NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Pancewicz: Naprawiać instytucje kultury czy likwidować? |
|
|
Z Mikołajem Pancewiczem rozmawia Arek Gruszczyński
|
|
14.10.2011 |
Arek Gruszczyński: Rada Miasta w Kaliszu podejmie 20 października decyzję o zamknięciu Miejskiego Ośrodka Kultury. Jakie podano argumenty?
Mikołaj Pancewicz, Klub Krytyki Politycznej w Kaliszu: Uchwała o zamiarze i przyczynach likwidacji MOK-u została podjęta w marcu tego roku. Zgodnie z ustawą o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej taka uchwała musi być podjęta 6 miesięcy przed wydaniem aktu likwidacji. Ten okres właśnie minął. Argumenty podane w uchwale według mnie nie stanowią „szczególnie uzasadnionego przypadku”, a tylko wtedy można instytucję kultury zlikwidować. Pierwszy argument jest taki, że istnieją w mieście inne instytucje kultury, które mogą realizować zadania MOK-u. Chciałoby się powiedzieć – i całe szczęście, że jeszcze istnieją. Logika tego argumentu jest dla mnie zagadką. W Kaliszu mieszka ponad sto tysięcy ludzi. Czy to oznacza, że powinna być tylko jedna instytucja zajmująca się kulturą i edukacją kulturalną? Drugim argumentem jest nieefektywność działania MOK-u.
Może rządzący mają rację? Czym jest MOK dla mieszkańców Kalisza? Czy jest ważną instytucja w życiu społecznym?
Gdy usłyszeliśmy o zamiarze likwidacji MOK-u, zrobiliśmy bilans społecznych zysków i strat. Nie znałem szczegółów działania tej instytucji, ale kilka razy współpracowaliśmy z nią jako Krytyka Polityczna. Miejska plotka mówiła jednak, że nie jest w MOK-u najlepiej. Ale jeśli instytucja działała źle, to dlaczego nie podjęto próby jej reorganizacji? Organem prowadzącym jest samorząd miasta Kalisza; jeśli przystępuje on do likwidacji instytucji bez podjęcia choćby próby jej naprawienia, to coś jest nie tak. Dla mnie oznacza to przyznanie się do bezsilności – likwidujemy, bo nie potrafimy zarządzać kulturą, nie umiemy nic sensownego zrobić z niesprawną instytucją zatrudniającą kilkanaście osób. I to wszystko kilka miesięcy po wyborach, w wyniku których wiceprezydentem odpowiedzialnym za kulturę został człowiek PO, formacji, która szczyci się swoją skutecznością w zarządzaniu.
Może ta instytucja jest już tak chora, że nie ma co leczyć, co reorganizować?
Likwidacja MOK-u to nie tylko likwidacja instytucji. To także sprzedaż jej bazy, którą jest budynek z ogromnym ogrodem pośrodku blokowiska. Bazy, która nie zostanie odtworzona. Zapowiedziano, że część pieniędzy oszczędzonych po likwidacji MOK-u trafi do NGO-sów. Ale co z tego, skoro dla NGO-sów, szczególnie małych, współpraca z instytucjami kultury, które udostępniają nieodpłatnie miejsce i inne zasoby, to często jedyna szansa na działanie? Zwiększenie puli pieniędzy przekazywanych organizacjom pozarządowym nie zrekompensuje tej straty. To przelewanie z pustego w próżne.
Może jednak mimo wszystko organizacje pożytku publicznego lepiej wydadzą te pieniądze. W Kaliszu jest dużo takich stowarzyszeń i fundacji?
Jest bardzo dużo aktywnych środowisk – ale niszowych i rozproszonych po mieście. Stąd wrażenie niektórych mieszkańców, że „tutaj się nic nie dzieje”. A dzieje się mnóstwo. Ponieważ jednak najaktywniejsze są nieduże organizacje, których nie stać na siedzibę i etaty, współpraca z instytucjami samorządowymi to dla nich kluczowa sprawa.
Miasto wspiera je jednak, przekazując im w drodze konkursów pieniądze.
Zasady, na jakich odbywają się konkursy na realizację zadań publicznych, to kolejny drażliwy temat. W 2011 tylko dziewięć podmiotów otrzymało dotacje w obszarze kultury. Dlatego pomysł ten nie budzi mojego entuzjazmu – bez zmiany zasad te pieniądze nie przyczynią się do kulturalnego ożywienia miasta.
Czy miasto – po likwidacji MOK-u – zapewni alternatywne miejsce dla promowania, wspierania kultury?
To jest drugi ważny powód, dla którego likwidacja MOK-u jest błędem. Przedstawiane propozycje tego, co powstanie zamiast MOK-u, nie były spójne i przekonujące. Zamiast planu rozwoju kultury proponowano poupychanie działań MOK-u po innych instytucjach. Imprezy masowe ma organizować Ośrodek Sportu Rehabilitacji i Rekreacji, sekcje artystyczne mają trafić do Młodzieżowego Domu Kultury. MDK radzi sobie świetnie, zajęcia tam są obłożone. Część pieniędzy, jak wspominałem, ma zwiększyć pulę w konkursach na realizację zadań publicznych przez organizacje pozarządowe. Jest też pomysł Akademii Artystycznej – prowadzenia działań z zakresu edukacji kulturalnej w szkołach przez NGO-sy. Edukacja kulturalna jest potrzebna, ale czy naprawdę ze szkołami jest tak źle, że potrzebują wsparcia niewielkich miejskich organizacji pozarządowych? Państwo nie może się wycofywać z kolejnych zadań.
To dość typowe posunięcie. Damy pieniądze NGO-som i one zrobią coś za nas.
Pomysł Akademii Artystycznej jest krytykowany przez ludzi zajmujących się edukacją. W szkołach nie ma odpowiedniej infrastruktury do zorganizowania takich zajęć na odpowiednim poziomie. Nie ma bazy, jaką jest MOK.
Jaki program ma MOK?
Przy MOK-u działa Teatr 24, kluby: fantastyki, plastyczne, kabaretowy, muzyczny, filmowy, rekreacyjne (joga, gimnastyka). Są zajęcia integracyjne dla niepełnosprawnych, uliczna grupa taneczna. MOK jest organizatorem dużych imprez takich jak finał WOŚP i bardzo popularny w Kaliszu Festiwal im. Pawła Bergera. Nie wiem, czy to jest dużo, czy mało – nie mam narzędzia, żeby to ocenić. A władze po prostu stwierdziły, że jest źle, i to ma nam wystarczyć. Bronię MOK-u bez względu na to, czy ten program jest dobry czy zły. Jeśli jest niewystarczający, to nie jest wyłącznie wina MOK-u i pracujących tam ludzi, ale też tych, którzy warunki do działania stwarzają.
Jakie działania podejmujecie w obronie MOK-u?
Ja i nieformalna grupa sprzeciwiająca się likwidacji MOK-u chcieliśmy zaprosić mieszkańców miasta i władze do dyskusji. Nie przykuliśmy się do drzwi „pałacyku” – siedziby MOK-u, chcieliśmy, żeby takie decyzje, jak likwidacja dużej instytucji kultury, były podejmowane inaczej. Władze miasta nie zareagowały. A przecież samorząd to niby ta władza, która jest bliżej człowieka. Pracownicy MOK zwrócili się do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z prośbą o interwencję. W odpowiedzi MKiDN wystosował pismo do Prezydenta Miasta Kalisza.
W poniedziałek, 17 października o 18.30 – kilka dni przed posiedzeniem Rady Miasta, na którym ma zostać podjęta ostateczna decyzja o likwidacji, pod siedzibą MOK-u zapalimy znicze. Zapowiada się liczne zgromadzenie. To będzie sygnał, że nie zgadzamy się na uśmiercenie MOK-u. Chcemy zmian, ale chcemy też podmiotowego traktowania.
— -
Arek Gruszczyński jest członkiem zespołu Fundacji Bęc Zmiana.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 14.10.2011 )
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...