NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Jej Perfekcyjność: Parada jest energetyzująca Drukuj
Jej Perfekcyjność* w rozmowie z Arkiem Gruszczyńskim   
11.06.2011

parada120kubasz.jpgArek Gruszczyński, Krytyka Polityczna: Tegoroczna Parada Równości jest dość słabo obecna w mediach. Dopiero w piątek w „Gazecie Wyborczej” pojawił się tekst Marty Konarzewskiej i Piotra Pacewicza, w którym zapraszają do wzięcia w niej udziału.

Jej Perfekcyjność: Rzeczywiście, w mediach temat jakoś szczególnie się nie pojawił – głównie dlatego, że jest już oswojony. Parada budzi mniej konfliktów, po dziesięciu latach stała się czymś naturalnym. Mówiono jednak o niej w kontekście wieszania tęczowych flag na urzędach i Tygodnia Równości na Ursynowie. W tym ostatnim przypadku media szukały przede wszystkim konfliktu partyjnego. Parady nikt już nie zakaże, mało kto będzie ją blokował, więc jest mniej atrakcyjna medialnie.

A skąd pomysł na hasło – „Wszyscy chcą kochać”?

Hasło jest rzeczywiście dość banalne, ale zostało wybrane przez internatów i internautki w głosowaniu.

Oddaje ducha Parady?

Można mu zarzucić, że jest nijakie: nie jest konkretne, radykalne, mocne…

Jak reklama batonika?

Mogę się zgodzić z takim porównaniem, ale szanuję wybór osób, które brały udział w głosowaniu. Zależało nam na inkluzywności, na tym, żeby jak najwięcej ludzi włączyć w Paradę. W Polsce to nigdy nie była Gaypride, tylko właśnie Parada Równości. Inkluzywność była zawarta już w samej jej idei. Dziesięć lat temu myślano o tym, żeby włączyć w marsz jak najwięcej środowisk. Dzisiaj wybieramy hasło, które jest bezpieczne: nikogo nie urazi, nikogo nie wykluczy. I to jest jego plus. A jeżeli chodzi o ducha parady: idzie w niej kilka tysięcy osób i każdy w imię innej idei czy z inną intencją. Maszerujemy trzy i pół kilometra, żeby pokazać swoje zaangażowanie. Trudno jest znaleźć jedno hasło, które by wszystkich zjednoczyło.

Myślisz, że pomiędzy uczestnikami buduje się wspólnota? A jeśli tak, to czy jest ona konkretną siłą?

Ciężko jest dzisiaj budować jakąkolwiek wspólnotę wokół tak wirtualnych haseł jak wolność, równość, tolerancja. To są z jednej strony duże słowa, ale z drugiej nie mają już wielkiego znaczenia. Wspólnota na Paradzie jest podobna do tej, która powstaje na Facebooku. Chociaż z drugiej strony ci wszyscy ludzie wychodzą z domu i są przez chwilę fizycznie razem. Pokazują się publicznie i idą ramię w ramię. Na tym polega różnica.

Jakie są postulaty tegorocznej Parady?

Jest ich sześć: uregulowanie kwestii nieformalnych związków, lepsza opieka medyczna i prawna nad osobami transseksualnymi, edukacja seksualna wolna od ideologicznych wojen, a z drugiej strony przygotowująca do życia w zróżnicowanym społeczeństwie, zmiana ustawy o ochronie zwierząt i egzekwowanie przez polskie władze prawa do bycia innym. Ostatni postulat dotyczy mowy nienawiści.

Domagacie się uregulowania praw osób LGTBQ. Co właściwie organizacje przygotowujące Paradę robią w tym kierunku?

Trwa właśnie w Polsce debata o związkach partnerskich. Zrobiło się o tym głośno nie tylko ze względu na projekt ustawy czy wybory parlamentarne. Ten temat jest po prostu ważny. Flagowe organizacje, które są aktywne w tym polu, czyli Kampania Przeciw Homofobii i Lambda, nie włączyły się w przygotowanie tegorocznej Parady, ale będą na niej obecne.

Są różne głosy o projekcie ustawy o związkach partnerskich. Jakie jest stanowisko Parady Równości w tej sprawie?

W ruchu LGBTQ istnieje wiele opinii dotyczących tego, jak w szczegółach ta sprawa ma być ostatecznie rozwiązana. Jest dużo pomysłów, ponieważ mamy wiele wzorców za granicą. Parada nie opowiada się za żadnym konkretnym. To nie jest nasza rola. Zwracamy tylko uwagę, że ta sytuacja musi zostać uregulowana. Dobrze, że się dyskutuje o tym projekcie. Na pewno wiele można w nim poprawić, ale dobrze, że się o tym rozmawia.

A co należałoby w nim zmienić?

Jest problem z adoptowaniem dzieci zmarłego partnera. Ta kwestia jest w projekcie niedograna. Grupa Inicjatywna tłumaczyła, że taki był koszt polityczny. Ale jeżeli ustawa przejdzie w takim kształcie, to zawsze można ją zmienić. Świat z tą ustawą będzie łatwiejszy dla niektórych osób. Chodzi przede wszystkim o proste rzeczy, jak choćby odbieranie listu poleconego za partnera.

Czy dopisując do postulatów walkę o prawa zwierząt, nie wystawiacie się na atak konserwatystów i nie rozmywacie najważniejszego przekazu Parady, czy szerzej – środowiska LGBTQ – czyli walki o prawa osób o orientacji innej niż heteroseksualna?

W komitecie organizacyjnym są co najmniej dwie organizacje, które zajmują się prawami zwierząt. Argument, że wystawiamy się na ostrzał, jest kiepski: wystawiamy się na niego, mając transa za rzecznika, idąc ulicami Warszawy w tłumie ciot, drag queen, transów i innych dziwnych ludzi. Cokolwiek zrobimy, wystawiamy się na ostrzał prawicowych publicystów. Nie będziemy się poddawać panującemu dyskursowi, chcemy raczej go zmieniać albo przejmować. Nie ma sensu udawać, że nam nie zależy na prawach zwierząt, ze strachu, że ktoś się do tego doczepi. Może mamy też mówić, że nie zależy nam na prawach transseksualistów, bo związki partnerskie są ważniejsze i ktoś się doczepi? Nie może decydować argument, że czegoś nie robimy, bo ktoś może to wykorzystać przeciwko nam. Takie są nasze poglądy.

Jak w tym roku wygląda współpraca z miastem?

Bardzo dobrze. Współpraca z urzędami jest dla nas miłym zaskoczeniem. Szybko otrzymujemy pomoc, konsultacje odbywają się spokojnie, policja z nami współpracuje, więc jest nieźle. Sebastian Wierzbicki, wiceprzewodniczący Rady Miasta Warszawy i członek komitetu honorowego Parady, w kilku sprawach nam pomógł, przyspieszył pewne rzeczy. Urzędy mają trzydzieści dni na odpowiedź, a mogą jej udzielić już następnego dnia, jeśli dotyczy ona banalnych spraw. Po tegorocznych doświadczeniach mamy wrażenie, że w mieście można wiele spraw bardzo szybko i łatwo załatwić.

Czy to oznacza, że na Paradzie pojawi się Hanna Gronkiewicz-Waltz?

Tego niestety nie wiem. Ten punkt jest zawsze najtrudniejszy. Pani prezydent, którą w polityce prowadzi Duch Święty, nie dała nam patronatu honorowego.

Jak podchodzicie do nowego zwyczaju wieszania tęczowych flag na budynkach publicznych?

To pokazuje, że naprawdę jesteśmy wszędzie. To przypomina lata 80. w USA. Próbujemy drobnymi kroczkami zmienić Warszawę, chociaż rewolucja i zmiana godła na tęczowego orła byłyby pożyteczna. Ciągle dostajemy sygnały od ludzi, że nigdzie nie można kupić flag, a chcieliby zamanifestować poparcie też u siebie. Z tego, co słyszałem, z NWS-u flaga jest wciąż zrywana. To bardzo źle. Może to dobry pomysł na następny rok, żeby rozdawać flagi na ulicach. Im większy jest opór wobec tęczowej flagi, tym bardziej powinniśmy ją wszędzie wieszać. Ta flaga jest symbolem równości i tak powinna być odbierana.

W komitecie honorowym Parady jest też Janusz Palikot, który próbuje populistycznie – i nieudolnie według mnie – przekonać społeczeństwo do LGBTQ. Czy w związku z tym Parada Równości jest nadal ruchem emancypacyjnym? I dalej – czy jest lewicowa, czy liberalna?

Te dwie kwestie bardzo często się pojawiają, może nie tak wprost formułowane. Główną rolą Parady, poza pokazaniem się, wygłoszeniem postulatów, jest danie sobie kopa na cały następny rok. Parada jest mobilizująca, energetyzująca. Jedni będą w ten sposób budować ruch emancypacyjny czy ruch walczący o prawa LGBTQ, drudzy dostaną kopa, żeby później przez cały rok wytrzymać mimo opresji. Parada Równości to wydarzenie, którego siłę mogą wykorzystać inne organizacje.

Czyli Parada jest zabawą, a nie polityką?

To jest odwieczne pytanie. Ona jest i tym, i tym. Ta zabawa ma wydźwięk polityczny, ale jak nie będzie przysłowiowego kateringu, to nikt nie przyjdzie. Chyba dzisiaj inaczej nie da się robić polityki. Trzeba ludzi wyciągnąć z domu, inaczej będą tylko klikać „Lubię to” na Facebooku.

*Jej Perfekcyjność - osoba trans, rzecznik prasowy Parady Równości 2011, socjolożka, medioznawca. Doktoranta w Instytucie Socjologii UW, student na Wydziale Polonistyki UW, członkini Komisji Rewizyjnej Samorządu Studentów UW, działacz Samorządu Studentów UW, dziennikarka i blogger. Prezesa organizacji Queer UW. Pierwsza osoba trans pełniąca funkcję Marszałka Parlamentu Studentów UW oraz będąca członkiem Senatu UW. Autorka happeningu „Whatever”.

Czytaj też:
Katarzyna Piekarska: Wierzę, że PO da się przekonać do ustawy o związkach partnerskich

Marta Konarzewska, Piotr Pacewicz: Spocznij, wolno kochać!

  

Komentarze
Dodaj nowy
lrze  - wszyscy?   |11.06.2011 17:09:56
W piosence M. Rodowicz, do której jak wiadomo, nawiązuje temat parady, wszyscy
chcą kochać choć nie przyznają się.
Szkoda, że z takimi paradami wychodzą
zazwyczaj w 99% geje i lesbijki, które właśnie się przyznają. Parad hetero nie
ma - do bliższe hasłu piosenki i jak rozumiem tematowi parady.
eurypides77   |12.06.2011 10:07:06
@lrze

W paradzie było wielu "heteryków", byli ludzie z dziećmi,
itp., tak więc nie zgadzam się, że hasło piosenki nie było bliskie
rzeczywistości parady.

Ci którzy chcą kochać, ale boją się przyznać, byli
odgrodzeni kordonem policji i rzucali petardy - mogli się przyłączyć i byli do
tego zapraszani.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 13.06.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.03284 Seconds