NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Peled: Strach przed niestabilnością Drukuj
Daniella Peled w rozmowie z Janem Smoleńskim   
11.02.2011
Jan Smoleński, Krytyka Polityczna: I Izrael, i Palestyńczycy bardzo sceptycznie odnieśli się do egipskiego powstania. Izrael prosił Stany Zjednoczone o interwencję, Hamas zakazał wyrażania poparcia dla demonstrantów w Egipcie i Tunezji, a władze Autonomii Palestyńskiej oficjalnie wsparły Mubaraka. Skąd taka jednomyślność wśród tych zwaśnionych skądinąd stron?

Daniella Peled*: Myślę, że w każdym przypadku powód był w zasadzie taki sam – chodziło o zachowanie stabilności. Izrael nie poparł wystąpień dlatego, że jest sojusznikiem Egiptu. I choć pokój między Izraelem a Egiptem jest bardzo chłodny, to siły bezpieczeństwa i wywiadu obu tych państw bardzo ściśle współpracują. To drugi najważniejszy strategiczny partner Izraela (po USA).
Jeśli chodzi o Palestyńczyków, to widać wśród nich wiele oznak niezadowolenia i rozczarowania, więc nie dziwi mnie za bardzo, że Hamas zabrania manifestowania poparcia dla Egipcjan. Wszyscy w regionie chcą zachować status quo z wyjątkiem protestujących Egipcjan.

Ale dlaczego Hamas nie poparł protestów? W końcu wywodzi się z Bractwa Muzułmańskiego, które stoi w opozycji wobec Mubaraka.

To jest sojusz ideologiczny, ale niekoniecznie musi się to zmienić w sojusz praktyczny. Myślę, że Hamas obawia się podobnych protestów w strefie Gazy Hamas jest zaniepokojony masowymi protestami w Egipcie jak każdy rząd w regionie.
Natomiast jeśli Bractwo będzie częścią koalicyjnego rządu – a taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny – to sojusz Hamasu i Bractwa stanie się całkiem naturalny.

Myśli pani, że zagrozi to pokojowi między Izraelem a Egiptem? Czy może Egipt raczej zajmie się swoimi problemami – biedą i bezrobociem?

To prawda, że sytuacja w Egipcie jest okropna. Rządy arabskie często używały Izraela, aby odwrócić uwagę od fatalnej sytuacji w swoich krajach – Izrael miał być odpowiedzialny za wiele problemów regionu. Pomimo 30 lat pokoju między Izraelem a Egiptem, Izrael nie cieszy się popularnością wśród Egipcjan. Jednakże pewne jest, że nikt nie chce wojny i pokój raczej zostanie utrzymany. Inną kwestią jest to, na jakich warunkach.

Czy, gdyby w Egipcie powstał demokratyczny rząd, pomogłoby to izraelsko-palestyńskiemu procesowi pokojowemu?

Izrael jest mniej skłonny do ustępstw, gdy czuje się niepewnie. Niestabilność przy południowej granicy może oznaczać, że Izrael zdecyduje się na zastosowanie innych środków. Niekoniecznie militarnych.
Egipt był ważnym pośrednikiem pomiędzy Izraelem a Palestyńczykami. Jeśli Egipt przestanie odgrywać taką rolę, jego miejsce może zająć Jordania, ale waga tego sojuszu już nie będzie taka sama.
Izrael bardzo boi się zmiany i niestabilności. I woli zachować status quo nawet za wysoką cenę. Myślę, że ani Izrael, ani społeczność międzynarodowa nie były przygotowane na to, co się dzieje, i wszyscy dopiero próbują się w tym wszystkim połapać.

A może to zachęcić Palestyńczyków do sięgnięcia po przemoc w relacjach z Izraelem?

Nie można tego wykluczyć, ale wśród Palestyńczyków panuje przekonanie, że druga intifada była błędem. Użycie przemocy nie przyniosło właściwie żadnych korzyści, a odpowiedź Izraela była bardzo surowa. Wydaje mi się, że widać ruchy w kierunku rozwiązania kwestii palestyńsko-izraelskiej drogą dyplomatyczną.
Sytuacja jest delikatna. Polepszenie sytuacji gospodarczej na Zachodnim Brzegu może łatwo ulec odwróceniu. Nie wiemy też, kiedy odbędą się wybory, ponieważ wcześniej Fatah i Hamas muszą się wreszcie dogadać.

Czy w takim razie wydarzenia w Egipcie mogą doprowadzić do poprawy jakości palestyńskiej demokracji?

Mimo wszystko jestem pełna nadziei, jeśli idzie o palestyńską demokrację. Organizacje społeczeństwa obywatelskiego są tu całkiem silne, zmniejsza się korupcja. Palestyńskie instytucje demokratyczne są w dużo lepszym stanie niż w innych społeczeństwach arabskich w regionie.
Natomiast jest pewien problem z Hamasem. Gdyby teraz odbyły się wybory, to Hamas zdobyłby 25 – 30 procent głosów. Możemy się zatem spodziewać, że będzie pełnoprawną częścią palestyńskiej mapy politycznej. Pytaniem otwartym pozostaje, jak będzie traktowany przez Izrael i kraje zachodnie. Większość Izraelczyków chce negocjować z Hamasem, ale na to nie zgadza się rząd.


*Daniella Peled  – dziennikarka i redaktorka w Institute for War and Peace Reporting. Prowadziła bloga „Jewish Chronicle”. Jej teksty ukazywały się w „Guardianie” i „Haarecu”.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.02.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.85137 Seconds