Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Stankiewicz: Zrobiłam uczciwy film Drukuj
Z Ewą Stankiewicz* rozmawia Agnieszka Wiśniewska   
01.07.2010

Agnieszka Wiśniewska, Krytyka Polityczna: Czytał pani może wywiad z Arturem Żmijewskim w weekendowym wydaniu GW?

  

Ewa Stankiewicz: Nie, nie czytam „Wyborczej”. 

  

To zacznę inaczej. Czy trudno jest wejść z kamerą w tłum, szczególnie tłum niezbyt przepadający za mediami?

  

Trudno jest wejść z kamerą i nie zniszczyć intymności. Pod Pałacem Prezydenckim podchodziłam do ludzi w żałobie. Wyobraża pani sobie, że na pogrzebie ktoś Panią zaczepia i pyta, co pani czuje? I to jeszcze ktoś, kto wcześniej panią obraził, oszkalował, nazwał moherem i ciemniakiem? Usłyszałam wiele przykrych słów pod adresem dziennikarzy. Nie obrażałam się na to. Ludzie mieli powody, by nie ufać dziennikarzom.

  

Jakie powody?

  

Podawali przykłady manipulacji mediów, z którymi się stykali. Ci ludzie przyszli pożegnać prezydenta, który w mediach był przedstawiany, jak w krzywym zwierciadle. Chcieli wyrazić niezgodę na ciągłe ośmieszanie, drukowanie zdjęć prezydenta z głupią miną, z szalikiem do góry nogami. Miałam wrażenie, że ludzie po raz pierwszy tak masowo zakwestionowali wiarygodność mediów. Oczekiwałam, że wywiąże się duża debata publiczna na ten temat.

  

Nie wywiązała się.

  

Stało się najgorsze. Zamiast spróbować wysłuchać, zrozumieć, przyznać im prawo istnienia – jakkolwiek absurdalnie to brzmi – dyskredytowano głosy stojących pod Pałacem. „Gazeta Wyborcza” zasugerowała, że w filmie wystąpili aktorzy wygłaszający wyuczone kwestie. Żadnego z bohaterów „Solidarnych” nie pytaliśmy o zawód, to przypadek, że w gronie wypowiadających się był aktor. Manipulacja jest najgroźniejsza wtedy, kiedy używa się prawdziwych sformułowań. Np., kiedy pisze się w tytule: „Aktor płakał pod pałacem”. Zdanie prawdziwe, ale wprowadza większość czytelników w błąd.

  

Wspomniany aktor bronił się, pytając, czy jego zawód dyskwalifikuje jego poglądy.

  

Poglądy nie są tu ważne. Ten aktor mówił przede wszystkim o uczuciach, o patriotyzmie.

  

O co pytaliście ludzi stojących pod Pałacem Prezydenckim?

  

Zadawaliśmy dwa pytania: co czują i po co przyszli. Wycinaliśmy wypowiedzi polityczne typu: „Głosowałem na…”, bo nie to było najważniejsze. Nie wszyscy zgromadzeni pod pałacem głosowali na Lecha Kaczyńskiego. Wielu przyszło tam, bo to był ich prezydent, chcieli powiedzieć o nim dobre słowo. Dla ludzi, którzy przyszli wtedy pod Pałac, świat kreowany przez media, był jak matrix. Pytali nas: „Czy to my jesteśmy prawdziwi, czy to co pisały media było prawdziwe?”

  

Jeden z bohaterów mówi, że wcześniej przytaczano sondaże mówiące, że 70 % społeczeństwa nie lubi prezydenta, a teraz przytacza się badania pokazujące, że 70 % prezydenta lubi. Bohater sugeruje, że media kłamią, bo przecież społeczeństwo aż tak się nie zmieniło. Ja bym była skłonna uwierzyć, że to jednak ludzie zmienili zdanie.

  

Ten prezydent wygrał wybory. Głosowała na niego masa ludzi, w tym także młodych i wykształconych. Oni w mediach nie istnieli. Ale zgadzam się z panią. Część ludzi zmieniła zdanie. Nie można zapominać, że ludzie wyrabiają sobie opinie na podstawie tego, co usłyszą i zobaczą w mediach. Zadaniem mediów jest patrzenie na ręce władzy. Dziennikarze powinni rzetelnie opisywać rzeczywistość, bez względu na to, czy im się ona podoba, czy nie. Jeśli stają się rzecznikiem prasowym jednej partii, zaczyna to zagrażać demokracji.

  

Pani jako filmowiec ma świadomość, że wybór kadru ma znaczenie, wybór wypowiedzi, którą włączy pani do filmu, ma znaczenie. Robiąc film dokumentalny, stosuje pani te same techniki manipulowania rzeczywistością.

  

Wybór nie musi oznaczać manipulacji. Manipulacja to wypaczenie, kłamstwo. A wybór – owszem – zawsze jest jakąś ingerencją, ale może próbować oddawać naturę rzeczy, atmosferę sytuacji, pokazać człowieka, wydarzenie, opowiedzieć historię. To oczywiście może być subiektywne i nie zawsze musi się udać. Jest jednak różnica między tym, czy celowo chce się kogoś ośmieszyć, a tym, że z kilkuset wypowiedzi wybieram sto reprezentatywnych dla tego, co się działo pod Pałacem. Mieliśmy jedną negatywną wypowiedź o prezydencie. Jedną. Nie włączyliśmy jej do filmu, bo mogła być kompromitująca dla wypowiadającego się chłopaka.

  

Sam wybór miejsca ma znaczenie.

  

Oczywiście, że tak. Poszłam po prostu tam, gdzie szli ludzie.

  

Czy ten film jest deklaracją polityczną, deklaracją określonych poglądów?

  

Ale jakich poglądów?

  

 Konserwatywnych.

  

Ten film pokazuje ludzi, którzy niezależnie od tego, na kogo głosowali, byli zaniepokojeni o losy Polski, pogrążeni w żalu, w bólu. Mieli potrzebę przeżycia tego bólu wspólnie. Granic tej wspólnoty nie wyznaczało to, na kogo kto głosował. Choć na pewno pod Pałac Prezydencki przyszło sporo tych ludzi, którzy szanowali Prezydenta za to, co robił, pomimo medialnej nagonki na niego. 

  

Zaskakuje panią to, że w kontekście tego filmu mówi się o polityce?

  

To temat zastępczy. Próbuje się wtłoczyć „Solidarnych” w politykę po to, żeby nie rozmawiać o istocie rzeczy, a istotą rzeczy jest szczera dyskusja o kondycji naszego społeczeństwa i państwa, o tym, jak wyglądają media w Polsce, sądy w Polsce, szpitale, autostrady.

  

A to nie jest polityka?

  

To jest życie społeczne. A pani nie dziwi, że w odczuciu tak wielu ludzi media uczestniczą w grze politycznej i zamiast relacjonować, kreują rzeczywistość np. poprzez forsowanie przekazu z niszowego zdarzenia i przemilczanie zjawisk na dużą skalę?

  

Nie. Dawno przestałam wierzyć w obiektywizm mediów. Gazeta pisze, co chce, telewizja pokazuje, co chce. Wkurza mnie to, ale nie dziwi. Wiem, że dziennikarz wybiera, o czym napisze. Dlatego, jak czuję, że nie pisze się o czymś według mnie ważnym, sama o tym piszę na witrynie Krytyki Politycznej. Wierzy pani, że dziennikarz może wyzbyć się poglądów i pisać zupełnie bezstronnie?

  

Każdy ma poglądy. Chodzi o to, żeby być uczciwym, odważnym i odpornym na naciski redaktora naczelnego.

  

A nie byłoby uczciwiej, gdyby dziennikarz po prostu powiedział, jakie ma poglądy. Czytając jego teksty, mielibyśmy jasność, z kim mamy do czynienia.

  

Można mieć poglądy i nadal być uczciwym. Odwołam się do bohatera filmu, który powiedział: „Pani musi uczciwie relacje zdawać. I to wystarczy. Pani się nie musi starać. Wystarczy, że pani będzie uczciwa, ja będę uczciwy. To jest takie proste.” Myśli pani, że jak ktoś wybierał wykrzywione zdjęcie Kaczyńskiego, robił to ze względu na poglądy, czy dlatego, że mając takie, a nie inne poglądy, był nieuczciwy?

  

Myślę, że robił to ze względu na poglądy.

  

Ja sądzę, że nie. Że to kwestia małego formatu.

  

Jest pani zaskoczona, że „Solidarnych 2010” opisuje się jako film propagandowy?

  

Stara metoda. Co krzyczy złodziej, który ukradnie torebkę? Łap złodzieja! Po to, żeby wprowadzić zamęt i odwrócić uwagę od siebie. Najgłośniej krzyczeli ci, którzy przez ostatnie lata uprawiali propagandę i ten film naruszył ich matrix. „Solidarnych 2010” opisuje się różnie. Wystarczy spojrzeć do internetu, żeby przekonać się, że dla wielu ten film był bardzo ważnym przekazem, wiernie oddającym nastroje i uczucia społeczne.

  

Powiedzenie, że film jest propagandowy, polityczny od razu taki film dyskredytuje?

  

Oczywiście że tak. Propaganda to kłamstwo, czyli coś odwrotnego niż to, co pokazaliśmy w filmie.

  

Propaganda nie musi być kłamstwem. Może być narzędziem perswazji.

  

Słowo propaganda zakłada kłamstwo. I na ogół jest narzędziem perswazji. Wprowadzamy kogoś w błąd, pomijając argumenty, używając chwytów w określonym celu. „Solidarni 2010” to zapis ważnego zjawiska społecznego, to próba uchwycenia ludzkich emocji. Ten film jest autentyczny, co jest zaprzeczeniem propagandy.

  

Nawet autentyczne emocje mogą być wykorzystane do celów propagandowych. Często wbrew intencjom twórcy. Państwa film stał się częścią kampanii wyborczej, wykorzystano go do celów politycznych.

  

Ten film mówi sam za siebie. 

  

Tykanie polityki przez artystów jest złe?

  

Nie, nawet jest w dobrym tonie, jeśli stoi się po właściwej, jedynie słusznej, stronie. Można być w komitecie honorowym Komorowskiego i żaden dystrybutor fabuły na to nie zareaguje (dystrybutor mojej fabuły wycofał się, po emisji „Solidarnych 2010” – jak twierdzą moi producenci). Pokazanie w pozytywnym świetle drugiej strony – nie mówię tu nawet o stanięciu – podlega karze.

  

Boi się pani słowa „polityka”?

  

Nie. Myślę, że polityka to rzeczywistość, która nas otacza.

  

Przed chwila mówiła pani, że kondycja społeczeństwa i państwa to nie polityka.

  

[śmiech] To muszę się poprawić. To także polityka. Ciekawe, zwłaszcza, że cały czas rozmawiamy o znaczeniu słów. Tak naprawdę wszystko, co nas otacza jest polityką. To polityka decyduje o wielu sprawach w naszym życiu: gdzie się leczymy, po jakich drogach jeździmy, kto decyduje o naszym bezpieczeństwie i zaciąga zobowiązania finansowe na nasz koszt, podpisując 35-letnią umowę na dostawy gazu z Rosji. To polityka czy życie? 

 

Rozmowa nagrana 26 czerwca 2010. 

  

*Ewa Stankiewicz (ur. 1967) -  reżyserka, dokumentalistka, zrealizowała m.in. Dotknij mnie (z Anną Jadowską), Trzech kumpli (z Anną Ferens), Solidarni 2010 (z Janem Pospieszalskim. Za Trzech kumpli - film o losach Lesława Maleszki, Stanisława Pyjasa i Bronisława Wildsteina - otrzymała m.in. Nagrodę im. Adnerzja Woyciechowskiego i Nagrodę im. Dariusza Fikusa. 

  

  

Czytaj też: 

  

Artur Żmijewski, Bronię „Solidarnych 2010”   

Agnieszka Wiśniewska, Brzydkie słowo na „p”   

  

Komentarze
Dodaj nowy
KrzysztofMazur   |01.07.2010 10:05:28
Uczciwy film może być głupi.
pkiewisz   |01.07.2010 11:15:53
autorka oburza się, że wybierano tendencyjnie zdjęcia LK po czym sama
tendencyjnie wybiera wypowiedzi spod Pałacu. Ciekawe
Z jednym można się zgodzić
- peany na temat LK po jego śmierci wygłaszane przez zagorzałych krytyków (nie
wszystkich) nie sprzyjają wiarygodności mediów
2mek99  - Półprawda jest kłamstwem   |01.07.2010 11:42:28
Wystarczy zacząć kręcić Historię II Wojny Światowej w momencie wypędzania
Niemców.
Kłamstwa zarzucić nie można chociaż manipulacja jest ewidentna.


Szkoda, że autorka nie czyta GW. Może nic nie czyta? Ja czytam GW,
Rzeczpospolitą, krytykę (bo lewicowa prasa upadła - no może z wyjątkiem
przeglądu) a nawet szmatławce. Zawsze to człowiek jest lepiej wyrobiony, zna
argumenty różnych stron i może sobie wyrobić obiektywną opinię :-)
kot_w_golebniku   |01.07.2010 13:58:20
To GW nie jest lewicowa?
Tylko skąd tyle przedruków w KP i tylu dziennikarzy z
KP tam publikujących?
2mek99   |01.07.2010 19:41:49
GW jest liberalna w kwestiach światopoglądowych.

W kwestiach gospodarczych
jest prawicowa.
Slawczan  - Uczciwość PiSowska   |01.07.2010 13:04:45
Znam osobiście mnóstwo osób ,które krytycznie oceniają prezydenturę L.
Kaczyńskiego.Dostrzegają jego małostkowość i partjyniactwo.P. Stankiewicz
twierdzi,że zrobiła uczciwy film: gdzie ta uczciwość - woskarżaniu premiera ,że
ma krew na rękach? że jedna się z Rosją? To śą zbrodnie? Triumf woli (ten o
parteitagu)także był uczciwy i pokazywał ludzi w chwili emocji.Ale czy służył
czemuś dobremu? ten film ma ewidentnie jątrzyć,wspierac akcję
antyTuskową.Pamiętajmy,że katastrofa smoleńska uratowała cały ten
katofaszystowski kramik od śmietnika historii,nagle Jarek się zmienił a
przynajmniej zaczął wykręcać kota ogonem jak tylko on potrafi.Dlaczego pani
Stankiewicz nie zrobi filmu o tych ,którzy Jarka nie lubią? albo o tych co pili
piwo w pubach w ten dzień? W końcu film ten był tylko kontynuacją akcji
TVPiS-zginął nasz kraj bo zginęła elita-więc ci co zostali to lumpy? I ostatnia
rzecz-niech PiS zapłaci za swoje agitki i czas antenowy i będzie OK.
Sympatyk lewicy   |01.07.2010 13:54:33
Cytat:
Podawali przykłady manipulacji mediów, z którymi się stykali. Ci ludzie
przyszli pożegnać prezydenta, który w mediach był przedstawiany, jak w
krzywym zwierciadle. Chcieli wyrazić niezgodę na ciągłe ośmieszanie,
drukowanie zdjęć prezydenta z głupią miną, z szalikiem do góry nogami.
Miałam wrażenie, że ludzie po raz pierwszy tak masowo zakwestionowali
wiarygodność mediów.


To czyje w końcu te media publiczne są? Przecież TVN 24 moher nie
ogląda to gdzie tę manipulację widział. Chyba że od Rydzyka albo
z misji specjalnej się dowiedzieli, że tam jest manipulacja.
bantus   |01.07.2010 14:44:42
Cytat:
Ten prezydent wygrał wybory. Głosowała na niego masa ludzi, w tym także
młodych i wykształconych. Oni w mediach nie istnieli.

Ke? Nawet jeśli media=Gazeta Wyborcza, to nieprawda. Typowa obsesja na
punkcie Michnika.

Cytat:
Ci ludzie przyszli pożegnać prezydenta, który w mediach był przedstawiany,
jak w krzywym zwierciadle. Chcieli wyrazić niezgodę na
ciągłe ośmieszanie, drukowanie zdjęć prezydenta z głupią miną, z
szalikiem do góry nogami. Miałam wrażenie, że ludzie po raz pierwszy tak
masowo zakwestionowali wiarygodność mediów.

Jakich mediów znowu? Czy to byli czytelnicy GW, czy raczej Faktu,
Dziennika (-Gazety Prawnej), Naszego Dziennika, Rzeczpospolitej,
Gazety Polskiej, Wprost, widzowie kanałów TVPis, słuchacze PR, RM,
pacjenci Psychiatryka24, frądziarze itd. itd.? Gdzie w
dominujących propisowskich mediach ośmieszano pisowskiego prezydenta?


Poza tym, to że ktoś był bałwanem za życia, nie czyni go świętym tylko
dlatego, że umarł i go żałują. Zwyczajne żerowanie na
ludzkich emocjach. Nominacja do hieny roku!
wejder1   |01.07.2010 18:18:15
A może trochę wyluzujecie, bo zaraz zacznie zajeżdżać Palikotem.

Bałwan? -
Ciekawe co na jego temat powiedziałby Bugaj.

Zamiast starać się krytycznie
podejść do tego, przeanalizować, to mam wrażenie, że pierwsze skrzypce grają tu
emocje. Skoro to taka agitka to ciekawe dlaczego sami nie daliście się
zmanipulować, chyba, że jesteście nad ludem, jedyni poprawnie
myślący.

Zachowujecie się tak samo jak osoby uważające, że problemy w Polsce
polegają na tym, że ludzie są zmanipulowani przez zły TVN, oczywiście remedium
jest RM, albo Trwam (takiego argumentu używa się w stosunku do terenowych
pracowników TVN - "lepiej pooglądajcie Trwam, prawdziwą telewizję" - do
tego odnoszą się opinie ludzi z filmu o manipulowaniu wizerunkiem Lecha
Kaczyńskiego - przynajmniej według mnie. Może zaproponujecie jakieś inne
rozwiązania tego zagadnienia? Coś konstruktywnego.

Każdy oglądając ten film
mógł zobaczyć to co chciał, zresztą to dominuje ,według mnie, przy odbiorze
dzisiejszych mediów, nie szuka się odpowiedzi, wręcz fragmentów odpowiedzi, z
których można wyciągnąć jakieś własne wnioski, tylko potwierdzenia własnych
wrażeń i emocji, które jakoby zawsze są autentyczne.
wejder1   |01.07.2010 18:18:39
Ja to obejrzałem i byłem zadziwiony niektórymi odpowiedziami, ale faktem jest,
że takie odpowiedzi były dawane przez ludzi. Możecie krzyczeć, podnosić głos,
ale od tego nic się nie zmieni.

W mediach zapanowała fałszywa "zgoda",
do jakiegoś stopnia fałszywa, ponieważ, mam podejrzenie, że niektórzy przez
zgodę rozumieją brak wypowiedzi innych ludzi, którzy uważają inaczej - zresztą
można było to zaobserwować w momencie protestów przy Wawelu (dla mnie to i tak
kupa kamieni). Chodzi o taką zgodę bez klas, bez Polski A i B, bez wykluczonych
- bo przecież ich nie ma, "Wszyscy jesteśmy jedna rodzina, starszy, czy
młodszy, chłopak, czy dziewczyna" :D (oczywiście to ironia)
Mimo wszystko
mam nadzieję, że naprawdę poziom dyskusji politycznej (czy walki) poprawi się po
tej katastrofie.

W kontekście tego co się działo, film nie wypada źle,
ponieważ każdy z nas mógł obserwować te zdarzenie, był świadkiem i ma własne
zdanie na ten temat. Problem pojawia się wraz z upływem czasu. Hipotetyczny
historyk, który, załóżmy nie znałby nic więcej o tym okresie, wyciągnąłby złe
wnioski, ale to abstrakcja z jakiegoś postapokaliptycznego filmu.Chyba nikt
(poza ładnymi, wyprostowanymi, białymi, chłopcami ze szczerym uśmiechem) nie
ogląda zdjęć Hitlera tymi samymi oczami, co współcześni mu niektórzy Niemcy.
(oczywiście nie tworzę tu żadnego porównania z tragicznie zmarłym
prezydentem)Porównanie tego do "triumfu woli" jest mocno przesadzone,
właściwie absurdalne. Tu są wypowiedzi ludzi, tam obrazy. Można spierać się co
do montażu, ich ustawienia, ale samej treści nikt nie zmienia i nie da się tego
tak wprost przełożyć na emocje oglądającego, chyba, że ktoś naprawdę tego chce,
ogląda po to żeby usłyszeć to co chce. Film jest dobry bo macie jak na ręce
zapis tego co ludzi mówią do kamery, macie jakąś formę danych, a bez nich nie da
się przeprowadzić krytyki, chyba, że nie chodzi wcale o krytykę.
druknepf   |01.07.2010 23:09:09
Proponuję Pani Stankiewicz zabrać kamerę i mikrofon na pierwszy lepszy pogrzeb
człowieka, który za życia - mówiąc oględnie - narobił głupstw.
Byłem na takim
pogrzebie niedawno, zrobiła go córka, która z nieboszczykiem miła jedynie
wspólne nazwisko. Nie słyszałem na stypie pomstowania na nieżyjącego,
wspomnienia dotyczyły tych nielicznych momentów w jego życiu, które można by
zakwalifikować do udanych.
Jeden z moich nauczycieli, profesor matematyki dość
często dziwnie wyglądał i podkpiwaliśmy sobie na ten temat, ale nikomu nie
przyszło do głowy wiązać tego z jego kompetencjami, które to były powodem
szacunku jakim był otaczany.
Dla mnie LK w roli prezydenta jawił się jako
kompletnie zagubionym i niekompetentnym urzędnikiem, sterowanym przez brata i
środowisko jakim się otaczał. Nie śmieszył mnie jego krzywo zawiązany krawat i
inne szczegóły, o których wspomina Pani Stankiewicz, to nie o to chodzi Szanowna
Pani.
wejder1  - re:   |02.07.2010 00:40:39
Słuszna uwaga, tylko że ta osoba nie byłaby prezydentem i prawdopodobnie
nikt nie sugerowałby, że premier ma krew na rękach. No i
oczywiście media nie interesowałby się tą osobą, więc nikt by nie
wspominał o manipulacji.
Oczywiście pozostaje kwestia montażu i ustawienia
wypowiedzi.

druknepf napisa?:
P
Jeden z moich nauczycieli, profesor matematyki dość często dziwnie
wyglądał i podkpiwaliśmy sobie na ten temat, ale nikomu nie przyszło do
głowy wiązać tego z jego kompetencjami, które to były powodem szacunku
jakim był otaczany.


To zdanie, chyba raczej należy skierować, nie do autorki tylko do
wypowiadających się osób.
Absu   |02.07.2010 01:07:29
Zastanawiam się ilu z was tak naprawdę widziało ten film? Moim zdaniem normalny
dokument z miejsca żałoby. Opinie są autentyczne i tyle. Kogoś to szokuje? Mnie
jakoś nie bardzo. Słyszałem podobne w tramwaju, w kolejce do sklepu i u cioci na
niedzielnym obiedzie. Słowo "zamach" przewijało się tak samo często jak
katastrofa. Fajnie, że ktoś te nastroje udokumentował. I szczerze mówiąc dziwi
mnie, że nikt inny czegoś takiego nie zrobił. No ale z tego co słyszałem
reporterzy TVN bali się wyjść do ludzi z obawy przed linczem. Doprawdy straszny
ten ciemny lud, że chciał zlinczować postępową Tusk Vision Network, która
przecież jest taka obiektywna i pluszowa. Tylko czemu autorka "Trzech
kumpli" Ewa Stankiewicz gdy kręciła film dla TVN właśnie była złotym
dzieckiem odważnego dokumentu, a teraz zrobiono z niej trędowatą? Bo w
demokratycznym kraju puściła kamerę wśród ludzi, którzy mogli powiedzieć co
myślą? Obywatele mówią co myślą. Doprawdy niebywałe. Po prostu zbrodnia.
Najlepiej ich zamknąć w abstrakcyjnych rezerwatach i udawać, że tego nie ma.
Ech…
wejder1   |02.07.2010 08:41:44
Dziennikarze TVN też wchodzili w tłum, tylko najwyraźniej nie chcieli eksponować
zachowań takich jak pojawiły się w filmie, skupiono się na żałobie , na nastroju
"zgody" etc.

Zresztą co to za problem, bierzesz małą kamerkę, albo
telefon idziesz w miejsce gdzie coś się dzieje i nagrywasz. Nie trzeba być
wybitnym dziennikarzem żeby nagrać wypowiedzi ludzi z ulicy.
marcin123   |06.07.2010 12:11:50
Powiatowa Leni Riefenstahl
marcin123   |06.07.2010 12:15:26
a co powiecie o tym a propos bierzesz małą kamerkę
http://miastowkomie.pl/mwk/index.php?page=search&n ame=default_wyniki#film=711
wejder1   |06.07.2010 13:00:33
Nie chce mi odpalić. Tylko się wczytuje. Wiesz z czym może to być problem?
marcin123   |06.07.2010 18:52:56
Faktycznie jeszcze niedawno chodził. w skrócie, to jest koleś który kręci
kamerka w telefonie różne sytuacje w warszawie, ma taki projekt, bardzo fajny
zresztą. i pojawił się też pod pałacem prezydenckim owego dnia żeby nagrać
wypowiedzi. oczywiście ludzie gadający z grubsza to samo co w solidarnych 2010
ale różnica jest bardzo wyraźna. Widać że autor filmu rejestruje rzeczywistość
bez komentarza i z góry założonej tezy. fajnie to sobie porównać, szkoda że się
nie odpala, może to tylko chwilowe
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.08768 Seconds