NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Sfard: Izraelczykami kieruje chęć zemsty Drukuj
Michael Sfard w rozmowie z Janem Smoleńskim, KP   
03.01.2009
Jan Smoleński, Krytyka Polityczna: Od tygodnia trwają izraelskie naloty na Strefę Gazy. Co było przyczyną wojny?

Michael Sfard*, prawnik: Oficjalnie – ostatnie ataki rakietowe Hamasu wymierzone w izraelskich cywilów. Nie twierdzę, że ostrzał cywilów to tylko wymówka, bo to zbrodnia wojenna, i Izrael zgodnie z prawem międzynarodowym mógł odpowiedzieć siłą. Jednak jestem przekonany, że  decyzja o rozpoczęciu tej wojny została podjęta z myślą o wyznaczonych na 10 lutego wyborach do Knesetu. Każda większa partia mogła dzięki temu coś ugrać.

Co chce osiągnąć rząd izraelski?

Mówi, że chce powstrzymać ataki na izraelskich cywilów. Jednak trzeba wziąć pod uwagę całościowy obraz sytuacji. Od ponad roku Gaza jest odcięta od świata: 1,5 miliona Palestyńczyków nie może opuszczać jej terytorium w poszukiwaniu pracy, by odwiedzić swych bliskich, ani nawet po to, by przeprowadzić chemioterapię [szpitale w Gazie zapewniają tylko podstawową opiekę medyczną, i to nie wszystkim mieszkańcom – przyp. red.]. Celem izraelskiej polityki jest nie tylko powstrzymanie ostrzału, ale również zniszczenie reżimu Hamasu. I to już nie jest dozwolona przez prawo przesłanka użycia siły.

Jaki procent ofiar to cywile?

Pada wiele liczb, ale z pewnością około 50 proc. to cywile. Cywilem jest osoba, która nie nosi munduru, ale sam fakt noszenia munduru jeszcze nie czyni z osoby legalnego celu ataku. Nie wolno atakować policji.

Czy izraelska taktyka zastosowana przeciwko Hamasowi nie jest przeciwskuteczna? Czy izraelskie naloty nie czynią z Hamasu organizacji męczenników?

Jako państwo mamy sporo doświadczeń, ale wyciągnęliśmy z nich bardzo mało wniosków. Z jakiegoś powodu kurczowo trzymamy się przekonania, że jeśli użyjemy siły przeciwko Arabom, to w końcu ich wytresujemy, tak jak można wytresować psa. I za każdym razem, gdy zauważamy, że użycie przemocy tylko wzmocniło nienawiść i wolę walki z nami, wmawiamy sobie, że najwyraźniej nie użyliśmy jej wystarczająco dużo. Nie zastanawiamy się, czy przypadkiem to podejście nie jest z gruntu fałszywe. Nie przychodzi nam do głowy, że droga do pokoju nie wiedzie poprzez zabicie jeszcze większej liczby naszych wrogów.

Izraelczycy w większości popierają tę wojnę?

Jedna z izraelskich telewizji zorganizowała niedawno sondaż, w którym zadano dwa pytania. Na pierwsze: „Czy popierasz ofensywę w Strefie Gazy” – 80 proc. odpowiedziało, że tak. Na drugie:  „Czy operacja powstrzyma ataki rakietowe” – 65 proc. stwierdziło, że nie! Ludzie nie wierzą w skuteczność operacji, a mimo to ją popierają. Izraelczykami kieruje chęć zemsty. Oczywiście jest to zrozumiałe, ale w żadnym razie nie powinna być to podstawa polityki państwa.

Hamas jest organizacją, z którą Palestyńczykcy identyfikują się ideologicznie. Buduje ona również szpitale i szkoły…

To prawda, że Hamas zaspokaja wszystkie potrzeby: zapewnia pomoc materialną, ale też przynosi ulgę emocjonalną. Wydaje mi się, że nie jest jedyną taką organizacją, ale z pewnością przez ostatnie lata stawał się coraz bardziej popularny i obecnie ma wystarczające poparcie, by sprawować władzę w Gazie.
Izrael ponosi za to sporą odpowiedzialność. Im silniej atakował Palestyńczyków, tym bardziej osłabiał obsadzone przez świecki Fatah władze Autonomii Palestyńskiej, a islamistom przybywało zwolenników. Hamas odwoływał się do poczucia krzywdy i nieszczęść ludzi, którzy zostali porzuceni przez Izrael i władze Autonomii Palestyńskiej, słabnące z każdym izraelskim atakiem. Nie zapominajmy, że w czasie drugiej intifady Izrael atakował głównie władze palestyńskie, a nie Hamas. W ten sposób Izrael zrujnował infrastrukturę Autonomii Palestyńskiej i popchnął ludzi w kierunku ekstremistów.
Przypomina mi to sytuację z lat 80. XX wieku. Wtedy walka przeciwko Organizacji Wyzwolenia Palestyny popchnęła Izrael do wspierania Hamasu. Nikt już o tym nie pamięta, ale Izrael wspierał Hamas, tak samo jak CIA Osamę ben Ladena. W obu przypadkach sądzono, że ze wspierania wrogów naszych wrogów wyniknie coś dobrego. Okazało się, że ludzie kierowani fanatyczną ideologią zwrócili się przeciwko swym sponsorom, gdy tylko zyskali wystarczająco dużo siły.

W swoich wystąpieniach prezydent Autonomii Palestyńskiej Abu Mazen solidaryzował się z ofiarami izraelskich ataków. Oskarżył jednak Hamas, że jest współodpowiedzialny za obecną ofensywę. Czy rozłam wśród Palestyńczyków jest aż tak duży?

Gdyby rozłam był poważny, to przepaść dzieliłaby nie tylko liderów, ale przede wszystkim ich zwolenników, którzy są – bądź co bądź – zwykłymi ludźmi. Moja intuicja mówi mi, że podział między zwykłymi ludźmi nie jest aż tak głęboki. Niektórzy komentatorzy w Izraelu uważają, że kierownictwo Fatahu cieszy się ze wszystkiego, co może zniszczyć władzę Hamasu w Gazie. Jednak wszyscy Palestyńczycy z Zachodniego Brzegu, z jakimi rozmawiałem, jednogłośnie potępiają ofensywę. Sądzę, że nie potrzeba aż tak wiele, by przekonać zwolenników Hamasu do połączenia sił z Fatahem. Dotychczasowa polityka sprzyja połączeniu sił, bo nic nie łączy bardziej niż wspólny wróg.
Wydaje mi się, że podobnie ma się sytuacja z Izraelczykami. Też jesteśmy podzieleni, wiele ugrupowań zwalcza się wzajemnie, ale łączy nas wspólny wróg. To przykre, ale prawdziwe. Radykalni socjolodzy mówią, że Izrael ciągle jest w stanie wojny między innymi dlatego, że to spaja izraelskie społeczeństwo.

Czy pomoc w odbudowie szpitali, szkół, pomoc finansowa mogłyby skłonić Palestyńczyków do odstąpienia od Hamasu?

Powiem tak: jeśli wysuszysz ziemię, na której rośnie nienawiść, wtedy takie ruchy jak Hamas nie będą rozkwitać.

*Michael Sfard – izraelski prawnik, zajmuje się prawami człowieka, przed izraelskimi sądami reprezentuje Palestyńczyków oskarżających państwo Izrael o łamanie praw człowieka Współpracuje z kilkoma organizacjami pozarządowymi, m.in. Yesh Din („Prawo istnieje”), zajmującą się egzekwowaniem prawa w rejonach objętych konfliktem. Wnuk Zygmunta Baumana.

Zobacz też: Fotorelacja z demonstracji w Tel Avivie.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.01.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.82102 Seconds