Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Parytety - ograniczenie czy poszerzenie wolności? Drukuj
Wojciech Wojciechowski w rozmowie z Marzeną Machałek   
16.10.2009
Marzena Machałek, PiS: Mamy rozmawiać o parytetach. Ustalmy na początek, czy nie są one trampoliną, dzięki której Krytyka Polityczna chce zaistnieć w polityce?

Wojciech Wojciechowski, Krytyka Polityczna: Krytyka Polityczna istnieje, tkwi w polityce tak jak każdy obywatel, a sytuacja grup dyskryminowanych, wykluczonych i walczących o równość w społeczeństwie zawsze była w kręgu zainteresowań Krytyki Politycznej.

Nie stawiałabym na równej szali dyskursu na temat parytetów dla kobiet i praw osób wykluczonych, bo wkrótce pojawiłby się temat parytetów dla mniejszości seksualnych.

Mówimy o parytetach dla kobiet, ponieważ płeć jest cechą trwałą. W tej chwili liczy się tylko męska płeć, a kobiety w życiu publicznym i prywatnym są wykluczone i nie mają znaczącej reprezentacji w polskim parlamencie.

Większość kobiet w klubie Prawa i Sprawiedliwości jest przeciwna parytetom.  Osobiście nie powiem, że wszystko jest w porządku, i że  nie należy nic robić. Dostrzegam – może nie dyskryminację, ale zjawisko tzw. szklanego sufitu – jeżeli chodzi o rozwój kobiet w różnych dziedzinach. Mam na myśli sytuacje, kiedy zdolna, wykształcona kobieta nie może przekroczyć pewnej bariery rozwoju zawodowego. Kiedy słucham argumentów, że zapis ustawowy – trochę siłowy – może doprowadzić do przełamania stereotypów, to myślę, że  pewnie coś w tym jest. Natomiast mam duże wątpliwości, czy parytet jest tą metodą, która kobietom pomoże, a nie zaszkodzi, wręcz  ośmieszy. W szkołach, czy szpitalach, gdzie pracują pielęgniarki, też wprowadzimy parytety?  

Poszerzenie wolności nikogo nie ośmiesza. To, że w Polsce jest równouprawnienie kobiet i mężczyzn w obszarze prawa, wszyscy wiemy. Artykuł 33 Konstytucji RP mówi o tym, że kobiety i mężczyźni mają równy dostęp do polityki. Kodeks pracy zakazuje dyskryminacji, ale praktyka pokazuje coś zgoła innego.   

Nie zauważam tego, żeby w mojej partii były jakieś bariery dla kobiet, choć to partia prawicowa, można byłoby myśleć – patriarchalna. Niemniej widzę w wielu środowiskach, że akceptacja dla kobiety, która jest szefem, decyduje o czymś lub rządzi mężczyzną, jest dużo mniejsza. To bardziej kwestia stereotypu, usytuowania kobiety w pewnych rolach, niż parytetu. Nie można zakładać, że musi być 50% posłów i 50% posłanek, jeśli nie ma parcia wśród kobiet do polityki. Parytet nie wyzwoli chęci działania kobiet w życiu publicznym.

O roli kobiety w Polsce decyduje między innymi kultura w jakiej żyjemy. Rola kobiety jest  usytuowana w większości w pracach domowych, macierzyństwie i nieznaczącym stanowisku w prywatnej firmie. 80% czynności domowych, jak zbadano, wykonuje kobieta i nikt tego nie docenia, gdyż stało się to czymś oczywistym. Jest przyzwolenie na  „zamknięcie” kobiety w czterech ścianach, zasłaniając się tym, że musi wychowywać dzieci i nie może sobie pozwolić na politykę. To skandal.

…jestem ostatnią osobą, która mówiłaby, że kobietę należy zamknąć w domu: studia podyplomowe skończyłam wychowując już dziecko, od 10 lat działam w polityce. Ja tylko wiem, że kobiety wybierają z własnej woli to, co ich zdaniem jest dobre dla ich rodzin, ich domów. Taka jest natura kobiety. Od kobiet wiem, że większość nie jest zainteresowana polityką, choć chciałabym, żeby było inaczej.

W sejmie ponad 80% to mężczyźni. Przy obecnym sposobie budowania list wyborczych, kobiety utwierdzają się w przekonaniu, że nie mają szans, aby zaistnieć w polityce. Pamiętajmy jednak, że nie wszystkie kobiety chcą zakładać rodziny, a mogą chcieć brać udział w realnej polityce. Poza tym nikt nie będzie zmuszał kobiet do wpisywania się na listę wyborczą.

…inni uważają, że to aparat partyjny decyduje, kto wejdzie na listę… i pod tym względem jest równouprawnienie mężczyzn i kobiet. Zgadzam się natomiast z panem, że polityka to jest w złym znaczeniu często „męska rzecz”. Zaskoczyły mnie, a nawet wstrząsnęły, reguły, jakie panują w polityce, niezależnie od opcji i płci.

W.W.: - To prawda. Kobieta też może być agresywną karierowiczką. Przede wszystkim chodzi jednak o równość. Skoro mowa o tym co męskie i damskie, analizując tematy, jakie są poruszane w parlamencie, widać że polityka jest wypełniona po brzegi testosteronem. Co z  autostradami? Kiedy wybudujemy stadion nad Wisłą? Co z tą tarczą antyrakietową? To są ważne tematy ale nie ma jednak szans na przyjrzenie się polityce rodzinnej, okołoporodowej, sytuacji matek w Polsce,  czy dyskryminacji kobiet.

Debaty dotyczące alimentów, urlopów macierzyńskich i tacierzyńskich, budowania przedszkoli są w sejmie, ale nikogo specjalnie w mediach one nie interesują. Czasem myślę, że to świat oszalał: igrzyska są ważniejsze od rzeczywistych problemów ludzi, miliony idą na stadiony, a brakuje pieniędzy dla chorych w szpitalach, dla samotnych matek… ale debaty w sejmie o dyskryminacji kobiet? Uważa pan, że Polsce kobiety sa dyskryminowane?

W obszarze prawa nie, ale praktyce tak. Warto też zwrócić uwagę na obecność kobiet w mediach. Nie mają wielu okazji do komentowania bieżących wydarzeń. .

Z tym sie akurat zgodzę. Ale, kiedy na jakimś kongresie podjęto temat „kobieta w polityce” zamiast „człowiek w polityce”, czułam dyskomfort.  Formułowanie takich debat jest już dyskryminacją. Buntuję się przeciwko dzieleniu świata na damsko-męski, przeciwko stereotypom głupiej blondynki w dowcipach, kobiety nie nadającej się do uprawiania polityki. Kobiety nie nadają się mniej do polityki, one po prostu mają inną hierarchie wartości, inne potrzeby, inną wrażliwość..

…i należy poprzeć ustawę parytetowa, aby wartości, wrażliwość, potrzeby kobiety były widoczne. Wartości kobiet nie są przecież gorsze od męskich, a  jednak nie słyszymy o  nich w parlamencie z braku większej reprezentacji właśnie. Po wejściu parytetu w życie  ostatecznie i tak zadecydują głosy Polek i Polaków. Przekonamy się wówczas, w jakiej kondycji jest  nasza tradycja katolicka z jej patriarchalizmem i idealizacją kobiecego poświęcenia.  

Burzę się, kiedy słyszę, że miesza pan w to Kościół, mówi, że tradycja chrześcijańska zniewala kobietę, zamyka w domu z dziećmi. Znam domy, w których mężczyźni uważają, że im wolno wszystko,  a kobieta musi się podporządkować – i to wcale nie  są domy  katolickie. Religia nie ma z tym nic wspólnego – to brak kultury wewnętrznej, wartości wyniesionych z domu decyduje o stereotypach.

Kościół w sprawie parytetów ma jasno określony pogląd. Abp Kazimierz Nycz popiera projekt Kongresu Kobiet.    

Sztuczne, procentowe, choć przejściowe, konstruowanie list wyborczych, to ograniczenie wolności a nie jej poszerzenie - przy całym zrozumieniu intencji, że mechanizm ten w przyszłości służyć by miał poszerzeniu wolności, przełamywaniu barier, dążeniu do naturalnej widocznej reprezentacji kobiet w sejmie. Zauważam nierówności, ale jestem za naturalnym dochodzeniem do zmian w świadomości społeczeństwa.

Parytety ograniczają męskie przywileje, a wolność już jest ograniczona, bowiem kobiet prawie nie ma w sejmie. Co znaczy te kilkanaście procent? Kobiety zatem już są dyskryminowane.  Dajmy szansę ustawie parytetowej, a wtedy może mężczyźni, szefowie partii dostrzegą, jaki potencjał jest w kobietach.  

To kobieta musi zobaczyć w sobie potencjał polityczny, nie mężczyzna.  Jestem zwolenniczką naturalnego dochodzenia do zmian w świadomości społeczeństwa, trzeba konstruować przepisy ułatwiające kobietom realizację zawodową czy polityczną. Zauważam nierówności. Parytety, sztuczny podział, tego nie zmienią.      

Jak powiedział prof. Wiktor Osiatyński, dalej będzie niby równość, niby równe prawa, niby demokracja, niby kobiety w parlamencie.

Rozmowa ukazała się „Nowinach Jeleniogórskich” z 29 września 2009.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 17.10.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.81600 Seconds