Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pinior: Krok ku Europie socjalnej Drukuj
Józef Pinior w rozmowie z Janem Smoleńskim   
13.03.2008
Jan Smoleński: Mimo sprzeciwu PiS polski parlament pewnie wkrótce przyjmie traktat lizboński. Czy traktat ten zbliża nas do Europy federalnej?

Józef Pinior, eurodeputowany z ramienia SdPl: Traktat lizboński nie jest traktatem naszych marzeń, nie pogłębia radykalnie integracji europejskiej w duchu federalistycznym. Ale jest tym, co w obecnej sytuacji można było osiągnąć, jest krokiem w kierunku pogłębienia integracji europejskiej.

A czy jest krokiem w kierunku Europy socjalnej?

- Patrząc z polskiej perspektywy, z perspektywy kraju po terapii szokowej, po planie Balcerowicza – zdecydowanie tak. Traktat jest krokiem ku europejskiej polityce społecznej.
Natomiast z perspektywy części europejskiej lewicy traktat nie jest jednoznaczny. Widzę to, gdy rozmawiam z moimi przyjaciółmi z lewicy europejskiej, przede wszystkim francuskiej. We Francji traktat konstytucyjny, prawzór traktatu lizbońskiego, został odrzucony paradoksalnie nie przez antyeuropejską prawicę, ale przez zwolenników integracji. To było proeuropejskie „nie”.

Czy traktat gwarantuje powszechne zabezpieczenia socjalne?

- Sądzę, że tak. Częścią traktatu jest przecież Karta Praw Podstawowych, która stawia wysoko prawa związków zawodowych, prawa pracownicze, wolności osobiste, obywatelskie. Łączy gospodarkę kapitalistyczną z postulatami społecznymi.

Ale Polska odrzuciła Kartę Praw Podstawowych. Oficjalnie nie z takich powodów jak Wielka Brytania, czyli z powodu zbyt dużych osłon socjalnych, ale - mówiąc trochę wulgarnie – dlatego, że braciom Kaczyńskim słowo tolerancja źle się kojarzy.

- W gruncie rzeczy Wielka Brytania odrzuciła Kartę z powodu specyfiki prawno-konstytucyjnej. Chodzi o to, że konstytucja brytyjska nie jest spisana w jednym akcie prawnym, ale składa się na nią wiele mniejszych aktów. Nie wykluczam, że za decyzją odrzucenia stały względy zabezpieczeń socjalnych, ale to nie była główna przyczyna.
Natomiast odrzucenie Karty przez rząd Tuska to moim zdaniem katastrofa intelektualno-duchowa Platformy Obywatelskiej i polskiej inteligencji! Jak społeczeństwo, które niecałe 30 lat temu przeprowadziło rewolucję „Solidarności”, wielką rewolucję demokratyczną, jedną z największych, jeśli nie największą w drugiej połowie XX wieku, mogło ulec szantażowi skrajnej prawicy - tego doprawdy nie mogę zrozumieć! Tusk odrzucił Kartę, by ratyfikować Traktat w Sejmie bez PiS-owskiego sprzeciwu, a należało otwarcie skonfrontować się Kaczyńskimi. Przecież to społeczeństwo, które wybrało PO w sytuacji otwartego konfliktu ze skrajną prawicą, z pewnością opowiedziałoby się za Platformą i w efekcie za Kartą.
Mogę jeszcze zrozumieć sejmowe kalkulacje Tuska. Ale jestem zszokowany, że inteligencja milcząco to wszystko przyjęła. Jestem zszokowany, że liberalna inteligencja daje się szachować bzdurami, które na temat Karty wygaduje w mediach skrajna prawica! Jest to objaw duchowego kryzysu polskiej inteligencji!

W jednym z wywiadów Aleksander Smolar powiedział, że Tusk odrzucił Kartę być może nie dlatego – albo nie przede wszystkim dlatego – że bał się PiS, ale by nie narazić się biskupom.

- Ja w tym wypadku mam wiarę w polski Kościół. Polski Kościół to nie tylko Rydzyk. To fascynujące, co dzieje się w tej instytucji. Są tam młodzi księża, którzy buntują się przeciw stanowi polskiego katolicyzmu, są niejako dysydentami w Kościele, zastępują polityków w ich odwadze intelektualnej.

Ale przecież takie osoby jak Obirek odeszły ze stanu kapłańskiego.

- Nie tylko Obirek, ale też Bartoś czy Węcławski. Oni już opuścili Kościół, ale nadal wpływają na młodych księży, wywołują ferment. Młodzi ich czytają, słuchają. Rozmawiałem z wieloma młodymi duchownymi. To ciekawi świata, myślący ludzie.
Wierzę, że w kwestii Karty Praw Podstawowych polski Kościół byłby podzielony.

Skoro Polska nie przyjmie KPP, to co pozostaje nam z traktatu lizbońskiego?

- Usprawnienie Unii Europejskiej. Bez traktatu Unii grozi degrengolada. Traktat porządkuje instytucje, sposób ich działania. W UE mamy poważny problem entropii politycznej: duży ładunek polityczności pozostaje w kompetencjach państw narodowych – np. monopol na politykę zagraniczną, politykę obronną. Z drugiej strony mamy instytucje na poziomie europejskim. Traktat daje szansę na zatrzymanie tej entropii i skoncentrowanie polityczności w instytucjach europejskich. Mam na myśli powstanie urzędu przewodniczącego UE, ministra spraw zagranicznych, wspólnej polityki obronnej.
Traktat lizboński pozwoli też przygotować się do poszerzenia Unii, co jest  nieuniknione. Mamy napiętą sytuację na Bałkanach, Turcję czekającą na wejście do UE.
Unia jest dziś w kryzysie. Mamy dwa wyjścia: albo wybór społeczeństwa europejskiego, integrację w duchu patriotyzmu konstytucyjnego, która pozwoli różnym ludziom, w tym np. muzułmanom czuć się Europejczykami, albo zamknięcie się w etniczności. Podam przykład francuskiej – w końcu świeckiej – szkoły: młody muzułmanin, wychowany w tradycji islamskiej, nie może poczuć się Francuzem, bo w szkole uczą go, że częścią tożsamości francuskiej jest to, że król Franków Chlodwig przyjął chrzest z Rzymu.
Żeby np. muzułmanie mogli poczuć się Europejczykami, potrzebujemy nowej tożsamość społeczeństwa europejskiego. Traktat pozwoli ją kształtować.

Co dla Polski wynika z Traktatu? A może patrzenie z punktu widzenia narodowych partykularyzmów na Traktat jest od początku błędne?

- Tożsamość narodowa, tradycja narodowa jest ważną częścią tożsamości człowieka, więc nie uważam, by patrzenie z takiej perspektywy było błędem. Dla Polski traktat to krok ze stanu dzikiego kapitalizmu w stronę społecznej gospodarki rynkowej. W polskim interesie jest też dalsza integracja Unii Europejskiej. Poza tym, wywodzę się z tradycji oświeceniowej, uważam, że każdy ma prawo do poszukiwania szczęścia. Traktat pozwoli ludziom, młodym, ale nie tylko, realizować się w Europie.
Komentarze
Dodaj nowy
wojnier   |24.03.2008 11:22:06
Posługiwanie się pojęciem "dzikiego kapitalizmu" przypomina straszenie
"czarnym ludem". Czy istnienie kilkunastu związków zawodowych w jednym
zakładzie pracy to jest ten "dziki" kapitalizm czy ok 80 % podatków jest
za mało socjalne, niech ktoś wreszcie zdefiniuje tę polską dzikość kapitalizmu.
kot   |24.03.2008 15:04:12
Zadaniem systemu kapitalistycznego jest maksymalizowanie rentowności i cel ten
nie zmienia się od dziewiętnastego wieku do dziś. Nie ma zatem- dzikiego
kapitalizmu, ani cywilizowanego, bo mamy do czynienia ciągle z tym samym
systemem. Jednak, jakoś inaczej jest w Polsce, inaczej w Szwecji? Gdzie leżą
różnice? W różnych społecznych ramach ustrojowych, w których funkcjonuje
kapitalizm. U nas zgodnie z ideologią neoliberalną tych ram nie ma lub w szybkim
tempie zanikają W czasie transformacji martwiono się o młody kapitalizm, a nie o
tworzenie przyjaznego człowiekowi ustroju społecznego. W rezultacie 
kapitalizm u nas jest oprawiony w samego siebie:,, to co dobre dla kapitalizmu
jest dobre dla społeczeństwa,,. W Szwecji kapitalizm podlega społeczeństwu, a
nie odwrotnie. We Francji i w Niemczech, a nawet w Anglii nie jest tak dobrze
jak w Szwecji ale nie tak źle jak w Polsce. A jaką oprawę ustrojową ma
kapitalizm w Chinach i jak dobrze mu w niej!
Od tych rozróżnień zależy czy
chcemy reformować kapitalizm (beznadziejne)czy też tworzyć dla niego ramy
ustrojowe, w których będzie pożyteczny , a nie aspołeczny.
kot   |24.03.2008 15:04:22
Zadaniem systemu kapitalistycznego jest maksymalizowanie rentowności i cel ten
nie zmienia się od dziewiętnastego wieku do dziś. Nie ma zatem- dzikiego
kapitalizmu, ani cywilizowanego, bo mamy do czynienia ciągle z tym samym
systemem. Jednak, jakoś inaczej jest w Polsce, inaczej w Szwecji? Gdzie leżą
różnice? W różnych społecznych ramach ustrojowych, w których funkcjonuje
kapitalizm. U nas zgodnie z ideologią neoliberalną tych ram nie ma lub w szybkim
tempie zanikają W czasie transformacji martwiono się o młody kapitalizm, a nie o
tworzenie przyjaznego człowiekowi ustroju społecznego. W rezultacie 
kapitalizm u nas jest oprawiony w samego siebie:,, to co dobre dla kapitalizmu
jest dobre dla społeczeństwa,,. W Szwecji kapitalizm podlega społeczeństwu, a
nie odwrotnie. We Francji i w Niemczech, a nawet w Anglii nie jest tak dobrze
jak w Szwecji ale nie tak źle jak w Polsce. A jaką oprawę ustrojową ma
kapitalizm w Chinach i jak dobrze mu w niej!
Od tych rozróżnień zależy czy
chcemy reformować kapitalizm (beznadziejne)czy też tworzyć dla niego ramy
ustrojowe, w których będzie pożyteczny , a nie aspołeczny.
kot   |24.03.2008 15:04:31
Zadaniem systemu kapitalistycznego jest maksymalizowanie rentowności i cel ten
nie zmienia się od dziewiętnastego wieku do dziś. Nie ma zatem- dzikiego
kapitalizmu, ani cywilizowanego, bo mamy do czynienia ciągle z tym samym
systemem. Jednak, jakoś inaczej jest w Polsce, inaczej w Szwecji? Gdzie leżą
różnice? W różnych społecznych ramach ustrojowych, w których funkcjonuje
kapitalizm. U nas zgodnie z ideologią neoliberalną tych ram nie ma lub w szybkim
tempie zanikają W czasie transformacji martwiono się o młody kapitalizm, a nie o
tworzenie przyjaznego człowiekowi ustroju społecznego. W rezultacie 
kapitalizm u nas jest oprawiony w samego siebie:,, to co dobre dla kapitalizmu
jest dobre dla społeczeństwa,,. W Szwecji kapitalizm podlega społeczeństwu, a
nie odwrotnie. We Francji i w Niemczech, a nawet w Anglii nie jest tak dobrze
jak w Szwecji ale nie tak źle jak w Polsce. A jaką oprawę ustrojową ma
kapitalizm w Chinach i jak dobrze mu w niej!
Od tych rozróżnień zależy czy
chcemy reformować kapitalizm (beznadziejne)czy też tworzyć dla niego ramy
ustrojowe, w których będzie pożyteczny , a nie aspołeczny.
gaja   |28.03.2008 19:18:27
Osobiście jest mi dokładnie obojętne co do powiedzenia w sprawie traktatu
lizbońskiego ma zły ( Pieronek) czy dobry (Życiński) chyba, że prezentowaliby
stanowisko Watykanu, bo w rozumieniu konkordatu kościół nie jest partią
polityczną i nie powinien zajmować stanowiska politycznego. Zaś anarchizująco
faszyzujący szaman Rydzyk (obraza demokracji) w każdym normalnym państwie prawa
już dawno by nie istniał. W Polsce istnieje Rydzyk, bo istnieje relatywizm
prawny, ergo nie realizuje się zapisów konkordatu, skutki jak widać. A choć
prawdą jest , że demokracja to system, w którym 11 analfabetów może przegłosować
10 profesorów, to pomimo woli głosujących np. ziemia nie zacznie być płaska, a
słońce nie będzie obracać się wokół niej, choć tak głosowałaby niedouczona
większość. W niemieckim systemie wartości istnieje ratio porządkujące nazywane
rozsądkiem. Ha !  ale zasady dorosłych demokracji niekoniecznie będą się
sprawdzać w obszarze znacznych wpływów sofistów, niedouków, ignorantów,
frustratów, dewiantów i bóg wie jeszcze jakiego intelektualnego kalectwa. Zasady
te są wynikiem wielopokoleniowych doświadczeń, kultury, obyczaju i tradycji. Tak
więc Europa to porządek, przestrzegane prawo, rozsądek i demokracja; pytanie czy
Polacy należą do takiej Europy.?
Nie bardzo też interesuje mnie czy jakiś
muzułmanin miałby się czuł dobrze lub źle w Europie - to jego kłopot, podobnie
jak kościoła katolickiego, Europa jest dla obywateli, a jego wyznanie to
osobista sprawa obywatela, wszak człowiek jest istotą wolną i może dokonywać
wyboru. Identyfikowanie się z większością to dobrodziejstwo demokracji ale nie
obowiązek. Nie znam dokładnie treści traktatu ale czy aby autor nie pomylił
traktatu lizbońskiego ze strategią lizbońską drugą (agenda 2005), bo to ona
wprowadzała regulacje gospodarcze. Natomiast wiara, że z powodu traktatu
lizbońskiego bliżej nam będzie do zasad społecznej gospodarki rynkowej, to moim
zdaniem taka sztuczka się nie uda, ponieważ da się zadekretować ale nie wykonać
czegoś o czym niewiele osób w Polsce ma pojęcie. Zapisany w konstytucji rodzimy
system społecznej gospodarki rynkowej ma tyle wspólnego ze społeczną gospodarka
rynkową co krzesło z krzesłem elektrycznym. Dokładnie w Polsce zastosowano
model kapitalizmu wczesnorynkowego z pogranicza merkantylizmu i leseferyzmu, w
najlepszym przypadku manchesterskiego, a więc nie tylko dzikiego ale bardzo
dzikiego, nieco tylko obecnie ufryzowanego z powodu emigracji (do krajów
współczesnego cywilizowanego kapitalizmu). milionów wysoko kwalifikowanych
specjalistów traktowanych przez rodzimych za przeproszeniem
kapitalistów(często klientów prokuratury) jak niewolników obrażanych i
poniżanych.
Do KOTA apel o pilnowanie nomenklatury. Ułatwi to dyskusję. System
nie ma żadnych zadań do wykonania. System to uporządkowany zbiór zasad. W
gospodarce, to ogół urzeczywistnianych form, które wiążą ze sobą
przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe, nazywany też ustrojem gospodarczy ( def.
wg. Waltera Euckena) Natomiast celem przedsiębiorstwa kapitalistycznego jest
przetrwanie na rynku i maksymalizacja zysków, której miernikiem jest rentowność
- czyli miara efektywności gospodarowania, a więc nie da się maksymalizować
narzędzia. Jak wcześnie starałem się wykazać kapitalizm w Europie ewoluował. Tak
na prawdę wszystkie kraje gospodarki kapitalistycznej maję dopiero od XX wieku
możliwość doboru z ograniczonej liczby form ustrojowych możliwych rozwiązań. W
każdym z państw wymienionych jak i nie wymienionych przez KOTA specjaliści przed
podjęciem kroków gospodarczo politycznych mieli jasne wyobrażenie o tym jaki
ustrój ma być realizowany. Gdy już takie rozstrzygnięcie zapadło działano
konsekwentnie aż do najdrobniejszego szczegółu. Nie wolno ustroju gospodarczego
traktować doktrynalnie, Podejmując globalne rozstrzygnięcia należy wybrać z
ograniczonej liczby form ustrojowych formę dominującą. Skutkiem takich działań
dopracowano się w Europie systemu Skandynawskiego, Kontynentalnego (Społeczna
Gospodarka Rynkowa) i Anglo  saskiego (rynkowego.) Nie ma w świecie
cywilizowanym gospodarki wolnorynkowej tak jak nie ma na świecie niezależnego
banku centralnego, to wymysł rodzimych geniuszy, Panów B i K.
Owe ograniczone
formy to keynesowski interwencjonizm państwowy oraz wszelkie formy gospodarki
rynkowej. Vide Niemcy, Francja, Szwecja, Wielka Brytania itd.
kot   |29.03.2008 00:47:32
gaja nie próbuje zrozumieć i pływa w zbyt dużej ilości wody aby podjąć z nim
rozmowę.
Ale niech się nie zniechęca i powie o co mu chodzi. Pozdrawiam Kot
kot  - gaja   |29.03.2008 13:26:49
System. Używam tego pojęcia w rozumieniu Ludwiga von Bertalanffy i
cybernetyków(zastanów jak działa sprzężenie zwrotne)
Cel systemowy tworzy
system i nadaje mu dynamikę. (Pytanie: jaki jest cel systemowy kapitalizmu?
Chyba to nie trudne!). System tak interpretowany, to pojęcie potrzebne do
zakwestionowania przyjętego powszechnie i używanego przez gaję bzdurnego
rozróżniania kapitalizmu na: dziki, dziewiętnastowieczny, cywilizowany, a także
często używanego dziwolągu: ,,społeczna gospodarka rynkowa,, .
System
kapitalistyczny jest NIEZMIENNICZY, niereformowalny. Czyż nie? Jeżeli się
zgodzisz, to jesteś mój. Jeżeli zaprzeczysz, to dopiero zaczną się kłopoty nie
tylko semantyczne. Kapitalizm maksymalizuje rentowność (tak rentowność,
jeżeli można osiągać większa rentowność, to można ją maksymalizować) na wszelki
dostępny mu sposób, na jaki pozwalają mu ustrojowe ramy. Jeśli tego nie
robi - nie jest kapitalizmem.
To nie kapitalizm dba o
emerytury, oświatę, służbę zdrowia, infrastrukturę, system prawny, wysokie
podatki, które maja to wszystko sfinansować! Kapitalizm także ten Szwedzki
próbuje wyrwać od społeczeństwa jak najwięcej. I jeżeli nie napotyka mocnych
ograniczeń społecznych, prawnych instytucjonalnych, to mu się udaje. Czy Szwecja
jest Szwecją dlatego, że ma dobry kapitalizm? Czy dla tego, że stworzyła mocne
społeczne ramy, w których kapitalizm nie jest szkodliwy?
Że przy okazji pada
historyzm Marksa. Co na to poradzę.Mamy z niego i tak wiele cennych, aktualnych
teorematów.
gaja   |30.03.2008 12:17:33
Do KOT.
gaja nie próbuje zrozumieć i pływa w zbyt dużej ilości wody aby podjąć
z nim rozmowę.
Ale niech się nie zniechęca i powie o co mu chodzi. Pozdrawiam
Kot
Sądziłem że na tym znakomitym forum unika się formuły przymrużenia oka
maskując niezrozumienie treści sugestią, że interlokutor jest trochę od
śmigła. To nie fair !!! Nie grzeszy ten kto nie wie, ale ten kto trwa w
niewiedzy.
Co mam powiedzieć??? Do tanga trzeba dwojga.
Jeżeli podejmuję
dyskurs staram się streszczać co wymusza posługiwanie się skrótami myślowymi,
ale nie ma to nic wspólnego z pływaniem, w domyśle wodolejstwem i dziwię się
takiej ocenie gdyż sądziłem właśnie, że mam do czynienia z ekonomistą, który się
nieco zakałapućkał. Ale się myliłem więc postaram się błąd naprawić i kawa na
ławę odpowiedzieć na polemikę.
No właśnie!!! Słownictwo polskie jest
przebogate. I z tego powodu powstało wiele języków specjalistycznych
różniących się między sobą i zwykle są różne od znaczeń języka literackiego.
Na
przykład metafora prądu powodującego ciarki na całym ciele jest adekwatna do
literackiego tekstu
Również prąd jako nurt rzeki też jest adekwatny dla opisu
fizycznych cech rzeki.
I prąd elektryczny. Jego żadną miarą nie można nazwać
nurtem płynącym w przewodniku elektrycznym, tym bardziej ciarkami,
przeszywającymi ciało. Prąd to prąd , nurt to nurt, a ciarki to ciarki.

Przypominam, że ekonomia przestała być wyłączną domeną filozofów i od czasów
A. Smitha jest samodzielną nauką, co prawda interdyscyplinarną, ale w
lingwistyce dopracowała się własnej semantyki, która właśnie powoduje
oczekiwaną jednoznaczność określeń też w ekonomii.
Bardzo ciekawy jest zwrot
cel systemowy tworzy system i nadaje mu dynamikę. Sorry, ale nie nadążam.
Sądziłem, że system tworzą ludzie i oni określają cele i nadają mu dynamikę.
Każdy system jest różny, zaś sam kapitalizm to po prostu ustrój społeczno
gospodarczy wskazujący na prywatną własność środków produkcji, sposób ich
wykorzystania, oraz podejście do najemnej siły roboczej. To są przesłanki
określające system (czyli rodzaj kapitalizmu). Kapitalizm to tylko zrodzony z
feudalizmu merkantylizm, fizjokratyzm, liberalizm, neoliberalizm ale i
interwencjonizm państwowy. Są to systemy kapitalistyczne (rodzaje kapitalizmu)
diametralnie różniące się od siebie i zaręczam, że uprawnionym jest definiowanie
dzikiego choć w pewnym sensie uporządkowanego kapitalizmu ( patrz merkantylizm 
leseferyzm lub kapitalizm polski własny, nigdzie w świecie nie zdefiniowany).
Dlatego nie rozumiem co znaczy NIEZMIENNICZY ? Zaręczam, że kapitalizm ostał
się właśnie dlatego, że jest reformowalny i zmienny i to nie ma nic wspólnego z
semantyką, a raczej za znajomością historii myśli ekonomicznej. Jeżeli chodzi o
istotę treści, to oprócz zdefiniowanych stosunków własnościowych jest oczywiście
maksymalizacja zysków przy możliwie minimalnych kosztach. To fakt tak oczywisty
jak to, że jutro wstanie słońce i nie ma co nad tym wydziwiać. W każdym
istniejącym na świecie systemie społeczno gospodarczym jego twórcy poszukiwali
złotego środka, a mianowicie maksymalnie optymalnych relacji między zyskami a
kosztami ( nie dotyczy Polski)
KOT z uporem godnym lepszej sprawy obstaje przy
twierdzeniu, że rentowność można maksymalizować i nie chce przyjąć do
wiadomości, że rentowność jest wskaźnikiem - miernikiem słuszności koncepcji
wykorzystania dóbr ograniczonych, ale może się dowiem jak można maksymalizować
narzędzia służące do pomiaru. Ot waga semantyki! Za taką definicję student
oblałby z ekonomii i logiki.
Zaś za stwierdzenie, że Wolna czyli Społeczna
Gospodarka Rynkowa bo tak brzmi jej pełna nazwa, jest jak ośmiela się twierdzić
KOT dziwolągiem - każdy student wyleciałby z uczelni bez możliwości powrotu,
za bezpodstawne kwestionowanie, bodaj najbardziej wyrafinowanego, sprawdzonego i
wspaniale działającego (kapitalistycznego)ustroju gospodarczego na świecie. I to
już nie jest semantyka proszę KOTA, to brak elementarnej wiedzy. Nawet ten, kto
jedynie otarł się o ponadczasowe treści filozoficzne SGR nigdy nie ośmieli się
na sformułowanie podobnych opinii. Przypomnę że w obliczu kryzysu przełomu lat
70 i 80 szwedzki system musiał być modyfikowany niemiecki nie, mimo wróżb dr.
honoris causa U.W pana LB który bzdurnie wieszczył jej rychły upadek
Sam
szwedzki kapitalizm nie jest kapitalizmem wspaniałym dlatego, że stworzyły go
niebieskie kołnierzyki, czy inne dziwne siły społeczne. Dokonali tego szwedzcy
naukowcy dla powszechnego dobrobytu szwedzkich obywateli. I albo spróbujemy
podobnej drogi ( bo niemiecka jest nam niedostępna z miliona powodów) albo
będziemy błądzić w oparach błogiej niewiedzy snując fantasmagorie, bezradnie
opisując smutną rzeczywistość, zgłaszając pretensję o swój zły los nie do
własnej nieuctwa ale do kapitalizmu. Żeby było jasne. To nie jest przytyk do
KOTA, ale logiczna konstatacja.
Ponieważ KOT lubi powoływać się na klasyków
filozofii pewnie nie sprawi Mu trudności zidentyfikowanie klasyka, którego myśl
zacytuję jako konkluzję mojej polemiki.
(&) Tam tylko, gdzie masa panuje
ciężko i bezkształtnie, a mroczne zarysy majaczą pomiędzy niepewnymi granicami,
jest siedziba trwogi. Człowiek(&)wznosi się ponad każdy lęk, gdy tylko wie jaki
mu nadać kształt i jak go przekształcić w swoją rzecz.

Pozdrawiam
Gaja
kot   |31.03.2008 06:48:41
Zgadzam się z gają, że na pierwszym roku ekonomii wyrażone przeze mnie poglądy

były by uznane za nie do przyjęcia. Chyba, że zetknąłby się z nimi
ekonomista zdolny wejść z nimi w spór, a nie arbitralnie je odrzucić.

sporu
Czy różnice między państwami wynikają z tego, że kapitalizm jest się
w stanie zmieniać, czy dlatego, że zmieniają się warunki w których przychodzi mu
funkcjonować?
Ani na pierwszym a ani na ostatnim roku ekonomii nikt nie
zadaje pytania czy kapitalizm jest, czy nie jest reformowalny. W żadnym
podręczniku ekonomii
nie znajdziemy tego twierdzenia postawionego wprost.
Ten przecież nie byle jaki teoremat znalazł się poza horyzontem ekonomii.

Marks był przekonany, że kapitalizm jest niezmienny, ( o tym
studenci pierwszego roku powinni wiedzieć), że jest w stanie narzucać
społeczeństwu korzystne dla siebie warunki funkcjonowania. Nie dopuszczał innej
możliwości. Praktyka późniejsza okazała się różna. W Polsce mamy sytuacje
zgodną z przewidywaniami Marksa ale w Szwecji- nie.
Ekonomiści w tej samej
sprawie jednocześnie -poszli za Marksem i przeciw niemu.
Za, wtedy gdy
przyjęli jego historyzm, bliski koniec historii, klasyfikację ustrojową , z
której wynika, że ustrój kapitalistyczny zajmuje miejsce ustroju feudalnego
i dopóki
Przeciw Marksowi, gdy przyjęli (w domyśle) jego reformowalność.
Różnice między państwami przypisali temu, że jest on w stanie się zmieniać, a
nie temu, że zmieniają się warunki ustrojowe, w których przychodzi mu
funkcjonować.
Załóżmy, że system społeczny i system gospodarczy to dwa
sprzeczne systemy
( wg definicji podanej wyżej), a ustrój społeczno-
gospodarczy powstaje jako wynik docierania się tych systemów i układania się ich
wzajemnych relacji w sporze o hegemonie. Co z tego założenia wynika? Moim
zdaniem wiele problemów dziś trudnych do rozwiązania znajdzie swoje naturalne
miejsce, a stopień nie uporządkowania rzeczywistości stanie się bardziej
uporządkowany. W takiej perspektywie zadaniem lewicy nie jest budowanie (
nieistniejącego),,dobrego,, kapitalizmu tylko narzucenie mu hegemonii celów
społecznych.
gaja   |01.04.2008 14:18:36
Kot, podkładasz się nieustannie. Egzamin z historii myśli ekonomicznej (
wiedza podstawowa do studiów nad systematami gospodarki światowej na przestrzeni
wieków) to przepustka na III rok studiów to po pierwsze. Po drugie (co
najważniejsze) nikt na III roku po zaliczeniu tego przedmiotu nie ośmieliłby się
na taką konstatację, albowiem nauka daje świadomość marności własnej wiedzy i
pokorny szacunek do geniuszu twórców SGR. Student nigdy nie miałby wątpliwości
co do zmienności ustroju kapitalistycznego dlatego właśnie, że zdał ów egzamin.

To condito sine qua non aby podejmować dysputę na temat systemów gospodarczych
i ich ewolucji.
Możliwe, że w Instytucie Marksizmu i Leninizmu przy KC
studentom wtłaczano do głowy rewelacje co do niezmienności systemu
kapitalistycznego. Dziś student musi nie tylko wiedzieć, ale i myśleć, przez to
wiedzieć że K.Marks się mylił. Mylił się dla bardzo prostej przyczyny, podobnie
jak mylił się A, Smith. Choć źle mówię, Oni nie mylili się, oni błędnie
prognozowali. Błędność ich prognoz to skutek znikomego materiału badawczego.

Uważam jednak, że dla uhonorowania ich geniuszu wystarczy o tym wiedzieć nie
czynić z tego zarzut. Tymczasem w Polsce mamy do czynienia z karykaturą systemu
gospodarczego i K. Marks ani kapitalizm nie mają z tym nic wspólnego. To skutek
kretyństwa własnego chowu. Tu znowu muszę Cię zmartwić. Szwedzi nie poszli
przeciw Marksowi. Szwedzki system podobnie jak Europa, z wyjątkiem Rosji,
odrzuciła komunizm. Odrzuciła go pewnie z powodu znajomości historii myśli
ekonomicznej. Pominę Tomasa Morusa i jego Wyspę Utopii ale przywołam
angielskiego, tfu! kapitalistę i filozofa R. Owena, który w już w 1825-1830
podjął w USA nieudaną próbę stworzenia komuny. Chociaż eksperyment z komuną nie
powiódł się, to Owen uznawany jest za prekursora socjalizmu i twórcę
spółdzielczości. Pragmatyczny zachód wiedząc o klęsce eksperymentu Owena do
tematu komuny po prostu nie wrócił. Natomiast europejska socjaldemokracja
wywiedziona z filozofii marksistowskiej (patrz F. Lassalle) zajęła się właśnie
reformowaniem kapitalizmu, odrzucając komunizm jak formę własności środków
produkcji. Stało się to w 1898r w Paryżu gdzie Europa zdecydowała o reformowaniu
kapitalizmu czyli o zachowania prywatnej własności środków produkcji. Zdaniem
Gunnara Myrdala  jednego z czołowych przedstawicieli szkoły sztokholmskiej 
Marks nie przewidział, że w przyszłości również w państwie kapitalistycznym
okaże się możliwe wprowadzenie stanu zbliżonego do ekonomii dobrobytu za
pomocą najzupełniej pokojowych środków i bez uciekania się do gwałtów rewolucji
zaś Welfare state może zaistnieć w gospodarce kapitalistycznej. To właśnie,
naukowcy K. Wicksell, E. Lundberg, G. Myrdal twórcy Szkoły Sztokholmskiej
stworzyli odmianę systemu kapitalistycznego dziś nazywaną systemem
skandynawskim.
Przyznam, że czasami mnie ambarasujesz. Mam wrażenie że pisząc
nie nadążasz za własnymi myślami. Przeczytaj spokojnie to co napisałeś. 
Ekonomiści w tej samej sprawie jednocześnie -poszli za Marksem i przeciw niemu.
Za, wtedy gdy przyjęli jego historyzm, bliski koniec historii, klasyfikację
ustrojową , z której wynika, że ustrój kapitalistyczny zajmuje miejsce ustroju
feudalnego i dopóki Przeciw Marksowi, gdy przyjęli (w domyśle) jego
reformowalność. Różnice między państwami przypisali temu, że jest on w stanie
się zmieniać, a nie temu, że zmieniają się warunki ustrojowe, w których
przychodzi mu funkcjonować.
Waść prawisz bardzo zawile, nie sposób dostrzec
myśli. Mam wrażenie, że Twoje wątpliwości rozwiałem we wcześniejszych akapitach.
W nauce nic nie powinno dziać się przypadkiem, szczególnie tej, której owoce
dotykają społeczeństwa. A każdy cywilizowany system społeczno gospodarczy jest
socjalny z założenia i nie ma tu nad czym wydziwiać. Na dalsze wywody Kot
wyciągnąć się nie dam dlatego, że to wiedza szczególna i wielkiej wartości
materialnej, a na te strony może wejść każdy. Dlatego ciepło Cię pozdrawiam i
zachęcam do dalszego studiowania problemów z dziedziny filozofii ekonomicznej,
bo do ekonomicznej widzę Cię nie namówię.
Pozdrawiam
Gaja
kot   |02.04.2008 03:08:38
Kilka lat temu Tadeusz Kowalik wypowiedział takie zdanie: ,, myśmy (ekonomiści)
wszyscy , nawet Kalecki, myśleli że kapitalizm przeszedł reformę przełomową
,,
Do lat osiemdziesiątych kapitalizm w krajach Zachodnich wyglądał
mnie więcej tak samo. Mogło się więc wydawać, że został zreformowany.

Mówiąc o zreformowanym kapitalizmie, co można mieć na namyśli? Że przestał
maksymalizować zyski (rentowność -Samir Amin, P. Wielgosz), że teraz dba o
prawa pracownicze, o sprawiedliwą dystrybucje i wyrównywanie szans? Ekonomiści
maja kłopoty z semantyką!
Czy wtedy gdy w Polsce wprowadzano kapitalizm, na
początku lat dziewięćdziesiątych, ci, którzy o tym decydowali mieli świadomość
rozmiarów przyszłego : bezrobocia, wykluczenia? Mazowiecki i inni byli
przekonani, że wprowadzają kapitalizm zreformowany, taki jak w Europie
Zachodniej. Postępowali w istocie jakby realizowali zasadę: zadbajmy o
kapitalizm ( bo nie jest już tym złym, lecz zreformowanym), a on zadba o
społeczeństwo. Nonsens !
Dla ekonomistów mówienie o takim lub innym
kapitalizmie jest skrótem myślowym.
Lecz za tym błędem semantycznym idą
daleko idące skutki.
gaja powinien bardziej uważać wypowiadając
kategoryczne stwierdzenia, bo obawiam się, o ile ja bym miał kłopoty na
uczelni ekonomicznej z uwagi na kwestionowanie wykładanej tam ortodoksji - to
gaja stwierdzający, że kapitalizm jest reformowalny miałby też przechlapane.
Ekonomiści po prostu pewnych niewygodnych dla nich pytań nie zadają. Wynika to
z tego, że jest im bliższa teologia niż filozofia. Lubią przybierać szaty
szamanów, którzy posiedli wiedzę absolutną, niekwestionowaną i są zwolnieni
od racjonalnej obrony swoich twierdzeń.
gaja   |03.04.2008 18:04:03
Nie jest niczym szczególnym, że Pan profesor Tadeusz Kowalik (biograf Pana
profesora Michała Kaleckiego) powiedział co powiedział. Czy mam rozumieć że
cytowany fragment zdania wyrwanego z kontekstu ma czegoś dowodzić? O czymś
świadczyć?

KOT pisze - Do lat osiemdziesiątych kapitalizm w krajach
Zachodnich wyglądał mnie więcej tak samo. Mogło się więc wydawać, że został
zreformowany.
Te rewelacje należy szerzej opublikować, będą niewątpliwie
autorskim wkładem w historię myśli ekonomicznej. Keiretsu, Zaibatsu , Welfare
state, SGR, anglosaski model gospodarki rynkowej to mniej więcej to samo ? No
cóż&

Jeszcze raz, kapitalizm. Kapitalizm to ustrój społeczno gospodarczy z
prywatną własnością środków produkcji i pracownikami najemnymi, którzy tych
środków produkcji nie posiadają. Jego celem jest maksymalizacja zysków. - To
encyklopedyczna definicja kapitalizmu.
Co KOT chce reformować w definicji ???

Jak się zreformuje definicje to definicja już nie będzie dotyczyła tego czego
w założeniu miała dotyczyć. Uff
Trzecią prawdą (wg ks. prof. Józefa Tischnera)
jest to, że kapitalizm nie został przekształcony, ulepszony, przebudowany. Jak
KOT ma wątpliwości to niech obejrzy np. film A. Wajdy Ziemia Obiecana a potem
wyjrzy przez okno. Do tego nie trzeba kończyć żadnej uczelni.
Mazowiecki i inni
wprowadzając doktrynalnie system kapitalistyczny w Polsce mieli o nim mniejsze
pojęcie niż KOT. Oni w odróżnieniu od KOTA nawet nie usiłowali dociekać przyczyn
totalnej klęski polskich reform. Do tego potrzebna jest solidna wiedza a nie
doktrynerstwo.
Kapitalizm nie jest winien naszemu polskiemu, chyba genetycznemu
kretyństwu.
W Europie Zachodniej w kapitalizmie skandynawskim czy w obszarze
państw SGR występuje jedynie bezrobocie frykcyjne. Więc niech KOT nie bajdurzy,
że kapitalizm jest czemuś winien. Samiśmy sobie winni.
Kapitalizm nie jest od
wyrównywania szans, sprawiedliwej redystrybucji czy od praw pracowniczych. Od
tego jest polityka gospodarcza, którą jak widzę KOT nieustannie myli z ustrojem
gospodarczym. Mamy problem nie tyle semantyczny co definicyjny, zatem nie mówimy
tym samym językiem  co podejrzewałem w pierwszym poście.
Dziękuję za wskazówki
na co mam uważać, zaś na uczelni tylko ten ma kłopoty, kto miast solidnego
przyswajania wiedzy kombinuje jak koń pod górę.
Na trudne pytania nie unikam
odpowiedzi  kiedy nie wiem, pytam, czytam, słucham lub milczę; kiedy wiem
udzielam ich kompetentnie i wyczerpująco. Racjonalną obronę twierdzeń opieram o
wiedzę, ale żeby zaraz absolutną? Skąd takie wnioski? Co ja jestem? Pismo
Święte?
Obrona określonego stanowiska z pozycji nauki może czasami trochę
interlokutorowi nieprzyjemnie doskwierać, ale nie jest grzechem nie wiedzieć,
grzechem jest w niewiedzy trwać. I kto tu szamani ???
Pozdrawiam
Gaja
kot   |04.04.2008 03:42:09
Zastanawiam się dlaczego nikt się do nas nie dołącza. Przypuszczam, że
czytający dzielą się na dwie kategorie: na tych, którzy mają poczucie wyższości
i nie zniżają się do robienia wpisów, lub na tych, którzy mają poczucie
niższości i nie mają śmiałości aby to robić. Mnie nie wypada tłumaczyć
rozmówcy, że nie rozumie co do niego mówię, ani jego pustej deklaracji- że gdy
nie wie - to pyta, wyjaśniać mu: co to jest semantyka, konieczności używania w
rozmowie mającej charakter racjonalny argumentów, a nie pouczeń i tego, że
jedno od drugiego czymś się różni.
gaja   |07.04.2008 18:00:40
Wycofuję się z dyskursu ponieważ od pewnego czasu KOT zaprzestał argumentacji,
zaczął oceniać, nie tylko mnie i moją wiedzę, ale też internautów.
Nie
przyjmuję takiej konwencji tym bardziej, że KOT, nie będąc ekonomistą uznał
wiedzę zawartą w Historii Gospodarczej i Historii Myśli Ekonomicznej, a
przywołaną dla potrzeb dyskusji za bzdury. Zaś przytaczane niemal dosłownie
definicje, cytaty i fakty, za kategorie pouczeń i nieracjonalnych argumentów.
Podając się za filozofa nie przyznał się do rozpoznania znanego cytatu z
Friedricha von Schillera. Do myśli I. Kanta mającej fundamentalne znaczenie dla
polityki ekonomicznej zawartej w Jego nauce o państwie i prawie
O konieczności
znalezienia form ustroju, w których możliwe byłoby przyjazne współżycie
jednostek, a w której swoboda wielu powinna sprzyjać społeczeństwu KOT odniósł
się lekceważąco, protekcjonalnie stwierdzając, że ekonomiści maja kłopoty z
semantyką! Negowanie faktów, dyskusja z faktami. Insynuacja na dowód tezy
Bezdyskusyjność słuszności własnych wizji. Brak argumentacji merytorycznej oraz
jasnego formułowania myśli, podważa zgłaszane przez KOTA kompetencje
W tej
sytuacji nie widzę możliwości dalszej dyskusji nie oczekuję też
polemiki.
Kończąc, ochoczo dopisuję się do milczących internautów i do rzeszy
ekonomistów mających kłopoty z semantyką.
Pozdrawiam wszystkich
Gaja
kot   |09.04.2008 05:58:40
gaja spotkał tu odmienne tezy od tych, do które są w powszechnym użyciu, które
obowiązują nie tylko na wydziałach ekonomii ale także na łamach
,,Wyborczej,, i ,,Faktu,,. Zarzucił mi elementarną nieznajomość rzeczy i
zaległości w lekturze dziennika ,, Fakt,,. Przyznaję się, ma racje.
gaja chyba
( piszę chyba , bo nie mam takiej omnipotencji jak on, który w podobnych
sytuacjach wie co ja myślę, albo czego nie wiem; wie bo wie) nie lubi Leszka
Balcerowicza, nie uważa go za dobrze wykształconego ekonomistę, mimo to
zachowuje się identycznie jak on, wtedy gdy stosuje argumenty teologiczne
zamiast racjonalnych (ponieważ na pierwszym roku teologii uczą o istnieniu
trójcy świętej, to stąd wniosek, że trójca święta istnieje, ponieważ za tym
stoi autorytet papieża Polaka , to tylko klęknąć). Obaj uważają, że są
nosicielami niepodważalnej prawdy ekonomicznej. Mamy o to definicję często
używaną wśród ekonomistów: źle wykształcony ekonomista to taki, który się z nami
nie zgadza!
Uznane autorytety i powszechność opinii nie zastąpią dwóch
konieczności: używania racjonalnych, a nie teologicznych argumentów i podjęcia
wysiłku aby się dowiedzieć o co do cholery temu facetowi chodzi. Jeżeli
uważamy, że tego wysiłku podejmować nie warto, to po co udawać, że się
rozmawia?
W przeciwieństwie do ekonomistów uważam, że każdy może się mylić,
dodam skromnie, że nawet ja, że wszystko powinno podlegać racjonalnej, a nie
teologicznej krytyce. Do tego potrzebne są pytania i jeszcze raz pytania. Będą
pytania, to będą odpowiedzi. Odwrotna kolejność jest nieefektywna.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.48319 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273