Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Łączyńska: Dziecko to osoba, a nie przedmiot Drukuj
Agnieszka Łączyńska w rozmowie z Janem Smoleńskim   
01.12.2008

Jan Smoleński, „Krytyka Polityczna”: Rada Legislacyjna negatywnie zaopiniowała proponowany przez Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej ustawowy zakaz bicia dzieci stwierdzając, że rodzic powinien mieć możliwość stosowania kar cielesnych. Rada stwierdziła również, że obecne regulacje prawne są wystarczające, do ochrony dzieci przed przemocą. Czy pani zdaniem w prawie powinien istnieć zapis zakazujący bicia dzieci?



Agnieszka Łączyńska, psychoterapeutka dzieci, Mazowieckie Centrum Neuropsychiatrii i Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży
: W zakresie bicia dzieci istnieje kwestia skali, bardzo dobrze, że dotychczasowe regulacje prawne umożliwiają osądzenie jego ekstremalnych form. Ekstremalne formy przemocy niosą za sobą skrajnie negatywne konsekwencje dla rozwoju psychicznego.



Warto jednak zastanowić się także nad tym, co płynie wciąż jeszcze głównym nurtem myślenia o wychowywaniu dzieci w Polsce – nadać znaczenie zachowaniom, rozszyfrować je z punktu widzenia dzieci. Gdy próbuję sobie wyobrazić, że pani na poczcie potrząsa moją ręką, żebym szybciej wypełniała druczek przekazu, robi mi się nieprzyjemnie, jestem wściekła i bezradna, ale gdy próbuję krzyknąć, okazuje się (ciągnąc dalej tę groteskę), że z megafonu dobywa się głos kierownika poczty: „nie wolno krzyczeć na panią w okienku – zaraz będzie kara”, gwałtownie szarpię ręką: przychodzi ochroniarz i daje mi klapsa. Właściwie nic mnie bolało, ale: byłam zagubiona, bałam się własnej wściekłości i nieznanej kary, wstydziłam, że inni klienci patrzą i słyszą, poczułam upokorzenie, naruszenie i niepewność, do kogo należy moje ciało. Skąd bierze się złudzenie, że dzieci przeżywają inaczej?



Tak naprawdę jest jeszcze gorzej – im częściej dziecko jest w podobnej, sytuacji tym mniejszą ma szansę w ogóle nauczyć się rozróżniać co czuje, czego chce, o czym może decydować, gdzie się zaczyna a gdzie kończy. Właściwie to nie wie o sobie nawet tego: „dlaczego krzyczę, gdy krzyczą na mnie?”. Zachowanie za zachowanie – żadnego znaczenia ani połączenia (na przykład poprzez świadomość złości).



Uważam, że prawo powinno zabraniać bicia dzieci. Prawo ma pewnie ograniczoną moc w regulowaniu subtelnych rozwojowych i międzypokoleniowych kwestii, związanych z wychowaniem dzieci. Może mieć jednak moc promowania i odzwierciedlania zmian kulturowych i moc nazywania wartości. Nawet jeśli wobec ustawowego zakazu pojawiłyby się w głowach rodziców niewygodne pytania: „Dlaczego nie wolno?”, „Co zamiast klapsów?” – to byłoby dużo warte – coś zostałoby zakwestionowane, po to żeby zaczęła się tworzyć bardziej świadoma, bardziej osobista historia wychowywania własnego dziecka.



Zakaz bicia jako kary jest i powinien pozostać odróżniony od zakazu kontaktu fizycznego np. ograniczania ruchu w sytuacjach niebezpiecznych, w celu powstrzymania przed zniszczeniem czegoś lub takich, kiedy fizyczna bliskość jest najlepszym ukojeniem (z wiekiem dziecka ilość takich sytuacji maleje - nie da się oczywiście w ten sposób pomagać nastolatkowi). Bardzo ważna jest też możliwość emocjonalnego i intelektualnego odróżnienia przymusu od przemocy (a taki zlepek powstał w tekście uzasadnienia negatywnej opinii Rady Legislacyjnej). Wielu rodziców ma spory kłopot z wyegzekwowaniem przestrzegania reguł właśnie z powodu obawy, że wprawienie dziecka w niezadowolenie, złość czy smutek poprzez wymaganie czegoś jest przemocą. Myślę, że to, co wyróżnia przemoc to fakt, że w niej rodzic staje się źródłem strachu dziecka – taki strach nadweręża więź, bo niszczy możliwość otrzymania ukojenia. Czy można uspokoić się dzięki dotykowi lub pomrukiwaniom tygrysa, który przed chwilą szczerzył na nas kły? Czy ktoś dorosły by to potrafił?



Jakie konsekwencje dla dziecka może mieć stosowanie wobec niego przemocy fizycznej?



Oprócz wymienionego już przeze mnie zagubienia i braku świadomości swoich uczuć, fizyczne karanie przez kochaną osobę (a taką namiętnie kochaną przez dziecko osobą jest rodzic) może także prowadzić do pomieszania agresji z przyjemnością, bo przyjemność płynie dla dziecka z nawiązania choćby i naładowanego złością kontaktu z rodzicem. To pomieszanie może się utrwalić szczególnie w sytuacji, gdy brakuje bliskości niezwiązanej z karaniem.



Rzeczywiście jest tak, że kiedy brakuje innych doświadczeń, uwewnętrznia się ostry bezrefleksyjny sposób oceniania i regulowania własnych stanów i działań, podobny do tego, którego zaznaliśmy od rodziców. Tak ukształtowane sumienie utrudnia życie z innymi i z samym sobą, choćby dlatego, że jest sztywne i zamknięte na informacje płynące z zewnątrz. Trudno wychowywać własne dzieci inaczej, choć jest potencjał wynikający np. z tego, że rodzicami są dwie osoby z różnymi doświadczeniami i dostrzeżenie tych różnic pozwala coś weryfikować, podobnie jak następujące zmiany kulturowe i związane z nimi nowe normy społeczne.



Myślę, że częścią kłopotu z nazwaniem kar fizycznych czymś niedobrym jest kłopot z poczuciem lojalności wobec własnych rodziców, obawa przed zanegowaniem ich systemu wartości a może i przed utratą przyjemności idealizowania własnego dzieciństwa.



Czy da się wychować dziecko bez kar cielesnych?


Rozśmieszyło mnie zdanie Rady Legislacyjnej, która zakaz karania cielesnego zrównuje z wyłączną obecnością nagród i nie wykracza tym samym poza behawiorystyczną perspektywę rachowania wzmocnień - perspektywę, która według mnie oznacza definiowanie dziecka jako przedmiotu oddziaływań.



Są jednak inne sposoby myślenia o wychowaniu. Można na przykład uwzględniać proces identyfikacji dziecka z rodzicem, w ramach którego zachodzi także identyfikacja z jego systemem wartości (ale identyfikacja dzieje się w ramach relacji i trzeba myśleć, co tę relację tworzy, a co niszczy). Można uwzględniać fakt, że zdolność kontroli impulsów i regulowania własnych zachowań, powstaje w wyniku rozwojowego wsparcia rodziców, którzy w sytuacjach nieuniknionych załamań równowagi potrafią znaleźć w sobie miejsce i słowa na nazywanie, współprzeżywanie i pomoc w emocjonalnym „strawieniu” pobudzających doświadczeń i że to zaczyna się w niemowlęctwie i niewiele ma wspólnego z pedagogiką. Kłopot w tym, że tu nie ma drogi na skróty – trzeba naprawdę potrafić radzić sobie ze swoimi emocjami i potrzebami, żeby móc nieinwazyjnie wspierać w tym procesie innego człowieka.



Wychowania dziecka bez przemocy nie da się opisać jako zbioru formuł, dotyczących zachowania. Wymaga ono widzenia dziecka jako czującej osoby, której świat wewnętrzny jest ważny i wart zrozumienia, co oczywiście wynika z podobnego widzenia siebie, a cofając się jeszcze wcześniej - z doświadczenia bycia traktowanym w ten sposób.



Zdaję sobie sprawę, że powyższy opis dotyczy idealnego życia, które nie przydarzyło się nikomu. W codziennych sytuacjach między rodzicami a dziećmi jest wiele agresji, subtelnych form manipulacji, niewidzenie się nawzajem i cała reszta ludzkiego bałaganu. Jednocześnie jest możliwość rozwoju, przyjrzenia się swoim reakcjom i - co naprawdę ważne – naprawiania błędów relacyjnych i komunikacyjnych. Ale dążenie do reparacji, a także do ograniczania wpływu na rzecz negocjacji pojawia się dopiero przy założeniu, że dziecko jest osobną osobą, „pytającym o drogę”, kimś. Rozumiem, że z takiego założenia wychodzą twórcy propozycji zapisu całkowitego zakazu bicia.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.12.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.93866 Seconds