NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Lipszyc: ACTA zabetonuje obecny system Drukuj
Z Jarosławem Lipszycem* rozmawia Magdalena Błędowska   
25.01.2012

Magdalena Błędowska: Donald Tusk podpisał upoważnienie dla polskiej ambasador do podpisania ACTA 26 stycznia. Ale z wypowiedzi ministrów w ostatnich dniach, czasem sprzecznych, wcale nie wynikało, że tak się stanie.

komunikacjadailypic.jpgJarosław Lipszyc: Bo były niejednoznaczne. Rząd trzymał opinię publiczną w napięciu, a jednocześnie przyzwyczajał do myśli, że porozumienie ACTA zostanie jednak w czwartek podpisane. Wszystko zmierzało w tym kierunku.

Minister Boni zapowiada, że po podpisaniu dokumentu zaczną się konsultacje. I że Polska dołączy do ACTA przed ratyfikacją specjalną klauzulę, w której wyjaśnimy, jak interpretujemy niektóre zapisy porozumienia, żeby zabezpieczyć wolności w internecie.

Zapowiedź, że ACTA podpiszemy, a potem będziemy zgłaszać poprawki, jest dla mnie kompletnie niezrozumiała. Podpisywanie dokumentu, którego nie musimy podpisywać, po to, żeby później dołączyć do niego klauzulę informującą, że nie będziemy przestrzegać części zapisów, to konstrukcja niebywała i kuriozalna.

Znowu powraca pytanie: jeśli w ACTA są artykuły, które nie będą wdrażane, a wszystkie pozostałe są już zawarte w polskim prawie, to po co w ogóle do ACTA przystępujemy? Dla mnie odpowiedź jest dość jasna: te przepisy, których tak się boimy, a które według rządy wdrażane nie będą, nie będą wdrażane dziś. Ale jutro, w bardziej sprzyjającej sytuacji politycznej, przez inny rząd, wdrożone niechybnie zostaną. Po to są zapisane w traktacie. Inaczej by ich tam nie było.

Dlaczego pomimo wszystkich zgłaszanych wątpliwości i masowych protestów rząd tak bardzo chce podpisać ACTA?

ACTA uniemożliwi nam w przyszłości swobodne kształtowanie porządku prawnego dotyczącego własności intelektualnej i praw autorskich. To jest dla mnie klucz do zrozumienia tego, co się dzieje. Istotą ACTA – i dążeń rządu – jest zabetonowanie obecnego systemu tak, że jego zmiana w kierunku innym niż zaplanowany w ACTA będzie w przyszłości niemożliwa. To będzie świetna wymówka, żeby nie rozważać żadnych postulatów reform: nie możemy, bo jesteśmy stroną ACTA. Jedyne, co możemy zmienić, to zwiększyć restrykcje, ściganie, kontrolę, zrezygnować z pośrednictwa sądów.

Ale ja nie akceptuję tej logiki. Mamy prawo do swobodnego kształtowania naszego porządku prawnego, w warunkach społecznej, demokratycznej kontroli. Przez naszych wybranych w powszechnych wyborach przedstawicieli, a nie powołanych urzędników negocjujących tajne traktaty. Skoro więc nie musimy dziś przystępować do traktatu, to nie przystępujmy. Szczególnie, że rząd w żaden sposób nie wykazał, że Polska odniesie z podpisania jakiekolwiek korzyści. Traktat, z którego nie odnosimy korzyści, a odbiera nam suwerenność w istotnej sferze kształtowania norm społecznych – w czasach społeczeństwa informacyjnego bodaj czy nie najważniejszej – jest w mojej opinii sprzeczny z polską racją stanu.

Mieliście nadzieję, jako organizacje walczące o wolną kulturę, że Michał Boni, minister cyfryzacji, który ma w planach na przykład wdrożenie w Polsce idei open government, zrozumie wasze racje i zatrzyma albo opóźni cały ten proces?

Tak, liczyliśmy na to. I się przeliczyliśmy.

A może tu wchodzą w grę jakieś polityczne stawki na arenie międzynarodowej czy zobowiązania rządu, o których jeszcze nie wiemy?

Być może. Wiemy, że jest dużo dokumentów dotyczących ACTA, które nie zostały ujawnione: stanowiska negocjacyjne poszczególnych państw, opinie podmiotów gospodarczych, do których podobno zwracał się minister Zdrojewski. Rząd musi je w końcu ujawnić. Bo w dokumentach, które znamy, nie ma żadnego uzasadnienia dla jego postawy.

Julia Pitera powiedziała, że protesty przeciw ACTA to „sprytnie zaplanowana akcja”. I że zamiast zgłaszać wcześniej uwagi, internauci na kilka dni przed podpisaniem dokumentu wywołują chaos, żeby zastraszyć rząd.

Jeśli ktoś zaplanował tę akcję, to Ministerstwo Kultury poprzez sprytny sposób procedowania i informowania opinii publicznej o postępach prac nad ACTA.

Jest oczywiste, że ACTA nie ma poparcia społecznego. Protestuje kilkaset tysięcy ludzi, jest blackout kilkuset witryn internetowych, zapowiedziano kilkadziesiąt manifestacji w różnych miastach. Dzisiaj w Warszawie na ulicy stało kilka tysięcy ludzi. Chyba ta skala o czymś mówi? To nie jest jakaś jedna grupa interesu, która forsuje swój model biznesowy. To obywatele zaprotestowali. A obowiązkiem rządu jest obywateli przynajmniej wysłuchać, bez agresji i szantażowaniem ich pośpiechem.

Ale rząd twierdzi, że obywatele zostali w sprawie ACTA wprowadzeni w błąd. Po pierwsze, sprawa była jawna od wiosny 2010 roku.

Jeśli była jawna, to dlaczego Ministerstwo Kultury opublikowało dokumenty na temat ACTA – wniosek do premiera o podpisanie przez Polskę traktatu i uzasadnienie naszego stanowiska – dopiero teraz, po tym, jak organizacje pozarządowe 16 stycznia wysłały zapytanie?

A kiedy po raz pierwszy wystąpiliście oficjalnie do rządu o udostępnienie dokumentów związanych z negocjacjami ACTA?

Internet Society Polska domagało się tego już w 2010 roku. Dostaliśmy odmowę. Organizacje pozarządowe informowały premiera o problemie, jakim jest ACTA, podczas spotkania w sprawie Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych w lutym 2010 roku. Dostaliśmy od premiera zapewnienie, że rząd będzie ten temat dyskutował.

Zdrojewski upiera się, że konsultacje społeczne w sprawie ACTA się odbyły i nikt nie zgłaszał zastrzeżeń.

Mamy chyba inną niż minister Zdrojewski definicję konsultacji społecznych. Zwrócenie się do wybranych 27 podmiotów zrzeszających przemysł opierający się na restrykcyjnym prawie autorskim to nie są konsultacje społeczne. To naprawdę nie polega na tym, że piszemy do zaprzyjaźnionych instytucji: „Chłopaki, co myślicie?”, zwłaszcza gdy wiemy, co chłopaki myślą, i że myślą dobrze.

Konsultacje powinny się odbywać według pewnych standardów: nieograniczona liczba podmiotów, które chcą się wypowiedzieć, wcześniej publikacja wszystkich dokumentów. Rolą ministerstwa jest zebrać wszystkie uwagi i je przeanalizować. Konsultacje nie służą do tego, żeby potwierdzić własny punkt widzenia, tylko do tego, żeby na postawie zebranych opinie dany kurs polityczny zmienić bądź zatrzymać.

Wśród zapytanych o zdanie podmiotów były m.in komercyjne telewizje?

Tak. Pełna lista tych podmiotów jest już znana. Oprócz organizacji zbiorowego zarządzania, takich jak ZAIKS, są producenci i dwie komercyjne stacje telewizyjne. Nie ma ani jednej organizacji niezwiązanej z przemysłem, ani jednej zajmującej się ochroną praw obywatelskich czy prawami konsumentów. Taka gra do jednej bramki.

Optymalny z waszego punktu widzenia scenariusz – odstąpienie przez polski rząd od podpisania ACTA – jest już niemożliwy. Co teraz?


Najmniejszym złem będzie niepodpisanie przez Polskę tego traktatu. Teoretycznie premier ciągle może to zrobić. Powinnyśmy wystąpić do Trybunału Sprawiedliwości UE o sprawdzenie, czy ACTA jest zgodne z prawem unijnym. Wypracować własne, krytyczne stanowisko, opierając się na opiniach Głównego Inspektora Danych Osobowych i Rzecznika Praw Obywatelskich. Wreszcie zablokować proces ratyfikacji tego traktatu na poziomie Unii Europejskiej i w Polsce. Tak, żeby stał się on tylko złym snem. Ale do tego potrzeba woli politycznej partii rządzącej.

  

*Jarosław Lipszyc  – prezes Fundacji Nowoczesna Polska 
Komentarze
Dodaj nowy
kOt  - Ciekawe są te konsultacje   |25.01.2012 12:00:57
Konsultacje? z samym sobą?
A co na to
Prof. Ewa Łętowska:
"Rząd ma
rację, że ACTA bezpośrednio nic nie zmienia. Ale jest to argument tak prostacki
z prawnego punktu widzenia, że aż podejrzany. Czy można aż tak nie widzieć
problemów, które stworzy? ACTA jako akt prawa międzynarodowego zobowiązuje
państwa do zapewnienia konkretnych warunków dochodzenia ochrony praw I poziomu
ich ochrony. Te warunki są niepokojące. Gdy umowa ACTA będzie podpisana, to
sygnatariusze będą pytać Polskę, jak ją realizuje. Będzie presja, że umowa
została zawarta i trzeba ją implementować. I to tak, jak ten naciskający to
rozumie."
warto   |25.01.2012 12:05:45
Najgorsze w tym wszystkim wydaje mi się to, że nawet dziennikarze którzy
pochylili się nad problemem i zauważają, "wałek" ze strony rządu wydają
się go (problemu) nie do końca rozumieć.
Nie chodzi przecież o to, czy acta
umożliwi bardziej skuteczne zamykanie serwerów z torrentami (bo może umożliwi
ale nie spowoduje).
Chodzi o tryb powstawania umowy właśnie, brak konsultacji,
wreszcie o faktyczne betonowanie systemu ktory tak czy siak w ciagu najblizszych
kilkunastu lat upadnie fakycznie (bez wzgledu na prawo).
No tak, tylko co
mozna zrobic poza posadzeniem np. klona vagli jako konsultatna naraz w kazdym
jednym studio radiowym/telewzyjnym i w kazdej jednej redakcji? No i czy Vagla
pozwolilby sie z naruszenem praw autorskich sklonowac?
smoothoperator  - Hipokryzja   |26.01.2012 02:08:55
Słyszę z ust przedstawiciela Ministerstwa Kultury, że podpisanie ACTA w sumie
nic nie zmieni, bo polskie prawo dotyczące ochrony praw autorskich jest
dostatecznie surowe. Skoro tak jest, to jaki jest sens podpisywać ten dokument.
Toż to czysta hipokryzja.
Podzielam pogląd pana Lipszyca odnośnie
"klapy" tzw. konsultacji. Dodam jeszcze, że to nie internauci powinni
się zgłaszać z uwagami do rządu w sprawie ACTA, a rząd, jak DYSPONENT dokumentu
powinien zaprosić do dyskusji wszystkie zainteresowane strony. Ostatnie tygodnie
powinny być przez rząd poświęcone na przekazaniu społeczeństwu sprawozdania z
tychże konsultacji, a nie na pogróżkach i stawianiu ultimatum,że bez względu na
protesty, ACTA podpisana będzie.
Ten rząd nie działa demokratycznie
bass  - "było znane"   |26.01.2012 10:12:44
Do upojenia powtarzana fraza "projekt ACTA" był znany i ogłoszony"
to dokładnie sytuacja, w której klient banku jest pouczany: "trzeba było
czytać umowę, tam na 6-tej stronie jest odnośnik do odpowiedniego załącznika (do
pobrania z internetu), w którym powołujemy się na zarządzenie…"
Józef Robotnik   |26.01.2012 18:00:54
Polska podpisała , a Niemcy i Holandia nie podpisali jeszcze , widać bogatsi są
mądrzejsi i wiedzą co jeszcze trzeba zmienić w tej umowie biorąc pod uwagę wpływ
zdarzeń kryzysowych na wzajemne relacje i na to potrzebują więcej czasu . Może w
tym jest sedno że my Polacy mamy mniej wiedzy ogólnej i dlatego jesteśmy ogólnie
tak dużo biedniejsi do krajów na zachód od Odry .
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.07802 Seconds