NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Sipowicz: Świadomość z grzyba? Drukuj
Z Kamilem Sipowiczem* rozmawia Jaś Kapela   
12.10.2010
lsd_120.jpg

Jaś Kapela: Czy jako stary hipis wyobrażasz sobie świat bez narkotyków?


Kamil Sipowicz*: Nie. Świat bez narkotyków, do których zaliczam też alkohol, nikotynę, kawę, a nawet czekoladę byłby koszmarem. Być może istnieje w Korei Północnej, tam ideologia zastąpiła niektórym narkotyk. W wolnym społeczeństwie, a nawet w pół- czy ćwierć wolnym, nie jest możliwa likwidacja narkotyków. To, co nazywamy narkotykami, czyli środki zmieniające świadomość, towarzyszy człowiekowi od zarania. A kto wie, czy nie było tak, że ów człekokształtny zażył jakiś silny środek rośliny, jakiegoś grzyba i dzięki temu w ogóle…


Powstała religia?


Powstał człowiek. I powstała religia. To się wszystko wiąże, to jest jeden splot. Chociaż taka koncepcja pachnie dosyć prostackim redukcjonizmem, warta jest namysłu.


Człekokształtny zyskał świadomość, bo się czegoś naćpał?


 Niewykluczone.


W końcu zażywanie LSD otwiera nowe połączenia neuronalne.


Właśnie wczoraj rozmawiałem z przyjacielem na temat wielkiego pisarza niemieckiego  Ernsta Jungera, który umarł, mając sto cztery lata i był pierwszym człowiekiem, który zażywał LSD. Junger napisał bardzo ciekawą książkę o narkotykach. Przymierzam się do przetłumaczenia jej na polski. Również wynalazca LSD Albert Hoffman żył bardzo długo. Jak widać, branie tego psychodeliku nie skraca życia. Cała cywilizacja komputerowo/internetowa została wynaleziona przez hipisów z Doliny Krzemowej. W ogóle koncepcja wirtualnego świata wynika z doświadczeń z psychodelikami, głównie z LSD.


No tak, po LSD czuje się jedność świata i ma się świadomość, że wszystko się łączy.


Wystarczy spytać Steve’a Jobsa. To są podobne idee.


Czyli Tusk niby popiera rozwój technologiczny, ale tak naprawdę, zamykając dopalacze, likwiduje źródło ludzkiej kreatywności?


Dopalacze to nie są do końca narkotyki, tylko ich namiastki. To jest pewien paradoks, na który nikt z tych mędrców nie zwrócił uwagi, choć premier mógłby się nad tym zastanowić głębiej, gdyż otarł się o kontrkulturę jeszcze w PRL-u. Dzisiejsza sytuacja jest analogiczna do lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych. W PRL nie było prawdziwych narkotyków, bo granice były zamknięte. Myśmy strasznie chcieli doświadczyć stanów zmiany świadomości, a ponieważ nie było narkotyków używaliśmy surogatów typu Parkopan, Tri, Brom, Astmosan, Efedryna, krople Inoziemcowa, tego było od cholery. Oczywiście te substancje powodowały często bardzo nieprzyjemne zmiany świadomości i pewnie też długotrwałe szkody w naszych organizmach, które się odbijały pod dwudziestu, trzydziestu latach.  

  

A mniej więcej dziesięć lat temu w wolnym kraju, w XXI wieku zakazano używania wszelkich narkotyków, robiąc wyjątek dla alkoholu i nikotyny, których działanie mniej więcej znamy, jak LSD czy marihuana. Genialni biznesmeni wpadli więc na pomysł, żeby znowu sprzedawać pseudonarkotyki. Czyli mamy  do czynienia z podobnymi surogatami jak w PRL-u. Dwa lata były sprzedawane i raptem rząd postanowił bronić zdrowia społeczeństwa akurat w dniu, w którym Palikot ogłosił swoją konferencję. Wszystko to jest, moim zdaniem, nieautentyczne. Przez dwa lata wszyscy wierzyli, że w Polsce powstał wielki nowy ruch kolekcjonerski. Gdyby rzeczywiście zależało im na zdrowiu społeczeństwa, powinni zrobić ogromną kampanię uświadamiającą, czym są dopalacze. Z briefingu pana Tuska zupełnie nie można było tego zrozumieć. Nauczyciele w szkołach powinni tłumaczyć uczniom, czym są dopalacze, narkotyki, alkohol, pedofilia w internecie, aborcja czy AIDS. Od tego powinniśmy zacząć. Zakazać jest najprościej. I to jest kompromitacja.


Ale nie da się zakazać całkowicie.


To wszystko nadal będzie trwać, tylko zejdzie do podziemia i do internetu. W tej chwili, gdy ktoś się zatruł, można było jeszcze szukać sklepu, gdzie to kupił, zbadać skład. Nie da się wykorzenić narkotyków, co już zrozumiano w Meksyku, Argentynie, czy Brazylii. W Meksyku gangi narkotykowe zarabiają gigantyczne pieniądze. Mają śmigłowce i rakiety. I co dało zakazanie? Że istnieje ogromna mafijna armia, a ileś tam tysięcy ludzie ginie w wojnach narkotykowych.

  

Zakazanie dopalaczy spowoduje, że zejdą do podziemia, a ludzie i tak będą je brali, bo już wiedzą, co to jest. Do tej pory przynajmniej państwo brało z tego podatki. Jeśli ktoś chce zmniejszyć uboczne środki zażywania narkotyków, musi przeprowadzić całościową reformę, a nie jedynie spektakularny, populistyczny akt, gdy policja i sanepid wchodzą do tysiąca sklepów. To niczego nie zmieni.


Właściwie nawet nie wiadomo, czy jest to zgodne z prawem.


Prawdopodobnie nie. I podatnik polski, czyli my, zapłaci za to, że rząd przegra sprawy z tymi ludźmi, którzy w mniemaniu polskiego prawa prowadzili legalny biznes. Skoro rząd nie chce zalegalizować nawet marihuany, to zawsze znajdą się osoby, które będę handlować pseudonarkotykami, nazywając je produktami kolekcjonerskimi. Może najpierw należałoby zalegalizować możliwość hodowli i posiadania małych ilości marihuany oraz zrobić intensywną kampanię tłumaczącą, czym są dopalacze. Zamiast wsadzać handlarzy do więzienia, należy żądać, żeby każdy Tajfun miał podany skład chemiczny na opakowaniu.Oczywiście zatroskane matki powiedzą, że Tusk ratuje ich dzieci, ale jest to ratowanie na jeden pokaz. Jak będzie nowy njus, wszystko wróci do normy. Albo będzie nawet gorzej.


Dzieciaki będą znowu ćpać klei.


Można ćpać klei, można ćpać benzynę. W każdym ogrodzie botanicznym rośnie sto roślin, które dają kopa. Narkotyczne działanie ma datura, wilcza jagoda, a nawet lilia wodna.


Rośliny jeszcze wymagają jakiejś wiedzy, ale najłatwiej o takie najbardziej niszczące substancje, jak butapren właśnie.


Myśmy brali tzw. Tri, rozpuszczalnik, to autentycznie niszczyło mózg. Po astmosanie, który był do kupienia w aptekach bez recepty, dostawało się takiej szajby, że to się w głowie nie mieści. Nie da się tego zakazać. Policjanci i sanepid  pójdą i wytną połowę ogrodu botanicznego? Zabronią sprzedawać kleje, czy proszki do prania? Pic na wodę fotomontaż.


A brałeś jakieś dopalacze?


Wielu moich kumpli w Krakowie to bierze. Najczęściej euforyki, które, o dziwo, działają jak kokaina, ale osiem godzin i można po tym spać, więc nie jest to amfetamina. A co to jest? Kto wie.


Więc może dopalacze też mogą być dobre?


Tylko że jak bierzesz amfetaminę, metaamfetaminę czy kokainę, to mniej więcej wiesz, co to jest.


Może to też trzeba przebadać? Wiadomo, że meta jest bardziej szkodliwa, niż normalna amfetamina.


Pierwsi hipisi nie brali metaamfetaminy, amfetaminy ani opiatów. Potem się to zdegenerowało, ale na początku brało się tylko psychodeliki. Faktycznie problem z dopalaczami jest taki, że nie wiesz, co jesz. To też jest chamstwo, co media piszą, że ”prawdopodobnie” ktoś umarł po dopalaczach. Prawdopodobnie. To przypomina komunę.


Chyba któraś z tych osób równocześnie brała leki, piła alkohol.


Pierwsza osoba, która się zatruła dopalaczami, chciała popełnić samobójstwo. Jakby zjadła proszki na sen, też by umarła. Czy w takim razie mamy zakazać proszków na sen? Na dopalaczach powinien być napisany skład i możliwe efekty uboczne. Ale ponieważ żyjemy w państwie obłudy, nie można podawać składu. Gdyby handlarze to zrobili, to zakazano by im sprzedaży, więc nazywają to kolekcjonowaniem. To jest obłuda systemu i państwa. Dlatego Palikot głosi hasło: „Stop obłudzie”. To samo jest z prostytucją. Prostytucja jest dopuszczalna, sutenerstwo jest zakazane. Ale prostytutka, która namawia, żeby iść z nią do łóżka, jest przecież swoją własną sutenerką. Powiedzmy, że od tych dopalaczy umarło w ciągu dwóch lat pięć osób, ale w ciągu roku na polskich drogach zabiło się pięć tysięcy osób, więc może lepiej wsadzić do pierdla tych, którzy nie zbudowali autostrad? Może to oni są pośrednikami w handlu śmiercią?


Część dopalaczy ma również zastosowanie medyczne. Zawierają np. substancje wykorzystywane przy leczeniu schizofrenii.


Parę dni temu miałem wykład na ASP o pojęciu granicy i na końcu stwierdziłem, że od pewnego czasu, m.in. dzięki genetyce, zaciera się granica między naturą a kulturą. W starożytnym Rzymie wyznaczanie granic było związane z ustanawianiem prawa. Ten, który ustanawiał granice, ustanawiał prawo. W Zamku Kafki pojawia się mierniczy K., tylko że wszystko jest już zmierzone. On chce dotychczasowe granice zakwestionować. Genetyka pokazała, że cała biologia jest zbudowana z czegoś na kształt mini programów komputerowych. Informatyka, traktowana zawsze jako efekt kultury, w tym pojęciu okazuje się częścią przyrody. Te granice się zamazują. Prawo nie jest w stanie kompletnie dać sobie rady z genetyką, ponieważ prawo jest statyczne, agenetyka jest dynamiczna. Prawo  dostaje zadyszki.  

  

Podobnie jest z dopalaczami. W nowej definicji dopalaczy są tak ogólne określenia, że również alkohol i nikotyna mogą być traktowane jako dopalacze. Samych pochodnych kanabinolu jest ponad 100, kto przebada które mają działanie odurzające, a które nie. Prawo jest skonstruowane do jasnych rozgraniczeń. Mamy narkotyki, mamy alkohol, mamy lekarstwa. A tu powstaje coś, co nie wiadomo, czym dokładnie jest. Trochę narkotykiem, trochę lekarstwem, natomiast sprzedawane jest jako środek kolekcjonerski. Oczywiście jest to drwina z istniejącego prawa. Trzeba się zastanowić, czy w ogóle w  XXI wieku jesteśmy w stanie stworzyć prawo, które by takie sytuacje ograniczyło. W Irlandii władze ogłosiły, że wygrały walkę z dopalaczami. Będą ścigać wszystko to, co powoduje zmiany świadomości. To jest jakiś kompletny absurd. Kto to zmierzy? Po wypiciu trzech guinessów też się ma zmiany świadomości.


Albo jak uprawiasz sporty ekstremalne.


Jak się modlisz albo medytujesz też możesz je mieć. Tego się nie da prawnie załatwić. Ale trzeba tłumaczyć ludziom, że biorą substancje, które mogą być niszczące dla ich organizmów. Chcecie być wrakami za dziesięć, dwadzieścia lat? Proszę bardzo, ale musicie to wiedzieć. Nakazami nic się nie uzyska. Wystarczy spojrzeć na prohibicję. W USA największe fortuny, m. in. Kennedych, zostały zbudowane na handlu nielegalnym alkoholem. Teraz dzieje się to w Meksyku czy Kolumbii, dzięki kokainie. Nakazy nic nie zbudują. Dziwię się, że ludzie w to wierzą.


Trzeba też dodać, że ludzie biorą narkotyki, bo nie chcą być ludźmi, chcą przekroczyć swoje ograniczenia.


To jest jeszcze co innego. Ludzie marzą o transcendencji. Nie są zadowoleni ze swojej sytuacji, ze swojej przygodności. Chcą to zmienić. Służą do tego narkotyki, religia, sport czy kultura. Najprostszą drogą jest oczywiście zażycie narkotyków, bo żeby osiągnąć stan oświecenia musisz w Tybecie medytować trzydzieści lat. To jest ten sam problem, co u hipisów. Niektórzy zrozumieli, że droga na skróty może jedynie pokazać, dokąd możesz zmierzać, ale ona ci tego nie zastąpi. Tylko hipisi mieli gnostyczny, poznawczy ideał, natomiast dopalacze kupują głównie młodzieńcy w kapturach, którzy robią to, bojak mówią „dobrze ryje banie”.


To też wynika z braku polityki społecznej i kapitalistycznej ideologii, która łudzi, że można wszystko zdobyć szybko.


Oczywiście. To są ludzie z bloków, którym nie wystarcza już wódka i chcą, żebym im bardziej zryło banię. A może byśmy im zapewnili biblioteki, dostęp do kultury? Jakoś nie widziałem naszego premiera z książką, ale strasznie jest zainteresowany, czy Legia wygrała, czy Górnik Zabrze. To jest przykre. Lubię tego gościa, ale nie słyszałem, żeby przeczytał jakąś książką albo wysłuchał koncertu. Jakby na piłce kończył się świat.



*Kamil Sipowicz - dziennikarz, historyk filozofii, malarz, poeta, autor m.in. książek Heidegger. Degeneracja i nieautentyczność, Hipisi w PRL-u

  

Komentarze
Dodaj nowy
zewsząd i znikąd   |19.10.2010 02:24:39
Mam mieszane uczucia…
Więc po pierwsze podoba mi się książka Sipowicza
"Hipisi w PRL-u" - bardzo ciekawa dokumentacja zjawiska uznawanego
powszechnie za marginalne. Może nawet byłoby czymś ciekawym zorganizowanie
spotkania wokół tej książki?
Po drugie szalenie mnie zaciekawiło, że Sipowicz
chce tłumaczyć "Annaeherungen" Juengera - jakoś nigdy nie miałam okazji
dorwać tej książki w oryginale, tylko, oczywiście, wiem o niej, od kiedy
przeczytałam książkę Hofmanna.
Ale przy tym Sipowicz dopuszcza się okropnych
uproszczeń i strzela wręcz bzdurki faktograficzne. Juenger z całą pewnością nie
był pierwszym człowiekiem, który próbował LSD. Pierwszą osobą, która próbowała
tej substancji, był oczywiście Hofmann, drugą jego laborantka (źródło:
środowisko znajomych Hofmanna, troszkę mi znane korespondencyjnie*), trzecią,
czwartą, dziesiątą itd. kolejne osoby w Sandozie, za to Juenger pierwszy raz
próbował LSD dopiero w 1951 r., po zaprzyjaźnieniu się z Hofmannem, kiedy już
niejeden pacjent zdążył wyruszyć w tę Podróż z użyciem (wówczas)
eksperymentalnego leku. Natomiast owszem, dużo wcześniej próbował też meskaliny
- ale to i tak bardzo dalekie od bycia np. "pierwszym Europejczykiem, który
próbował tej substancji".
* Większość czytelniczek i czytelników nie wie,
że to była kobieta - tłumacz angielskiej wersji książki Hofmanna, bez wątpienia
najłatwiej dostępnej, nie uznał jej płci za na tyle istotną, by zmienić
strukturę jakiegoś zdania tak, by wymusić wstawienie gdzieś jakiegoś
"she" lub "her" (w każdym razie ja postąpiłabym tak na jego
miejscu). Więc przy mojej obsesji na punkcie Społecznej i Kulturowej Obecności
Kobiet starałam się później dowiedzieć o niej więcej…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.10.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.93609 Seconds