NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Janiczak: Mamy dość siedzenia cicho Drukuj
Z Grzegorzem Janiczakiem* rozmawia Arek Gruszczyński   
14.10.2011

Arkadiusz Gruszczyński: Kim są polscy Oburzeni?

Grzegorz Janiczak: Zaczęło się od kilku młodych ludzi, a teraz jest nas wielu, cały przekrój społeczeństwa – nauczyciele, pielęgniarki, samotne matki, budowlańcy, sklepikarze, bezrobotni, profesorowie.

15-pazdziernika120.jpgDlaczego wychodzicie na ulicę?

Mamy dość siedzenia cicho w domu i patrzenia, jak zabijana jest demokracja i wolne słowo, czyli nasze podstawowe prawa.

Jakieś przykłady?

Edukacja jest płatna, nie ma dostępu do mieszkań, najbiedniejszym podwyższa się podatki, nie ma miejsc w publicznych przedszkolach i żłobkach, nie ma pracy, a jak już jest, to na umowę śmieciową.

I te postulaty wykrzyczycie w sobotę?

Nie chcemy krzyczeć, chcemy rozmawiać. Podczas sobotniego marszu będziemy się solidaryzować z ruchem Oburzonych z Hiszpanii, którzy protestują od maja. Chcemy również pokazać polskie problemy. Wypisaliśmy 21 postulatów podejmujących problemy, o których się w Polsce rzadko rozmawia. Jeśli już się dyskutuje, to w wąskim gronie polityków, elit i Kościoła. Z tego wynika smutny fakt, że społeczeństwo nie ma żadnego wpływu na życie publiczne i to, co się dzieje w polityce. Poza wyborami, które nic większego nie wnoszą, ponieważ zawsze rządzą te same partie. Nie można mówić, że jest to demokratyczny wybór większości, ponieważ partia rządząca ma legitymizację od mniejszości społeczeństwa.

Czy nie obawiacie się, że wasze postulaty dotyczące edukacji mogą zostać w łatwy sposób obalone? Przecież studia w Polsce nie są w całości płatne.

Ale już za drugi kierunek trzeba będzie płacić. A dobrze by było, gdyby w całości były bezpłatne. Domagamy się, a wręcz żądamy, odejścia od systemu bolońskiego i zakończenia przeliczenia wiedzy na punkty. Wiedza stała się towarem!

Co chcecie osiągnąć za pomocą sobotniego marszu?

To ma być nasze pierwsze wyjście na ulicę. Chcemy pokazać, że w Polsce także są „oburzeni”, którzy są w stanie walczyć o swoje prawa. 15 października Hiszpanie dotrą do Brukseli; potem byc może ruszą do Berlina, żeby tam przezimować i pójść dalej na wschód, w tym do Warszawy. Oni wiedzą, że są nikim dla unijnej władzy, dlatego chcą pokazać, że ich ruch jest potężny. Udowodnić, że mogą przejść cały kontynent. A my – że jesteśmy w stanie wyjść z nimi na ulicę i zostać na niej do czasu, aż coś się zmieni.

Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że młodzi Polacy nie chcą się za bardzo angażować w zbiorowe protesty.

Dla mnie ważna jest każda osoba, która przyjdzie, choćby było ich bardzo mało. Na następnym marszu będzie nas więcej. Jeżeli pokażemy, że coś można jednak zrobić, to ludzie się do nas dołączą. Strajk w 1980 roku też się zaczął w jednej stoczni, a potem rozprzestrzenił się na cały kraj.

Dlaczego Polacy mają solidaryzować się z Hiszpanami?

Bo wszyscy jesteśmy oburzeni. Ostatnio byłem na marszu lokatorów i zdziwiłem się, że wśród uczestniczek i uczestników były osoby starsze, którym grozi eksmisja na bruk bez zapewnienia mieszkania socjalnego. Takich ludzi jest wiele i jest im potrzebny impuls, którym będzie nasz sobotni marsz.

Ja sam od trzech miesięcy nie mogę zapłacić za mieszkanie. Dziesięć godzin spędzam w szkole, kolejne osiem w pracy. Mam 18 lat i pracuję jak dorosła osoba tylko po to, żeby przeżyć. W Polsce ludzie pracują, żeby opłacić ratę kredytu lub czynsz za mieszkanie. Dlatego tak ważna jest dla nas kwestia mieszkaniowa. W wielu krajach Europy są dostępne mieszkania komunalne, które można łatwo wynająć od miasta; jest niewiele mieszkań własnościowych, funkcjonuje system wymiany mieszkań. W Polsce nie ma podstaw prawnych, żeby coś takiego zrobić.

Czego oczekujecie od państwa?

Że przestanie traktować nas jak towar i sprowadzać wszystko do konsumpcyjnego, ekonomicznego myślenia. Że zacznie z nami rozmawiać i liczyć się z tym, co mówimy. Przestańcie nam wmawiać, że po 1989 roku nie mamy się już przeciwko czemu buntować.

*Grzegorz Janiczak - ma 18 lat, jest uczniem Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia. Jeden z inicjatorów Porozumienia 15 Października.


Arek Gruszczyński jest członkiem zespołu Fundacji Bęc Zmiana. www.funbec.eu

Więcej informacji: www.15pazdziernika.pl

Materiały do pobrania znajdziesz tutaj.
Dołącz do Porozumienia 15 października na facebooku.

  

Czytaj też: serwis Democracia Real Ya!

Zobacz: Fotorelacja: Oburzeni w Brukseli - przygotowania

  

Komentarze
Dodaj nowy
Blazej   |14.10.2011 12:42:20
Bardzo popieram, że trzeba ruszyć to co nas dookoła ogranicza - skostniały
system większych i mniejszych przywilejów wielu grup społecznych. Równość jest
wartością, którą należy wprowadzić w życie rzeczywiście, a nie z wyjątkami. Kto
z nas nie zna przypadków, kiedy musiał sobie coś załatwić w takiej czy innej
instytucji, czy firmie. Zarówno skutki jak i przyczyny odnoszą się do każdego z
nas, bo nie umiemy zmienić zasad, na których oparte jest nasze społeczeństwo.
Zacznijmy w końcu działać fair play - wprowadźmy powszechne poszanowanie zasad
równości. Zlikwidujmy przywileje emerytalne i podatkowe. Przestańmy pobłażać
instytucjom finansowym, które zwalniamy z odpowiedzialności za ich
nieodpowiedzialne poczynania. Odblokujmy rynek nieruchomości, który stał się w
kilka lat źródłem nowego rodzaju uzależnienia całych grup społecznych od
przynoszącej korzyści innym grupom machiny finansowej. Korzystajmy z tego, że
każdy ma dzisiaj dowody na to, że krytykowane powyżej zasady prowadzą do
kryzysu. Korzystajmy z tego, że nawet ci, którzy jeszcze nie do końca potrafią
zdefiniować te mechanizmy, nareszcie zaczynają się interesować dlaczego tak
jest. Nie dodawajmy do tego kwestii światopoglądowych, które mogą tylko
skierować ten ruch kolejny raz donikąd, rozmienić na drobne. Jesteśmy różni ale
mamy wspólny cel. Szanujemy inności w imię równości. Domagamy się zrównania
wszystkich grup społecznych nie w imię walki z nimi, ale w imię społecznej
solidarności. Do zobaczenia 15 października
Jakub Romański   |14.10.2011 13:00:39
A może by tak Ci, którzy nie idą na protest (z różnych powodów) w jakiś
symboliczny sposób się do niego przyłączyli? Na tan przykład opaską na ramię czy
czymś podobnym? Wiem, że to trochę głupie i dziecinne taki "protest
bezkofeinowy", lecz cóż - nie mam innego pomysłu.
sadf   |14.10.2011 15:06:11
"Sprawa, o którą walczymy, jest inna i najlepiej wyraża ją hasło, które
prawie dekadę temu w centrum Buenos Aires wyśpiewywali Argentyńczycy
rozczarowani swoimi elitami: Que se vayan todos! Wszyscy muszą odejść! Dlatego
nie mamy żadnych postulatów skierowanych do polityków i parlamentów, nasz ruch
wyrasta z praktyki politycznej partycypacji i taką też praktykę chcemy dalej
stosować: domagamy się demokracji, czyli zastąpienia logiki reprezentacji logiką
politycznego upodmiotowienia. Nie chcemy wybierać sprawujących władzę ani nie
chcemy sięgać po władzę w istniejącym systemie. Chcemy raczej sami ustanowić się
jako władza, ale władza demokratyczna, czyli samoregulacja wielości poprzez
deliberację i głosowanie większościowe. Podobnie nie żądamy, aby politycy
wprowadzali reformy w jakichkolwiek powyżej wspomnianych sprawach. W tym sensie
nie mamy żadnych postulatów ani programów, które moglibyśmy zaprezentować
istniejącym parlamentom albo w imię których chcielibyśmy prowadzić wyborcze
kampanie
Mandark  - Kawiarnia czy ulica?   |14.10.2011 15:08:09
Czy redakcja KP dołączy do protestu? Bo z Waszego kalendarza wynika, że macie w
tym czasie zaplanowaną imprezę.
Pj.Kolumb  - Hipokryzja czy niedojrzalosc?   |14.10.2011 15:26:13
Niestety,tak szumnie opisywana wielopogladowosc ludzi tworzacych
warszawsko-hiszpanska "odnoge" tego ruchu i gotowosc do dialogu , nie ma
przelozenia na rzeczywistosc.krotko po tym ,kiedy powstala warszawska strona
ruchu na FB ,zamiescilem na niej kilka wlasnych przemyslen. niekoniecznie
zgodnych z przemyleniami ich autorow. Wynik? komentarze zostaly natychmiast
usuniete. nastepne proby wejscia na strone zakonczyly sie niepowodzeniem-czyli
zablokowano(zakneblowano)mnie.i tak jest do dzis. Mimo wszystko nadal popieram
postulaty Democracia y Real Varsovia .Szkoda tylko ,ze niektorzy ludzie ,ktorzy
za tym stoja, wciaz swoja postawa przypominaja bardziej tych z ktorymi walcza.
marek   |14.10.2011 17:16:26
parafrazując Marxa: Niechaj drżą panujące klasy przed rewolucją. Prekariusze nie
mają w niej nic do stracenia oprócz własnych kajdan. Do zdobycia mają cały
świat.
magda  - re: Kawiarnia czy ulica?   |14.10.2011 19:40:57
Mandark napisa?:
Czy redakcja KP dołączy do protestu? Bo z Waszego kalendarza wynika, że
macie w tym czasie zaplanowaną imprezę.


Oczywiście, że dołączy. Dzielimy się zadaniami, tak żeby móc jednocześnie
robić wiele - ważnych - rzeczy.
Pozdrawiamy
KP
agnieszkaw  - re: Kawiarnia czy ulica?   |14.10.2011 19:44:40
W Redakcji jest nas tylu, że zdołamy się podzielić i pójść na protest oraz pomóc
w organizacji wydarzeń w centrum kultury. W NWS będzie działał punkt
informacyjny Marszu.
jeanne   |14.10.2011 23:50:12
Owszem zgadzam się z wiekśzością postulatów Ruchu Oburzonych bo prawda jest
taka, ze zaden zawód poza pracą w korporacji nie da Ci prespektyw. Studenci
kierunkow humanistycznych nie mają prawie jakichkolwiek szans na prace, która
pozwalałby im oraz ich dzieciom zapewnić godziwe warunki życia.
Poza tym
powiedzmy nareszcie, ze mamy dosć ciągłego wyścigu szczurow! tylko prosze Was,
zacznijmy od siebie. Bo łatwo jest krzyczyć na ulicy, a potem nie stosowac tych
zasad w realnym życiu. To, że ludzie 10 lat od nas starsi podkładaja sobie
świnie w pracy nie znaczy, ze my musimy tak robić. Ludzie, ja nie chcę być
zmuszona walczyć ze swiatem, zeby się utrzymac, nie chce robić Wam nic złego,
zeby musieć nakramic swoje dzieci. Mam dosć haseł ,że wygrają tylko najlepsi, że
ciagle musisz udowodnić swoją wartość. Tu już nie chodzi o partie polityczne
tylko o nasz system myślenia. Nie chce, zeby moje dzieci żyły w kraju
przepełnionym szowinizmem, nienawiścią i egoizmem. Nie chce z nikim
walczyć!

Mam psychicznie dosć tego systemu i presji jaka ciąży na nas od
przedszkola.
TTM   |15.10.2011 01:29:37
Wybaczie, te postulaty brzmia dziecinnie…
"Ale już za drugi kierunek
trzeba będzie płacić. A dobrze by było, gdyby w całości były bezpłatne. Domagamy
się, a wręcz żądamy, odejścia od systemu bolońskiego i zakończenia przeliczenia
wiedzy na punkty. Wiedza stała się towarem!"

To może od końca…
Po
pierwsze, wiedza zawsze była towarem, ewentualnie dobrem kapitałowym (jak kto
woli). I tak będzie zawsze, bo towarem jest to, co w jakis sposób jest użyteczne
dla innych ludzi. Trudno nie powiedzieć, że wiedza nie ma tej cechy.

Po
drugie, "chciec" mozna wszystkiego, tylko najpierw wypadałoby na to
zarobić, nie sądzicie? Zamiast na drugi kierunek, idz lepiej na staz lub
praktyke to jakiejs firmy. Albo założ swoja. Bycie przedsiębiorcą, o dziwo, nie
hańbi.

I nie do końca rozumiem, co jest złego w systemie bolońskim??? Że daje
możliwość bardziej kompleksowego rozwoju na różnych uczelniach? Albo
przynajmniej takie zachowanie próbuje promować?
adaś  - oburzeni   |15.10.2011 03:10:50
Poznałem polskich Oburzonych. I jakoś mnie nie przekonali. Nie przekonuje mnie
ktoś, kto mówi, że państwo ma mu dać mieszkanie komunalne i już, bo mu się
należy. Studiuje etnologie i nie ma pieniędzy na to, żeby kupić. Nie przekonuje
mnie ktoś, kto mówi, że nie chce uczestniczyć w wyścigu szczurów. Bo co to jest
wyścig? A czy wy teraz, organizując wasz ten marsz nie uczestniczycie w wyścigu
szczurów? Nie uważam Ruchu za coś wiarygodnego. Jesteście utopijni i bardzo,
bardzo roszczeniowi. Chcecie bardzo wiele. Ale co dajecie? Uważacie, że się wam
należy, bo studiujecie swoje etnologie i filozofie. Zgoda, ale czy ktoś z was
pomyślał, co można w dzisiejszych czasach po tym robić?
Z drugiej strony uważa,
że świat już dziś należy do was. Nie ma granic. Nie musicie mieszkać w Polsce.
Uczcie się języków, wyjeżdżajcie. W czym problem? Mówicie, że czujecie się
pokoleniem straconym. Ale tak samo czuli się absolwenci pięć, i dziesięć lat
temu. Jesteście po prostu dziecinni. Ale wyrośniecie z tego. I będzie
wspaniałymi pracownikami banków, agencji PR, doradców finansowych, itp. Zatem
wyszalejcie się!
Akuku  - Straszna dziecinada   |15.10.2011 11:01:47
To na pewno sympatyczne, że licealiści chcą działać dla dobra ogółu i
organizować się w społeczeństwo obywatelskie. Rozumiem, że to trochę praktyczne
ćwiczenia z WOS. Tylko dlaczego ich postulaty są takie przeraźliwie naiwne -
pobożne życzenia, w dodatku wzajemnie sprzecznie i spisane kulawą polszczyzną. I
te nawiązania do Sierpnia’80 - jak zabawa przedszkolaków w Niemców i
partyzantów.
Od 18-latków można już wymagać większej dojrzałości.
ratus  - blokować!   |15.10.2011 11:43:37
Tak niechlujne pod względem pisowni komentarze, jak Pj.Kolumba, powinny być
bezwzględnie blokowane i usuwane!
paba  - Czy na pewno Oburzeni mają rację?   |15.10.2011 16:04:57
Ruch Oburzonych budzi we mnie mieszane uczucia. Tak jak w skali makro zgadzam
się z argumentami społeczno-ekonomicznymi, tak z żądaniami natury
roszczeniowo-politycznej w ogóle.
Ja jestem w o tyle
Eurypides77   |15.10.2011 16:42:06
Progresywny podatek CIT nie ma sensu, po prostu powodowalby ze bardziej
oplacaloby sie prowadzic dziesiec spolek zatrudniajacych po 100 osob niz jedna
zatrudniajaca 1000 osob. To skonczony absurd.

Zgadzam sie z czescia postulatow
ale niektore sa z kosmosu. I sa bledy ortograficzne. Litosci.
viking   |15.10.2011 19:02:54
Czytając komentarze "Akuku", "adasia" i paru innych osób,
odnoszę wrażenie, że w Polsce rzeczywiście jest jakiś bardzo poważny problem ze
społeczeństwem obywatelskim.

Protest, uliczna demonstracja to przyjęte w
demokracji formy wyrażania SPRZECIWU a nie szukania konstruktywnych rozwiązań.

Każdy kto wychodzi na ulicę, wychodzi na nią z naiwnymi hasłami. Kiedy górnicy
piszą na transparentach, że mają "dość biedy" a pielęgniarki, że
"wymawiają służbę", to też nie mówią, niczego co naiwności byłoby
pozbawione. Przecież wiemy, że ani ten górnik nie stanie się nagle bogaczem, ani
ta pielęgniarka niczego nie "wymówi", bo zostałaby prawdopodobnie
całkiem bez pracy.
Natomiast nie sądzę, żeby fakt, iż osiemnastoletni chłopak
nie przedstawił w wywiadzie, cudownych rozwiązań na czas kryzysu (których nie
mają w tej chwili nawet najtęższe umysły ekonomii), szczególnie dezawuował jego
poglądy lub zmniejszał jego prawo do niezadowolenia.

Nawiasem mówiąc, wcale
bym się tak nie masturbował ironią na temat kierunków humanistycznych. Etnologia
i filozofia, może przyszłościowe nie są. Ale np. po niektórych filologiach,
niektórych kierunkach kulturoznawczych czy (przy dużym szczęściu) prawniczych,
można złapać o wiele lepszą "robotę" niż po wielu różnych uczelniach
technicznych, po których jest się specjalistą bardzo wąskiej dziedziny i nie
można zrobić nic, by wykorzystać swój dyplom inaczej niż tylko do tego jednego
konkretnego zawodu, do którego wykonywania upoważnia. A gdy w tym konkretnym
zawodzie skończy się zapotrzebowanie na specjalistów, to pojawia się problem …
.
Mówię to mimo mojej dużej sympatii do nauk technicznych i przyrodniczych.
Rzecz w tym, że bezrobocie nie jest tylko problemem filozofów i etnologów.
paprykarka   |16.10.2011 02:12:18
Prawo do niezadowolenia jak najbardziej sie nalezy. Nic dziwnego, ze mlodziez
sfrustrowana, skoro karmi sie ja nieustannie klamstwami, rozbuchuje
bezpodstawnie aspiracje i stawia urojone poprzeczki. Tylko nie wiem czemu
podtrzymywac mlodziez w iluzjach politycznego znaczenia postulatow i mamic
nowymi klamstwami.
kiszkarz   |16.10.2011 02:32:45
Akuku, ciekaw jestem twoich wypowiedzi w wieku lat osiemnastu. Akurat ten kolega
wypowiada sie skladniej niz trzy czwarte jego rowiesnikow. Zapominaja szybko
woly jak cieletami byly. Niezaleznie od pogladow kazdy demokrata powinien byc
zadowolony, ze dzisiaj jeszcze sie chce mlodziez angazowac. A jesli chodzi o
naiwnosc postulatow, to np. pan prezez zdaje sie obiecywal milion mieszkan, a te
z sierpnia postulaty to dopiero lista ciekawa.
opienka   |16.10.2011 02:45:21
A z ta filozofia to dajcie spokoj, bo widze, ze wszyscy na niej swoje kompleksy
wywalaja. Znam kilka blyskotliwych karier po niej wlasnie to raz. dwa to to, ze
nikt nie idzie tam z rozbuchanymi aspiracjami finansowymi i dzieki temu szybciej
prace znajduje niz wielu marzycieli, ktorzy mysla, ze jak zostana milionowym
absolwentem zarzadzania i marketingu, to swiat bedzie nalezal do nich. A jesli
sie jedzie w "biedzie na prozaku" jak pisze lokalny medrzec to dlatego,
ze jest to kierunek przyciagajacy roznych outsiderow. nie nalezy mylic przyczyny
ze skutkiem.
eurypides77   |16.10.2011 13:28:25
Ja nie bardzo rozumiem tylko na czym polega np. postulat godziwej placy i
zatrudnienia dla osob po kierunkach humanistycznych.

Jak protestujacy to sobie
wyobrazaja? Ze np. zmuszamy McDonalda zeby przy kazdej restauracji bylo
stanowisko dla antropologa kulturowego? Na rynku pracy jest bardzo ograniczone
zapotrzebowanie na tego typu zawody (placowki naukowe, ewentualnie
specjalistyczne publikacja) i tego zmienic sie za bardzo nie da…
martin_g   |16.10.2011 17:54:23
Prawie wszystkie postulowane przez ten ruch wartości są mi bliskie, ale
wydaje mi się, że ludzie tutaj protestują słusznie, ALE. Protestują w
swoim przekonaniu z dobrego powodu. Ja myślę, że jest odwrotnie. Protestują
w głównej mierze i w większości, bo to jest modne za granicą. Trendy jest wyjście na ulicę i przyłączenie się do tłumu z
demokratycznymi hasłami na ustach. 

Nie zmienia to jednak faktu, że
władza powinna czuć społeczeństwo patrzące im na ręce i gotowe
w każdej chwili poprosić o swoje.
bm   |16.10.2011 18:28:03
Statystycznie rzecz biorąc prawdą jest, że po kierunkach humanistycznych jest
zdecydowanie mniej pracy niż po kierunkach ścisłych i to jest fakt nie do
zaprzeczenia. Poza tym, mylą się ci, którzy uważają że nauki ścisłe nie dają
elastyczności. Po matmie i fizyce znacznie łatwiej znaleźć pracę niezwiązaną z
zawodem. Np. banki inwestycyjne w Londynie, Paryżu czy Nowym Jorku zatrudniają
na potęgę takich ludzi, oprócz tego podobnie jest z firmami konsultingowymi,
ubezpieczycielami, bankami tradycyjnymi, funduszami inwestycyjnymi itp. .Ludzie
o umyśle ścisłym znacznie łatwiej przyswajają abstrakcyjne pojęcia i
precyzyjniej wyrażają myśli stąd są tak chętnie widziani w tego typu firmach.
Poza tym w dużej części studia humanistyczne są zdecydowanie łatwiejsze niż
matematyczne.
rozsądna lewica   |16.10.2011 21:47:31
Prawo i Sprawiedliwość jest za bezpłatnym drugim kierunkiem i wdrożyło program
mieszkaniowy Rodzina na Swoim, od którego odeszła PO. Oburzcie się na Tuska,
jest alternatywa.
foe   |16.10.2011 21:59:13
Państwo powinno tworzyć warunki ekonomiczne, które umożliwią zatrudnienie
również absolwentom kierunków humanistycznych. Kłopot z dużą ilością studentów
zaczął się kiedy urynkowiono edukację i stworzono tym samym nowy rynek, który w
dodatku jest bardzo słabo regulowany. Problem pogłębił proces boloński, a dobija
nowa ustawa Kudryckiej. To wszystko nie wynika z winy uczelni, albo studentów,
że są niezaradni, tylko z wprowadzenia logiki rynkowej do sfery edukacji.
austriak  - re: foe   |17.10.2011 00:13:40
"Urynkowiono" edukację? Kiedy? I co to w ogóle znaczy? Czy rynek może
wcale nie istnieć? Zgoda co do procesu bolońskiego. Każda uczelnia sama powinna
decydować, czego i jak uczy. Ustawa Kudryckiej to półśrodki. Studia w ogóle
powinny być płatne, wtedy przynajmniej rozsądny obywatel zastanowiłby się, czy
opłaca mu się iść na ten kierunek, gdy przyjdzie mu go opłacić z własnej
kieszeni. Bo cudze pieniądze wydaje się nadzwyczaj łatwo. Jak dla mnie postulat
prawa do bezpłatnych studiów jest w istocie zawoalowaną pogardą dla pracy
fizycznej. Jeśli naprawdę chodziło by o dobrobyt, to domagano by się
kompetentnej kadry i więcej miejsc w szkołach zawodowych. Dziś fachowiec po
zawodówce ma się lepiej niż kulturoznawca czy socjolog. Mam wrażenie, że świat
idealny rysowany przez niektórych jest wtedy, gdy każdy może sobie po prostu
postudiować cokolwiek, gdzie wykształcenie wyższe jest celem samym w sobie. Bo
tak. A co z tego studiowania wynika, to już mało ważne. I to jest właśnie ten
"egoizm", który socjaliści zarzucają przecież kapitalistom! Czyli studia
mnie się należą, a umiejętności podlegające wycenie ze strony rynku, czyli
ludzi, którzy się po nie zgłaszają, bo ich potrzebują, zupełnie mnie nie
obchodzą.

Powiedzieć, co powinno tworzyć państwo jest jeszcze łatwiej. Aha, i
logika jest jedna. Więc jeżeli jest ona "rynkowa", to
"nierynkowa" jest nielogika. Rozumiem, że domaga się więc Pan/i więcej
"nierynkowej" nielogiki ku poprawie bytu społeczeństwa.
TTM   |17.10.2011 04:53:01
@foe
"Państwo powinno tworzyć warunki ekonomiczne, które umożliwią
zatrudnienie
również absolwentom kierunków humanistycznych."

Rozumiem,
że powinni być np. zatrudniani do codziennych ‘bezpłatnych’ lekcji, na które i
tak nikt nie chciałby przychodzić? Albo inne, całkowicie niewartościowe z
perspektywy drugiej osoby zadanie? Czy Wy naprawdę uważacie, że przekopywaniem
rowów albo wybijaniem szyb ruszycie gospodarkę??

"jest bardzo słabo
regulowany"

Rozumiem, że najlepszym dowodem ‘urynkowienia i regulacji’
jest to, że miażdząca większość uczelni jest publiczna i utrzymywana z budżetu?
Litości… Nazywajmy rzeczy po imieniu! Jak coś może być rynkowe, skoro płaci za
to państwo i odgórnie ustala, kto i na co dostanie?!

"To wszystko nie
wynika z winy uczelni, albo studentów,"

Bo przecież to nie studenci
wybierają kierunki, na których nic nie muszą robić, na których łatwo o
stypendia, na których można poznać dużo ‘fajnych’ ludzi, w czasie których jest
tyle czasu na imprezy i doskonle wiedzą, że po tych kierunkach nie czeka ich nic
ciekawego. To wcale nie ich wina. Tak samo, to na pewno nie przez to, że cały
system jest "bezpłatny". I nie przez to, że pieniądze dostaje się za
ilość, a nie jakość i za dobre układy w ministerstwach. To wcale nie przez to…
foe   |17.10.2011 12:08:27
Miażdżąca większość uczelni nie jest publiczna. Uczelni prywatnych jest trzy
razy więcej. Stąd też i z braku regulacji na tych uczelniach prywatnych są różne
patologie. Ich ilość ma też wpływ na uczelnie publiczne, bo zamiast zajmować się
pracą naukową nauczyciele akademiccy gdzieś sobie dorabiają na tych szkołach
wyższych. Dopiero kilka lat temu powstała Komisja Akredytacyjna, która zaczęła
się zajmować jakością kształcenia. Fakt, że uczelnie publiczne dostały możliwość
zarabiana na studentach wieczorowych doprowadził do tego, że tych studentów jest
cała masa i są coraz gorzej wykształceni. To jest też skutek wdrażania logiki
wolnego rynku. Co do warunków ekonomicznych to państwo powinno próbować dążyć do
pełnego zatrudnienia, a nie zapewniać wykształcony rezerwuar taniej siły
roboczej.
TTM   |18.10.2011 10:16:32
Hmm.. a może jednak trzymajmy sie danych? Bo np. taki GUS stwierdza, ze w tamtym
roku akademickim szkol niepublicznych bylo faktycznie wiecej, jednak ilosc
studentow na takich uczelniach to tylko 33%. Dodajac do tego to, ze przewazajaca
wiekszosc tych uczelni nie moze sie rownac poziomem z uczelniami publicznymi i
prywatna to jedynie gorsza alternatywa, logicznym wnioskiem jest stwierdzenie,
ze uczelnie publiczne maja zdecydowanie decydującą rolę w tym obszarze.

Poza
tym, jezeli ktoś sie chce uczyć na takiej podrzędnej uczelni, to jego wybór.
Również, gdyby uczelnie publiczne były lepiej zarządzane postarałyby się o
wprowadzenie takich zapisów do umów, które zmuszałyby prac.naukowych do
konkretnej pracy. Obecnie, wszystko jest w tych kwestiach regulowane, i nie mają
one tak naprawdę żadnych możliwości podejmowania decyzji.

Jeżeli chodzi o
studia wieczorowe, to Twój opis sytuacji jest prawdziwy. Jednak: to nie ‘logika
wolnego rynku’ do tego doprowadziła. Uczelnie mają zbyt mało pieniedzy na swoje
utrzymanie, wiec szukaja ich wszedzie, ale ich podstawowym zrodlem dochodow jest
budzet panstwa. I to to odgórne finansowanie wprowadza całkowicie pomeiszane
bodźce motywacyjne. Gdyby mogły działać faktycznie rynkowo, wszystko byłoby jak
należy.

Obecnie mamy zaś misz-masz pseudosocjalistyczny i pseudorynkowy.
Zgadzam się, że prawdopodobnie większe ‘usocjalizowanie’ nauki byłoby lepsze od
obecnej sytuacji. Ale uważam też, że zdecydowanie najlepszy rozwiązaniem byłaby
konkurencja na tym rynku (ale nie ten potworek, który mamy dzisiaj).

I uwaga
ogólna. Dlaczego nie potraficie patrzeć na sytuację z uczciwej perspektywy? I
opisywć ją taką, jaka jest? Wybabczie, trudno nazwać branże, w którą wpompowuje
się kilka miliardów złotych, prawdziwą konkurencją. Podobnie trudno nazwać to
całkowitym centralnym planowaniem. Czy Wy naprawdę rozumiecie, o co tak naprawdę
chodzi w spontanicznie zorganizowanym porządku? To, że nikt nie zakazuje
oferowania jakiś usług nie tworzy jeszcze ‘wolnego rynku’ (tak samo jak obniżki
podatków nie mają nic wspólnego z podejściem wolnościowym).
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 15.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 23.65489 Seconds