Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Pudzianowska: Eksperyment przed Euro 2012 |
|
|
Dorota Pudzianowska w rozmowie z Pawłem Pieniążkiem
|
|
19.08.2009 |
Paweł Pieniążek, Krytyka Polityczna: Niedawno zakończyły się protesty chińskich pracowników, których oszukała firma V-Agra, podwykonawca J.W. Construction zmieniając warunki umowy bez ich zgody. Gdy Chińczycy zaczęli protestować, zostali wyrzuceni na bruk. Jakie podjęto decyzje w ich sprawie? Zostaną deportowani czy może państwo udzieli im pomocy?
Dorota Pudzianowska, Helsińska Fundacja Praw Człowieka: Problem znam niestety tylko z doniesień prasowych, gdyż Fundacja Helsińska nie była bezpośrednio zaangażowana w pomoc chińskim pracownikom. Podobno za bilety do Chin pracownikom, którzy protestowali pod ambasadą, zapłaci firma V-Agra, podwykonawca J.W. Construction. Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji namawiała ich, żeby zgodzili się na dobrowolną deportację. Chodziło pewnie o to, że ta organizacja ma podpisaną umowę w MSWiA na realizację programu „Pomoc w dobrowolnym powrocie”, gdzie część kosztów powrotu pokrywa MSWiA, a reszta pochodzi z funduszy unijnych.
Fundacja planuje wystąpienie do Państwowej Inspekcji Pracy o udostępnienie wyników kontroli w spółce V-Agra, która korzystała z pracy Chińczyków. Sformułowanie, że spółka „zmieniła warunki umowy bez zgody pracowników”, może oznaczać w konkretnym przypadku nic innego jak wykroczenie przeciwko prawom pracownika, jeśli na przykład spółka nie wypłacała wynagrodzeń w terminie.
Dlaczego do pracy w Polsce sprowadza się Chińczyków? Czy główną rolę odgrywają tu niskie zarobki?
Badania przeprowadzone przez Ośrodek Badań nad Migracjami w okresie 2006-2008 r. pokazują, że głównym powodem, dla którego polscy pracodawcy sprowadzali cudzoziemskich pracowników, były niedobory na rynku pracy. Brakowało pracowników w sektorach usług, w przemyśle, budownictwie. Taka sytuacja spowodowana przede wszystkim dobrą koniunkturą gospodarczą w okresie po akcesji Polski do UE, a także negatywnymi tendencjami demograficznymi i emigracją zarobkową Polaków. Jednak te same badania pokazują, że dla tych pracodawców, którzy dopiero planują sprowadzić cudzoziemców, coraz istotniejsze jest to, że są to pracownicy tańsi.
Trzeba pamiętać, że do pracy nie sprowadza się głównie Chińczyków, chociaż o nich jest ostatnio głośno. Sprowadza się przede wszystkim pracowników z byłych republik radzieckich – z Ukrainy, z Białorusi, z Rosji. Zmniejsza się jednak ilość osób z tych regionów chętnych do pracy w Polsce. Pracodawcy sięgają więc po pracowników z krajów, dla których Polska jest atrakcyjna pod względem zarobków np. z Chin.
Co się z nimi dzieje, jak trafiają do Polski?
Rzeczywistość, jaką zastają w Polsce, bywa różna. Zdarzają się przypadki, kiedy pracownicy cudzoziemscy są oszukiwani – trafiają do innego pracodawcy, płaci się im mniej albo wcale. Ostatnio pojawiły się doniesienia prasowe o Uzbekach zarabiających złotówkę za godzinę. Sprawa wyszła na jaw, gdy okradli swojego pracodawcę, chcąc – jak twierdzą - zwrócić uwagę na siebie. Byli tak wygłodzeni, że na komisariacie musieli najpierw zjeść posiłek, zanim mogli zacząć mówić. Jeśli ludzie decydują się na takie działania jak koczowanie pod ambasadą w oczekiwaniu na pomoc czy okradanie pracodawcy, żeby zwrócić na siebie uwagę władz, to jest to przejaw skrajnej desperacji.
Mnie takie problemy zajmują przede wszystkim z perspektywy obowiązków, jakie ma państwo w zabezpieczaniu praw tych ludzi. Przez to, że nie znają języka ani kultury, stanowią grupę, którą państwo powinno szczególnie chronić, kontrolując pracodawców.
Czy Państwowa Inspekcja Pracy spełnia swoją zadanie w przypadku ochrony cudzoziemców?
Wydaje mi się, że PIP może robić dużo więcej. Powinna wyczulić się na problemy pracowników cudzoziemskich, przeprowadzając kontrole w firmach, które zatrudniają cudzoziemców. Liczy się też to, jak określone działania pracodawców zostały przez PIP zakwalifikowane i jakie podjęła ona dalsze działania, czy zostały na przykład nałożone grzywny.
Zszokowało mnie sformułowanie zawarte w oficjalnej informacji przygotowanej przez PIP, że Chińczycy pracujący dla spółki V-Agra świadczyli pracę „w ramach usługi eksportowej”. Taka formuła jest nieznana polskiemu prawu pracy. Jeśli pracodawcy korzystają z regulacji dotyczących realizacji usług eksportowych, żeby „wypożyczać” pracowników to, moim zdaniem, jest to poważne naruszenie prawa. Pracownik nie może być przedmiotem eksportu.
Sprowadzani pracownicy często nie znają języka. Przyjeżdżają często bez konkretów, na miejscu odkrywają okropne realia. Czy nie przypomina to handlu ludźmi?
W polskim kodeksie karnym brakuje definicji pojęcia handlu ludźmi, chociaż samo przestępstwo jest karane. To przestępstwo nie jest w kodeksie wyczerpująco opisane. Powoduje to problemy zarówno przy kwalifikacji prawnej konkretnego czynu, jak i w orzecznictwie sądów w zakresie interpretacji kodeksowego pojęcia „uprawia handel ludźmi”. Według Protokołu z Palermo do Konwencji ONZ przeciwko międzynarodowej przestępczości zorganizowanej, handel ludźmi to też działalność polegająca na przykład werbowaniu ludzi do pracy podstępem czy wprowadzając w błąd, w celu wykorzystania polegającego na pracy o charakterze przymusowym czy niewolnictwie. Samo czerpanie korzyści z pracy przymusowej podlega już jednak innym przepisom kodeksu karnego. Jednak i tu brakuje odpowiedniej regulacji.
Wolność od pracy niewolniczej czy przymusowej jest prawem człowieka gwarantowanym art. 4 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu ustanowił wysokie standardy dotyczące tego, jakie warunki powinna spełniać regulacja karna dotycząca pracy niewolniczej czy przymusowej. Ja mam pewne wątpliwości co do skuteczności istniejącej w Polsce regulacji karnej. W 2004 r. Trybunał uznał, że Francja naruszyła art. 4 przez brak odpowiedniej regulacji karnej, bo nie można było ukarać małżeństwa korzystającego z pracy kobiety - pomocy domowej w warunkach „niewolnictwa domowego”. W Polsce nie ma nawet takich regulacji, jakie miała Francja. Karane jest oczywiście pozbawienie wolności, groźba karalna czy naruszenie praw pracowniczych. Można te przepisy stosować w przypadku osób wykorzystywanych do pracy w warunkach przymusu, ale nie jestem pewna czy ochrona wynikająca z tych przepisów jest zawsze skuteczna.
Niedawno było głośno o Ukrainkach pracujących w szklarniach pod Warszawą po szesnaście godzin, siedem dni w tygodniu. Pracodawca zabrał im paszporty. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej powiedziała, że pracodawcy zostały postawione zarzuty z naruszenia praw pracowniczych, polegających na braku godziwego wynagrodzenia, naruszenia prawa do wypoczynku oraz naruszenia godzin pracy. Takie sytuacje są więc kwalifikowane z różnych przepisów ustawy karnej, ale nie z jednego podstawowego dotyczącego pracy przymusowej, bo takiego nie ma. Nie ma ogólnego przepisu karnego chroniącego dobro polegające na wolności od pracy przymusowej. W tym zakresie polskie prawo nie spełnia moim zdaniem standardów wynikających z orzecznictwa strasburskiego.
Czy są jakieś dane dotyczące zarobków pracowników zza wschodniej granicy?
Nie znam badań, które porównywałyby zarobki nisko wykwalifikowanych pracowników cudzoziemskich i Polaków. Wydaje mi się, że pracodawcy niechętnie ujawniają takie dane na potrzeby badań. W każdym razie badania CBOS pokazują, że zdaniem większości Polaków cudzoziemcy powinni zarabiać tyle samo co Polacy zatrudnieni na analogicznych stanowiskach. Takie wyniki nie zaskakują – nie jest w interesie zwykłych ludzi, żeby cudzoziemcy zarabiali mniej, bo to psuje rynek pracy.
A czy dopuszczalna jest sytuacja, aby zatrudnieni imigranci zarabiali według stawek obowiązujących w ich kraju?
Wynagrodzenie pracownika cudzoziemskiego pracującego w Polsce w pełnym miesięcznym wymiarze czasu pracy powinno być zgodne z polskim prawem pracy, czyli powinien otrzymywać za pracę co najmniej wynagrodzenie minimalne. Jest to podstawowa gwarancja ochrony pracownika przed wyzyskiem ze strony pracodawcy. Pracownik pracujący w Polsce, do którego nie stosują się specjalne regulacje dotyczące pracowników delegowanych, podlega prawu polskiemu ze wszystkimi jego gwarancjami odnoszącymi się także na przykład do wymiaru czasu pracy i zabezpieczenia socjalnego.
Czy przyjezdni pracownicy również mogą się zgłaszać się do PIP, jeżeli narusza się ich prawa pracownicze?
Oczywiście, że mają prawo informować PIP o nieprawidłowościach w ich zatrudnieniu. Niestety, przeważnie nie mówią po polsku i są w kraju, gdzie nie tylko ich pieniądze zależą od pracodawcy, ale często ich byt. Pracownicy z byłego ZSRR mogą komunikować się na co dzień po rosyjsku, ale szanse chińczyków na samodzielne znalezienie innej pracy są małe. Państwo polskie powinno stworzyć mechanizmy, aby cudzoziemcy mieli możliwość komunikacji z państwowymi instytucjami. Człowiek, który nie mówi po polsku i nie stać go na tłumacza czy adwokata, nie wniesie powództwa do sądu pracy i nie zgłosi do PIP.
Problemy, jakie powodować może brak możliwości komunikacji pokazuje opisywana też przez prasę bójka pracowników chińskich i uzbeckich w autobusie dowożącym ich do pracy na budowie. Z przekazów tłumacza wiem, że brak możliwości porozumienia sprawiła, że wszystkim postawiono ten sam zarzut udziału w bójce, mimo że było dość jasne, że byli napastnicy i ofiary, które próbowały się bronić.
Ponadto nie wszyscy tłumacze byli tłumaczami przysięgłymi, co dodatkowo, już w oderwaniu od tego konkretnego przypadku, budzi wątpliwości, czy właściwie chroni się prawa cudzoziemców w takich sytuacjach.
Czy nie brakuje jakiejś instytucji, która powinna zajmować się cudzoziemcami?
Problem przymusowej pracy czy pracy w złych warunkach nie dotyczy tylko cudzoziemców, więc odpowiedzią nie jest stworzenie jakiegoś super-urzędu. Różne instytucje państwowe powinny być przygotowane na problemy związane z imigracją zarobkową. Nie chodzi tu jedynie o kontrolę warunków pracy, ale także o reakcję w sytuacji konfliktów, których tłem może być różnica kulturowa. To, jak traktuje się mniejszości, świadczy o jakości polskiej demokracji i o standardach ochrony praw człowieka w naszym kraju.
Ilu zagranicznych pracowników mamy w Polsce?
Według zeszłorocznych badań, w Polsce pracuje 70 tys. cudzoziemców. Dane te nie dotyczą szarej strefy. Tych 70 tys. pracowników zatrudnia ok. 1% przedsiębiorstw. Głównie są to średnie i duże przedsiębiorstwa, czyli zatrudniające 50 osób i więcej. I w nich są to już znaczne procenty. Wśród średnich przedsiębiorstw - zatrudniających od 50 do 250 osób - aż 10% z nich zatrudnia cudzoziemców. A wśród dużych przedsiębiorstw - ponad 250 pracowników - to aż 25% zatrudnia cudzoziemców.
Politycy niestety z reguły ignorują ten problem, bo z perspektywy makro są to małe liczby. Natomiast z perspektywy trendu, są to ważne zjawiska, o których trzeba myśleć i projektować politykę w tym zakresie. Kwestią czasu pozostają masowe migracje do Polski. Badania pokazują, że ten trend narasta. Zbliża się Euro 2012, możemy się spodziewać napływu cudzoziemców do pracy przy przygotowaniach. Można by pomyśleć o tym, żeby wszystkie podmioty organizujące przetargi publiczne sprawdzały, czy koszty pracy nie są przez przedsiębiorstwa zaniżane, co może sugerować zamiar niewywiązywania się ze zobowiązań nakładanych przez prawo pracy.
Jaką politykę imigracyjną prowadzi Polska?
Wydaje mi się, że w Polsce nie mamy przemyślanej polityki migracyjnej. Polska powinna czerpać z doświadczeń takich państw jak na przykład Francja czy Niemcy. Te kraje przegapiły moment na spokojne projektowanie przemyślanych rozwiązań, gdy pojawiały się pierwsze sygnały nadchodzących problemów. Niektórzy eksperci uważają, że wykorzystanie okresu przygotowań do Euro 2012 powinniśmy potraktować jako czas testowania rozwiązań w zakresie polityki migracyjnej. Na pewno niezbędne jest wprowadzenie systemu monitoringu pracowników cudzoziemskich i zapotrzebowania na ich pracę, by dostosowywać prawo do potrzeb polskiej gospodarki.
W Polsce będzie coraz więcej imigrantów z dalekich byłych republik ZSRR i z Chin, dla których Polska wciąż jest atrakcyjnym krajem. I będzie coraz więcej poważnych problemów w stosunkach pracy. Tego nie można bagatelizować.
Na podobny temat
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...