NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Rogowska-Szadkowska: Wiedza ratuje życie |
|
|
Z Dorotą Rogowską-Szadkowską* rozmawia Jaś Kapela
|
|
05.08.2011 |
Jaś Kapela: Ocenia się, że 70% zakażonych HIV nie wie, że są zakażeni. Jak to możliwe?
Dorota Rogowska-Szadkowska*: Nikt ich nie uczy w szkole, nikt ich nie uczy na uczelniach, nikt nie uczy studentów. Lekarzy usiłuje się uczyć, ale oni nie bardzo chcą się dowiedzieć. Nie jestem panu w stanie powiedzieć dlaczego. Dla mnie najbardziej porażające było, gdy prowadziłam kurs dla lekarzy specjalizujących się w medycynie rodzinnej dwa lata temu. Taki młody doktor wstał i powiedział: „Pani doktór, jak tych zakażonych jest kilkanaście tysięcy, to ja nie widzę powodu, żeby sobie zaśmiecać głowę wiedzą potrzebną dla tak małej grupy osób”. To już pan wie, dlaczego?
Trochę wiem.
A pieniędzy na profilaktykę nie ma.
Jednak pojawiają są kolejne kampanie. Całkiem niedawno widziałem plakaty propagujące testowanie się na obecność HIV.
W mieście stołecznym Warszawa pan może sobie widział, ale w mieście Białystok to ja nic nie widzę. A w mniejszym szanse na to są jeszcze mniejsze.
Są też Punkty Diagnostyczno-Konsultacyjne, gdzie można bezpłatnie i anonimowo wykonać sobie test. Ale chyba wyłącznie w miastach wojewódzkich.
W niektórych niewojewódzkich też, ale to musi być trochę większe miasto. W mniejszych wszyscy się znają i wiedzą, co nowego powstało. Stworzenie takiego punktu będzie równoznaczne z tym, że wszyscy wchodzący będą uważani za narkomanów.
Plotki szybko się roznoszą.
Jak ktoś się badał, to albo ćpun, albo pedał, albo jeszcze inna paskuda.
Przyznam się, że dziś się wybrałem zrobić sobie test, żeby zobaczyć, jak to wygląda. Byłem pozytywnie zaskoczony. Oczywiście wszyscy rzucali sobie badawcze spojrzenia, ale atmosfera była przyjazna, lekarz też był bardzo sympatyczny.
Te punkty diagnostyczno-konsultacyjne zostały dobrze pokombinowane. Pracują tam ludzie, którzy mają przeszkolenie i to takie specyficzne, bo potrzebna jest wiedza, której na medycynie nie uczą. Do tego pracują nie dla pieniędzy, bo zarobki tam są takie, że jest to prawie wolontariat. Pracują, bo widzą sens tej pracy. Sama pracuję w takim punkcie.
W sprawozdaniu z Harmonogramu Realizacji Krajowego Programu Zwalczania AIDS i Zapobiegania Zakażeniom HIV przeczytałem, że w roku 2009 zostało przeszkolonych 181 nauczycieli i katechetów. To chyba bardzo mało?
To potwornie mało. Moim zdaniem dziś jesteśmy z z wiedzą o HIV/ AIDS w gorszym miejscu, niż na początku. Na stronie Państwowego Zakładu Higieny można przeczytać rzeczy dość przerażające. W 2010 roku rozpoznano 649 zakażeń, do końca maja tego roku już mamy 651.
Ale to może właśnie dobrze, że ludzie chodzą się badać i wiemy o większej ilość zakażonych.
To oczywiście dobrze. Tylko że wciąż nie spada liczba osób umierających w Polsce na AIDS. Oczywiście, to nie jest tak, że w Polsce ludzie umierają na AIDS jak muchy. Jednak o ile w krajach Europy Zachodniej od czasu wprowadzenia skutecznej terapii liczba rozpoznań i śmierci na AIDS zmniejszyła się, o tyle w Polsce nie. W Polsce ponad 80% ludzi, u których rozpoznano AIDS, nie była wcześniej leczona. Zakażenia HIV rozpoznano równocześnie z AIDS, czyli strasznie późno. Ile zakazili w międzyczasie osób, to tylko oni wiedzą.
Ale czy nie jest tak, że dostępne leki sprawiają, że AIDS jest chorobą na którą się nie umiera?
Leki pozwalają nie zachorować na AIDS. Nikt nie powinien w Polsce na AIDS chorować, a do maja rozpoznano AIDS w Polsce u 136 osób. Czyli o 136 za dużo. 83% z nich nie było wcześniej leczonych.
Jak to wygląda w szkołach? Czy taka wiedza jest tam w ogóle rozpowszechniana?
To zależy od nauczycieli. W początkach epidemii AIDS byłam często zapraszana do szkół. Ale już od dawna nikt mnie nie zaprasza.
Wynika to z tego, że kiedyś to był news, ale brak jest długofalowych programów?
Nie bardzo wiadomo, kto powinien i gdzie podkreślać wagę tego problemu. Na pewno dla mojego pokolenia AIDS było nowością. Dziś młodzi ludzie od kolebki słyszą o HIV i AIDS. Ile można się bać? Do tego dochodzą sprzeczne informacje o prezerwatywach. Kościół opowiada, że są dziurawe. To po co używać?
Benedykt XVI niedawno mówił, że używanie prezerwatywy nie tylko nie zapobiega HIV, ale może zwiększać ryzyko zakażenia.
Jan Paweł II też to mówił. Natomiast Benedykt pozwolił użyć prezerwatywy w jednej tylko sytuacji. W przypadku męskiej prostytutki. Żeńska prostytutka nie może. Jakby żeńskiej prostytutki obowiązkiem było płodzenie dzieci z klientami. W jej przypadku zadziała to też jako antykoncepcja, w przypadku faceta tylko jako ochrona przez zakażeniami.
Przy okazji Euro 2012 przyjadą do Polski fani nie tylko piłki nożnej, ale też seksu. W Portugalii po Euro odnotowano znaczący wzrost zakażeń.
Ukraina ma dużo większy problem, niż my, ale wiedzą, że go mają. U nas jest on chyba nie do końca rozpoznany. Wiemy tylko o tych osobach, które same przyszły sobie zrobić test albo ich lekarze wpadli na taki pomysł.
Mam wrażenie, że w dużej mierze profilaktyka HIV jest oddawana w ręce organizacji pozarządowych.
Krajowe Centrum ds. AIDS dostaje pieniądze głównie na leki. Tylko niewielki odsetek budżetu może przeznaczyć na profilaktykę. To są te kampanie, które pan widzi w Warszawie, a ja w Białymstoku nie. Chyba że sobie sprawdzę w internecie. Krajowe Centrum jest agendą Ministerstwa Zdrowia i nie bardzo może dać więcej, bo nie ma z czego. Co roku musi walczyć o pieniądze na leki. Batalia jest co roku, bo pacjentów jest coraz więcej, a leki są drogie. Co prawda wyliczono, że skojarzona terapia antyretrowirusowa bardziej się opłaca niż hospitalizacje i leczenie chorób definiujących AIDS, infekcji, nowotworów związanych z zakażeniem HIV. Ale u nas się tak nie myśli.
Pieniędzy też jest coraz mniej. Widać to po budżecie Krajowego Programu Zwalczania AIDS i Zapobiegania Zakażeniom HIV, który od 2001 roku nieustannie maleje…
Obcina się pieniądze na profilaktykę, bo leki muszą być. Przerwanie leczenie oznacza śmierć dla zakażonych.
W ramach tego programu w 2009 roku „Ministerstwo Obrony Narodowej wyprodukowało ze swoich środków pamięć USB typu PenDrive”. Co skłoniło mnie do refleksji, że pieniądze na profilaktykę mogą nie być wydawane sensownie.
MON zamówiło w zeszłym roku książeczkę, takie ABC wiedzy o HIV/AIDS dla żołnierzy. Ta książeczka na tyle spodobała się w Krajowym Centrum, że zrobiono dodruk. Po raz pierwszy od dawna opublikowano takie podstawy: jak się przenosi HIV, podczas jakich aktywności seksualnych, dlaczego należy wymieniać strzykawki, dlaczego nie bać się transfuzji krwi. Więc może one były na tych pendrive’ach? Nie wiem, ale za bardzo bym się na nich nie boczyła.
To taki anegdotyczny przykład. Po prostu myślę, że lepiej byłoby przeznaczać pieniądze na rozpowszechnianie wiedzy w szkołach.
W Warszawie jest taka organizacja Pozytywni w Tęczy. Jej szef namówił kilku celebrytów, żeby opowiedzieli o HIV/AIDS. Wśród nich byli: Maria Seweryn, Agata Buzek, Michał Piróg, Ewelina Flinta, Afromental i inni. Wszyscy wystąpili za darmo. Powstała z tego taka płytka, którą można pokazywać w szkołach. Myślę, że młody człowiek szybciej posłucha tego, co ma do powiedzenia Agata Buzek czy Ewelina Flinta niż nauczyciel. To była niskokosztowa produkcja, Warszawa dała na to trochę pieniędzy. Ale jaką siłę przebicia ma ta organizacja na całą Polskę? Trudno do każdego nauczyciela rozesłać płytkę.
Czyli brak wychowania seksualnego w szkołach też jest tu problemem?
To jest w ogóle paranoja. Od 10 lat pracuję w białostockim Punkcie Diagnostyczno-Konsultacyjnym. Często pytam młodych ludzi, czy wiedzą, w którą stronę HIV przenosi się łatwiej: z kobiety na mężczyznę czy na odwrót? Przez te prawie 10 lat spotkałam 2 osoby, które wiedziały. Pan wie?
Łatwiej mężczyźnie zakazić kobietę.
Dokładnie, ale większość tego nie wie. Zadziwiające jest to, że faceci, jak się z kimś prześpią na boku, to natychmiast lecą do punktu testowania albo wstukują adres poradni internetowej, a kobiety się nie przejmują. Chociaż to one są bardziej narażone.
Jak mantrę trzeba powtarzać, że HIV zabija, ale rozpoznanie zakażenia HIV ratuje życie. W Polsce ludzie tego nie wiedzą. Może w Warszawie tak, ale na pewno nie na Podlasiu i nie w innych regionach. Powtarza się u nas, że pojawienie się skutecznej terapii spowodowało, że ludzie przestali się bać HIV-a. Może przestali, ale nie zmienią swoich zachowań, tylko dlatego, że się będą bać całe życie. Muszą wiedzieć, jak unikać zakażenia. A jak nie jesteśmy tego w stanie przekazać, to trzeba chociaż powiedzieć, żeby się badali. Bo jak się wie o zakażeniu, to można z HIV żyć długo i w miarę szczęśliwie.
A zbadać można się anonimowo i za darmo.
To rewelacja, że te anonimowe punkty powstały, bo Polska jest takim krajem, w którym tajemnic się nie dotrzymuje. Wojsko ich nie dotrzymuje, MSZ też nie za bardzo. Więc i od służby zdrowia trudno wymagać cudów. Na szczęście nie mamy wielu nowych zakażeń, ale dobrze by było, żeby człowiek, który przychodzi na badanie, miał absolutną pewność, że nikt z tej placówki nie rozplotkuje na mieście.
W Punkcie konsultacyjno-diagnostycznym, w którym byłem, nie podawało się żadnych danych, więc nie bardzo ma co wyciec.
To ważne, żeby takie anonimowe punkty były. Jeśli mamy nawet cień podejrzenia, powinniśmy się sprawdzić, nawet jeśli tam, gdzie mieszkamy, nie ma takiego punktu. Szczególnie powinny to zrobić kobiety, które planują zajście w ciążę albo są na początku ciąży. Najlepiej wspólnie z ojcem dziecka.
Hasło zeszłorocznej kampanii Krajowego Centrum ds. AIDS brzmiało „Wiedza ratuje życie”. Dlatego warto robić testy.
*Dorota Rogowska-Szadkowska – dr nauk medycznych, specjalistka chorób zakaźnych, HIV/AIDS zajmuje się od 1990 r., autorka ponad 100 publikacji naukowych i popularnonaukowych dotyczących HIV/AIDS, członkini honorowa Stowarzyszenia Wolontariuszy wobec AIDS „Bądź z nami” i Zjednoczenia „Pozytywni w tęczy”, uhonorowana Czerwoną kokardką w 1997 r., wieloletnia członkini Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS, a także Społecznego Komitetu ds. AIDS. Podczas pracy w Klinice Obserwacyjno-Zakaźnej AM w Białymstoku współtworzyła jeden z pierwszych w Polsce oddziałów dla osób z HIV/AIDS, obecnie pracuje w Zakładzie Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 06.08.2011 )
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...