NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Mitrovits: Węgrzy - najbardziej pesymistyczne społeczeństwo świata Drukuj
Z Miklósem Mitrovitsem* rozmawia Jan Smoleński   
06.01.2011

wegry.jpgJan Smoleński, Krytyka Polityczna: Zdominowany przez centroprawicową koalicję parlament przegłosował przed świętami ustawę medialną, którą dziennikarze nazywają kagańcową. Mówi się, że doprowadzi ona do autocenzurowania się dziennikarzy i podporządkowania mediów publicznych rządowi Viktora Orbana. Powoływana przez ustawę rada mediów będzie mogła karać prywatne media, jeśli podawane informacje nie będą „politycznie zrównoważone”. Przeciw temu prawu protestują głównie wydawcy. Demonstracja pod parlamentem zgromadziła raptem tysiąc osób. Dlaczego społeczeństwo godzi się na takie prawo? A może ono nie jest takim zagrożeniem dla wolności słowa, jak przekonują dziennikarze?


Miklós Mitrovits*: Celem nowego prawa jest przede wszystkim wywołanie odruchu autocenzury u społeczeństwa. Nie sądzę, by kary były nakładane masowo, ale możemy być pewni, że komuś dostanie się „dla przykładu”. To jest narzędzie do zastraszania. Hasłem przewodnim obecnego rządu jest „kto nie jest naszym przyjacielem, ten jest naszym wrogiem”, tak jak w latach pięćdziesiątych. Nowa ustawa o mediach jest realizacją tego hasła. Po ograniczeniu działalności trybunału konstytucyjnego, naciskach na instytucje naukowe i wyrzucaniu pracowników z powodów politycznych oraz wywieraniu nacisków na dziennikarzy, ten krok nie jest zaskakujący.  

  

Co do społeczeństwa węgierskiego, to ma stosunkowo mało wiedzy na ten temat i jest pasywne. Węgrzy w XX wieku żyli ciągle w strachu przed władzą. Tak było to w okresie międzywojennym, w roku 1944, po 1947, potem po rewolucji 1956. Ten strach da się odczuć jeszcze dziś, ponieważ był dziedziczony z pokolenia na pokolenie. W dodatku system Jánosa Kádára przyzwyczaił społeczeństwo do tego, że państwo zawsze będzie rozwiązać nasze problemy, a obywatele powinni milczeć. Dlatego nie należy spodziewać się protestów.


Pojawiły się głosy, że ustawy medialne to „cofnięcie zegara o 20 lat”, powrót do komunizmu, choć sam Orban był członkiem opozycji antykomunistycznej. Co właściwie kierowało nim przy tworzeniu ustawy medialnej?


Orbán również w Polsce brał udział na manifestacjach antykomunistycznych. Ale dzisiejszy Orbán jest już innym politykiem. On wierzy tylko we władzę i chce budować system autokratyczny, w którym wszystko zależy od niego. Każdy jego krok świadczy o tym. W Europie on oczywiście jest europejskim politykiem, ale na Węgrzech absolutnie węgierskim: antyglobalistą, ale nie antykapitalistą. Przegrał dwukrotnie z rzędu wybory parlamentarne i obwinia o to lewicowo-liberalne media. Sytuacja przypomina tę z okresu międzywojennego, kiedy rząd prawicowy obwinił media liberalne za rozpad Królewstwa Węgierskiego. Wtedy wprowadzono bardzo surowe przepisy ograniczające wolność słowa.

  

Oczywiście w ostatnich 20 lat na Węgrzech znaczna część prasy była raczej liberalna, niż konserwatywna, tak jak intelektualiści w ostatnim wieku. W związku z tym Orbán przeciwstawia intelektualistów społeczeństwu, stwarzając poczucie „walki o niepodległość”. Prawica od dawno głosi, że media lewicowo-liberalne na Węgrzech posiadają tak olbrzymią władzę nad społeczeństwem, że jest to już szkodliwe dla narodu. Ustawa ma złamać tę dominację. Oczywiście taki obraz prasy jest fałszywy.


Czy Orban jest rzeczywiście groźny na węgierskiej demokracji? Pytam, bo w Polsce rządy Kaczyńskich liberalni komentatorzy nazywali zamachem na demokrację. Ale choć faktycznie były to rządy mocno populistyczne, to do dyktatury było daleko.


To zależy od tego, czym jest demokracja. Jeśli Szwecja jest demokracją, to na Węgrzech nigdy nie było demokracji i chyba nie będzie. Ale jeśli Rosja jest demokracją, to jeszcze możemy mieć nadzieje. Jesteśmy typowym wschodnioeuropejskim, półperyferyjnym kapitalizmem, w którym jest miejsce dla rządów twardej ręki.


Czy w rządzie toczy się jakikolwiek spór lub debata wokół prawa medialnego?


Cały Fidesz poparł nową ustawę. Była mniejsza dyskusja o szczegółach, ale żaden minister, żaden poseł nie protestował przeciw obecnemu prawu. Trzeba wiedzieć, że wszyscy posłowie Klubu Fideszu są bardzo lojalni wobec Orbána.

  

Czy obecne działania rządu mają jakiś związek z rosnącymi nastrojami nacjonalistycznymi na Węgrzech?


Jednym z celów rządu jest zmniejszenie popularności skrajnej prawicowej partii Jobbik i przejęcie jej wyborców. W praktyce to przejmowanie elektoratu polega na realizacji postulatów Jobbiku. W czasie dyskusji nad ustawą o mediach byliśmy świadkami raczej groteskowej sytuacji, kiedy skrajna prawica broniła wolności mediów. Oczywiście miała swoje powody. Głównym kanałem propagandowym Jobbiku jest internet, wielu przedstawicieli tej partii redaguje skrajnie nacjonalistyczne, nawet nazistowskie strony internetowe umieszczone na amerykańskich serwerach.


Orban znacjonalizował również prywatne fundusze emerytalne. W Polsce liberalni komentatorzy mówią o zabieraniu emerytom ich pieniędzy. Jednak widząc, jak w praktyce działa polski system emerytalny, również oparty na prywatnych funduszach, chciałbym, żeby ktoś u nas potrafił się sprzeciwić lobby prywatnych funduszy emerytalnych. Jak nacjonalizację funduszy emerytalnych ocenia węgierska lewica?


W rzeczywistości mowa jest nie o tym, czy dotychczasowy system jest dobry czy też nie, lecz o tym, że rząd potrzebuje tej olbrzymiej sumy (około 10 miliardów euro), by utrzymać deficyt budżetowy w 2011 roku poniżej 3 proc. PKB. Dzięki takiej sumie będzie mógł opłacić dług publiczny i emerytury w przyszłym roku. Zatem nie ma mowy o żadnej reformie emerytalnej, lecz o wykorzystaniu oszczędności. Właśnie dlatego węgierska lewica nie ma co popierać.

  

W dodatku obywatele węgierscy bez pytania ich o zdanie - a właściwie pod przymusem, bo za pomocą szantażu - są zmuszani do powrotu do państwowego systemu emerytalnego oraz oddania państwu „z własnej woli” pieniędzy zaoszczędzonych w prywatnych funduszach emerytalnych. Raczej chodzi o ochronę własności prywatnej. Wydaje się, że w niektórych wypadkach rząd - powołując się na ochronę interesów państwa - odstępuje od ochrony własności prywatnej. Jesteśmy ciekawi, co na ten temat będzie w nowej Konstytucji.

wywiadzie udzielonym KP, socjolog dr Tibor Dessewffy powiedział, że społeczeństwa środkowo- i wschodnioeuropejskie są zatomizowane, myślenie wspólnotowe, z różnych historycznych względów, zniknęło. Czy przypadkiem jednak sukces nacjonalistycznej retoryki Orbana nie pokazuje, że Węgrzy tęsknią za wspólnotą, a cały problem w tym, że zaproponowano im model dość archaiczny i - biorąc pod uwagę zróżnicowanie etniczne Węgier - niebezpieczny?


Zgadzam się, że społeczeństwa wschodnioeuropejskie są bardzo zatomizowane, brakuje solidarności, obywatele nie rozpoznają swoich interesów i nie potrafią reprezentować ich. Oczywiście możliwości ma bardzo ograniczone, ponieważ władze ciągle wzmacniają stosunki zależności zarówno w sensie politycznym i jak gospodarczym. W związku z nacjonalizacją funduszy emerytalnych problem polega właśnie na tym, że obywatel znowu stał się uzależniony od organów państwa i nie mógł decydować samodzielnie. Co oczywiście nie znaczy, że wolny rynek jest lepszy niż państwo.

Natomiast niewątpliwym faktem jest, że pewna część społeczeństwa węgierskiego tęskni za jakąś mityczną wspólnotą narodową, która prawdopodobnie nigdy nie istniała i nie będzie istnieć. Taką wizją są np. „Wielkie Węgry”, przeszłość, która nigdy nie wróci. Niestety węgierskie społeczeństwo nie ma wizji przyszłości. Według badań jesteśmy jednym z najbardziej pesymistycznych społeczeństw na całym świecie.

Tak naprawdę Węgry są homogenicznym etnicznie krajem. Tylko Romowie stanowią dużą grupę mniejszościową, ale oni też są Węgrami. Nie można ich wykluczać ze społeczeństwa. Ale nadrabiać ich zaległości i integrować do większości nie da się w tych ramach politycznym i gospodarczym, które istnieją.   

  

Jakie grupy wyborców popierają Orbana? Raczej ci w gorszej sytuacji ekonomicznej, czy klasa średnia i wyższa?

Każdy węgierski obywatel po ostatnich ośmiu latach miał dosyć: przestępstwo stało się niemal synonimem polityki. Wielu burmistrzów i byłych posłów siedzi już w więzieniu albo toczą się ich procesy kryminalne. Po słynnym przemówieniu byłego premiera Gyurcsány’a („kłamaliśmy rano, kłamaliśmy wieczorem”) rząd stracił resztki zaufania. Węgrzy tęsknili za zmianą, dlatego głosowali masowo na Fidesz. Nie było prawdziwej kampanii przedwyborczej, nawet nie było programów. Ludzie głosowali przeciwko ostatnim ośmiu latom, nie na przyszłość. Poza tym Fidesz jest tradycyjnie popularny na zachodnich i w północnozachodnich obszarach oraz wśród rolników. Z powodu ogromnej korupcji wśród socjalistów Fideszowi udało się po raz pierwszy wygrać w Budapeszcie.
 — 
*Miklós Mitrovits – historyk, związany z lewicowym pismem „eszmelet”.

budapest.jpg

[Termy / Budapeszt // fot. Domingo Sandoval (cc) flickr.com]

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 06.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.44934 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273