NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Rothert: Partie będą podatne na społeczne naciski Drukuj
Z prof. Agnieszką Rothert* rozmawia Michał Sutowski   
11.10.2011

Michał Sutowski: Dziewięć procent przewagi nad PiS w niedzielnych wyborach zaskoczyło nawet niektórych zwolenników Platformy. Czy Donald Tusk faktycznie nie miał z kim przegrać?

Prof. Agnieszka Rothert: Różnica liczby głosów nie oddaje całej przewagi PO – o wiele ważniejsze jest to, że PiS jest praktycznie niezdolne do rządzenia. Ma wciąż duży potencjał wyborczy, ale jego rola ograniczy się raczej do permanentnej opozycji. Jarosław Kaczyński ma niewątpliwą zdolność wywoływania i rozgrywania politycznych konfliktów, ale zarazem sprawia wrażenie, jakby nie chciał rządzić. To paradoks, ale on stanowi zarazem lokomotywę wyborczą partii i źródło jej kłopotów; trwale mobilizuje poparcie sporej rzeszy ludzi, ale tworzy jednocześnie ogromny elektorat negatywny. W tym leży istota nierównowagi naszego „duopolu”.

Czy jednak zmiana przewodniczącego PiS nie byłaby dobrym posunięciem? Sam Jarosław Kaczyński zapowiadał kiedyś swoje odejście w wypadku przegranej w wyborach roku 2011. Dziś mówi, że o wszystkim zadecyduje partia.

A partia nie wyobraża sobie siebie bez dotychczasowego lidera – Joachim Brudziński dał to jasno do zrozumienia podczas wieczoru wyborczego. To niesłychanie spersonalizowane ugrupowanie.

Wszystkie są spersonalizowane – Donald Tusk także „wycinał” potencjalnych konkurentów.

To prawda, jednak Tusk wciąż jest niekwestionowanym liderem. W tej kadencji okaże się, czy Platforma jest zdolna do wymiany elit. Dziś nie wiemy jeszcze, czy polityka personalna Tuska przyniesie owoce w postaci lojalnych, ale samodzielnych następców. Ale to wciąż kwestia przyszłości – nie ma sporu, że Tusk ma nadal pełno energii. W przypadku Jarosława Kaczyńskiego można natomiast powiedzieć, że się w dużym stopniu zużył i w każdej innej partii myśl o wymianie lidera byłaby naturalna.

A obecny elektorat PiS to stabilna grupa poparcia?

Wyborcy silnie konserwatywni obyczajowo właściwie nie mają dokąd pójść – pamiętajmy, że wiele tych osób szuka zarazem poczucia bezpieczeństwa socjalnego. Wynik Kongresu Nowej Prawicy wskazuje wyraźnie, że w Polsce niewiele jest miejsca na prawicę radykalnie wolnorynkową. Z drugiej strony PJN, który próbował kreować się na lepszy, bardziej cywilizowany PiS, również przegrał z kretesem, pomimo sporej rozpoznawalności niektórych jego członków. Prawe skrzydło Kościoła niespecjalnie ma kogo poprzeć poza Prawem i Sprawiedliwością.

A co z ludźmi młodymi, tymi którzy głosują pierwszy raz?

To nigdy nie jest stabilny elektorat, takie grupy wiekowe głosują często w odruchu przekory, protestu wobec tego, co akurat zastane. W roku 2007 młodzi zagłosowali przede wszystkim na PO w proteście przeciwko tzw. IV RP. Teraz głosy protestu – kolejnego pokolenia wchodzącego na polityczną scenę – przejął Ruch Poparcia Palikota, a częściowo faktycznie PiS. Ale to nie jest grupa wyborców, którą można przywiązać do siebie na trwałe.

Jarosław Kaczyński powołuje się na przykład Victora Orbana – lider Fideszu swój powrót do władzy zaczął od budowy zaplecza społecznego, organizacji niezależnych sieci i powiązań, własnych mediów. Czy w Polsce nie mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem?

Powstają – zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej – zalążki takich struktur, kluby „Gazety Polskiej”, od dawna istnieje Radio Maryja, w niektórych parafiach pomagają proboszczowie. Ale problem tych środowisk jest podobny jak samego PiS. To swoiste piętno Jarosława Kaczyńskiego – mamy tu ogromny potencjał mobilizacyjny, ale bardzo niewielki potencjał rządzenia.

Sama idea budowy zaplecza społecznego jest natomiast jak najbardziej słuszna, to swoisty powrót do korzeni partyjności w wydaniu masowym. Niewykluczone, że to trafna odpowiedź na kryzys partii w ogóle – w ten sposób można przetworzyć machinę wyborczą w ośrodek budowania tożsamości. Inna sprawa, że w tym wypadku będzie to tożsamość niezwykle konfliktowa i konfrontacyjna, a więc o niewielkiej „zdolności koalicyjnej”.

Do oczywistych zwycięzców tych wyborów niemal wszyscy zaliczają Ruch Palikota. Czy będzie to trwałe zjawisko na naszej scenie politycznej?

Na razie wiemy – w przybliżeniu – kim jest Janusz Palikot, o jego ruchu nie wiemy prawie nic. Nie wiemy, po pierwsze, na ile Palikot kontroluje swoje otoczenie, a na ile jest to luźny zlepek postaci skoncentrowanych wokół jego logo i nazwiska. Trudno w tym momencie spekulować na temat możliwości budowy trwałej struktury – sprawnego klubu parlamentarnego, o partii nie wspominając.

Po drugie, zagadką jest zdolność Palikota do utrzymania względnie wysokiego poparcia. Pamiętajmy, że głos na niego był przede wszystkim głosem protestu wobec dominującego układu partyjnego – liderowi udało się sprzedać swój wizerunek jako człowieka, który atakuje skostniały establishment. Nie wiadomo, co się stanie z tym poparciem, kiedy Palikot spróbuje wewnątrzsystemowej polityki, choć oczywiście może się ograniczyć do okazjonalnych zadym i efektownych zagrań. Jeśli jednak spróbuje wchodzić w koalicje albo negocjować ustawy, zaczną się konieczne kompromisy i populistyczny potencjał spadnie.

A może sukces Palikota to symptom czegoś więcej? Może pod kolejnym wcieleniem populistycznego sprzeciwu kryje się głębsza tendencja społeczna?

Niewątpliwie w Polsce pojawił się duży potencjał niezgody na dominujący dotąd układ światopoglądowy. W pewnym sensie przechodzimy z opóźnieniem proces, który Zachód miał za sobą w latach 70., a świeckość sfery publicznej zaczyna być traktowana jako coś oczywistego i koniecznego. Rzecz w tym, że Ruch Palikota to wciąż bardziej wehikuł osobistej kariery jego lidera niż artykulacji świeckości państwa. Dopiero się okaże, czy próby racjonalnych działań politycznych w tym kierunku przyniosą efekt, a zarazem nie rozczarują do Palikota bardziej radykalnych wyborców. Bo wejście do parlamentu, a zwłaszcza do rządu, każdego czyni bardziej umiarkowanym.

A co z kwestiami ekonomicznymi? W tym obszarze Palikot reprezentuje niemal wyłącznie liberalny populizm.

Ale nie na nim zbudował swoje poparcie. Pamiętajmy, że głównym – a i tak niezbyt eksponowanym – wątkiem ekonomicznym kampanii był dług publiczny. Polityka gospodarcza toczy się dziś głównie poza parlamentem. Państwo jest coraz bardziej „wydrążone”, w związku z czym koncentrujemy się na kwestiach symbolicznych. Para idzie w gwizdek, bo boje polityczne o gospodarkę toczą się w Brukseli, co skądinąd daje ogromną przewagę partii rządzącej.

Ale pojawiły się przecież nowe problemy społeczne, mamy kryzys i spory o jego zwalczanie…

Tak, ale partie przejawiają tu niewielką inicjatywę, bo działają w rytm kolejnych kampanii wyborczych. W tym miejscu otwiera się szansa dla ruchów społecznych, oddolnych grup nacisku – partie mogą być podatne na presję obywateli. Miękki populizm też stwarza szanse na cząstkowe choćby modyfikacje polityki gospodarczej i społecznej.

Zostało nam SLD. Wszyscy znęcają się nad Grzegorzem Napieralskim, obarczając go odpowiedzialnością za klęskę. Słusznie?

W dużej mierze tak. Poprzez dużą arogancję i upór, niezdolność reagowania na sygnały, że dzieje się źle, poprzez otoczenie się niekompetentnymi, niedoświadczonymi ludźmi doprowadzono do autentycznej klęski.

Chodzi o kampanię? Zapłakane córki Napieralskiego w sklepie z podręcznikami, wywiad Naczasa, spot Katarzyny Lenart?

Kampania była katastrofalna, ale to tylko jeden z symptomów głębokiej zapaści. Nie udała się wymiana pokoleniowa kadr – nagle się okazało, że młodość nie wystarcza, że potrzeba jeszcze ideowości i kompetencji. Otoczeniu Napieralskiego zabrakło jednego i drugiego. Całkowicie przespano zmianę w sferze publicznej w odniesieniu do Kościoła. SLD nie zauważyło, że istnieje młode grono wyborców podatne na język antyklerykalny, odwołujący się do emancypacji jednostek i grup mniejszościowych. A SLD wciąż pragnęła być taką trochę bardziej lewicową PO – no to wyborcy wybrali PO albo Palikota. On doskonale rozpoznał nurt, którego nie zauważył Napieralski, i błyskawicznie wypełnił polityczną próżnię w tym miejscu.

Mleko się rozlało, można powiedzieć. Próba zmiany języka SLD w tę stronę byłaby już dziś mało wiarygodna. Czy w tych kwestiach Sojusz będzie już zawsze krok z tyłu za Palikotem?

W pewnym sensie tak. A zarazem dziś, wraz z ewolucją dużych części społeczeństwa w stronę wartości postmaterialnych, problemy światopoglądowe mają kluczowy charakter. Do Polski dochodzą tendencje, które znamy np. z Niemiec – trwałe, wykraczające poza sezonowe mody przywiązanie do ekologii, indywidualnej samorealizacji, emancypacji jednostek spod opresji konserwatywnej kultury i zamkniętych wspólnot. To wszystko oznacza, że SLD musi się wymyślić zupełnie od nowa, podjąć wysiłek intelektualny, który pozwoliłby mu pozostać lewicą i nie być tandetną kopią Ruchu Palikota. Zaklęcia na temat „otwierania się na centrum” niewiele tu pomogą – bo w obecnym krajobrazie politycznym polityka centrolewicowa znajduje się po prostu na lewym skrzydle PO.

Ale czy ów „postmaterializm” nie stanowi luksusu państw dobrobytu? Ta wygodna sytuacja społeczna kończy się również na Zachodzie. Pojawiają się nowe kwestie społeczne, jak choćby permanentna i masowa niepewność na rynku pracy. Czy partia lewicowa, socjaldemokratyczna, nie powinna się skoncentrować właśnie na tych kwestiach?

Kwestia społeczna będzie kluczowa - ale mamy tu do czynienia z czymś więcej niż prostą, klasyczną opozycją między pracą a kapitałem. Problemem do przemyślenia dla lewicy będzie sama praca i jej miejsce w kontekście zagospodarowania naszego życia. Co jest pracą, co jest funkcjonalne ekonomicznie, co powinno być opłacane i przez kogo, jak poprzez pracę tworzą się więzi społeczne… Mówimy przecież o sytuacji, w której klasyczna praca najemna może dotyczyć stosunkowo niewielkiej części społeczeństwa i będzie ona miała zupełnie inną wartość niż w starych, dobrych, mieszczańskich czasach.

  

To wyzwanie dla całej lewicy w Europy. Pytanie, czy SLD jest zdolne do tak wielkich przewartościowań.

A czy najbardziej prawdopodobny układ koalicyjny, czyli PO i PSL, nie sprowadzi tych wszystkich problemów, z którymi musimy się zmierzyć, do opowieści o walce z długiem publicznym i uwalnianiu przedsiębiorczości Polaków?

Sprawa jest otwarta. Bardzo wiele będzie zależało od nacisku społecznego z dołu. Na inicjatywę samych partii trudno liczyć, bo one najchętniej ograniczyłyby się do bieżącego zarządzania państwem i medialnych „wrzutek” organizujących uwagę opinii publicznej. Nie oznacza to jednak, że PO i PSL nie dopuszczają zmian w swej strategii, jeśli uznają, że jakiś projekt im się politycznie – w sensie PR – opłaci.

Opozycyjny PiS jest partią programową, ideologiczną, a zarazem związaną niemal egzystencjalnie ze swoim zapleczem o dość stałych poglądach, choć akceptującym zmienną taktykę prezesa. Platforma natomiast to typowa partia wyborcza, opierająca się na komunikacji lidera z wyborcami, zapośredniczonej przez media. Nie buduje stałego środowiska, bo ma do dyspozycji PR. Ale dlatego właśnie może być podatna na naciski z zewnątrz. I tu upatruję szansy, że najbliższe cztery lata nie będą zupełnie zmarnowane.

*prof. dr hab. Agnieszka Rothert  –  pracuje w Instytucie Nauk Politycznych na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, zajmuje się m.in. badaniem systemów partyjnych

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 12.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.18089 Seconds