 Michał Sutowski: Czy łódzkie zabójstwo asystenta posła PiS to mord polityczny? Paweł Śpiewak*: Nie znamy realnych motywów osobistych sprawcy ani jego stanu psychicznego, nie wiemy czy był poczytalny – ale nie ma to większego znaczenia. Istotne jest to, że zbrodnia stała się już częścią teatru politycznego i będzie interpretowana w kategoriach politycznych.
Palikot oskarża Kaczyńskiego, Kaczyński Platformę. Kto jest odpowiedzialny za to, co się stało?
Klasa polityczna, która od dłuższego czasu pogrążona jest w jałowym konflikcie, polegającym głównie na przerzucaniu się odpowiedzialnością za… eskalację konfliktu. Politycy obu stron od dłuższego czasu nie wychodzą już poza mury własnych obozów, podjudzając się wzajemnie do nienawiści. To właśnie zjawisko – nienawiść do PO lub PiS – stało się podstawową ideologią obu partii. Interpretacją i osądzeniem tego, co się stało w wymiarze politycznym powinni się zająć niezależni obserwatorzy, media, opinia publiczna… Samym politykom od tego wara!
Ale czy same media nie odpowiadają w dużej mierze na napędzanie tego konfliktu?
Częściowo tak – wielu dziennikarzy, nie wymieniając tytułów ani nazwisk, szczuło na siebie polityków, a za nimi społeczeństwo. Ale jestem jednocześnie przekonany, że tylko oni mają szansę otrzeźwieć, zdobyć się na jakieś minimum dystansu do całej sytuacji.
Czy to zdarzenie doprowadzi do zaostrzenia konfliktu politycznego, utrwalenia obecnego podziału na PO i PiS?
Sądzę, że tak – ta spirala nienawiści będzie się rozwijać. Nie widzę nikogo na politycznej scenie, kto mógłby to powstrzymać. Co gorsza, ten konflikt ze sfery elit przeniósł się właśnie na dół. Wydawało się dotychczas, że to kolejna wojna na górze, oderwana od realnych nastrojów, nie wspominając o interesach i problemach zwykłych Polaków. Tymczasem to plemienne podejście przeniknęło społeczeństwo do trzewi i nikt wśród głównych sił politycznych nie czuje się za tą sytuację odpowiedzialny. Oni w ogóle przestali myśleć o konsekwencjach – wszystko przesłoniła im logika plemiennych rozliczeń. Obawiam się zresztą, że to jest dopiero początek. A co będzie później? Jak daleki rozwój konfliktu pan przewiduje?
Wolę nie ćwiczyć wyobraźni w tej sytuacji. Ale dostrzegam niepokojącą analogię do sytuacji z okresu międzywojennego, tak jak opisywał ją profesor Roman Wapiński. Politycy i zwolennicy stronnictw endeckiego i piłsudczyków nie tylko spierali się politycznie – oni po prostu nie podawali sobie rąk i nie utrzymywali ze sobą kontaktów osobistych. I ich konflikt – mimo wielu realnych zbieżności światopoglądowych – przesłaniał wszystkie inne podziały i spory.
Czy jesteśmy zatem skazani na podział PO kontra PiS?
Od tego przekleństwa trudno nam się będzie uwolnić – ale sądzę, że w najbliższym czasie utworzenie jakiejś trzeciej partii nie może się powieść. I – jeśli mam być szczery – nie mam dobrego pomysłu na wyjście z tej sytuacji. Jak wiadomo, strategia polityczna to nie jest instrukcja obsługi pralki i nie dysponujemy bezpiecznymi i pewnymi instrumentami rozwiązywania takich problemów. Obawiam się, że nad tym żywiołem nikt już w Polsce nie jest w stanie zapanować.
Paweł Śpiewak*- socjolog, historyk idei, profesor w Instytucie Socjologii UW, był posłem z listy Platformy Obywatelskiej (2005-2007)
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...