NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Raczkowski: Władza zapobiega erekcji Drukuj
Z Markiem Raczkowskim rozmawia Jaś Kapela   
22.10.2010
kraty_120.jpg

Jaś Kapela: Słyszałem, że dziennikarzy, którzy przychodzą do ciebie na wywiad, częstujesz blantami.

Marek Raczkowski*: Plotki. Widzisz tu jakieś narkotyki? Poza tym Ballantinesem.

Ja nie. Ale może ktoś inny…

Poczęstowałbym cię dopalaczem, ale zdelegalizowali. I co teraz mają robić ludzie ze swoimi kolekcjami? Zbierali, zbierali i nagle okazują się przestępcami.

Nie wolno produkować i wprowadzać do obrotu, ale może wymieniać się wciąż można.

Pierwszy dopalacz, oryginalny CocoLunch można było wymieniać na sześć Killerów. A teraz. kiedy wszystko jest nielegalne. ta wymiana wychodzi jeden do jednego. Całkiem niedawno na aukcji najpierwszy CocoLunch poszedł za sto tysięcy. (śmiech) Z początku kolekcjonowanie było tylko wybiegiem, nie miało sensu, ale z czasem, gdy zakazywano kolejnych, okazało się, że te wcześniejsze stają się towarem poszukiwanym i niedostępnym. Ich wartość rośnie. To są jednak produkty designerskie, zawsze starannie opakowane.

Może będziemy teraz handlować samymi opakowaniami? Niedawno trochę tak się stało z moją książką. Okładkę zrobił Jakub Julian  Ziółkowski i książka jest sprzedawana w galerii, gdzie ma wystawę. Jest pewnie najtańszym jego dziełem na całej wystawie.

To jest jakiś pomysł. Sprzedawać dopalacze w galeriach jako dzieła sztuki. W CSW na przykład. Może to jest jakaś furtka? Można by tworzyć takie małe stojaczki, na małe dzieła sztuki. Bardzo podoba mi się taka epoka, gdzie wszystko próbuje się regulować przepisami i każdą sytuację przewidzieć i wszystkiego zabronić, co mogłoby zaszkodzić.

Po to chyba te 450 tysięcy urzędników w Polsce.

To też zwalania z odpowiedzialności.

Dopalacze są dobre czy złe?

Są straszne. Można po nich dostać trwałego upośledzenia. Nie mogą się równać z takimi naturalnymi boskimi darami, jak np. konopie indyjskie czy liście koki.

Ale jednak cywilizacja się rozwija i dużo sztucznych rzeczy stworzyła, które też są fajne.

No tak. Np. LSD. Nie słyszałem, żeby ktoś się na nie skarżył.

Więc może niektóre sztuczne dopalacze też są ok?

Gdyby jakiś ważny urząd je badał, np. Instytut Matki i Dziecka, to można by się przekonać. Ale musiałby to robić, a nie zakazywać. Dopalacze są skutkiem jakiejś szalonej penalizacji narkotyków miękkich, które są naturalnym elementem życia towarzyskiego. Praworządny obywatel, gdy przychodzi na imprezę i widzi, że tam ktoś pali, to powinien cichutko wyjść na korytarz i wezwać policję. Nie wolno przyglądać się przestępstwu i nie reagować.  

Robisz tak?

Oczywiście. Ale obserwuję też, że bardzo często sankcja prawna nie pokrywa się z sankcją moralną.

Czytałem kiedyś, że policja obserwuje jakiegoś dilera, który dostarcza narkotyki wielu znanym postaciom z show-biznesu.

To bardzo sprytne ze strony policji, że się tak chwali.

Ale to było z rok temu i nic się nie stało. Żadnych gwiazd nie aresztowano.

Widocznie okazało się, że zbyt ważnym ludziom, jak na policję, dostarczał. Właściwie ciekawe, czemu Piesiewicz nie rozwiązał całej tej sprawy, mówiąc, że to były dopalacze. Miałem potrzebę jakoś go wesprzeć. Zrobiłem sobie sesję w sukience z dwoma nagimi dziewczynami, jak wciągam mieloną pigułkę saridonu. Chciałem to opublikować, ale wszyscy mówili mi, że to zły pomysł. Z początku nie chciałem oglądać tych filmów, bo sądziłem, że nie wypada. Ale w końcu się zdecydowałem. Zobaczyłem starszego pana, który się świetnie bawi.

Czytałem twój wywiad dla „Dużego Formatu” i padają z twoich ust takie bardzo piękne lewicowe deklaracje.

Lewicowe? Wszystkie moje deklaracje płynął prosto z mojego serca, może dlatego…

Mówisz tam: „Kocham te babcie w beretach, tych ludzi, którzy na pogrzebie Bronisława Geremka stali z transparentem Dziękujemy ci Boże, że już go od nas zabrałeś. Ja nie czuję do nich nienawiści, ja bym się chciał nimi zaopiekować. I tymi chłopaczkami, co ukradli z Auschwitz napis Arbeit macht frei i siedzą teraz w więzieniu. I tymi kibicami, dla których kibice przeciwnej drużyny to Żydzi. Przecież to przez nas oni wszyscy są tacy straszni. Przecież my cały czas chcemy o nich zapomnieć, zaprzeczyć ich istnieniu, schować ich gdzieś. My się ich wstydzimy.” Czy tak samo nie jest z użytkownikami dopalaczy? Że chcielibyśmy ich gdzieś schować?

To jest oczywiste, że te wszystkie rozwiązania nie służą temu, żeby nie było dopalaczy. To jest tak samo jak ze zmarłym zacnym Lechem Kaczyńskim. Przez chwilę chciałem powiedzieć „świętej pamięci“, ale to byłoby nielewicowe. Święty zresztą nie był. Kaczyński jako prezydent Warszawy postanowił rozprawić się z agencjami towarzyskimi. Oczywiście nie mógł ich zlikwidować, ale zabronił wywieszać reklamy w oknach. Te wszystkie serduszka, numery telefonów. I teraz w całym tym ciągu wzdłuż Jerozolimskich nie ma już reklam, ale agencje są. Chodzi o to, żeby nie było ich widać. Jest też afera podobna do afery dopalaczowej, ale zupełnie zignorowana przez media. Chodzi o suplementy diety. Jest coś takiego jak środki na erekcje. Tylko, że są na receptę. Trzeba pójść do lekarza, a mężczyźni w Polsce tego bardzo nie lubią. Kiedyś robiłem kalendarze dla producenta środków na erekcję i wymyśliłem rysunek, na którym pacjent mówi do lekarza: „Nie, panie doktorze, nie mam żadnych problemów z erekcją”. Na co lekarz odpowiada: „Oto recepta na lekarstwo, którego nie musi pan zażywać”. Jako człowiek ciekawy wszystkiego, co można zażyć, postanowiłem przetestować te suplementy diety. Nie, dlatego, żebym nie miał erekcji, bo mam. Ale okazuje się, że one działają nawet, jeśli ma się erekcje. I to bardzo dobrze. Nawet, gdy w trakcie stosunku zadzwoni do ciebie matka, to możesz z nią rozmawiać, a erekcja nie ustępuje. Te suplementy, które można było kupić w zwykłych spożywczakach, naprawdę działały. Ale ostatnio zostały wycofane. Informacja o tym ledwie przemknęła w prasie, ale z pewnością wstrząsnęła licznymi użytkownikami i zniszczyła wiele szczęśliwych sytuacji międzyludzkich. W tych środkach odkryto takie same substancje, jak w środkach na receptę, więc zostały zdelegalizowane. Prawie nikt nie zwrócił na to uwagi. Ale dlaczego nie podziwia się władzy, że zapobiega erekcji? Spośród wszystkich suplementów tylko jeden został na rynku. Jak myślisz dlaczego?

Bo nie działa?

Bo nie działa!

Władza chcę mieć kontrolę nad erekcją.

Tego samego dnia, kiedy zakazano dopalaczy, zalegalizowana została produkcja bimbru, co wywalczyła komisja Przyjazne Państwo.

To co byś zrobił z dopalaczami?

Przede wszystkim powinno się przestać wsadzać ludzi do więzienia. Dlaczego zawsze musi być coś, co mogą ci w domu znaleźć? Za komuny to była bibuła, teraz - narkotyki. Gdzie są rodzice tych dzieci, które miały same piątki i wylądowały w więzieniu za posiadanie?

Dzieci, które miały same piątki raczej nie idą do więzienia, bo rodzice im zapłacą za dobrych adwokatów.

Myślisz, że tylko biedni idą do więzienia? Właściwie może tak być. Ale czemu ich wsadzają do więzienia?

Żeby zmniejszyć bezrobocie?

Ja bym bardzo chętnie poszedł do więzienia, nawet za niewinność, gdyby nie było tam takiego przeludnienia. Jakbym mógł dostać własny pokój z łazienką, to poszedłbym siedzieć. Ale tak w jednym pokoju z łazienką niezamykaną?

To chyba w Szwecji.

Jeszcze jedną rzecz chciałem ci opowiedzieć. Poszedłem ostatnio z Agnieszką Brzeżańską, Izą Kosmalą i jej mężem na ileś tam lecie tygodnika „Nie“. Urban powitał mnie w drzwiach jako swojego obrońce i usadził przy swoim stoliku, gdzie z Jaruzelskim rozmawialiśmy, co by było, jakby nie wprowadzono stanu wojennego itd. Byłem zdziwiony, bo generał w ogóle nie jest trepem. Wokół toczyła się impreza, ludzie tańczyli, piliśmy wino. Zupełnie sobie to odmitologizowujesz. Miałem wrażenie, że siedzę nie z Jaruzelskim i Urbanem, ale z Jerzym Wasowskim i Jeremi Przyborą. W taki uroczy sposób prowadzili ze sobą pogawędkę. Wówczas zanuciłempiosenkę, którą nucę ilekroć komuś o tym powiadam i która puentuje tę historię: „Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj/Już szron na głowie już nie to zdrowie a w sercu ciągle grudzień”. Rozmawialiśmy oczywiście też o dopalaczach.

I co ci mówili?

To właściwie ja im musiałem wytłumaczyć, czym te dopalacze są. Ale okazało się, że powszechne jest przekonanie, że dopalacze są efektem nadmiernej penalizacji narkotyków miękkich. Co prawda podobno ostatnio zmieniło się prawo i już można nie iść do więzienia. Jest tylko jeden warunek. Trzeba sypnąć dilera. To ja dziękuję bardzo. Nie wiem, co gorsze. Wyobraź sobie, że masz w domu nastolatka, który właśnie sypnął dilera. A jak jeszcze mieszkasz na jakimś blokowisku w Lublinie… To nie są żarty. A taki Tusk się z tego wyśmiewa, pytając: „A pan jest taki bywalec dyskotek i specjalista od obcinania uszu?” To nie jest zabawa sypnąć dilera, gdy jego koledzy mieszkają w bloku obok i chodzą z tobą do klasy.

Wolałbym nie znaleźć się w takiej sytuacji.

Absolutnie. Ale wyobraźmy sobie, że jakaś gwiazda zostaje złapana i ma do wyboru więzienie i sypnąć dilera. Taki rodzaj specyficznej więzi między artystą, a jego dilerem został nawet w literaturze opisany, u Paula Bowlesa. To jest bardzo dziwny rodzaj zażyłości, gdy diler staje się trochę kumplem. Artysta przemawia do niego z pozycji intelektualnej, a jednocześnie lubi tego poczciwego chłopaczynę, bo mu się kojarzy z czymś przyjemnym. Podświadomie reaguje na jego pojawienie się sympatią. I nagle ma go wsadzić do pierdla? Jak można tworzyć takie pułapki na ludzi? Dlaczego policja nie może sama znaleźć tego dilera? Zresztą dilerzy to nie zawsze są jakieś straszne typy, ale często bardzo sympatyczni ludzi. Kiedyś na przykład funkcjonował taki buddysta. Bardzo zacna osoba. Żył w czystym kulcie konopi. Hodował je w jakimś tajnym miejscu, gdzieś w górach. Sprzedawał tanio, wybranym osobom. Był odpowiednikiem sklepów ekologicznych. Wszystko było w stu procentach czyste. Ale złapali go. Taką miłą osobę wsadzać do więzienia?

Zawsze mówisz prawdę?

A czy wywiadach trzeba mówić prawdę?

Nie trzeba.

Przy okazji sprawy z kupami postanowiłem jednym dziennikarzom mówić, że to było, a drugim, że tego nie było. Zrobiłem też taki rysunkowy wywiad sam ze sobą, w którym padało pytanie, dlaczego raz mówię, że wsadzałem flagę w kupę, a innym razem, że nie. Odpowiadałem, że mówię tak, żeby się uwiarygodnić. Ale teraz już mogę powiedzieć, że tak naprawdę flagę w kupę włożyła Agnieszka Brzeżańska. 

 


*Marek Raczkowski - rysownik, satyryk

Komentarze
Dodaj nowy
rad_mirek   |23.10.2010 16:18:43
bosko;)
jotesz  - Poglądy   |29.10.2010 14:11:58
świetnie zarysowane, panie Marku!
Pozdrowienia i powodzenia
:)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 22.10.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.01201 Seconds