Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Rajkowska: Zmiana podejścia do sztuki publicznej Drukuj
Joanna Rajkowska w rozmowie z Agnieszką Kowalską   
06.08.2009

Agnieszka Kowalska, „Gazeta Wyborcza”: Jak zareagowałaś na tę propozycję?

Joanna Rajkowska
: Muszę przyznać, że się wzruszyłam. Zwłaszcza że zaproponował mi to naczelnik wydziału estetyki przestrzeni publicznej Tomasz Gamdzyk. Ten sam, który kiedyś powiedział, że „Dotleniacz” to wiocha (śmiech).

Za jaką kwotę sprzedałabyś miastu ten projekt? I na jakich warunkach?

Zastanawiam się nad tym, bo to byłby w Warszawie precedens. Jedynym punktem odniesienia są dla mnie rzeźby Magdaleny Abakanowicz, które miasto chce teraz kupić za milion złotych. Ale trzeba też znać miarę i swoje miejsce w szeregu. Warunek mam jeden: chciałabym stworzyć ciało doradcze, które miałoby wpływ na decyzje miasta w sprawie palmy, również te dotyczące promocyjnego jej wykorzystywania. Marzy mi się, żeby ratusz rozpisał konkurs dla studentów wyższych uczelni technicznych i artystycznych na projekt nowych liści, które wykonane byłyby z tworzywa, które wygląda naturalnie i jest odporne na ekstremalne warunki pogodowe.

Skąd ta zmiana stosunku miasta do palmy? Czy ma to jakiś związek z tym, że pełnomocnik pani prezydent Ewa Czeszejko-Sochacka zaproponowała ci, byś została ambasadorem Warszawy w naszych staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016?

Sądzę raczej, że to efekt powolnej zmiany podejścia urzędników do sztuki publicznej w ogóle. Spotkałam się z dyrektorem biura kultury Markiem Kraszewskim i z Tomaszem Gamdzykiem i nareszcie miałam wrażenie, że była to rozmowa partnerska. Ale rzeczywiście, gdy dostałam tę propozycję, pomyślałam, że nie mogę zostać ambasadorem miasta, które ze mną nie współpracuje. Mimo całego przywiązania do Warszawy pewne sprawy muszą zostać wyjaśnione, zanim zacznę „ambasadorować”.

Jaka jest sytuacja formalna palmy? Czyją jest własnością, kto ją finansuje?

Cóż, sytuacja jest dość absurdalna. Finansuję ją sama od 2002 r. Jest na dodatek moją własnością, więc wszelka odpowiedzialność prawna spoczywa na mnie. Miasto kupiło ode mnie prawa autorskie w 2007 r., kiedy palma była poddana gruntownej renowacji dzięki wsparciu Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Nie mieliśmy środków na zakończenie remontu drzewa, więc zwróciłam się o pomoc do Biura Promocji Miasta. Dotację wykorzystałam na opłacenie firm i ludzi pracujących przy renowacji, więc znalazłam się w punkcie wyjścia.

Czy w tej chwili miasto dokłada się do finansowania palmy?

Niestety nie. Co roku składam wniosek o przedłużenie decyzji o „zajęciu pasa drogi” do Zarządu Dróg Miejskich i płacę za 20 metrów kwadratowych palmowej wysepki. Kwoty są symboliczne, chodzi raczej o zasady. Więcej płacę za tablicę informującą o projekcie zawieszoną na elewacji Pałacyku Branickich.

A co z „Dotleniaczem”? Wróci na plac Grzybowski?

To mniej optymistyczna historia. „Dotleniacz” nie wróci na pewno. Do tej pory nie wiem, czemu władze miasta z własnej woli obiecały mieszkańcom placu Grzybowskiego rekonstrukcję projektu, a następnie komisja konkursowa wykreśliła po cichu „Dotleniacz” z warunków konkursu na zagospodarowanie przestrzenne placu i wpisała tam „założenie wodne”.

Bycie ambasadorem Warszawy to dla ciebie nobilitacja czy nieszczególnie?

To jest miła, ale - mam wrażenie - niewiele znacząca nominacja. Ale może się mylę.

Twoim zdaniem nasze starania o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury mają w ogóle sens?

Nie bardzo rozumiem ideę ESK. Życie kulturalne kwitnie lub nie. W dużym stopniu zależy to od polityki miasta prowadzonej na co dzień.

Pracujesz teraz nad akcją w ramach projektu „Zniknij nad Wisłą”. Możesz zdradzić, jak znikniesz?

Jeszcze nie mogę.

Wywiad ukazał się w warszawskim dodatku do „Gazety Wyborczej”.

  

Komentarze
Dodaj nowy
mcwal  - Pas drogowy miejscem dla ludzi.   |06.08.2009 17:32:36
A Łodzi mamy czytelnię w pasie drogowym,czyli na Placu Wolności, ale nic nie
płacimy, mamy tylko opinie że "czytelnie nie zagraża".
A tak w ogóle to
komentarz jest o degradacji przestrzeni publicznej, bo jeśli palmy i czytelnie
muszą powstawać na drogach, to…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.82072 Seconds