|
Michał Wszołek, Krytyka Polityczna: Jako pierwszy prezydent miasta w Polsce zamierza pan zarezerwować w przyszłorocznym budżecie pulę środków na dofinansowanie zapłodnienia in vitro. Co pana do tego skłoniło?
Krzysztof Matyjaszczyk: Przede wszystkim chcę w ten sposób pomóc mieszkańcom Częstochowy w zrealizowaniu ich planów i oczekiwań. Sam jestem ojcem dwóch wspaniałych dzieciaków i wiem, ile szczęścia mogą przynieść takie szkraby. Wiem też, że istnieje spora grupa częstochowian, którzy pomimo tego, że bardzo chcą, nie mogą mieć dzieci. Znam osobiście osoby, które sprzedawały swój majątek albo zaciągały kredyty w bankach tylko po to, by móc sfinansować zabieg sztucznego zapłodnienia. Wielu mieszkańców jednak nie może liczyć na pożyczkę i gmina powinna pomagać im w urzeczywistnianiu ich marzeń o własnym dziecku, szczególnie jeśli te marzenia są zbieżne z założeniami rozwojowymi miasta.
Częstochowa przez ostatnie lata wyludniała się, wskaźnik przyrostu naturalnego był ujemny. Jest to pokazanie kierunku, w jakim ma zmierzać miasto. Pomysłów, w jaki sposób gmina chce zadbać o mieszkańców, jest zresztą więcej. W budżecie znalazły się kwoty na szczepienie przedszkolaków przeciwko grypie, badania przesiewowe w szkołach, nowe place zabaw, ale też fundusze na place rekreacji ruchowej dla seniorów.
Część radnych o bardziej konserwatywnych poglądach może mieć opory, by zagłosować za dofinansowywaniem zabiegów sztucznego zapłodnienia. Nie obawia się pan o większość w radzie miejskiej?
Samorząd przede wszystkim powinien mieć na celu dbanie o interesy mieszkańców; jeśli oczekują oni opieki i pomocy również w tej delikatnej sferze, to powinien odpowiedzieć na to pozytywnie. Mówimy przecież o procedurze, która jest szeroko stosowana, ale niestety bardzo droga. Wyzwaniem dla samorządu Częstochowy jest pomoc tym, którzy nie są w stanie sami sfinansować sobie tego zabiegu, poprzez częściową refundację tej procedury.
Jakie będą kryteria przyznawania tej pomocy i kto ma być jej adresatem? Czy otrzymanie dofinansowania będzie zależało od spełnienia określonego kryterium dochodowego?
Na początku musimy mieć zgodę Rady Miasta na przeznaczenie środków właśnie na ten cel. Będzie to podstawą do opracowania regulaminów przyznawania pomocy. Będzie też trzeba się zorientować, jakie jest zainteresowanie mieszkańców: 110 tys. złotych, jakie zamierzamy przeznaczyć na in vitro, można wykorzystać do dofinansowania kilkunastu, może kilkudziesięciu zabiegów. Może się jednak okazać, że zainteresowanie będzie bardzo duże, trudno to przewidzieć. Ostateczne kryteria przyznawania tych środków zostaną ustalone także na podstawie liczby zgłoszeń.
Na pewno trzeba będzie też uwzględnić kryteria medyczne. Z tego, co wiem, osoba kwalifikująca się do zabiegu in vitro musi mieć udokumentowane, że inne metody medyczne zawiodły i in vitro jest dla niej ostatnią deską ratunku.
Dofinansowanie będzie przysługiwało także osobom żyjącym w niesformalizowanych związkach czy tylko małżeństwom?
Dofinansowanie zabiegów metodą in vitro jest proponowane w projekcie budżetu Częstochowy na 2012 rok jako program wspierania rozwoju rodziny.
Czy występując z taką inicjatywą, nie zastępuje pan w pewnym sensie parlamentu, który w ubiegłej kadencji, mimo licznych zapewnień, nie był w stanie uregulować kwestii in vitro?
Byłem członkiem polskiego parlamentu i bardziej cenię sobie pracę samorządowca, prezydenta miasta. Nie muszę przebijać się przez 460 posłów, tylko jeśli mam dobry pomysł – taki jak ten – to rozmawiam ze różnymi środowiskami, także politycznymi, i staram się je do niego przekonać.
Jeśli inni prezydenci miast pójdą pańskim śladem, a parlament dalej będzie unikał drażliwych kwestii obyczajowych, to może dojść do zjawiska, nazwijmy to – „federalizmu obyczajowego”. W jednych miastach refundujemy in vitro, w innych nie. A potem z kolei jakiś prezydent wpadnie na pomysł refundacji z budżetu gminy środków antykoncepcyjnych. Co też na gruncie polskiego prawa byłoby możliwe.
Nie sądzę, by coś takiego nastąpiło. Wierzę, że gdy polscy parlamentarzyści zobaczą, że coraz więcej miast przyjmuje podobne rozwiązania, zrozumieją, że jest sporo potencjalnych odbiorców takiej pomocy. Wówczas, chcąc spełniać oczekiwania obywateli, będą musieli się choć trochę do tego dostosować. Takie działania jak nasza inicjatywa wytwarzają pewien nacisk na władze centralne.
Nie wyklucza więc pan, że inni prezydenci też będą chcieli wprowadzić w życie taki pomysł?
Wszystko będzie zależało od zainteresowania propozycją, którą zgłaszamy w Częstochowie. Jeżeli samorządowcy zobaczą, że spotkało się to z dużym odzewem mieszkańców, z pewnością też będą chcieli takie rozwiązania wprowadzać.
Czy zdecydowałby się pan sformułować apel do innych prezydentów miast, by wprowadzili w życie dofinansowania zabiegów sztucznego zapłodnienia?
Trzeba poczekać na reakcje mieszkańców. Jeśli będą pozytywne, z pewnością będę się starał przekonywać innych samorządowców o potrzebie realizacji takiego projektu.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...