|
Jan Kosiński, Krytyka Polityczna: Polska Partia Pracy w trakcie okupacji biur poselskich PO przez związkowców Sierpnia ‘80 wystosowała 21 postulatów. Wzywacie do wprowadzenia bezpłatnego internetu, podwyżki płac, powszechnej i darmowej opieki zdrowotnej, przywrócenia wcześniejszych emerytur. W odpowiedzi pojawiają się argumenty, że nie będzie skąd wziąć na to pieniędzy.
Bogusław Ziętek, WZZ Sierpień ‘80, Polska Partia Pracy: To liberalna bzdura. Jak to jest, że nie ma pieniędzy na realizacje programów społecznych, na podwyżki płac i na różnego rodzaje świadczenia społeczne, ale są pieniądze na to, żeby prezesi banków zarabiali po 4 i pół miliona złotych, żeby Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznawała swoim urzędnikom nagrody w wysokości 50 milionów złotych? Poza tym w sposób oczywisty wiadomo, skąd wziąć te pieniądze – od najbogatszych, którzy mają w Polsce raj. W ostatnim roku obniżono 5% grupie najbogatszych podatek dochodowy. Straciliśmy na tym od ośmiu do dwunastu miliardów złotych. To są pieniądze, które mogły być przeznaczone na cele społeczne. Oprócz tego 80 miliardów kosztuje nas utrzymanie powiatów. Do czego one są potrzebne? Tylko po to, żeby obsadzać stanowiska swoimi kolesiami. Miejsc, gdzie można oszczędzić, jest wiele. Inny przykład: wydatki na armię, miliardy dolarów idą na kupowanie niepotrzebnego sprzętu od Amerykanów. Nasz udział w wojnach w Iraku i Afganistanie. Wszystkie te pieniądze elity przeznaczyły na swoje zabawy, a one mogły pójść na cele społeczne.
Szczególnie, że inwestycje w cele społeczne się zwrócą. Bezpłatny internet to zwiększenie szans edukacyjnych, czy wzrost wynagrodzeń, który spowoduje wzrost konsumpcji.
Dokładnie, w dłuższej perspektywie to wszystko popchnie nasz kraj do przodu. Ludzie biedni, biedne dzieci nie są w stanie zapłacić sobie za internet. 30% dzieci w Polsce chodzi głodne. One będą najpierw myślały o tym, żeby się najeść. Kupią bułkę, a nie będą płacić za dostęp do internetu.
Podwyżki płac dla nauczycieli, którzy dbają o rozwój intelektualny i całej sfery publicznej, są konieczne. Wysokość ich płac i jakość pracy to w końcu też wyznacznik rozwoju cywilizacyjnego.
Sierpień ’80 chce też wprowadzenia jednolitego kodeksu pracy i jednolitej płacy minimalnej w Unii Europejskiej oraz dochodu gwarantującego godną egzystencję. O jakie rozwiązania chodzi?
Nie może być tak, że w Polsce płaca minimalna jest kilka razy mniejsza niż w innych krajach Unii. Pracodawcy przenoszą produkcję do Polski i w ten sposób obniżają sobie koszty pracy. Tracą na tym pracownicy w pozostałych krajach, bo są zwalniani albo sami muszą godzić się na obniżki płac. Pracodawcy to wykorzystują. Trzeba te przepisy ujednolicić.
Nie może być tak, że Polak-Europejczyk zarabia pięć czy sześć razy mniej niż Francuz-Europejczyk, czy mieszkaniec krajów skandynawskich. W Polsce to jest 300 euro, w najbogatszych krajach to jest 1500, 1700. To ogromna przepaść. Duże różnice są też w przepisach prawa pracy w poszczególnych krajach i niektórzy pracodawcy to wykorzystują. My proponujemy wyrównanie płacy minimalnej, ale oczywiście wyrównanie w górę. Podobnie, w przypadku kodeksu pracy.
Chcecie wprowadzić kary więzienia za niewypłacanie pensji czy łamanie praw pracowniczych. Jak powszechne są tego typu sytuacje i czy obecne sposoby walki z tymi zjawiskami są nieskuteczne?
Niewypłacanie wynagrodzenia pracownikowi, łamanie gwarantowanych przez kodeks pracy praw pracowników jest normą. Dzieje się to na tyle często, że liberałowie już zaczęli mówić, że skoro to jest tak powszechne i nie jesteśmy w stanie tego egzekwować, to zmieńmy prawo pracy - zrezygnujmy z gwarancji.
W Polsce kary za niewypłacanie pensji w terminie są żadne: albo kara grzywny, albo proces jest umarzany ze względu na niską szkodliwość społeczną. Znam przypadek z Wałbrzycha, gdzie pracodawca nie wypłacał pensji przez kilka miesięcy i za karę miał zapłacić 200 złotych grzywny!
Trzeba jasno postawić sprawę i zacząć mówić, że niewypłacanie pensji to takie samo złodziejstwo jak wyjmowanie komuś pieniędzy w tramwaju.
Sierpień ’80 postuluje również wprowadzenie zakazu eksmisji na bruk.
Prawo do mieszkania jest takim samym prawem jak do otrzymania wynagrodzenia za pracę. W Polsce dochodzi do sytuacji ekstremalnych. Ludzie, którzy nie mają na czynsz, są wyrzucani z domu i dodatkowo odbiera im się prawa rodzicielskie, bo nie mogą zapewnić dzieciom dachu nad głową.
Ta sytuacja musi się zmienić z dnia na dzień. Państwo musi gwarantować mieszkania ludziom, którzy są gorzej uposażeni.
Często dochodzi też do sytuacji, że eksmituje się, przepraszam za wyrażenie, biedotę z centrów miast, gdzie te mieszkania i ziemia są bardzo drogie i działki sprzedaje się pod zabudowę deweloperom. Ci z kolei budują mieszkania, które kosztują ogromne pieniądze, na które nikogo nie stać i one stoją puste.
Domyślam się, że z tym wiąże się też postulat poprawy samego stanu mieszkań socjalnych. Patrząc choćby na ostatni rządowy raport, to są one w tragicznym stanie.
W Polsce nie ma mieszkań socjalnych. Stawia się baraki albo adaptuje stare budynki, które nie spełniają wymogów bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że potem dochodzi do takich tragedii, jak ta w Kamieniu Pomorskim, gdzie w pożarze lokalu socjalnego zginęły 23 osoby.
Jednym z postulatów jest też zapewnienie jawnego dialogu przy pełnej reprezentacji stron pomiędzy stroną społeczną, pracodawcami i rządem. W najważniejszych sprawach, nie tylko pracowniczych. Można powiedzieć, że mamy przecież komisję trójstronną. Co w jej miejsce lub jak ją zreformować?
Strona społeczna nie jest w pełni reprezentowana w Komisji Trójstronnej. Są trzy największe związki zawodowe, ale większość pracowników zrzeszona jest przecież w małych, zakładowych związkach. Podobnie jest po stronie pracodawców. Mamy sytuację paranoiczną, w której reprezentuje ich Business Centre Club, spółka z o.o. To pokazuje, jak bardzo dialog w Komisji Trójstronnej nie spełnia wyznaczonych mu zadań.
Proponujecie wspólne działanie pracowników wielu sektorów: wydobywczego, zbrojeniowego, pielęgniarek, nauczycieli. Jak to wygląda teraz? I jak może to wyglądać w przyszłości?
Oczywiście między związkami zawodowymi są różnice, ale musimy zdać sobie sprawę, że konieczna jest współpraca, jeśli chcemy spełnienia naszych postulatów. Jeżeli chodzi o nasze działania, to oczywiście będziemy rozwijać protesty. 4 czerwca wspólnie wszyscy ludzie pracy będą wyrażać swój sprzeciw. Wspólnych akcji będzie coraz więcej, aż do momentu, w którym dojdzie do ogłoszenia przez wszystkich ludzi pracy strajku powszechnego. To może się okazać konieczne. Popatrzmy, co działo się niedawno. Prowadziliśmy walkę o prawo do wcześniejszych emerytur, ale przegraliśmy.
Wyraźnie widać, że największe centrale związkowe muszą sięgać po rozwiązania radykalne. Tym bardziej, że nie można liczyć na wsparcie elit politycznych. Wystarczy wspomnieć tutaj SLD, które jednego dnia opowiadało się za obroną wcześniejszych emerytur, by następnego odwrócić się do nas plecami i ręka w rękę z Platformą Obywatelską odrzucić weto prezydenta. Widać tutaj, że cele trzeba osiągnąć nie poprzez wspieranie elit politycznych, które zdradzają ludzi pracy, a poprzez własne działanie pracowników.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...