|
Joanna Rajkowska w rozmowie z Krystianem Szadkowskim
|
|
20.06.2009 |
Krystian Szadkowski: Minaret miał mieć premierę podczas festiwalu Malta, odbędzie się jednak jedynie publiczna prezentacja projektu. Jaki jest aktualny stan prac?
Joanna Rajkowska: W tym momencie znajdujemy się w sytuacji patowej. Zbudowaliśmy wokół projektu świetny zespół. Nigdy nie miałam lepszego. Przy „Minarecie” pomagają mi Dorota Grobelna, kuratorka projektu, Katarzyna Czarnecka z Krytyki Politycznej, Kuba Dąbrowski, który opiekował się moją jesienną rezydencją w Poznaniu, Wiktoria Szczupacka zajmująca się dokumentacją, Dominika Pieronek z Fundacji Festiwalu Malta, architekt Tomek Osięgłowski i grafik Tobiasz Konieczny. Mimo to nie możemy w żaden sposób ruszyć komina bez informacji o wynikach konkursu, dotyczącego zagospodarowania okolicy ul. Estkowskiego i Garbar.
Czy przeszkodą są pieniądze?
Dokładnie. Do tej pory udało nam się pozyskać 100 tysięcy złotych. Szacowany budżet projektu jest jednak dużo większy. Po wstępnych analizach okazało się, że samo wykonawstwo (umocnienie komina, materiały budowlane) wyniesie blisko 350 tys. złotych. A to i tak kwota bez kosztów ekspertyz, wyliczeń, honorariów…
Projekt wzbudził w Poznaniu liczne dyskusje. Pani zespół zapowiadał „szerokie konsultacje społeczne”. Czy planujecie zapytać o zdanie poznaniaków?
Z założenia minaret ma być ciałem obcym w miejskiej tkance. Ma rozszerzać perspektywę wizualną i - tym samym - kulturową miasta. Musi pozostać pewnym zaskoczeniem, nie chcemy więc wszystkich aspektów „zagadać”. Jego prawdziwe znaczenie stworzy dalsza historia minaretu, podobnie jak było z palmą. Nie prowadzimy szerokich konsultacji społecznych, ale w planach mamy jedną debatę 24 czerwca w ramach programu Festiwalu Malta. Poza specjalistami z zakresu sztuki publicznej, architektury i arabistyki zaprosiliśmy na nią przedstawicieli Ligi Muzułmańskiej, Gminy Żydowskiej oraz Urzędu Miasta. Jeśli poznaniacy chcieliby wyrazić swoje opinie, będą mieli okazję to uczynić w trakcie spotkania.
Pani dotleniacz zaktywizował mieszkańców okolic placu Grzybowskiego, palma z kolei stała się miejscem, w którym na spotkania umawiają się warszawiacy. Czy minaret może przynieść poznaniakom podobne korzyści?
Wszystko się jeszcze okaże. Nigdy nie można przewidzieć skutków tego rodzaju projektów. Są uwikłane w zbyt wiele kontekstów, wytwarzają zbyt wiele napięć.
Czy po premierze spodziewa się Pani wybuchu kontrowersji? Niektórym komin w powiązaniu z religijną symboliką kojarzyć się może z Holokaustem…
Nie sądzę, aby pojawiły się jakieś szczególne kontrowersje. Przede wszystkim minaret nie jest żadnym religijnym symbolem. To po prostu właściwy dla muzułmańskiej kultury element architektoniczny.
Zmarły we wtorek wiceprezydent Poznania Maciej Frankiewicz wypowiadał się o projekcie bardzo przychylnie. Czy był w niego jakoś zaangażowany?
Wiceprezydent Frankiewicz patronował mojej rezydencji w Poznaniu. Kontakt z nim i całym magistratem był wielką odmianą po doświadczeniach z władzami miasta Warszawy. Kiedy realizowałam „Pozdrowienia z Alei Jerozolimskich” i „Dotleniacz”, nikt się ze mną bezpośrednio nie kontaktował, nie widziałam nigdy żadnych przedstawicieli władz. Wymienialiśmy z urzędami po prostu sterty standardowych pism. Z prezydentem Frankiewiczem było inaczej - zależało mu na realizacji projektu, wyrażał wobec nas wiele sympatii. To był bardzo ciepły i przyjazny człowiek.
Rozmowa ukazała się w „Głosie Wielkopolskim” z 21 czerwca 2009.
—
Jesienią 2009 ukaże się książka Rajkowska. Przewodnik Krytyki Politycznej.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 21.06.2009 )
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...