Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Pinior: Krok ku Europie socjalnej |
|
|
Józef Pinior w rozmowie z Janem Smoleńskim
|
|
13.03.2008 |
Jan Smoleński: Mimo sprzeciwu PiS polski parlament pewnie wkrótce przyjmie traktat lizboński. Czy traktat ten zbliża nas do Europy federalnej?
Józef Pinior, eurodeputowany z ramienia SdPl: Traktat lizboński nie jest traktatem naszych marzeń, nie pogłębia radykalnie integracji europejskiej w duchu federalistycznym. Ale jest tym, co w obecnej sytuacji można było osiągnąć, jest krokiem w kierunku pogłębienia integracji europejskiej.
A czy jest krokiem w kierunku Europy socjalnej?
- Patrząc z polskiej perspektywy, z perspektywy kraju po terapii szokowej, po planie Balcerowicza – zdecydowanie tak. Traktat jest krokiem ku europejskiej polityce społecznej.
Natomiast z perspektywy części europejskiej lewicy traktat nie jest jednoznaczny. Widzę to, gdy rozmawiam z moimi przyjaciółmi z lewicy europejskiej, przede wszystkim francuskiej. We Francji traktat konstytucyjny, prawzór traktatu lizbońskiego, został odrzucony paradoksalnie nie przez antyeuropejską prawicę, ale przez zwolenników integracji. To było proeuropejskie „nie”.
Czy traktat gwarantuje powszechne zabezpieczenia socjalne?
- Sądzę, że tak. Częścią traktatu jest przecież Karta Praw Podstawowych, która stawia wysoko prawa związków zawodowych, prawa pracownicze, wolności osobiste, obywatelskie. Łączy gospodarkę kapitalistyczną z postulatami społecznymi.
Ale Polska odrzuciła Kartę Praw Podstawowych. Oficjalnie nie z takich powodów jak Wielka Brytania, czyli z powodu zbyt dużych osłon socjalnych, ale - mówiąc trochę wulgarnie – dlatego, że braciom Kaczyńskim słowo tolerancja źle się kojarzy.
- W gruncie rzeczy Wielka Brytania odrzuciła Kartę z powodu specyfiki prawno-konstytucyjnej. Chodzi o to, że konstytucja brytyjska nie jest spisana w jednym akcie prawnym, ale składa się na nią wiele mniejszych aktów. Nie wykluczam, że za decyzją odrzucenia stały względy zabezpieczeń socjalnych, ale to nie była główna przyczyna.
Natomiast odrzucenie Karty przez rząd Tuska to moim zdaniem katastrofa intelektualno-duchowa Platformy Obywatelskiej i polskiej inteligencji! Jak społeczeństwo, które niecałe 30 lat temu przeprowadziło rewolucję „Solidarności”, wielką rewolucję demokratyczną, jedną z największych, jeśli nie największą w drugiej połowie XX wieku, mogło ulec szantażowi skrajnej prawicy - tego doprawdy nie mogę zrozumieć! Tusk odrzucił Kartę, by ratyfikować Traktat w Sejmie bez PiS-owskiego sprzeciwu, a należało otwarcie skonfrontować się Kaczyńskimi. Przecież to społeczeństwo, które wybrało PO w sytuacji otwartego konfliktu ze skrajną prawicą, z pewnością opowiedziałoby się za Platformą i w efekcie za Kartą.
Mogę jeszcze zrozumieć sejmowe kalkulacje Tuska. Ale jestem zszokowany, że inteligencja milcząco to wszystko przyjęła. Jestem zszokowany, że liberalna inteligencja daje się szachować bzdurami, które na temat Karty wygaduje w mediach skrajna prawica! Jest to objaw duchowego kryzysu polskiej inteligencji!
W jednym z wywiadów Aleksander Smolar powiedział, że Tusk odrzucił Kartę być może nie dlatego – albo nie przede wszystkim dlatego – że bał się PiS, ale by nie narazić się biskupom.
- Ja w tym wypadku mam wiarę w polski Kościół. Polski Kościół to nie tylko Rydzyk. To fascynujące, co dzieje się w tej instytucji. Są tam młodzi księża, którzy buntują się przeciw stanowi polskiego katolicyzmu, są niejako dysydentami w Kościele, zastępują polityków w ich odwadze intelektualnej.
Ale przecież takie osoby jak Obirek odeszły ze stanu kapłańskiego.
- Nie tylko Obirek, ale też Bartoś czy Węcławski. Oni już opuścili Kościół, ale nadal wpływają na młodych księży, wywołują ferment. Młodzi ich czytają, słuchają. Rozmawiałem z wieloma młodymi duchownymi. To ciekawi świata, myślący ludzie.
Wierzę, że w kwestii Karty Praw Podstawowych polski Kościół byłby podzielony.
Skoro Polska nie przyjmie KPP, to co pozostaje nam z traktatu lizbońskiego?
- Usprawnienie Unii Europejskiej. Bez traktatu Unii grozi degrengolada. Traktat porządkuje instytucje, sposób ich działania. W UE mamy poważny problem entropii politycznej: duży ładunek polityczności pozostaje w kompetencjach państw narodowych – np. monopol na politykę zagraniczną, politykę obronną. Z drugiej strony mamy instytucje na poziomie europejskim. Traktat daje szansę na zatrzymanie tej entropii i skoncentrowanie polityczności w instytucjach europejskich. Mam na myśli powstanie urzędu przewodniczącego UE, ministra spraw zagranicznych, wspólnej polityki obronnej.
Traktat lizboński pozwoli też przygotować się do poszerzenia Unii, co jest nieuniknione. Mamy napiętą sytuację na Bałkanach, Turcję czekającą na wejście do UE.
Unia jest dziś w kryzysie. Mamy dwa wyjścia: albo wybór społeczeństwa europejskiego, integrację w duchu patriotyzmu konstytucyjnego, która pozwoli różnym ludziom, w tym np. muzułmanom czuć się Europejczykami, albo zamknięcie się w etniczności. Podam przykład francuskiej – w końcu świeckiej – szkoły: młody muzułmanin, wychowany w tradycji islamskiej, nie może poczuć się Francuzem, bo w szkole uczą go, że częścią tożsamości francuskiej jest to, że król Franków Chlodwig przyjął chrzest z Rzymu.
Żeby np. muzułmanie mogli poczuć się Europejczykami, potrzebujemy nowej tożsamość społeczeństwa europejskiego. Traktat pozwoli ją kształtować.
Co dla Polski wynika z Traktatu? A może patrzenie z punktu widzenia narodowych partykularyzmów na Traktat jest od początku błędne?
- Tożsamość narodowa, tradycja narodowa jest ważną częścią tożsamości człowieka, więc nie uważam, by patrzenie z takiej perspektywy było błędem. Dla Polski traktat to krok ze stanu dzikiego kapitalizmu w stronę społecznej gospodarki rynkowej. W polskim interesie jest też dalsza integracja Unii Europejskiej. Poza tym, wywodzę się z tradycji oświeceniowej, uważam, że każdy ma prawo do poszukiwania szczęścia. Traktat pozwoli ludziom, młodym, ale nie tylko, realizować się w Europie.
Na podobny temat
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...