaczej nieprawomyślnych,
desydentów, zamykali w zakładach psychiatrycznych.
Problem białych tkwi w
słowie "poobjaśniać". Reszta nie może myśleć ma pracować, i cieszyć się
z tego, co ma np. kawałek blachy w slamsach. Żadnych pomysłów, objaśnień, no
wyobraź sobie, że nagle kilka milionów ludzi wyjdzie ze slamsów i zacznie się
upominać o swoje, należne im prawa. To niedopuszczalne. Mają tam siedzieć.
A
tu nagle pojawiają się jak grzyby po deszczu różni objaśniacze. I co tu robić?
Np. ośmieszyć.
Nagle okazuje się, że nie można już bezkarnie płacąc dwa dolary
na miesiąc robotnikowi wydobywać sobie np. rudy, a jak złoża zostaną wyczerpane:
zostawiamy dziurę, i robotników. Okazuje się, że hegemonii państw, koncernów
można się przeciwstawić.To jest dla nich przykre.
Mówienie o ich nadużyciach
to bezczelność.
Wyboraź sobie, że Anglia, Francja oddają Egiptowi zrabowane
skarby. Ale o tym sza.
kot   |05.09.2009 04:37:12
-blaise, dobrze, że zabrałeś głos, bo można popatrzeć na to samo z różnych
punktów widzenia. Niektóre z tego co mnie się podobało , to Tobie wprost
przeciwnie.
Dla mnie było ważne to, że Zizek skoncentrował się na tym co
najważniejsze.
Ale patrząc na to z drugiej strony: Zizek śmieje się z
zachowań lewicy i słusznie, ale jakby siadł okrakiem na przeciwstawieniu: jest
lewicą i poza nią, wypina się na nią - wraca do przyjemności obcowania z Heglem
-mówi, nie bawię się z wami, dajcie mi spokój.
100% ma racje mówiąc: na razie
nie mówmy o zmianie rzeczywistości, bo nie jesteśmy w stanie jej zrozumieć, na
tyle aby stworzyć sensowną filozofię zmiany. Jest to logiczne.

Ale&&&&(t nie paragrafy ale kropki) kto ma tę naszą współczesność zrozumieć jak
nie Zizek i kto ma zaproponować nowa filozofię zmiany? Chyba, że będzie to
Nikt.
Lewica stała się chłopcem do bicia z każdej możliwej strony także ze
swojej własnej.
Ale jak ma nie być taką, jaką jest, jeśli narzędzia, które
posiada są przestarzałe, nowych nie ma, a ci którzy powinni je wyprodukować
tego nie robią.
Tym nie mniej polecam ponowne przeczytanie osobistej
wypowiedzi Zizka, lecz bez zawodu, a w skoncentrowaniu na tym co wyznacza
główne punkty orientacyjne naszej pędzącej w nieznane rzeczywistości.
Lorraine   |05.09.2009 08:49:45
Zizek mówi: "Przecież przez dwa tygodnie Thermidora po obaleniu
Robespierrea zabito więcej ludzi niż w czasie całego jakobińskiego
terroru!" Bardzo mnie to zdanie zaskoczyło i dotychczas nie udało mi się
znaleźć nigdzie danych potwierdzających tezę Zizka. Przyjmuje się, że w czasie
jakobińskiego terroru zginęło we Francji od 35 do 40 tysięcy ludzi, z czego 16
594 zginęło w wyniku legalnych egzekucji (za "Dictionnaire historique de la
Revolution francaise" Alberta Soboula, Paris: Presses Universitaires de
France, 2005, s. 1023). Czy rzeczywiście dwa tygodnie antyjakobińskich represji
pochłonęły jeszcze więcej ofiar ? A jeśli tak istotnie było, dlaczego nie
nagłaśniają tego historycy ? Jeśli ktoś z Was zna dane potwierdzające tezę
Zizka, będę bardzo wdzięczna za podzielenie się nimi.

Inna poważna, a ściśle
związana z poprzednią wątpliwość: Zizek, który, jak sam przyznaje, ma do
Robespierre’a (i w ogóle jakobinów) słabość, sugeruje, że jeśli chodzi o
stosowanie terroru, jakobini byli znacznie łagodniejsi niż ich następcy. Jak to
pogodzić z faktem, że terror jakobiński znacznie nasilił się właśnie w ciągu
ostatniego półtora miesiąca rządów jakobinów ? Wykonano wtedy więcej wyroków
śmierci niż przez okres od października 1793 do maja 1794 ! (A. Coudreuse,
"La chair vive de l’histoire",
http://www.nonfiction.fr/article-1569-la_chair_viv e_de_lhistoire.htm). A więc
jeśli trzymać się faktów, jakobini wcale nie byli tak łagodni, jak chciałby
Zizek - wręcz przeciwnie !

I wreszcie trzecia poważna wątpliwość co do
wywodów słoweńskiego filozofa: z wielkim uznaniem mówi o tym, że Robespierre nie
chciał podpisać apelu wzywającego lud paryski do powstania. Po pierwsze,
pierwsze litery swego nazwiska Robespierre zdążył już napisać pod apelem, gdy go
aresztowano: kto wie, może mimo wahań podpisałby apel, gdyby zdążył ? Po drugie,
wydaje się, że w gruncie rzeczy Robespierre nie mógł liczyć na to, że lud
utrzyma go u władzy: historycy podkreślają jego całkowitą izolację w
społeczeństwie francuskim, twierdząc, że na znaczące poparcie nie mógł liczyć
nawet w warstwach ludowych (J.-F. Faury, "Robespierre selon Louis Blanc. Le
prophčte christique de la Révolution française", "Annales Historiques de
la Revolution Francaise", nr 331, 2003,
http://ahrf.revues.org/document809.html). Jako przenikliwy polityk Robespierre
najprawdopodobniej zdawał sobie sprawę ze swojej sytuacji.

Nie jestem
historykiem ani specjalistką od rewolucji 1789 roku, ale mam nieodparte
wrażenie, że słabość Zizka do jakobinów popycha go do przeinaczania faktów
historycznych bądź ich tendencyjnej interpretacji. Jeśli ktoś z Was ma inne
zdanie, gorąco zachęcam do polemiki !
Lorraine   |05.09.2009 09:51:36
Pisząc, że w ciągu ostatniego półtora miesiąca rządów jakobinów wykonano
więcej wyroków śmierci niż w okresie od października 1793 do maja
1794, miałam na myśli wyroki wykonane przez paryski Trybunał Rewolucyjny.
blaise   |05.09.2009 17:59:20
Ja tak abstrahując od liczytrupstwa..
Znalazłem na blogach interesujący
komentarz do tego wywiadu, który serdecznie polecam. (
http://czerwoneiczarne.blox.pl/html )
Od dawna miałem wątpliwości co do
prawdziwości niektórych faktów przytaczanych przez Zizka, chodzi mi o to, że w
niektórych wywiadach, których udziela na lewo i prawo kolportuje zwyczajne
legendy miejskie i na ich podstawie konstruuje swoje teorie ( "Niedawno
czytałem, że w Londynie skonstruowano taki aparat.." hehe). Trudno go więc
traktować poważnie. Bardzo łatwo przychodzi mu odwracanie się od opinii, których
jeszcze niedawno był rzecznikiem. To trochę tak jakby chciał uniknąć
odpowiedzialności za własne słowa. Zizek byt podniebny, który nie chce być
skrępowany istotnością swych sądów, a jednocześnie tę istotność pragnie
zachować… lub jej pozory.
Ja jednak i tak uwielbiam jego książki
kot   |05.09.2009 19:25:24
-To są drugorzędne cechy płciowe Zizka. Nie przywiązuj do nich zbytniej wagi. W
końcu jeśli nawet tenisiści staja się częścią kultury pop, to filozofowie też.
maciej  - Strona   |06.09.2009 03:22:04
Podany link oraz art. które są na tej stronie, stosują prosty schemat, mówią o
rzeczach banalnych i nieprawdziwych np. stosunku Hugo Chaveza do mediów - nawet
stacji, która brała udział w zamachu na niego nie zamknął. Rozumiem jednak, że
b. boli "białych" jak tracą kolejne źródło utrzymania tj. Wenezuelę.
Dlatego też puszczają w obieg schematy - zamach na media, własność ( świętą
oczywiście) itd. Zizek sam mówił, że wykład ma sens kiedy się go wygłasza do
min. 20 osób, przy większej liczbie robi się cyrk, wtedy on robi za błazna.
Lorraine   |06.09.2009 09:49:30
Mam wrażenie, że i blaise, i kot, i maciej uważają, że filozofowi tak błyskotliwemu jak Zizek można przyzwolić na
nierzetelność, tak jakby był niesfornym urwisem, który po prostu
inaczej nie może; przy tym kot sugeruje, że wynika to z potęgi kultury pop, a [B]maciej[B/] - że
przebiegły Zizek po prostu co innego opowiada "pospólstwu" (do
którego należałoby zaliczyć najwyraźniej także czytelników "Gazety
Świątecznej"), a co innego - naprawdę godnym szacunku
odbiorcom. 

@blaise:
Komentarz blogera
z czerwoneiczarne.blox.pl rzeczywiście bardzo ciekawy, szkoda tylko,
że sam posuwa się do dość karkołomnych tez (uznanie, że wzrost
odsetka umiejących czytać i pisać Wenezuelczyków o ok. 3 % między 1990
a 2001 oznacza, iż Chavez "nauczył" biedotę czytać, i że wobec
tego ma prawo do wskazywania jej odpowiednich lektur; w wielu krajach
rozwijających się wzrost Adult Literacy Rate był znacznie bardziej
spektakularny niż w Wenezueli, a poza tym przypomnijmy, że przecież do
1999 roku rządził nie Chavez, ale Rafael Caldera !).

Blaise pisze, że i tak uwielbia książki Zizka. Sądzę jednak, że jest coś głęboko
niepokojącego w tym, iż cieszący się wielkim rozgłosem filozof
głosi tezy nierzetelne, a mogące wywrzeć duży wpływ na umysły
czytelników. Nie każdy przecież zada sobie trud, by sprawdzić, co w
wywodach Zizka jest wiarygodne, a co nie, a czasem taka
weryfikacja może wręcz okazać się niemożliwa ! Wielu po prostu zaufa
jego słowom: niekoniecznie dlatego, że są miłośnikami jego książek, ale
najzwyczajniej w świecie dlatego, że to sławny i modny
uczony. Tymczasem np. pozbawione oparcia w faktach przedstawianie
jakobinów jako znacznie mniej krwawych niż ich następcy, jako
ofiar niesprawiedliwej dla nich wizji rewolucji francuskiej, nie jest,
moim zdaniem, zabiegiem, któremu można pobłażać - bo przecież chyba
nie każdy ma do Zizka równie zdrowy dystans jak blaise

@ kot:
Myślę, że wielu wybitnym i znanym filozofom (i innym
intelektualistom) udaje się uniknąć wchłonięcia przez kulturę pop,
a przynajmniej wchłonięcia tak daleko idącego jak w przypadku Zizka.
Wyczuwam w Twoich słowach coś, co mnie zasmuca: czyżbyś zakładał, że
procesowi ekspansji kultury pop nikt (czy niemal nikt) nie może się
oprzeć ?

@ maciej:
Czy rzeczywiście w jakichkolwiek sytuacjach
uczony z prawdziwego zdarzenia ma prawo do nierzetelności - nawet
jeśli występuje przed tłumem roztargnionych i słabo znających jego dorobek
lub w ogóle go nie znających słuchaczy ? Czy uczony z
prawdziwego zdarzenia ma prawo do serwowania odbiorcom pełnej fałszów
i uproszczeń wersji własnych poglądów i spostrzeżeń tylko dlatego, że
słucha go czy czyta "pospólstwo" ? Głęboko w to wątpię.
Lorraine   |06.09.2009 09:54:04
Przepraszam za nadużywanie tłustego druku, które nie było zabiegiem celowym, ale
jedynie skutkiem mojej nieudolności …
maciej  - Do Lorraine   |06.09.2009 10:26:23
"słucha go czy czyta pospólstwo nie użyłem takich słów. tylko
takie:
"wykład ma sens kiedy się go wygłasza do min. 20 osób, przy większej
liczbie robi się cyrk, wtedy on robi za błazna." Polecam film w którym to
mówi
Zizek!
Reżyseria: Astra Taylor

"maciej uważają, że filozofowi tak
błyskotliwemu jak Zizek można przyzwolić na nierzetelność" niczego takiego
nie napisałem.

Ps. To opis filmu niżej jest link jak chcesz więcej.
"
Zizek łączy, bowiem umiejętność dostrzegania anomalii rzeczywistości społecznej
z darem wielkiej komunikatywności. Na jego prelekcje i wykłady biją tłumy. Zizek
twierdzi, że wynika to z głodu, jaki odczuwa dzisiejsza lewica. Lewicy potrzeba
zaś lidera, którzy wytyczy jej szlak i wskaże kierunek. Tych z poszukujących,
którzy gotowi są paść na twarz przed swoim mistrzem, Zizek sprytnie odstrasza
cytatami z dzieł Lenina i portretem Jozefa Stalina zawieszonym w mieszkaniu.
"Moją największą obawą nie jest zostać zignorowanym, lecz zostać
zaakceptowanym" "
"Wiele uwagi pisarz koncentruje na odkrywaniu
metod, jakimi kapitalizm urabia zbiorową
wyobraźnię."
http://www.film.gildia.pl/filmy/ zizek
Ps. 2 - strasznie nie
lubię jak mi się przypisuje coś czego nie napisałem lub nie powiedziałem. Amen.

Biorąc pod uwagę twoje paranormalne zdolności informuję, że się nie obraziłem
nie jestem kucharką
kot   |06.09.2009 14:06:44
Mamy sytuacje -trochę jak w radzie miasta: gdy jest mowa o wydaniu milionów
nikt nie zabiera głosu, gdy o tysiącach, dyskusja ożywia się.
Zwróciłem
uwagę, że Zizek powiedział kilka rzeczy pierwszej filozoficznej wagi. Nikt nie
podjął tematu. Natomiast zaczęto rozliczać go z rzetelności historycznej. Znam
kilku historyków, których należałoby rozliczyć z rzetelnego ustalania faktów,
ale Zizka wolę rozliczać w innej kategorii. Wywiadu udzielał w kapciach, a nie
ex cathedra, a więc spokojnie. Dlatego ten wywiad był bardziej ciekawy niż
byłby wtedy gdyby musiał się bardziej starać. Robespierra lubię jak on. Ale to
sprawy w tym wypadku nie liczące się.
I nie po to warto czytać Zizka. Nie ta
kategoria.
Zizek, jest dla mnie ,,filozofem filozoficznym,,, a nie
tytularnym, ani Kołakowskim i nawet gdyby błaznował będę go traktował poważnie.
I dobrze, bo dzięki takim jak on filozofia pozbywa się swoich akademickich
koturnów.
Ale w kategorii filozofia nie bardzo wypada mu krytykować lewicę
i Hugo.
Który zmierza w kierunku degeneracji, mimo świetnego początku. A na
czym do k. nędzy ma się oprzeć, przecież działa po omacku. Charyzma i zdrowy
rozsądek to, dużo-ale za mało.
Moim zdaniem, nawet nie jest potrzebna nowa
konstrukcja filozoficzna, ale kilka (kilka -to nie tak dużo) punktów
orientacyjnych i to dostrzegłem w jego spontanicznej wypowiedzi.
Lorraine   |07.09.2009 10:30:52
@ maciej

Przykro mi z powodu Twojego sarkastycznego tonu, bo w moim
komentarzu do Twoich słów nie było ani jadu, ani agresji.
Jeśli odebrałeś go jako nieżyczliwy, przepraszam, bo moje intencje
były zupełnie inne. Twoja niepotrzebna ironia powoduje u mnie zanik chęci
do dalszej z Tobą dyskusji, ale odpowiem Ci, żeby nie utwierdzić Cię
w przeświadczeniu, że masz rację, a ja milczę skonfundowana, bo
skutecznie przywołałeś mnie do porządku swoim sarkazmem. Niestety
niełatwo mnie skonfundować, drogi Macieju, a już na pewno nie za pomocą
drobnych złośliwości.To prawda, że nie użyłeś
słowa "pospólstwo" ani nie napisałeś, że Zizkowi można
przyzwolić na nierzetelność. Ale: (1) napisałam tylko, że "mam
wrażenie", że uważasz, że Zizkowi można przyzwolić
na nierzetelność. Mówiłam więc o swoim odczuciu, a przecież odczucia
mogą okazać się mylne. (2) To odczucie było wywołane zdaniem: "Zizek
sam mówił, że wykład ma sens kiedy się go wygłasza do max. 20 osób,
przy większej liczbie robi się cyrk, wtedy on robi za błazna." Ponieważ
w żaden sposób tego nie skomentowałeś, doszłam do wniosku, że nie
widzisz nic złego w tym, iż Zizek dostosowuje treść swych wystąpień do
publiczności, że co innego mówi (mniej wyrobionym) masom, a co innego
- odbiorcom lepiej przygotowanym i bardziej przenikliwym. Interpretacja
cudzych wypowiedzi bardzo często wykracza poza to, co
zostało dosłownie, wprost wyrażone. Gdybym, dajmy na to, dosłownie
potraktowała Twoje zdanie o "zdolnościach
paranormalnych", siedziałabym teraz pełna samozadowolenia,
a zarazem ulgi, że się nie obraziłeś, bo przecież nie jesteś kucharką


Zizek głosi, że Freuda należałoby interpretować przez pryzmat
myśli Hegla, a nawet - pozwolę sobie przypomnieć - twierdzi, że sam
Freud mylił się, uznając popęd śmierci za biologiczny instynkt ("Freud
nie zdawał sobie sprawy z wagi własnego odkrycia - to czysta
metafizyka, a on usiłował to przełożyć na jakiś głupi biologizm.") Jak
widzisz, Zizek śmiało wykracza w swej interpretacji Freuda poza to, co
pisał sam Freud, a nawet z tym polemizuje. Oczywiście gdzie mi tam,
niebodze, do Zizka, a nawet do leninowskiej kucharki, ale podobnie
jak on, w swojej interpretacji Twojego komentarza wykroczy poza to, co
napisałeś wprost, uznając, że mam do tego prawo. Wcale nie zakładałam,
że zgodzisz się z tym, co napisałam, ale naiwnie spodziewałam się, że
(oczywiście jeśli będziesz miał ochotę jakoś mi odpowiedzieć), zrobisz to
w podobnym tonie. Przykro mi, że się aż tak bardzo pomyliłam. "Tak więc oprócz wielkiego, groźnego dobra istnieje zwykła ludzka
dobroć. […] To właśnie ta głupia dobroć jest oznaką człowieczeństwa
w człowieku, to ona go wyróżnia; przewyższa wszystko, co osiągnął duch
ludzki" (Wasilij Grossman).
blaise   |07.09.2009 13:49:45
To bez sensu. Gdyby Chavez stworzył jakiś Indeks Ksiąg zakazanych to może wtedy
byłoby o czym rozmawiać, ale on tylko mówi, które jego zdaniem są dobre a które
są złe, każdy ma do tego prawo. Faktem jest jednak, że Chavez wprowadził
programy których celem była walka z analfabetyzmem.
A Zizek tendencyjnie
ocenia i interpretuje historię.. podobnie jak większość historyków,
publicystów, polityków. Pewnie liczby ofiar różnią się w poszczególnych
podręcznikach. Więc nie wiem czy twoje święte oburzenie na porażającą
nierzetelność jest całkiem na miejscu.
I jeszcze jedno: to wszystko można
chyba było napisać troszkę krócej. Chyba, że marzy ci się tutaj forum jednego
komentatora i pisanie sobie a muzą.
blaise   |07.09.2009 13:55:20
dla przykładu

lorraine napisała:
"Przykro mi z powodu Twojego
sarkastycznego tonu, bo w moim komentarzu do Twoich słów nie było ani jadu, ani
agresji. Jeśli odebrałeś go jako nieżyczliwy, przepraszam, bo moje intencje były
zupełnie inne. Twoja niepotrzebna ironia powoduje u mnie zanik chęci do dalszej
z Tobą dyskusji, ale odpowiem Ci, żeby nie utwierdzić Cię w przeświadczeniu, że
masz rację, a ja milczę skonfundowana, bo skutecznie przywołałeś mnie do
porządku swoim sarkazmem. Niestety niełatwo mnie skonfundować, drogi Macieju, a
już na pewno nie za pomocą drobnych złośliwości."
Co za redundancja!! :)

Po polsku to chyba znaczy : "Nie bądź złośliwy skoro ja nie byłam" czy
coś w tym rodzaju.
kot   |08.09.2009 01:09:28
-blaise, czy nie szkoda Ci czasu na zajmowane się tym kto kogo obraził.
Jesteś
jednym z ciekawszych, lewicowych współtwórców tej tutejszej rozmawiającej
społeczności. Pada hsało: Zizek tutaj powiedział coś ważnego i co? I nic! Nic
mimo, że lewica jakby nie wiedziała , w którym kierunku się zwrócić. Przecież
autora takiego hasła należy przeciągnąć przez ,,ścieżkę zdrowia,,. O ile od ad
personam należy zachować należyty dystans, to ad meritum trzeba być bezlitosnym.
Inaczej nic nie osiągniemy. Widocznie jesteśmy osłuchani z gołosłownymi
wypowiedziami, twierdzeniami bez pokrycia, że nie spodziewamy się, że może być
inaczej.
Uwielbiam formę Internetu, bo jest interaktywna, eliminuje
gadulstwo i szybko jeśli się ją wykorzysta może prowadzić do wspólnych
ustaleń. W porównaniu z artykułem i książką, można wyrzucić z takiej wypowiedzi
cały balast słów. Pozbyć się całej tkanki łącznej , tu nie potrzebnej, tam
koniecznej, bo tam wszystko, cała robotę musi wykonać autor, tu rola
przepytującego jest równie ważna jak odpowiadającego na pytania.
Rylew   |08.09.2009 04:14:41
Po przeczytaniu tej rozmowy jestem trochę rozczarowany.
Wkleiłem ją wprawdzie
do swoich zbiorów, ale raczej z przyzwyczajenia zbieracza niż z
entuzjazmem.

Zdaje się, że Żiżek jest bardziej filozofem, albo pisarzem niż
lewicowcem. Wiem, że nic nie wiem, ale będę dociekał, zdaje się być jego dewizą.


Pisanie, że:
* Włączenie biednych do polityki jest sprawą kluczową, inaczej
zmierzamy do społeczeństwa apartheidu.*
jest już truizmem, a gadanie o
radykalizmie zmian gdy się nie wie co ma być zmienione to bełkot.

Poza tym
Żiżek zdaje się wierzyć, że demokracja należy do rzeczywistości. To dziwne, gdy
jednocześnie mówi, że należy włączyć biednych do polityki.
maciej  - Błąd   |08.09.2009 07:25:28
@Rylew - twój błąd polega na tym, że kiedy biedota opuści slamsy to będzie
brała to, co jej należne, a język żądań będzie prosty i jasny. Problem polega na
tym, że już będzie za późno na akademickie dyskusje.Bowiem " Przychodzi czas
kiedy lud sam wymierza sprawiedliwość".
Do drzwi zastuka "Realny".
Wtedy wszyscy przypomną sobie o Žižku, Marksie.
Rylew  - Błąd !?   |08.09.2009 08:25:46
Nie wierzę w rewolucję, a zwłaszcza w jej trwałe skutki.

Dzisiaj nie widać
prawie sił aktywnych, które mogłyby
w jakikolwiek sposób zneutralizować hańbę
naszych czasów
biedę. Mało tego, wielu bagatelizuje to zjawisko.
Nawet Żiżek
cieszy się, że teraz jest więcej bogatych niż kiedyś.
blaise   |08.09.2009 13:52:38
kot
Rozumiem, że najważniejsze z tego co powiedział Zizek wydaje ci się to
zdanie z hegla, wcale nie wiem, czy takie zapomniane: ",, napisał kiedyś, że
prawdziwe zwycięstwo w polityce nie polega na tym, żeby przeciwnika zabić, lecz
by doprowadzić go do tego, żeby - nawet atakując cię - przemówił twoim
językiem" Czyli należy dążyć do tego by wlasny dyskurs (w tym wypadku
lewicowy)stał się dominujący. A jak to jest dzisiaj? Kto czyim językiem mówi?
Częśc załogi Krytyki Politycznej bardzo sie zaangazowało w kongres kobiet i z
Lewiatanem walczy o więcej wysokich staonowisk kierowniczch dla kobiet. To już
chyba mamy tu do czynienia z neoliberalnym zwrotem u lewicowców a nie na odwrót?
Szef KP mówi o volksliście a potem dodaje, że trzeba robienie polityki zaczynać
od kompromisów (vide sławny tekst "Do radykalnie bezradnych"). Nie
lepiej dla lewicy jest budować swoją tożsamość i swój język w opozycji do takich
antypracowniczych i antykobiecych organizacji?
Jaki dyskurs dzisiaj dominuje?
Dyskurs kryzysowy. Tak, bo ludzie już wiedzą, że trzeba się dostosowywać do
warunków, są gotowi godzić się na coraz niższe pensje, wiedzą, że stracą pracę i
dotychczasowe i tak nikłe prawa, będą pracować coraz więcej za coraz mniej i
traktować to jako szczęśliwy los jeśli cięcia i redukcje ich ominą. Więc będą
skakać sobie do oczu za parę plnów. Kryzys wymusił podporządkowanie się regułom,
dziś wszyscy mówią jego językiem, to największy sojusznik kapitalizmu.
maciej  - Co robić?   |08.09.2009 15:23:18
Odnośnie "Lewiatana"
To link do art.Piotra Szumlewicza
http://www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_i d=740

- blaise - Žižek był
w Polsce. Czy spowodowało to jakąkolwiek dyskusję o tożsamości lewicy, języku (
nie mam tu na myśli komentatorów KP )? Nie słyszałem ani jednej wypowiedzi
czynnego polityka - mówiącego o sobie, że jest lewicowy - na ten temat.

Najpierw musieliby odpowiedzieć sobie na pytanie jaką chcą być lewicą? Bo jak
rozumiem jest ich wiele. Moim zdaniem lewica w Polsce jest kompletnie oderwana
od rzeczywistości. Sejm, TV, Radio, gazety, torsy. Kto z nich ma czas na
czytanie książek? Z trudem przechodzi im przez gardło słowo lewica.
Na koniec
legitymizują PIS:
"Rozumiem, że wielu chciałoby widzieć w politykach Prawa
i Sprawiedliwości oszołomów, tak jak to często rysuje poseł Niesiołowski, że
jesteśmy bez mała politycznymi wariatami, którym z ust cieknie piana nienawiści.
Tak nie jest. Jesteśmy normalnymi, racjonalnymi ludźmi. Jeśli w szeregach SLD są
osoby kompetentne, to potrafimy ich nazwać po imieniu: jako osoby wykształcone,
merytoryczne - to Joachim Brudziński w TVN24."

"Problem zabiegających
o awans członków klas średnich ( tu wstaw słowo lewica - to moja propozycja)
polega na tym, że błędnie pojmują powody swojego niepowodzenia: sądzą, iż ciągle
czegoś im brakuje, jakiejś ukrytej reguły, wskutek czego tym bardziej
rygorystycznie czują się zmuszeni do przestrzegania wszystkich zasad."
S.Žižek Przekleństwo fantazji, str.37.
kot   |08.09.2009 21:30:59
-Nie tylko rozpoznacie teoretyczne rzeczywistości powinno poprzedzać rewolucje,
której Rylew nie lubi. Czy przejęcie władzy w ramach demokracji nie wymaga tego
samego!?
Gdy dochodzi do, zarówno gwałtownego, jak pokojowego przejęcia władzy,
zmiany i decyzje zaczynają następować tak szybko, że wtedy nie ma czasu na
akademickie, czy jakiekolwiek dyskusje. Filozofia działania wówczas, jest taką,
jaką jest w języku, wówczas będącym w użyciu. A jaka jest filozofia w języku
dzisiaj. Jacek Rostowski kilka razy w rozmowie z Monika Olejnik powtarza: ,,
wiadomym jest, że prywatnie zarządzane przedsiębiorstwo jest lepiej zarządzane
niż nie będące własnością prywatną,,.
I taką bzdurę, bez zmrużenia oka, Monika
Olejnik łyka- bez cienia protestu. Jakie myśli- po przeczytaniu tego zdania-
przychodzą wam do głowy, automatycznie? Czy nie takie, że to prawda. Prawda, ale
nie absolutna. A to stanowi kolosalną różnicę.
- Postępujące rozwarstwienie
społeczeństwa prowadzące do apartheidu, (prawicowy Sloterijk nazywa współczesną
formą feudalizmu) Rylew nazywa banałem?!
Jeżeli alkoholikowi po raz n-ty mówi
się, żeby przestał pić wódkę bo mu to szkodzi -to staje się banałem, ale może
też być programem, gdy wspólnie zaczynamy zastanawiać się jak go z tego
wyciągnąć. Żyjąc w rzeczywistości nadmiaru, nie może być zgody na rażące
niedobory, w sferze społecznej, uzasadniane racjami ekonomicznymi, bo wówczas
taka ekonomia jest bez sensu. A stosowanie bezsensownej ekonomii nie ma sensu,
żeby było trochę masło maślane.
Rylew  - Kot,   |09.09.2009 04:44:49
opowiem ci anegdotkę o zmianach społecznych.

Jaka jest różnica między
rewolucjonistą a konserwatystą ?
Rewolucjonista to taki kto nie wie, że trwałe
zmiany społeczne może wprowadzać tylko ewolucja.
Konserwatysta zaś to taki kto
nie wie, że istnieje ewolucja.
:)
Poza tym rewolucjonista jak się domyślam,
może nie widzieć pewnej delikatnej różnicy między truizmem a
banałem.

Piszesz:
Żyjąc w rzeczywistości nadmiaru, nie może być zgody na
rażące niedobory, w sferze społecznej, uzasadniane racjami ekonomicznymi, bo
wówczas taka ekonomia jest bez sensu.

I tutaj masz rację.
kot   |11.09.2009 00:33:39
Liberte, egalite ****-wolność, równość,*****.
To są najbardziej zbanalizowane
repery filozoficzne od momentu ich sformułowania. Wychodząc od tych dwóch pojęć
tworzono: filozofię, ideologie, politykę, zamieniane z różnym powodzeniem na
praktykę. Wdrażając je stosowano nieraz diametralnie różne podejścia.
Jakoś
umyka z pola widzenia fakt, że nie są one wobec siebie neutralne, ba, wchodzą
sobie w drogę, co więcej pozostają wobec siebie w wielokrotnie złożonym
stosunku. Łatwo powiększając zakres wolności naruszyć równość, poszerzając
powszechność równości zabierać wolność.
Zizek i Sloterdijk wskazują, że
skończył się czas ich harmonijnego współbrzmienia - grozi nam aprthejd lub
powrót do feudalizmu. Więc, już nie bardzo mamy do czynienia z czymś, wobec
czego można przejść mimo.
Zizek mówi, że nowym źródłem nierówności staje się
nierówny dostęp do społecznie przecież tworzonej wiedzy, którą tacy jak Bill
Gates prywatyzują. I to jest nowy powód tworzenia się nierówności obok
tradycyjnych: dostępu do bogactwa lub władzy. Sloterdijk, natomiast, że
poziom życia z jednej strony podniósł się a tyle, że przestał mobilizować
poszkodowanych do walki o swoje, a bogaci stali się na tyle bogaci, że ich
przewaga urosła do rozmiarów, który nie pozwala na jej naruszenie. Dlatego,
Rylew nie martw się. Na rewolucje, stać obecnie tylko kraje naftowe.
Natomiast należy się liczyć z tym, że nawet rozwój (modernizacja)jak
najbardziej pokojowy i ewolucyjny w państwach wagi, do której my się
zaliczamy, uprawianie samodzielnej polityki ogranicza dominujący, wszechwładny
kapitał finansowy. Likwidacja zdobyczy socjalnych Polski Ludowej ( powszechna
służba zdrowia, bezpłatne wykształcenie, dentyści w szkołach, brak głodu) może
mieć skutki nieodwracalne.
Okaże się, czy nawet kraj o takim potencjale jak
Stany Zjednoczone, jest w stanie prowadzić samodzielnie politykę upowszechnienia
dostępu do opieki zdrowotnej. Przed Obamą wysokie schody i jeżeli mu się uda
je pokonać, to tylko dzięki nowemu czynnikowi sprzyjającemu demokracji
Internetowi.
Rylew  - Wolność czy równość ?   |12.09.2009 10:45:22
Oto jest pytanie.

Tego typu określenia nie są *zbanalizowane*, wręcz
przeciwnie, urosły do rangi symboli.
Gdy pisałem, że idee wolność, równość i
braterstwo są fundamentem
myślenia lewicowego tak jak żwir, cement i stal są
nieodzownymi składnikami tego na czym chcemy stawiać dom to uwzględniałem
oczywiście w swoim myśleniu odpowiednie proporcje tych
składników.
Antagonistyczne oddziaływanie wolności i równości, jak słusznie
zauważyłeś, jest także już *wykryte* przez filozofów chociaż większość może tego
nie dostrzegać. W dążeniu do optymalnego sytemu społecznego trzeba zmierzać do
ustalenia właściwych proporcji.
System pożądany, nawet optymalny nie zadowoli
wszystkich, będzie się to wiązało także z wykluczeniem przeciwników, a systemu
idealnego w ogóle nie ma i być nie może. Wynika to z natury rzeczywistości.


Dlatego zastanawia mnie ta rozmowa o radykalizmie zmian, bo tutaj zwykle
potrzeba podwójnego radykalizmu, tego w modelu i tego w jego wykonaniu.
kot   |12.09.2009 13:09:37
Filozofowie zajmują się nie tylko konstrukcją ale także opisywaniem
rzeczywistości, i jej odkrywaniem . Takim było kartezjańskie stwierdzenie,
że rzeczywistość można dzielić na kawałki, a potem ją składać w inne całości.
Myśl, która (wyrażona także przez Newtona) dała początek nowej, technicznej
cywilizacji, czyniąc to co nie udało się Chińczykom uwięzionym w nie dającej
się dzielić całości.
Olbrzymi (dysponujący odpowiednimi po temu narzędziami}
przemysł medialny nie służy czemu innemu jak systematycznemu, gruntownemu,
zakłamywaniu rzeczywistości. Ich zadaniem jest sprawić aby na potrzeby nowej
arystokracji (którą zidentyfikował Sloterdijk) społeczeństwo widziało i
wierzyło w to co powinno wierzyć i widzieć, a nie to co mogłoby zobaczyć.

Filozofowie współcześni: Zizek, Sloterdijk, Łagowski, nie konstruują ale
odkłamują. Wynajdują paradoksy i miejsca, w których król jest nagi. Trzeba ich
cenić za przełamywanie mediów- za możliwość dotknięcia rzeczywistości. Nie
można jednak do nich podchodzić ze zbytnią atencją gdyż, mimo, że nieraz mówią
głosem Kasandry, przede wszystkim dobrze się bawią, obcując z paradoksami.
Rylew   |12.09.2009 13:59:12
Świetnie kot, widzę że coraz lepiej się rozumiemy.
> Filozofowie zajmują się
nie tylko konstrukcją ale także opisywaniem > rzeczywistości, i jej odkrywaniem
.
Nawet głównie, co jakoś pobrzmiewa dysonansem w konfrontacji z moją
definicją:
Mądrość to zdolność przejścia od analizy do syntezy.

Podwójny
radykalizm

Żiżek:
*Komunizm w XX wieku to była megakatastrofa, większa od
nazizmu. To nie jest tak, że komunizm był dziełem złych ludzi, którzy robili
okropne rzeczy. Tragedią komunizmu było to, że nawet porządni ludzie musieli
robić straszne rzeczy.*

Badiou:
*Marks mówił o komunizmie, że przyniesie
najradykalniejsze zerwanie z tradycyjnymi ideami oraz stworzy zrzeszenie, w
którym swobodny rozwój każdego jest warunkiem swobodnego rozwoju wszystkich
*.

W potocznym rozumieniu także:
Każdemu według potrzeb, od każdego według
zdolności,
system w którym zniesiony zostanie wyzysk człowieka przez
człowieka.

Warto zawsze określać dokładnie o czym się mówi.
Żiżek mówi nie o
idei komunizmu, o owej najradykalniejszej zmianie stosunków społecznych lecz o
systemie totalitarnym, który zapanował w wyniku zastosowania najradykalniejszej
formy dojścia do zmian nazywając to komunizmem. To język fundametalistycznej
prawicy.

Najradykalniejszą ideą zmiany stosunków społecznych był i pozostaje
komunizm, ale czy w ogóle można go zrealizować ?
W dzisiejszym kontekscie
kulturowym z pewnością nie.
Czy jednak nie zmierzamy niepostrzeżenie w wyniku
działania ewolucji w tym zakresie do czegoś na kształt tego systemu ?

Czy nie
stanie się tak, że wskutek podwyższania poziomu wiedzy,
kultury, moralności,
znakomita wiekszość ludzi zrozumie, że dobrobyt wszystkich generuje sukces i
bogactwo wybitnych jednostek, że celem i podmiotem jest człowiek i jego
nieskrępowany rozwój dla podobnego rozwoju następnych pokoleń. Podejrzewam, że
prędzej uświadomią to sobie elity gospodarcze niż *lud pracujący miast i wsi*.
Myślę, że Bill Gates już to doskonale rozumie.

Jak pomóc ewolucji ?
Rylew   |12.09.2009 15:27:18
Sierakowski:
*Siłą, a nie słabością rozważań Žižka jest to, że nie daje on
gotowego projektu lepszego świata, ale raczej zestaw reguł uprawiania skutecznej
polityki przez lewicę. Iskra utopii, którą pragnie nam zaszczepić, właśnie
dlatego ma charakter antytotalitarny. Wszystkich tych, którzy wytykają mu brak
projektu, dotyka paradoksalnie to, co wmawiają samemu Žižkowi - totalitarna
wizja, w której najpierw wymyśla się przy biurku konstrukcję lepszego świata, a
następnie wciela się ją siłą w życie.*

To ostatnie jest także już niemożliwe,
bo *brak armat*.
Brak projektu i powszechnego konsensusu (łatwiej o to pierwsze
niż o drugie:) skłania do poglądu, że należy ograniczyć się do tworzenia
odpowiedniego klimatu, kontekstu społeczno politycznego w którym
zakwestionowanie aksjomatów panującego teraz systemu zaowocuje szybszymi
zmianami.
To logiczne, tylko że nie mamy czasu, przynajmniej duża część
społeczeństwa, której biologiczny byt jest zagrożony.
Na dzisiaj obok
powyższego, lekarstwem możliwym jest walka związków zawodowych i tworzenie
struktur społecznych ukierunkowanych na samoobronę.

Dzisiejszemu
kapitalizmowi daleko jeszcze do zdolności do reform
w kierunku
prospołecznym.

Badieu:
*kapitalizm nie jest niczym innym jak bandytyzmem,
nieracjonalnym w swojej istocie i destrukcyjnym w swym rozwoju. *
Problemem
jest jeszcze niezbyt dokładne rozpoznanie
*grupy trzymających władzę* za
kulisami polityki, która te cechy kapitalizmu generuje i petryfikuje. Tutaj
jednak i dociekliwość filozofa zdaje się na nic, potrzeba raczej *brygada
tygrysa* :).

Pod jakim sztandarem ?
Naturalnie dzisiaj słowa komunizm i
socjalizm zostały zmielone na strzępki, zmieszane z g.i nie mogą służyć już jako
emblematy działań lewicowych.
Dobrym pomysłem była samoobrona, ale niestety
tylko pomysłem.
Trzeba organizować się w struktury prospołeczne z celem
urzeczywistnienia praw człowieka z jego środowiskiem naturalnym.

Życzę
przyjemnej niedzieli.
kot   |13.09.2009 06:47:25
Widzę,że brak precyzji w moim ostatnim wpisie zaowocował erupcją rozwichrzenia u
Rylewa.
Muszę się pilnować.
kot   |13.09.2009 20:32:07
-Rylew, napisałeś coś co uderza banałem i masłem maślanym. I użyłeś słów,
których już się nie używa, na wyrażenie tego, co chciałeś wyrazić. Wybacz, nie
zrozumiałem -mea culpa, ale też nie popracowałeś nad durnym czytającym.
W ślad
za Zizkiem zacząłem mówić o potrzebie nowego opisania rzeczywistości jako
wstępie do jakichkolwiek dalszych kroków i wymieniłem filozofów, którzy się tym
zajmują. Jako analitycy nie są tak poważni jak ci, którzy dokonują syntezy.
Słowo nie tylko nie modne ale wprowadzające w błąd. Po pierwsze również mówiąc
o opisie popełniam błąd gdyż analiza -jak synteza zawierają założenia i nie są
niewinne jak się zakłada. Nie da się opisać sensownie świata nie posługując
się wcześniejszymi konstrukcjami poznawczymi (prawda to tylko trochę lepsze od
powiedzenia: syntezami poznawczymi, ale trochę to też coś).
Według Zizka
jesteśmy w tym miejscu w jakim był genialny przecież Einstein, gdy zachowywał
się niemądrze, dziesiątki lat próbując stworzyć fizyczną meta teorię. W tym
czasie, w którym to robił nie miał z czego! Wynika z tego, że nauka też jest
zjawiskiem społecznym i ewolucyjnym ( to lubisz, ja też nie zauważyłeś?).
- Mój
wpis był niedobry, bo antyinternetowy. Internet podlega własnej
gramatyce.
Otworzyłem zbyt wiele wątków - zamiast określić i domknąć jedną
myśl.
Rylew   |14.09.2009 14:59:02
> Widzę,że brak precyzji w moim ostatnim wpisie zaowocował
> erupcją
rozwichrzenia u Rylewa. Muszę się pilnować.

Rzeczywiście moje *myśli
nieuczesane* tak mogą wyglądać.
Szkoda że nie przeczesałeś ich staranniej, może
ułożyłbyś z tego
ciekawą koafiurę (znów niemodne słowo), może nawet nie
używając żelu klasowości (czy nie wymagam zbyt wiele :).

W tym
*rozwichrzeniu* jak to określasz jest jednak sporo myśli do których można się
odnieść i ew. określić co jest banałem, co masłem maślanym, co niezrozumiałe, a
co warte rozwinięcia.

Jeśli zanudzam banałami to sorry! Nobody is perfect
!
Pocieszam się, że nasza rzeczywistość składa się głównie z rzeczy banalnych i
dlatego trudno od banału uciec.
Ja właśnie forum szukam niebanalnego
interlokutora i muszę stwierdzić, że trafiłem na niewielu.

Masz rację, nie
warto rozwijać zbyt wielu wątków, albo przynajmniej nie tracić z pola rozważań
wątku głównego.
Wracając do niego,
może nie zauważyłeś, że moja teza o
mądrości jest podobna do
*11. tezy o Feuerbachu: Filozofowie rozmaicie tylko
interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić*

Odwrócenie tej tezy
przez Żiżka można przyjąć jako filozoficznie,
logicznie uzasadnione przy
*zakwestionowaniu wytycznych panującej ideologii*.
Można mieć jednak
wątpliwości czy to wystarczy, aby spowodować właściwy kierunek i tempo zmian,
tym bardziej, że kwestionowanie owych wytycznych nie wyznacza jeszcze kierunku,
bo proste odwrócenie może zadziałać w sposób niepożądany.

Obawiam się, że
odwrócenie 11 tezy Feuerbacha to filozofia sytych
i zadowolonych.
kot   |15.09.2009 03:33:06
-Rylew. Cywilizacja przyspieszyła w sposób przekraczający nasze możliwości
percepcyjne. ,,Na gwałt,, potrzeba nam punktów orientacyjnych pozwalających
znaleźć się w nieznanej, ruchomej rzeczywistości. Mówimy o opisie, ale -jak
opisywać coś co jest w trakcie zmian? Dlatego tak ważne stają się punkty
orientacyjne aby całkowicie się nie pogubić.
- Tymczasem, coraz bardziej
komplikująca się rzeczywistość jest przez media coraz bardziej prymitywizowana,
bo tego wymaga interes właścicieli. ,, Gorszy pieniądz wypiera lepszy,,
-
Ekonomia jako nauka, na której można polegać - nie jest w stanie spełniać
pokładanych w niej nadziei: ,,roi się w niej w niej od wątpliwych przesłanek i
nadmiernie uproszczonych modeli,, ( to, tym razem, rozsądnie mówiący Fukuyama).

-Zamiar Zizka aby odwrócić tezę- też nie za bardzo działa, gdyż opis, jak
dobrze wiedzą przedstawiciele nauk przyrodniczych, może opierać się na
analizie na poziomie najprymitywniejszym. Żeby ją opisać lepiej- trzeba użyć
okularu teorii, a potem to w warunkach laboratoryjnych sprawdzić, a to jest
możliwe tylko w naukach przyrodniczych.
- Żeby sprawy jeszcze bardziej
utrudnić, mamy do czynienia ze konfliktowaniem interesów o krótkim i długim
horyzoncie czasowym.
Mimo tego uważam, że możliwe jest wyposażenie
współczesnego człowieka w narzędzia pozwalające orientować mu się w terenie, na
który wkracza. Może to się odbyć za sprawą równie gwałtownego uspołecznienia
wiedzy interaktywnej przez Internet. Jeżeli tego nie zdążymy zrobić, to
będziemy nie pierwszą cywilizacją, która zniknie.
Rylew   |15.09.2009 05:16:31
> Cywilizacja przyspieszyła w sposób przekraczający nasze
> możliwości
percepcyjne.
No nie wiem,
ona chyba zawsze przekraczała możliwości
percepcyjne człowieka. Dzisiaj wydaje że jest tak jak piszesz ponieważ
upowszechnienie wiedzy o świecie uświadamia nam jak mało o nim wiemy.

Co do
opisu i punktów orientacyjnych masz rację. Co do roli *uspołecznienia wiedzy*
przy pomocy internetu chyba także.

Dlatego piszemy swoje *banały* na tym
forum.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 05.09.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.56772 Seconds