Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Sierakowski: Polacy nie są genetycznymi prawicowcami |
|
|
Sławomir Sierakowski w rozmowie z Wojciechem Szackim, "GW"
|
|
15.02.2009 |
Wojciech Szacki: Aleksander Kwaśniewski
widzi w tobie odnowiciela lewicy i gorąco zachęca cię do polityki. W
lutym już w dwóch wywiadach - dla „Polski” i „Super Expressu” - były
prezydent pytany o przyszłość lewicy wskazał na „Krytykę Polityczną”.
Jak się z tym czujesz?
Sławomir Sierakowski:
Aleksander Kwaśniewski od jakiegoś czasu zachęca nas do przekroczenia
politycznego Rubikonu. Oczywiście mamy swój rozum i swoje plany, ale
słowa byłego prezydenta traktujemy poważnie, bo to człowiek o
powszechnie docenianym zmyśle politycznym. Myślę, że jego słowa to
wyraz rozczarowania inercją lewicy parlamentarnej i dostrzeżenia
szybkiego rozwoju „Krytyki Politycznej”.
Czy
lewica w Polsce ma w ogóle przyszłość? Politycy Platformy i PiS lubią
powtarzać, że powstaje układ dwupartyjny. PO i PiS, rzecz jasna.
- Polacy nie są genetycznymi prawicowcami, o czym świadczy choćby
podwójny wybór na prezydenta wspomnianego Kwaśniewskiego. Nie ma nic
koniecznego w dzisiejszym kształcie sceny politycznej. Siedem lat temu
było przecież odwrotnie. Przesunięcie na prawo jest w ogromnym stopniu
odreagowaniem transformacji. Bardzo wielu Polaków uznało ją za
niesprawiedliwą, głosując w przełomowych wyborach w 2005 r. w 70 proc.
przeciw III RP. Jej krytyka płynęła głównie z prawej strony i mimo że
była najczęściej populistycznym obiecywaniem „rozbicia układu” albo
„szarpnięcia cuglami”, to była skuteczna. Bo dla niezadowolonych to
lepsza odpowiedź na ich problemy niż żadna. Skończyła się też naturalna
koniunktura dla SLD
jako partii będącej produktem epoki przejścia. Wcześnie zaś zabrakło po
lewej stronie pracy w sferze przedpolitycznej, o czym nie zapomniała
prawica, tworząc w latach 90. aktywne środowiska i instytucje
przyciągające zdolnych ludzi do polityki. Założyliśmy „KP”, a nie
partię, właśnie dlatego, że zdawaliśmy sobie sprawę z konieczności
odrobienia tego dystansu.
Dziś przewaga prawicy w polityce jest chyba jeszcze większa.
- Bo w międzyczasie wprowadzono sposób finansowania partii, który nie
tylko skartelizował życie polityczne, ale jeszcze zupełnie je
skomercjalizował. Umocnił się PiS, PO, a także Vizir, Citroën i Danone.
Bez skrupułów skolonizowano instytucje publiczne - media publiczne,
IPN, CBA, NBP
i wiele mniejszych - które nie tylko żywią tuziny działaczy, ale
zajmują się regularną propagandą polityczną. W ten sposób bez trudu
można reprodukować status quo, aż przyjdzie całościowe rozczarowanie
prawicą. To bardzo podobny proces do tego, który doprowadził do upadku
III RP. Kara wyborców bywa nierychliwa, ale sprawiedliwa.
Na razie większości Polaków PO i PiS się podobają.
- Czyżby?
Symptomatyczna jest sprzeczność między niskim poparciem dla rządu i
wysokim dla PO, albo niskim poparciem dla braci Kaczyńskich i wciąż
stosunkowo wysokim dla PiS. Wyjaśnienie jest proste: gdy się nie ma, co
się lubi, to się lubi, co się ma. I między tym wybiera.
Skąd
więc wiara, że zmiana nadejdzie? I kto do niej doprowadzi? SLD? Dariusz
Rosati i jego powstająca w bólach centrolewica z obumierających SdPl i PD?
- Gdy powstanie silna, dobrze zorganizowana i wiarygodna reprezentacja
lewicy, to elektorat socjalny nie będzie skazany na populizm PiS, a
ludzie, którzy duszą się w konserwatywnej sferze publicznej, na
„mniejsze zło” Platformy. A jeśli chodzi o SLD, SdPl itd., to nawet ich
liderzy stracili złudzenia, że z tego coś jeszcze będzie poza ostatnią
szansą na kilka miejsc w europarlamencie.
SLD powtarza jednak, że kryzys to dla niego szansa, by odebrać wyborców Platformie.
- Okazję stwarza nie tyle kryzys, choć na całym świecie wyraźnie
zmieniła się atmosfera dla poglądów socjaldemokratycznych (tylko trzeba
je jeszcze mieć!), ile raczej niezrozumiała polityka rządu. Gdy cały
świat wydatkami publicznymi walczy z kryzysem, nasz rząd je obcina,
wbrew jednoznacznym opiniom Komisji Europejskiej i Międzynarodowego
Funduszu Walutowego. Na tle świata Polska jest dziś Atlantydą
neoliberalizmu. Tusk za to zapłaci, ale raczej Kaczyńskiemu. Bo SLD
szuka na razie programu antykryzysowego, ale dla siebie, nie dla
gospodarki.
Lewica nie ma
głowy do kryzysu. Za niecałe pół roku wybory do Parlamentu
Europejskiego, a wciąż nie wiadomo, czy będzie jedna lista - od SLD
przez SdPl po Demokratów pod wysokim patronatem Włodzimierza
Cimoszewicza - czy dwie listy: SLD i SdPl-PD, a Cimoszewicz wycofa się
do Białowieży.
- Mam wrażenie, że liderów Sojuszu
kusi skazanie Rosatiego i spółki na osobną listę, odkąd zobaczyli ich
słabość na niedawnym kongresie. SLD chciałoby upokorzyć konkurencję i
nie dzielić się z nikim coraz mniejszym tortem. Przecież Napieralski
wygrał rywalizację w SLD, bo przedstawiał się jako patriota Sojuszu, a
teraz miałby budować ponadpartyjną listę? Ale jest w kropce, bo przy
takim obrocie spraw nie będzie mógł liczyć na Cimoszewicza, który
stawia warunek szerokiej listy. I pat trwa, a czas umyka.
Co się stanie po wyborach do europarlamentu?
- Niezależnie od konfiguracji dla lewicy parlamentarnej te wybory
raczej nie będą sukcesem. Wtedy sytuacja lewicy do złudzenia będzie
przypominała czasy, gdy prawica była w rozsypce i gdy wyłoniła się
Platforma. Pojawi się miejsce na nowy projekt.
Twój? Zakładasz partię?
- Spokojnie. Zawsze mówiliśmy, że naszym celem jest budowa nowoczesnej
lewicy. I szczerze dziękujemy za coraz liczniejsze zachęty i wyrazy
poparcia, ale wciąż budujemy fundamenty. W tej chwili interesuje nas
najbardziej to, że wreszcie po lewej stronie pojawili się wybitni
ekonomiści, jak Marcin Piątkowski, Jacek Tomkiewicz. Że ludzi bardziej
interesuje dziś, co powie Piotr Kuczyński, a naprawdę nudzi już
neoliberalna nowomowa, w której reforma oznacza cięcia socjalne,
restrukturyzacja - zwolnienia, a uproszczenie podatków - obniżki dla
najbogatszych. Tworzy się alternatywa dla środowisk neoliberalnych,
którą trzeba zinstytucjonalizować. Podobnie dzieje się ze środowiskami
prawniczymi. Cieszy mnie też, że „Krytyka Polityczna” się rozrasta i
szybko uczy się Polski. Ogłosiliśmy niedawno, że szukamy wolontariuszy,
których chcemy wkomponować w zespół i rozszerzającą się sieć klubów
„KP”. Dostaliśmy tyle zgłoszeń z całego kraju, że nie jesteśmy w stanie
ich wszystkich przeczytać. Dziś zbieramy owoce tego, że udało nam się
zaangażować politycznie najciekawszą część środowisk kulturalnych -
okazało się to najlepszą drogą, aby trafić do zniechęconych partyjnym
obrazem polskiej polityki młodych ludzi.
Nowa lewica ma przyszłość?
- Martwić można się raczej o przyszłość prawicy. Dbajcie o zdrowie
obecnych polityków, bo następców nie widać. Pewnie także dlatego, że
tylko po lewej stronie młody człowiek nie jest skazany na bycie
epigonem albo noszenie teczki. Jak ktoś zakochał się w Tusku albo
Kaczyńskim, może co najwyżej blog założyć. Nikt im nie zaoferuje
prawdziwego działania, treściwej dyskusji, bo dla PO i PiS liczą się
dziś reklamówki telewizyjne.
Polityk
SLD powiedział mi, że wychowując młodych lewicowców, tworzysz
orkiestrę, która pewnego dnia zagra dla Sojuszu. Że nie nadajesz się do
polityki, do „robienia struktur”.
- Jeśli SLD chce
zatańczyć do tej orkiestry, to nie mamy nic przeciwko temu. Na razie
obserwujemy, jak najlepsi ludzie z SLD w małych miejscowościach, gdzie
jak masz lewicowe poglądy, to idziesz do SLD, angażują się w
powstających klubach „KP”. I mówiąc szczerze, zaskoczony jestem, że w
Busku-Zdroju, Pleszewie, Kaliszu, Pile, Pińczowie, Tarnobrzegu,
Człuchowie i innych jest tylu sensownych ludzi. Nie wiem, czy istnieje
przyszłość przed SLD, wiem, że istnieje na lewicy przyszłość przed nimi.
Rozmowa ukazała się w „Gazecie Wyborczej” z 16 lutego 2009.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 17.02.2009 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...