Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Katalog Książek KP

30 tom w serii idee

buden_okladka_150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Krzywonos: Nikt nie broni pracowników Drukuj
z Henryką Krzywonos rozmawia Jan Smoleński   
31.08.2010
Henryka Krzywonos

Jan Smoleński, Krytyka Polityczna: Henryka Krzywonos jest silniejsza od Herkulesa. Bo „Herkules dupa, kiedy ludzi kupa”, a pani przekrzyczała całą gwiżdżącą salę.

  

Henryka Krzywonos: Ja mam po prostu taki charakter, nie dam się wygwizdać.

  

Przyznam, że podziwiam Janusza Śniadka - miał odwagę spróbować pani przerwać. Ja bym się bał…

  

On też się bał (śmiech). Podchodził do mnie i szeptem mówił, żebym nie robiła wstydu. Nie miałam wrażenia, że robię wstyd. Uważam, że tak należało postąpić. Bo siedzenie tak jak, za przeproszeniem, Herkules-dupa, i słuchanie tego, co mówił Jarosław Kaczyński, to jak podpisanie się pod jego słowami. I pod słowami Janusza Śniadka również. Przecież w swoim przemówieniu zasugerował, że „Solidarność” teraz dopiero działa, a wcześniej nie robiła nic. A to obecna „Solidarność” nie robi nic. Przejęła pałeczkę po nas i powinna zająć się żłobkami, przedszkolami, powinna walczyć o trzyletni urlop macierzyński, jak było w postulatach. Na początku mieliśmy taki urlop, ale został skrócony. Wtedy walczyliśmy o to, żeby kobiety mogły w 55 roku życia odchodzić na emeryturę, a teraz wiek emerytalny się podnosi. Tę kwestię też powinni podjąć związkowcy. Nikt nie broni pracowników, każdy myśli tylko o tym, żeby dorwać się do żłobu, czym wyżej usiądzie, tym lepiej. To mi się nie podoba! Lech Wałęsa mówi, że powinno im się odebrać nazwę „Solidarność”. Ja nie jestem za tym. Jestem za tym, żeby oni byli związkiem, a nie jakąś partią.

  

To nie konkretne osoby wygrały trzydzieści lat temu, tylko wygraliśmy wszyscy. Zakłady stały w całej Polsce. Gdy dziś słucham tego wszystkiego, że Śniadek mówi „to ja”, to mnie krew zalewa. Już nawet Wałęsa przestał mówić „ja”, zaczął mówić „my”. Dla mnie Śniadek to jest przewodniczący, który się nie sprawdził. Był w radzie nadzorczej Stoczni Gdynia i wtedy, kiedy był w tej radzie, to Stocznia padła - więc o czym my mówimy…

  

Podczas przemówienia powiedziała pani, że słowo „solidarność” zobowiązuje. Gdzie tej solidarności pani zdaniem brakuje?

  

Wszędzie. Co rozumiem przez słowo „solidarność”? We wtorek chciałam o tym przypomnieć. „Solidarność” po tych 30 latach to nie tylko związek, który sobie wywalczyliśmy. Solidarność to też szacunek dla innego człowieka, dzielenie się z nim. Może to śmiesznie zabrzmi, ale jak przyszłam do Krytyki Politycznej, gdy się jeszcze na Nowym Świecie rozkładaliście, to tu widziałam solidarność. Widziałam solidarność w Krytyce w Gdańsku, gdy przygotowywali tam świetlicę. Widziałam, jak lokal wyglądał przedtem i jak wygląda teraz, wykończony. Gdy zauważyłam, że piją wodę z plastikowych kubeczków, poszłam do domu i przyniosłam kubki. To jest solidarność.

  

Który ze słynnych 21 postulatów „Solidarności” został najlepiej zrealizowany?

  

Wywalczyliśmy sobie msze transmitowane przez radio i telewizję. I korzysta się z tego w ten sposób, że mamy Rydzyka, który wykorzystuje ludzi. Boli mnie, że tych starszych ludzi się okrada – sama widziałam, że w Gdańsku rozdaje się blankiety do wysyłania pieniędzy dla Rydzyka. I ci starsi ludzie płacą, a to idzie na telewizję. Rydzyk zwyzywał kiedyś Marię Kaczyńską od czarownic. Miałam pretensje do Lecha, że nie stanął w obronie swojej żony, choć przecież kochał ją nad życie. Ja wiem, bo ja się z nimi kolegowałam, Lechu był moim przyjacielem.

  

Dzisiaj, jak tego słucham, to mnie krew zalewa. Jak ja mogę siedzieć i udawać, że nic się nie stało? No, nie mogę. Nauczyłam się, że trzeba pieprznąć ręką w stół i powiedzieć „zastanówcie się nad tym, co robicie”. Taki był mój cel w poniedziałek. Pewnie kiedyś też powinnam powiedzieć Rydzykowi, co na ten temat myślę. Nie wiem, czy to by cokolwiek dało, poza kupą telefonów – takich, jakie dostawałam po mojej wizycie w Białym Miasteczku, od pań długo leżących krzyżem: „Ty stara ku..o, jak ty tak możesz”. Ja uważam, że mogę mówić głośno – bo tu się urodziłam, tu wychowałam, tu walczyłam o wolność. Jestem wierząca, choć nie chodzę do kościoła i nie leżę krzyżem.

  

A które postulaty nie zostały zrealizowane?

  

Najbardziej boli mnie podnoszenie wieku emerytalnego dla kobiet, to, że nie ma żłobków, przedszkoli ani trzyletniego urlopu macierzyńskiego. Wolne soboty i niedziele też nie wszyscy mamy. Bo niby się mówi, że pracownik ma wolną sobotę – ale gdy wokół nie ma pracy, a pracodawca powie pracownikowi, że ma przyjść w sobotę, bo inaczej go zwolni, to on pójdzie i nic nie powie.

  

Z czego jest pani najbardziej zadowolona po trzydziestu latach „Solidarności”?

  

Najbardziej jestem zadowolona, że byłam trzydzieści lat temu na stoczni. Wchodząc do stoczni, nie należałam do wolnych związków ani do KOR-u. Miałam inne obowiązki, wychowywałam siostrę, myślałam tylko o niej. W 1980 roku, gdy wyszła za mąż, wiedziałam, że jej się nic nie stanie, że mogę się zająć innymi rzeczami. Weszłam na stocznię – i koleżanki, i koledzy mnie ukształtowali; nauczyli, czym jest polityka. Nauczono mnie, że jestem potrzebna i że inni mogą się ze mną dzielić. Dlatego ta pierwsza „Solidarność” jest dla mnie taka ważna.

  

Wczoraj odbyła się premiera pani biografii, książki Agnieszki Wiśniewskiej pt. Duża Solidarność, mała solidarność   – z udziałem m.in. Jolanty Kwaśniewskiej. Co to dla pani znaczy?

  

Dałam Agnieszce Wiśniewskiej cząstkę swojego życia. Nie wszystko da się w książce zawrzeć, o części spraw nie chciałam wspominać. Ale gdy Agnieszka zaproponowała mi napisanie książki, to z chęcią na tę propozycję przystałam.

  

Natomiast prezydentowa Kwaśniewska jest bardzo bliską mi osobą. I nie dlatego, że mi pomogła, jak byłam w potrzebie. Gdy do mnie zadzwoniła, jak nie mogłam spłacić rachunków za remont domu dziecka, popełniłam największą gafę w życiu. Powiedziałam, że przepraszam, ale nie głosowałam na jej męża. Ona na to mi odpowiedziała, że nie będziemy rozmawiać o polityce, tylko o dzieciach. Tym mnie urzekła.

  

Czytaj też:

Krzywonos: Solidarność do mnie przyszła. Relacja z konferencji prasowej 

  

Komentarze
Dodaj nowy
tommek   |01.09.2010 14:01:25
Problem z ‘Solidarnością’ jest taki, że jest to, był i będzie związek zawodowy i
z tego tytułu jest organizacją lewicową, natomiast lansowany był, jest i zapewne
będzie w przyszłości, jako organizacja ‘prawicowa’-wszystko przez kaprys
historii, że PRL był ustrojem ‘socjalistycznym’ więc opozycja z przymusu była
‘antysocjalistyczna’ choć w swoich postulatach jest jak najbardziej
socjalistyczna. Dziś gdy ustrój udaje ‘kapitalizm’ z centralnie planowaną
gospodarką, regulacjami, koncesjami i całym bagażem instytucjonalnym PRL, nikt
już nie wie co to ‘prawicowość’ i ‘lewicowość’ i tu trzeba jasnego odróżnienia,
albo jest się za większym interwencjonizmem państwa, albo za większą wolnością
obywateli. Pani Krzywonos jest socjalistką, która chce aby państwo budowało
żłobki i przedszkola oraz ‘sponsorowało’ urlopy macierzyńskie i w porządku. Pan
Jarosław Kaczyński chce zresztą dokładnie tego samego (przynajmniej
deklaratywnie). Ja uważam, że lewicowe poglądy są bardzo szlachetne, tyle że
szlachetność chcą sobie zachować, a koszty tej szlachetności rozłożyć na
wszystkich, nawet na tych, co tych żłobków nigdy nie chcieli i nigdy nie będą
potrzebować. Mam propozycje. Niech pani Krzywonos założy fundacje i niech
znajdzie sponsorów, niech poszuka środków i wybuduje jak najwięcej przedszkoli
się da…ale nie z moich podatków, bo ja nie chcę żadnych przedszkoli, żłobków,
ani żadnych zasiłków macierzyńskich i nie chcę być przez państwo na te cele
opodatkowany. Nie potrzebuje tych ‘dobrodziejstw’. Tyle, że nie mogę nie chcieć
i to mnie najbardziej bulwersuje. Kiedyś miałem poglądy lewicowe, nawet działem
w organizacji socjalistycznej, dziś brzydzę się tą ideologią fałszu i ohydnej
obłudy podszytej dobrem społecznym, wizji niewoli człowieka (przepraszam za
osobiste wyznania i za być może niepotrzebny patos, ale tak się właśnie czuję)
Cercamon   |01.09.2010 16:08:42
To już wiemy czemu służyło ostatnie wystąpienie Sz.P. Krzywonos - reklama
dźwignią handlu.

Najbardziej boli mnie podnoszenie wieku emerytalnego dla kobiet,


Państwo lewicowi chcą podobno równouprawnienia kobiet? No to jak
równouprawnienie to we wszystkich aspektach, prawda? Każdy kij ma
dwa końce. I nie ma że boli.

Przy okazji - czy ktoś może mi wyjaśnić
czemu po zalogowaniu się nie mogę otworzyć tematu o
aborcji w którym
prowadziłem dyskusję? Wszystkie inne otwierają się tylko ten
nie.
Sytuacja taka powtarza się już przynajmniej drugi raz (poprzednio
pod
artykułem Sutowskiego gdzie prowadziłem dyskusję o prawach gejów -
w dalszym
ciągu mi się nie otwiera) i co ciekawe znów dotyczy tematu w
którym się dość
obszernie wypowiadałem. Jest to denerwujące bo nie mam
możliwości odpowiedzieć
na niektóre posty. Czyżbym napisał coś
niepoprawnego politycznie?
wejder1   |01.09.2010 19:08:37
To jest standardowe, jak jest za dużo komentarzy. Nie martw się, nie napisałeś
niczego, co mogłoby zachwiać KP, Twoje komentarze to właściwie taki standard, im
więcej poczytasz, tym bardziej się przekonasz, że nie mówisz niczego nowego, dla
osób które regularniej tu zaglądają.

Kwestia techniczna, to wszystko.
Cercamon   |02.09.2010 00:58:47
Dzięki za wyjaśnienie. Nie martw się, nie mam złudzeń, że mówię coś odkrywczego.
Wręcz przeciwnie, niektórym ludziom trzeba przypominać o takich banałach, że aż
głupio…
unknown   |02.09.2010 02:15:12
niezaleznosc pani krzywonos http://img716.imageshack.us/img716/7384/krzywon… jest wrecz legendarna
Gnębon Puczymorda   |04.09.2010 12:24:19
Mnie też się duże wątasy nie otwierają

Ale czy ktoś może wyjaśnić, czemu KP
dotąd nie postawiła na swojej stronie zwykłego, klasycznego forum? Takiego z
działami, wątkami, wyszukiwarką itp. Przecież to kwestia kwadransa.
wejder1   |01.09.2010 19:10:06
A skąd ta odmiana? To jest całkiem interesujące, dlaczego zmieniłeś podejście,
podzielisz się?
Cercamon   |02.09.2010 01:00:49
Bismarck mawiał: "Kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość
będzie
świnią". Jak miałem 12 lat to też chciałem być Robin Hoodem. Ale
swoją drogą
również jestem ciekaw.
tommek   |02.09.2010 13:47:39
Spróbuję…choć to proces złożony i wieloletni i raczej niemożliwe abym jedną
wypowiedzią sprawę wyczerpał. Po pierwsze do ruchu socjalistycznego dołączyłem
jako 18-latek (nie to, że młody to głupi, ale na pewno mniej wiedziałem i
doświadczyłem). W idei lewicowej podobało mi się, to że ludzi przedstawia się
tam jako ‘równych’- otóż odkryłem z czasem, że to tylko pozorna ‘równość’, bo
świat pokazuje, że zawsze są ‘równiejsi’ i jakie mechanizmy stoją z tworzeniem
się ‘równiejszych’. Odkryłem, że stoi za tym powiązanie polityki i pieniędzy.
Potem uświadomiłem sobie, że to właśnie partie lewicowe tak bardzo chcą utrzymać
ten związek poprzez sankcjonowanie interwencjonizmu i poszerzenie kontroli
państwa nad obywatelami. Okazało się w moim rozumieniu, że to nie żadni
‘kapitaliści’ tylko politycy i bandziory są odpowiedzialni za stan w jakim
znajduje się Polska. Winię za to interwencjonizm państwowy. Następnie wyjechałem
i zobaczyłem jak to jest żyć w państwie gdzie interwencjonizm jest zdecydowanie
mniejszy niż w Polsce i gdzie własność jest w większości prywatna od pokoleń,
gdzie pracownicy są szanowani nie dlatego, że tak nakazuje jakieś prawo, ale
dlatego, że są cenni dla pracodawcy (o ile są cenni). Odkryłem też, że
‘równości’ nie da się wymusić i że wymuszona staje się gwałtem i w efekcie jest
szkodliwa. Ludzie nie są ‘równi’ i nikt nie powinien zmuszać do ‘wyrównywania’
czyli procesów niwelacyjnych- czyli w efekcie destruktywnych. Jeśli przyjmiemy w
ramach idealistycznego wzoru wolnej gospodarki (jedne państwa są bliżej inne
dalej) idea ‘równości’ w tym kontekście wydała mi się bardzo niesprawiedliwa, a
w efekcie również demoralizująca. Robin Hood i Janosik przestali mi imponować.
Zaczęli natomiast imponować ludzie zaradni, którzy uczciwie (w niektórych
krajach nie ma sensu kombinować) coś wartościowego tworzyli. Odbieranie im pod
przymusem dorobku ich rąk i umysłów uznałem z czasem za barbarzyństwo i
niesprawiedliwość, a nawołujących do tego zacząłem postrzegać jako swoich
oponentów. Dziś już nie umiem znaleźć żadnego argumentu na uzasadnienie mojego
lewicowego myślenia, dlatego je porzuciłem. Już ‘równości’ nie uznaję za wartość
pozytywną, jej miejsce zajęła ‘wolność’ jednostki. Uznałem, że u podstaw myśli
lewicowej leży ZAZDROŚĆ (dlaczego komuś ma być lepiej niż mnie?) Otóż jeśli ktoś
jest zaradniejszy, zdolniejszy i bardziej pracowity, to ma prawo mieć lepiej i
tyle. Później zauważyłem hipokryzję lewicowej ideologii, która wydaje się być
bardzo ‘szlachetna’ na pierwszy rzut oka. Socjaliści mówią (zresztą
chrześcijanie też- jedno drugiego wcale nie wyklucza), że należy słabszym
pomagać. Ja się zgadzam, ale NIE POD PRZYMUSEM. Jeśli ktoś chce pomagać, to
proszę bardzo (z własnych pieniążków i we własnym imieniu) , ale stawianie
aparatu państwowego na straży innego rodzaju wyzysku i jednoczesne spijanie
śmietanki szlachetności nie godzi się więcej z moją filozofią (dla przykładu
pomysł pana Napierlaskiego, aby ‘szlachetnie’ rozdać wszystkim uczniom po
laptopie. Jeśli pan Napieralski chce to ja nie mam nic przeciwko, ale jeśli to
ma być ‘sponsorowane’ z budżetu, to NIE. Idea piękna, ale jak ją zrealizować?
Dać wszystkim czy tylko tym, którzy nie mają? A co z tymi, którzy mają, nie
poczują się skrzywdzeni? A jeśli jakiś uczeń sprzeda i przepije ‘darowanego’
laptopa, to czy nie trzeba będzie stworzyć kosztownego urzędu do monitorowania
tego ‘daru’, itp, itd…pan Napieralski ma po prostu wąziutkie horyzonty myślowe
i nie jest w stanie ogarnąć takich spraw). Ideą państwa było pierwotnie
ochronienie wolnych obywateli od zagrożenia wewnętrznego i zewnętrznego, aby
mogli swobodnie robić interesy między sobą. W momencie gdy państwo stało się
regulatorem i pośrednikiem w tych czynnościach, drogę do nadużyć i wpływu na
kształt tych relacji znaleźli sobie różni bandyci w garniturach, aferzyści i
złodzieje często o lewicowym i socjalistycznym rodowodzie.
kot_w_golebniku   |03.09.2010 23:31:25
Świetny tekst. Życzę wszystkim socjalistom aby przeszli kiedyś w życiu podobną
przemianę.
Nie warto popierać ani lewicy świeckiej ani tej kościelnej. Warto za
to popierać więcej wolności dla jednostki.
Jednostka powinna być podmiotem a nie
masy! Tylko wtedy i masom zaczyna się dobrze żyć, bo składają się z jednostek.
Swojski  - urlop wychowawczy to 3 lata.   |01.09.2010 16:40:50
no tu ta pani juz troche za daleko pojechala.

Wymiar urlopu wychowawczego w
Polsce wynosi 3 lata. Do tego pol roku macierzynskiego.

Zatem na kazdeo
dziecko, kobieta moze sobie wziac 3.5 roku urlopu ponad wymiar urlopu
wypoczynkowego.

Trendy sa jednak inne - by robic kariere.
karl.luna   |01.09.2010 19:49:12
Takich ludzi jak pani Henryka, o odwadze mówniena głośno o swoich poglądach, ale
bez obrażania innych, i bez obrażania się na innych za to że myślą inaczej,
potrzeba więcej w polskim życiu publicznym. Niestety zawsze tak jest, że tych
którzy głośniej krzyczą albo gwiżdżą słychać lepiej niż tych, którzy mają coś
sensownego do powiedzenia. Lepiej słyszalni są też wszelkiej maści watażkowie
mówiący co im ślina na język przyniesie i nie liczący się z nikim niż ludzie
kulturalnie wyrażający swoje poglądy. Chciałbym doczekać czasów kiedy margnies
bedzie w końcu na swoim miejscu a uczestnicy życia publicznego nie będą
schlebiac najtańszym instynktom i gustom.
steady   |01.09.2010 23:56:15
Po pierwsze: co to znaczy "trzydzieści lat temu wygraliśmy wszyscy"?
Henryka K. może sobie pleść takie bzdury za oficjalną mainstreamową propagandą,
ale czemuż to KP tak bezkrytycznie je przyjmuje i powtarza? Z obawy przed
polemiką z krewką tramwajarką? Czy raczej dlatego, że od dawna ją lansując
zatraca wszelkie poczucie miary? Co wygraliśmy? Porozumienie zawarte przez
władzę ze względów taktycznych i podeptane kilkanaście miesięcy później?

A i z
dzisiejszej perspektywy - jak wyglądają owoce tego zwycięstwa? David Ost
słusznie zatytułował swoją książkę "Klęska Solidarności". Z punktu
widzenia choćby praw pracowniczych i standardów socjalnych to ewidentny regres,
nawet w stosunku do PRL.

Neil Ascherson w ‘The Independent’ przypomniał właśnie
jak silny był w "S" nurt anarchosyndykalistyczny, o czym już nikt zdaje
się nie chcieć pamiętać.

Tak, można tu mówić o druzgocącej KLĘSCE, a
wpisywanie się w rocznicowy, okazjonalny Front Jedności Narodu i nazywanie tego
zwycięstwem jest śmieszne w środowisku, które chce uchodzić za opozycyjne wobec
systemu.
Ja rozumiem, że nie chce się urazić protektorów i sponsorów, a skoro
Adam M. mówi, że należy się cieszyć z okazji wiekopomnych osiągnięć, to jest to
wykładnia zobowiązująca, ale może bez przesady…

PiS to paskudna formacja
polityczna i mentalna, ale już przegrana. A publiczne "wygarnięcie" jej
żałosnemu liderowi, skądinąd równie żenujące jak jego występy, to doprawdy za
mało by popadać w taki amok na punkcie tej samozwańczej body-guard Donalda
Tuska.

Doprawdy, jej opiekuńcze instynkty wobec establishmentu przechodzą
wszelkie wyobrażenie. Czemu towarzyszą jakże odkrywcze konstatacje medialne:
"o, baba z jajami"…
Żeby nie było - transwestytki, transseksualistki
czy lesbijki mi nie wadzą, nie uważam zresztą, by miało to jakieś zasadnicze
znaczenie, natomiast bab z jajami jakoś nie lubię, w tym przypadku choćby ze
względów czysto estetycznych, turpizm też ma swoje granice.

I żeby tylko z tej
miłości KP do Lodzi (pardon, Heni) Tramwajarki nie było później komplikacji, jak
w przypadku pewnego elektryka. Ma ona bowiem równie monstrualne ego i także
potrafi być "za a nawet przeciw".

Cały ten festiwal na cześć otchłannej
głębi pewnej osobliwej osobowości jest już naprawdę mocno nużący i może pora go
zakończyć? Walkirie do Walhalli. A dotyczy to także wojowniczych zwolenniczek
przymusowego pojednania wszystkich ze wszystkimi i "tego, no… jak mu
tam… no… konsensusu… Żebyśmy, no… jak to było… o, właśnie, jak Polak z
Polakiem". Ten cytat z Jagielskiego naprawdę ma wydźwięk tragifarsowy.


Henryka Krzywonos jako uosobienie nonkonformizmu? No, nie, dajcie spokój.
Gnębon Puczymorda   |04.09.2010 12:21:34
Podpiszę się pod tym postem, bo cenię argumentację i trzeźwą logikę.

Zgadzam
się, że patrząc z sierpniowej perspektywy Solidarność poniosła klęskę, ale
naturalnie inną kwestią jest ocena, czy to dobrze, czy źle, czy może - jak to
najczęściej bywa - trochę dobrze, trochę źle, czyli w sumie średnio.
Bbigniew Zoniek   |02.09.2010 12:54:42
Uwaga, fronda z Wyszkowskim kontratakuja xD

Nie umniejsza Pan jej roli w strajku? To nieprawda, że zatrzymała tramwaj i
tym samym dała sygnał do rozpoczęcia strajku pracowników gdańskiej
komunikacji?


Henryka Krzywonos nie odgrywała żadnej roli w tym strajku. Odsyłam do
biuletynu IPN, gdzie jest podane dokładnie, jak przebiegał ten strajk.
Wiem, o czym mówię, bowiem znam bardzo dobrze Zenona Kwokę, człowieka,
który prowadził ten strajk, który zresztą opublikował wspomnienia na
ten temat. Krzywonos jest hałaśliwym, narzucającym się człowiekiem.
Dlatego została przyjęta do MKS-u, ale nie spełniała tam żadnej istotnej
roli.

A zatrzymanie tramwaju?

Tramwaje zostały zatrzymane w zajezdniach tramwajowych. Ona go
zatrzymała, ponieważ nie było prądu w sieci.
RAWoko   |02.09.2010 14:20:08
cóż więcej mozna dodać do komentarza steady,tvn z gazetą potrafią
wylansować palikota , tym razem P Krzywonos.powołanie pełnomocnika do
walki z biurokracją to monty python.30 lat po sierpniu autentycznym
zrywie POlaków mamy POPIS ,dwie zwaśnione partie prawicowe .przystawki Sld
, Psl,tanie państwo50 tys biurokratów w ciągu 5 lat.zadłuzony
kraj.około 800mld.dopalacze dla młodzieRzy.emigracja.dziki kraj jak
mawia skarbnik PO Miro
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 06.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.92258 Seconds