NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Matyjaszczyk: Chcemy dofinansować zabiegi in vitro Drukuj
Z Krzysztofem Matyjaszczykiem rozmawia Michał Wszołek   
25.11.2011

Michał Wszołek, Krytyka Polityczna: Jako pierwszy prezydent miasta w Polsce zamierza pan zarezerwować w przyszłorocznym budżecie pulę środków na dofinansowanie zapłodnienia in vitro. Co pana do tego skłoniło?

dzieckoisla_yelo.jpgKrzysztof Matyjaszczyk: Przede wszystkim chcę w ten sposób pomóc mieszkańcom Częstochowy w zrealizowaniu ich planów i oczekiwań. Sam jestem ojcem dwóch wspaniałych dzieciaków i wiem, ile szczęścia mogą przynieść takie szkraby. Wiem też, że istnieje spora grupa częstochowian, którzy pomimo tego, że bardzo chcą, nie mogą mieć dzieci. Znam osobiście osoby, które sprzedawały swój majątek albo zaciągały kredyty w bankach tylko po to, by móc sfinansować zabieg sztucznego zapłodnienia. Wielu mieszkańców jednak nie może liczyć na pożyczkę i gmina powinna pomagać im w urzeczywistnianiu ich marzeń o własnym dziecku, szczególnie jeśli te marzenia są zbieżne z założeniami rozwojowymi miasta.

Częstochowa przez ostatnie lata wyludniała się, wskaźnik przyrostu naturalnego był ujemny. Jest to pokazanie kierunku, w jakim ma zmierzać miasto. Pomysłów, w jaki sposób gmina chce zadbać o mieszkańców, jest zresztą więcej. W budżecie znalazły się kwoty na szczepienie przedszkolaków przeciwko grypie, badania przesiewowe w szkołach, nowe place zabaw, ale też fundusze na place rekreacji ruchowej dla seniorów.

Część radnych o bardziej konserwatywnych poglądach może mieć opory, by zagłosować za dofinansowywaniem zabiegów sztucznego zapłodnienia. Nie obawia się pan o większość w radzie miejskiej?

Samorząd przede wszystkim powinien mieć na celu dbanie o interesy mieszkańców; jeśli oczekują oni opieki i pomocy również w tej delikatnej sferze, to powinien odpowiedzieć na to pozytywnie. Mówimy przecież o procedurze, która jest szeroko stosowana, ale niestety bardzo droga. Wyzwaniem dla samorządu Częstochowy jest pomoc tym, którzy nie są w stanie sami sfinansować sobie tego zabiegu, poprzez częściową refundację tej procedury.

Jakie będą kryteria przyznawania tej pomocy i kto ma być jej adresatem? Czy otrzymanie dofinansowania będzie zależało od spełnienia określonego kryterium dochodowego?

Na początku musimy mieć zgodę Rady Miasta na przeznaczenie środków właśnie na ten cel. Będzie to podstawą do opracowania regulaminów przyznawania pomocy. Będzie też trzeba się zorientować, jakie jest zainteresowanie mieszkańców: 110 tys. złotych, jakie zamierzamy przeznaczyć na in vitro, można wykorzystać do dofinansowania kilkunastu, może kilkudziesięciu zabiegów. Może się jednak okazać, że zainteresowanie będzie bardzo duże, trudno to przewidzieć. Ostateczne kryteria przyznawania tych środków zostaną ustalone także na podstawie liczby zgłoszeń.

Na pewno trzeba będzie też uwzględnić kryteria medyczne. Z tego, co wiem, osoba kwalifikująca się do zabiegu in vitro musi mieć udokumentowane, że inne metody medyczne zawiodły i in vitro jest dla niej ostatnią deską ratunku.

Dofinansowanie będzie przysługiwało także osobom żyjącym w niesformalizowanych związkach czy tylko małżeństwom?

Dofinansowanie zabiegów metodą in vitro jest proponowane w projekcie budżetu Częstochowy na 2012 rok jako program wspierania rozwoju rodziny.

Czy występując z taką inicjatywą, nie zastępuje pan w pewnym sensie parlamentu, który w ubiegłej kadencji, mimo licznych zapewnień, nie był w stanie uregulować kwestii in vitro?

Byłem członkiem polskiego parlamentu i bardziej cenię sobie pracę samorządowca, prezydenta miasta. Nie muszę przebijać się przez 460 posłów, tylko jeśli mam dobry pomysł – taki jak ten – to rozmawiam ze różnymi środowiskami, także politycznymi, i staram się je do niego przekonać.

Jeśli inni prezydenci miast pójdą pańskim śladem, a parlament dalej będzie unikał drażliwych kwestii obyczajowych, to może dojść do zjawiska, nazwijmy to – „federalizmu obyczajowego”. W jednych miastach refundujemy in vitro, w innych nie. A potem z kolei jakiś prezydent wpadnie na pomysł refundacji z budżetu gminy środków antykoncepcyjnych. Co też na gruncie polskiego prawa byłoby możliwe.

Nie sądzę, by coś takiego nastąpiło. Wierzę, że gdy polscy parlamentarzyści zobaczą, że coraz więcej miast przyjmuje podobne rozwiązania, zrozumieją, że jest sporo potencjalnych odbiorców takiej pomocy. Wówczas, chcąc spełniać oczekiwania obywateli, będą musieli się choć trochę do tego dostosować. Takie działania jak nasza inicjatywa wytwarzają pewien nacisk na władze centralne.

Nie wyklucza więc pan, że inni prezydenci też będą chcieli wprowadzić w życie taki pomysł?

Wszystko będzie zależało od zainteresowania propozycją, którą zgłaszamy w Częstochowie. Jeżeli samorządowcy zobaczą, że spotkało się to z dużym odzewem mieszkańców, z pewnością też będą chcieli takie rozwiązania wprowadzać.

Czy zdecydowałby się pan sformułować apel do innych prezydentów miast, by wprowadzili w życie dofinansowania zabiegów sztucznego zapłodnienia?

Trzeba poczekać na reakcje mieszkańców. Jeśli będą pozytywne, z pewnością będę się starał przekonywać innych samorządowców o potrzebie realizacji takiego projektu.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Nikodem  - No ale o co chodzi?   |26.11.2011 04:58:25
Jeżeli pan Matyjaszczyk, z nieustaloną liczbą kolegów, chce dofinansowywać
zabiegi in vitro to jest jego prywatna sprawa.

Jeden warunek - niech robi to za
własne (swoje i owych znajomych) pieniądze.

Bo podatnicy wcale nie muszą chcieć
składać się na cudze dzieci.
artym666  - Nikodem, skąd Ty wiesz, czego chcą podatnicy?   |26.11.2011 11:06:01
Na razie wiemy, że podatnicy chcą Matyjaszczyka, bo go wybrali na prezydenta. A
ten zaimponował całej Polsce, że wyszedł z taką inicjatywą.
AC  - Komu zaimponował, temu zaimponował.   |26.11.2011 17:23:41
Łatwo zarządzać nie swoimi pieniędzmi. Sam jestem podatnikiem i nie chcę płacić
za czyjeś dzieci. Więc jednak Nikodem ma rację, że podatnicy wcale nie muszą
chcieć składać się na cudze dzieci.
kot  - AC   |26.11.2011 18:10:48
- i to jest uczciwe postawienie sprawy
( a la Wróblewski): jestem skurwysynem
-bo lubię.
Spokojny   |26.11.2011 20:07:31
Jeśli z jakiegoś tematu feministki albo kościół zrobią sobie fetysz lub szatana,
to wszelka rozsądna dyskusja na taki temat kończy się nieodwołalnie. Kościół boi
się in vitro ponieważ zgodnie z dogmatem o dziedziczeniu grzechu pierworodnego
przez stosunek płciowy ludzie urodzeni z in vitro nie mają pierworodnego grzechu
w ogóle. Doprowadza to całą kościelną naukę tam, gdzie jej miejsce.
Z kolei
feministki kochają in vitro z tego sameo powodu, z którego nie cierpi tej metody
kościół. Jest to metoda zajścia w ciążę bez stosunku płciowego. Coś takiego ta
grupa zawsze będzie popierać, bo choć to jeszcze nie rojona przez dawny
matriarchat partenogeneza to jednak bliżej już niż dalej.
Kłopot w tym, że
wiele przypadków, kiedy para nie może zajść w ciążę to trudności uwarunkowane
głębokimi psychologicznymi problemami tej pary. I te problemy nie znikają w
momencie zapłodnienia pośredniego, tylko będą się wyrażać nadal kiedy już
dziecko się urodzi. Rozsądniejsze byłoby ograniczenie refinansowania do takich
sytuacji, w których niemożność zajścia w ciążę ma konkretne, możliwe do
zidentyfikowania fizyczne przyczyny. W innych przypadkach być może więcej sensu
miałoby refinansowanie psychoterapii rodzinnej.
Zaratustra  - In vitro mówicie   |27.11.2011 15:52:34
A ja się pytam. Proste pytanie zadaje.

Co to za para, która nie jest w stanie
wydać kilkuset złotych na dziecko??

Ja wam powiem jaka. Taka, która powinna się
z posiadaniem dzieci wstrzymać.
Exxon Valdez   |28.11.2011 15:05:25
"Jeśli z jakiegoś tematu feministki albo kościół zrobią sobie fetysz lub
szatana,
to wszelka rozsądna dyskusja na taki temat kończy się nieodwołalnie.
Kościół boi
się in vitro ponieważ zgodnie z dogmatem o dziedziczeniu grzechu
pierworodnego
przez stosunek płciowy ludzie urodzeni z in vitro nie mają
pierworodnego grzechu
w ogóle. Doprowadza to całą kościelną naukę tam, gdzie
jej miejsce."

Bzdura. Kościół jest przeciwko in vitro, bo jego nauczanie
głosi, iż życie każdego człowieka zaczyna się od momentu poczęcia. Z
zapłodnieniem in vitro zaś jest ten problem, że w trakcie tej procedury pewna
liczba ludzkich zarodków jest niszczona. Poza tym grzech pierworodny niezupełnie
ma związek z tym jak kto został poczęty. Piszą o tym na samym początku Biblii.
Można sobie poczytać w wolnych chwilach.
Spokojny   |29.11.2011 02:18:35
Myśl o związku oporu przed in vitro z dogmatem o przekazywaniu grzechu
zaczerpnąłem od Hartmana, który wspomina o tym
tutaj:

http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1509
894,2,glos-w-debacie-na-temat-in-vitro.read

Zre sztą myślę, że nie tylko z in
vitro jest taki problem. Wszelkie manipulacje genetyczne, możliwe krzyzowanie
człowieka z innymi gatunkami itp. stawiają dogmatyków chrześcijańskich w bardzo
niezręcznej sytuacji bo nie ma jak umiejscowić duszy. Dla nich to jak destrukcja
realnego świata, bo ten system założeń to dla nich całe mentalne środowisko,
więc nie dziwne,że taki historie przyprawiają ich o ataki paniki.
Exxon Valdez   |29.11.2011 09:13:48
Raczej pobieżna znajomość teologii katolickiej prof. Hartmana jest powszechnie
znana. Niestety powoduje ona, że często publicznie plecie on głupoty. Wedle
stanowiska Kościoła dzieci poczęte metodą in vitro są skażone grzechem
pierworodnym (poczęcie naturalne czy sztuczne nie ma tu nic do rzeczy) i
posiadają duszę. Istotnie natomiast problemem jest "odczłowieczanie
człowieka", poprzez arbitralne dobieranie kryteriów człowieczeństwa i
dziwaczne eksperymenty. Jednak ten fakt nie jest tylko problemem kościoła
katolickiego, ale problemem całej ludzkości. Dziwna skłonność człowieka do
gnojenia samego siebie jest niestety jego cechą gatunkową.
Spokojny  - @ Exxon   |29.11.2011 17:36:18
O ile wiem sporo było w chrześcijaństwie takich teoretyków którzy zastanawiali
się jak jest przekazywana dusza i czy z plemnikiem czy bez. Być może kwestia in
vitro byłaby całkowicie obojętna dla ich rozważań a prof. Hartman mówiąc o
teologach z którymi rozmawiał na ten temat po prostu konfabuluje.
Natomiast
jeśli chodzi o eksperymenty mieszania genów to jestem pewien, że wpędzają one
doktrynę w spory kłopot przez samo to, że w ogóle są możliwe. Z chwila gdy staną
się powszechne (a to nieuniknione) bedzie poważny problem z tym rozdzielaniem
świata istot żywych na posiadające duszę i duszy pozbawione. Ciekawy jestem jak
oni sobie z tym poradzą.
Małeczka  - Nie dla Matyjaszczyka   |24.01.2012 15:20:30
Chyba nadszedł czas by ludzie pokazali że nie wierzą w politykę prezydenta
miasta który zamiast robić coś rzeczywistego to ciągle się uśmiecha poklepuje po
plecach i mówi że jest dobrze.
Zapraszam
http://www.facebook.com/groups/niematyjaszczykowi/
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.11.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.00068 Seconds