|
Sylwia Goławska, Krytyka Polityczna: 30 czerwca Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych zawarł porozumienie z minister Ewą Kopacz. Czego ono dotyczy?
Longina Kaczmarska, wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych: Pierwszy zapis mówi o wzroście wynagrodzeń – do końca 2012 roku kierownicy Samodzielnych Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej 75 procent z kwoty, którą zobowiązani są przeznaczyć na wzrost wynagrodzeń, mają przekazywać pielęgniarkom i położnym. Intencją naszą i minister zdrowia, co deklarowała w rozmowach, jest nie tylko podwyższenie płac pielęgniarek, ale także zachęcenie młodych osób do podjęcia nauki w tym zawodzie. Drugi zapis porozumienia odnosi się do wymaganej liczby pielęgniarek na dyżurze. Projekt zmiany rozporządzenia z 14 czerwca 2010 roku przygotowany przez ministerstwo zakładał, że jedna pielęgniarka lub położna obejmuje opieką w ciągu zmiany nie więcej niż dwudziestu pacjentów.
Dorota Gardias, przewodnicząca OZZPiP, stwierdziła, że proponowane w tym ministerialnym projekcie regulacje „znacznie odbiegają od potrzeb zabezpieczenia pacjentów”.
Nasze stanowisko było bardzo czytelne. W wielu szpitalach zdarza się, że na pięćdziesięciu – sześćdziesięciu chorych przypada jedna pielęgniarka. Jak w tej sytuacji możemy mówić o bezpieczeństwie pacjenta, o jakości usług medycznych? Ponadto uważam, że nie można określić dokładnej liczby pacjentów podlegających opiece pielęgniarki, nie uwzględniając specyfiki oddziału oraz stanu osób, które na nim przebywają. Nasz związek może tylko opiniować projekty ministerstwa, kwestiami merytorycznymi zajmują się inne organizacje. Wyraziłyśmy pogląd, że nie satysfakcjonuje nas przygotowane rozporządzenie. Ministerstwo zobowiązało się, że zapis ten ulegnie poprawkom. Oczekujemy, że nasza opinia zostanie uwzględniona.
W rozmowie z Michałem Sutowskim Dorota Gardias jako najważniejszy skutek Białego Miasteczka wymienia przeforsowanie zapisu 59a. Gwarantował on przekazanie minimum 40 procent z różnicy kontraktów NFZ między poszczególnymi latami na podwyżki płac pracowników opieki zdrowia. Tymczasem porozumienie z 30 czerwca go uchyla.
Rzeczywiście, po Białym Miasteczku, kiedy został przeforsowany artykuł 59a, uważałyśmy to za sukces. Niestety, z regulacji tej skorzystała tylko jedna grupa zawodowa. W 2008 roku ukazała się dyrektywa unijna o tygodniowym czasie pracy, wskutek której niemal wszystkie środki finansowe, jakie zostały wywalczone przez protestujące pielęgniarki i położne, trafiły do lekarzy. W obecnym brzmieniu artykuł 59a prowadził więc do ogromnych dysproporcji w wynagrodzeniach lekarzy i pielęgniarek. Nasza sytuacja zmieniła się jedynie w pojedynczych zakładach, tam gdzie prężnie działają związki zawodowe. OZZPiP zgodził się na uchylenie regulacji 59a, pod warunkiem że wspomniane 75 procent ze wzrostu kontraktu oraz z nadwykonań zostanie zapisane w nowelizowanej ustawie. Ta regulacja przejściowa, która zapewni naszej grupie zawodowej określoną część środków z różnic w kontraktach z NFZ, będzie obowiązywać do końca roku 2012. Mam nadzieję, że znajdzie się ona w ustawie o ZOZ-ach do 31 października 2010 roku.
Pojawiły się głosy, że jest to element kampanii wyborczej, puste obietnice, w które Związek uwierzył.
Rozmowy ze środowiskami politycznymi toczyły się od dłuższego czasu. Nie jestem w stanie przekonać nikogo, że porozumienie nie było podpisane wyłącznie na użytek kampanii wyborczej. Nasz związek nigdy nie deklarował żadnych poglądów politycznych. W statucie jest zapis, który jasno określa, że jesteśmy organizacją apolityczną, poglądy są indywidualną sprawą każdego członka naszego związku.
W jaki sposób płace pielęgniarek i położnych będą zabezpieczone po grudniu 2012 roku?
Regulacje ustawowe, o które teraz zabiegamy, pozwolą naszej grupie zawodowej zawalczyć w przyszłości o wyższe wynagrodzenia zasadnicze, a nie tylko dodatki do pensji. Należy pamiętać o niedoborze pielęgniarek w zakładach opieki zdrowotnej. Rozumiem kierowników ZOZ-ów, że muszą oszczędzać, ponieważ nakłady na ochronę zdrowia są za małe. Ale dlaczego naszym kosztem, przy tak ogromnej odpowiedzialności za zdrowie i życie pacjentów? Czy to pielęgniarki mają ratować ZOZ-y z zapaści? Mam nadzieję, że doczekam chwili, kiedy nasz zawód będzie doceniany i staniemy się partnerem w zespole medycznym, a nasze wynagrodzenia będą współmierne do zadań i odpowiedzialności. Może kiedyś na wydziałach pielęgniarstwa będzie ponad siedemnastu kandydatów na miejsce, tak jak obecnie na wydziałach lekarsko-dentystycznych.
Co się stanie, jeżeli zmiana ta nie zostanie jednak przyjęta i pielęgniarki stracą gwarantowane podwyżki?
Nie zakładam tego, ale jeśli tak się stanie, to wywoła to bunt środowiska. Nie chciałabym wybiegać naprzód; poczekajmy. Jestem jednak pełna optymizmu. Gdybyśmy zakładały, że niczego nie da się osiągnąć czy zmienić, to po co angażowałybyśmy się w jakąkolwiek działalność i rozmowy? To porozumienie to pierwsza deklaracja ze strony ministerstwa, która daje nadzieję na realną zmianę sytuacji pielęgniarek i położnych. Cieszę się, że nasze środowisko powoli zaczyna być postrzegane jako partner w rozmowach o kształtowaniu systemu ochrony zdrowia w Polsce.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...