NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Prusak: Krzyż - niebezpiecznie łatwy argument Drukuj
Z ks. Jackiem Prusakiem rozmawia Witold Mrozek   
06.08.2010

prusak_may.jpgWitold Mrozek, Krytyka Polityczna: Jak ksiądz czuje się z wtorkową sytuacją sprzed Pałacu Prezydenckiego?

Ks. Jacek Prusak*: To przykra sprawa. Mało ma wspólnego z religią, a koncentruje się wokół symbolu religijnego. Religia jest traktowana tu instrumentalnie – jako zjawisko społeczne. Cierpią  konkretni ludzie, zmanipulowani zarówno przez niektóre środowiska kościelne, jak i – głównie – przez siły polityczne. Zawłaszczyły one krzyż, czyniąc z niego symbol specyficznie pojmowanych: polskości i patriotyzmu. Sytuacja, do której doszło – paranoiczna i histeryczna – otarła się o profanację krzyża.

Jak ocenia ksiądz zachowanie hierarchii w tej sprawie? Czy nie jest ono dwuznaczne? Początkowo zgodziła się ona na usunięcie krzyża, by potem – podobnie zresztą, jak władze państwowe – wycofać się.

Scenariusz był inny niż to, co stało się na Krakowskim Przedmieściu. Dobrze że księża nie weszli w tę rozemocjonowaną sytuację – nic by w ten sposób nie osiągnęli. Tłum nie przyszedł słuchać tam księży – przyszedł „bronić krzyża”, bronić pewnej – martwej już - wizji Polski. Kościół – jako całość – nie może być w tej sprawie stroną, ponieważ nie jest to sprawa doktryny. Kościół nie jest od rozwiązywania konkretnego społecznego problemu, jakim w tym przypadku jest upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej. W tej sprawie podziały istnieją zarówno między katolikami, jak i między obywatelami Polski w ogóle – to samo dotyczy hierarchów i nie można oczekiwać od nich jednego stanowiska. Lokalny ordynariusz – arcybiskup Nycz - mediując w sprawie przeniesienia krzyża do kościoła św. Anny, jednoznacznie pokazał, że widzi to jako lepsze rozwiązanie. Uważam jego zachowanie za odpowiednie. Gdyby arcybiskup zaczął medialną kampanię za przeniesieniem krzyża, oznaczałoby to że opowiedział się po jednej ze stron sceny politycznej, dałby się „wkręcić” w spór między partiami.

Jednak po tym, co się stało, trzeba wyraźniej dać katolikom do zrozumienia, że nie wolno rozwiązywać konfliktów politycznych, biorąc do ręki krzyż albo gdzieś go stawiając. Czeka nas – Kościół – orka na ugorze. Polscy katolicy przyzwyczaili się, że jeżeli biorą do ręki krzyż - to automatycznie mają rację. To niebezpiecznie łatwy argument, bo jego zakwestionowanie traktowane jest jako obraza uczuć religijnych. Jednocześnie wielu duchownych popiera tego typu postawy - wystarczy zobaczyć okładkę ostatniej „Niedzieli” , bo „walka o krzyż” jest ich zdaniem obroną przed „miękką dyktaturą” nowego, liberalnego, rządu - i ci ludzie, którzy we wtorek  zostali wykorzystani do politycznej rozgrywki, doskonale o tym wiedzą.

Politycy i duchowni, którzy prowadzą te rozgrywkę, żerują przede wszystkim na ludziach wykluczonych ekonomicznie i społecznie. Czy łatwość, z którą im to przychodzi, nie wynika ze społecznej obojętności Kościoła, z tego – że jak ksiądz zauważył na początku – zabrakło w nim miejsca na wrażliwość lewicową?

Ludzie, którzy znaleźli się poza marginesem społeczeństwa, są podatni na manipulację.  Natomiast Kościół w Polsce kojarzy lewicę z historyczną kompromitacją, z „komuną”. Nie ma dialogu z katolikami o lewicowych przekonaniach. To ciągle pole do zagospodarowania. Wydaje mi się trafną teza, że polscy teologowie nie dają odpowiedzi na te koncepcje społeczne, które kształtują współczesne rozumienie społeczeństwa.

Jednak najbardziej lewicowy język w sprawach ekonomicznych cechuje w Kościele bynajmniej nie środowisko określane mianem „Kościoła otwartego”, a Radio Maryja. Nawet najbardziej „otwarte” środowiska – jeżeli w ogóle decydują się na dialog – to dotyczy on sfer kultury czy obyczajowości, nigdy zaś ekonomii czy sprawiedliwości społecznej. Kościół nie miał problemów z dostosowaniem się do języka liberalizmu – pod warunkiem, że chodzi o liberalizm ekonomiczny.

Nie tylko Radio Maryja, ale także spora część hierarchów utożsamia się z PiS nie tylko dlatego, że gwarantuje on obecność Kościoła w przestrzeni publicznej, ale również z tego powodu, że jego hasła socjalne są bliskie wielu duchownym. To także jedna z przyczyn popularności toruńskiej rozgłośni.

Kazania i listy Konferencji Episkopatu Polski sprowadzają się najczęściej do kwestii obyczajowych. Problem spraw socjalnych jest w Kościele praktycznie nieobecny. Dlatego jedynym językiem grupy najbardziej zainteresowanej tymi kwestiami staje się dyskurs Radia Maryja. Inne wypowiedzi nawiązujące do tych spraw są albo zbyt hermetyczne, albo zbyt abstrakcyjne. Piękne słowa – za którymi nic nie stoi. Jednocześnie Kościół przyzwyczaił się do liberalizmu gospodarczego, własność prywatna od dawna – choć nie od początku – jest w jego nauczaniu wartością. Nie możemy też zapominać o ekspansji ekonomicznej Kościoła po 1989 roku, która ułatwiła mu wejście w model liberalny, przedstawiany zresztą wszystkim – nie tylko katolikom – jako jedyny skuteczny i sprawdzający się system ekonomiczny.

Jednocześnie istnieje ciągle słabo opisane, ale coraz mocniej obecne zjawisko, które określiłbym jako polski wariant „teologii sukcesu”. Przejawia się np. na antenie telewizyjnego kanału  Religia TV. To działalność Szymona Hołowni, realizującego program religijny w warszawskich Złotych Tarasach, czy programy i wypowiedzi ks. Kazimierza Sowy, autora wywiadu-apologii z Leszkiem Balcerowiczem. Również w Krakowie jeden z księży prowadzi gwiazdorskie duszpasterstwo dla biznesmenów.

Z duszpasterskiego punktu widzenia – istnieje zapotrzebowanie na tego typu duszpasterstwo działalność pastoralną. Mamy młode i średnie pokolenie biznesmenów, którzy wzrośli w tradycji katolickiej, wzbogacili się i mają poczucie winy. Należy ich nie tyle od niego uwalniać, co uczyć wrażliwości społecznej i solidarności. Co do przykładów ze sfery mediów – zarówno Szymon Hołownia, jak i zwłaszcza ks. Kazimierz Sowa, to ludzie sukcesu. Szczególnie ks. Sowa jest przekonany do idei wolnorynkowych i kapitalistycznych, które głosi, bo sam w takim modelu korporacyjnym funkcjonuje na co dzień.

Odwrócenie tego typu tendencji mogłoby nastąpić, gdyby pojawiło się młode pokolenie katolików, którzy wrośliby w myśl lewicową i umieli ją zaaplikować do nauczania kościelnego.

Czy jest szansa na pojawienie się takiej grupy? Znani mi młodzi katolicy  –  nieważne, czy związani z dominikanami, jezuitami czy innymi kręgami  –  są uformowani przez konserwatywne nauczanie, czy mogą być otwarci na lewicowe idee? Wciąż katolicyzm polski na tle niemieckiego na przykład wydaje się zupełnie niewrażliwy w sprawach społecznych.


Tak jak powiedziałem, w Polsce brak nauczania społecznego, które nie sprowadza się wyłącznie do cytowania katechizmu. Zbyt często przyjmuje ono kształt walki o tzw. dobro Kościoła, przez które rozumie się interes duchowieństwa. Z drugiej strony, patrząc na prężnie rozwijające się środowisko Krytyki Politycznej, wierzę w lewicowy potencjał młodych Polaków. Natomiast jeśli chodzi o oddziaływanie na nich nauki Kościoła – kończy się ono z chwilą zdania matury. Ludzie z wiosek, którzy regularnie brali udział w praktykach religijnych – po przyjechaniu do miasta na studia, w dużej części przestają to robić…

Ale katolicka formacja sporej części młodych elit ciągle trwa. Moi znajomi z dominikańskiego duszpasterstwa akademickiego to nie „ludzie z wiosek”. To studenci z „dobrych” krakowskich mieszczańskich domów, dzieci prawników, lekarzy, architektów. Warto na to spojrzeć w kontekście klasowym.

To środowiskowa specyfika tego duszpasterstwa – trafianie do krakowskiej inteligencji. Są inne, bardziej polityczne przykłady tego zjawiska – Instytut Tertio Millennio założony przez ojca Macieja Ziębę miał wyraźną misję promowania neoliberalnych i konserwatywnych wartości. Środowisko Instytutu było w momencie powstania nie tylko konserwatywne teologicznie, ale i neoliberalne gospodarczo – i stało się wykładnią katolickiej nauki społecznej w Polsce. Formacja świadomie przeprowadzana była w ten sposób, przygotowując zarazem do udziału w życiu politycznym i społecznym. Ten styl myślenia przekładał się nie tylko na duszpasterstwo ludzi młodych, ale i na docieranie do dawnych działaczy ruchu solidarnościowego. Przechwytywano ich w ten sposób, starając się pokazać że „Solidarność” walczyła o wolnorynkowy model gospodarczy, ukazać jego budowę jako kolejny etap jej drogi.

Myśląc o przyszłości, dialogu Kościoła z myślą lewicową musimy pamiętać o obustronnych uprzedzeniach i je przezwyciężać. Chrześcijaństwo bez zaangażowania społecznego to oksymoron. Ja jednak muszę pozostać pozapartyjny, jeśli chcę być wiarygodnym reprezentantem Kościoła otwartego.

Ten Kościół otwarty, który kiedyś wiązaliśmy ze środowiskiem Znaku czy „Tygodnika Powszechnego”, jeszcze w ogóle istnieje?

Jako pojęcie teologiczne, idea - tak. Ale jeśli przez „Kościół otwarty” rozumie się jednorodne środowisko katolickich intelektualistów i duchownych - to czegoś takiego w tej chwili w sferze praktyki społecznej nie ma.

  

*ks. Jacek Prusak - jezuita, psychoterapeuta, redaktor i publicysta „Tygodnika Powszechnego”



  

Komentarze
Dodaj nowy
degnovita  - mój kościół   |10.08.2010 10:38:59
Czytałem z ogromnym zainteresowaniem wywiad z ks.Jackiem - znam inne jego dwa
teksty z Tygodnika - są spójne podnoszone otwartym tekstem… Jestem typowym
inteligenckim katolikiem - chyba liberalnym socjalistą, z pokreśleniem
liberalności . Od wielu lat kościół instytucjonalny i hierarchia odchodzą ode
mnie intelektualnie , odrzucają mnie płytkością rozumienia wiary na rzecz budowy
pustego obrządku podkreślającego rangę duchowieństwa.Słabości intelektualnej i
płytkości "ich " wiary dowodzi przede wszystkim stosunek do manipulatora
medialnego tzw "ojca Rydzyka". Już teraz nie mogę akceptować w jednym
kościele tego " siewcę nienawiści" i mądrych zakonników których mam
przyjemność spotykać w moim kościele. To w moim małym kościele w małej parafii
rozmawiamy o wszystkim ważnym w życiu - i nie tylko rozmawiamy , a czynimy …
właśnie to co nam jest ważne i społeczne ( stąd liberalny socjalizm). Nie stać
mnie na "komunizm" którego nie rozumiem (choć to osnowa pierwotnego
kościoła). Boję się ,że moi żonaci i dzieciaci synowie mimo ukończenia wielu
uczelni , mimo że byli wychowani w kościele mądrym i sprawiedliwym społecznie ,
gdzie wierzy się w Boga , ale i ufa hierarchom - odejdą od niego nieodwracalnie
- nie będzie też w nim moich wnuków i prawnuków. Bo Polski kościół nie ma im
nic " mądrego" i sprawiedliwego do zaoferowania ( nie chodzi o dawanie).
Ja mam cudownie bo mam swój mały kościół i normalnych ludzi w tym księdza
intelektualnego socjalistę - u nas nie ma agitacji politycznej na ambonie , a
jest refleksja i współdziałanie dla dobra wspólnego małej wsi , gdzie mieszka
kilkuset napływowych inteligentów z dużego miasta… U nas jest kościół , a na
Krakowskim Przedmieściu - jest kilku oszołomów obrażających nas wszystkich za
wolą hierarchii i podburzeniem tego nienawistnika…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 06.08.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.46635 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273