|
Maciej Gdula, Krytyka Polityczna: Panie Prezydencie, czy podobał się panu przebieg święta 11 listopada w tym roku?
Aleksander Kwaśniewski: Ze względu na moje oczekiwania podobał mi się o wiele mniej niż w przeszłości. Jednak nie popadam też w przesadę. To duża przykrość, że nie uszanowano tego specjalnego święta, ale przyjmuję też, że organizowanie manifestacji i wyrażanie swoich poglądów jest rzeczą naturalną także przy okazji świąt.
A jak pan sądzi, kto jest odpowiedzialny za to, co stało się na ulicach Warszawy?
Sięgając do najpoważniejszych źródeł, związanych także z moimi obawami na przyszłość, to musimy wziąć pod uwagę, że żyjemy w momencie szczególnego napięcia na świecie. Wynika ono z kryzysu, ale także wyraźnej słabości demokracji i malejącej legitymizacji dla działań polityków. To wszystko składa się na gorsze nastroje i myślę, że nie przez przypadek agresywne demonstracje zdarzały się niedawno w wielu innych miastach na świecie. Ale jest jeszcze jedna źródło związane z napięciem politycznym, które towarzyszy nam od wielu lat. Dzielenie polskiego społeczeństwa przez polską prawicę i środowiska narodowo-katolickie jest przyczyną tego, że konfrontacja przeważa nad dialogiem. Jest coraz więcej ostrych wypowiedzi i gotowości do ostrych działań. Niestety ze szczytów świata polityki to nastawienie przenosi się w dół do zwykłych ludzi i co ważne do młodzieży, co przekłada się na agresywne zachowania podczas demonstracji.
Ciężko mi natomiast powiedzieć kto odpowiada za dokładny przebieg wydarzeń w Warszawie. Nie wiem, kto pierwszy rzucał kamieniem. Odpowiedzialność spada na tych, którzy szli na demonstrację z założeniem, że będzie to impreza zadymiarska i tych liderów politycznych, którzy nie zareagowali, kiedy zagrożenie obecności takich osób na demonstracjach rysowało się już wyraźnie.
Pojawiają się pomysły dokonania zmian w prawie, łącznie ze zmianami w konstytucji, tak, żeby ograniczyć swobodę demonstrowania. Co pan myśli o tych pomysłach?
Generalnie uważam, że przy konstytucji manipulować należy jak najmniej. Przypominam, że polska konstytucja tworzona była wobec ciężkich doświadczeń historycznych. Prawo do manifestacji, których nie można było swobodnie organizować w przeszłości, jest bardzo ważne w naszej młodej demokracji. Nie uważam, że po dwudziestu latach nadszedł czas, żeby ograniczać prawa do demonstrowania.
Można co najwyżej zastanowić się – ale to nie jest kwestia zmian w konstytucji – w jakiej odległości powinny być od siebie demonstracje i ewentualnie zaproponować jakieś zmiany w zobowiązaniach organizatorów. To jednak jest kwestia pragmatyki i zmiany przepisów na poziomie miejskim, najwyżej zmian w ustawach. Ja absolutnie nie dotykałbym konstytucji, bo powstała ona w odpowiedzi na lata braku demokracji w Polsce, a sytuacja nie jest wcale tak dramatycznie zła, żeby zawracać z wyznaczonej wcześniej drogi.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...