NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Graczyk: Henryka jest feministką Drukuj
z Ewą Graczyk rozmawia Marcin Chałupka   
09.09.2010

krzywonos_okladka_bez72.jpgMarcin Chałupka, Krytyka Polityczna: Jak poznała pani Henrykę Krzywonos?

Prof. Ewa Graczyk*:
Można powiedzieć, że poznałam ją dwa razy. Spora część mojego życia upłynęła w PRL i na początku Henryka Krzywonos była dla mnie legendą. Nie znałam jej osobiście, ale znałam ten mityczny przekaz o motorniczej, która zatrzymała tramwaj i przeniosła dzięki temu strajk ze stoczni na całe Trójmiasto.

Potem docierały do mnie wiadomości dotyczące jej pracy w podziemiu solidarnościowym, następnie o wycofaniu się do życia rodzinnego – adopcji dzieci, założeniu rodzinnego domu dziecka. To zawsze robiło na mnie kolosalne wrażenie. Najpierw więc zetknęłam się z legendą, przykładem takiej wspaniałej kobiety.


A potem dowiedziałam się, że Henryka Krzywonos pojawiła się na pierwszym Kongresie Kobiet, w przeciwieństwie do większości działaczek solidarnościowych, które nigdy nic z ruchem feministycznym nie miały wspólnego. Niestety ja na Kongresie nie byłam, ale słyszałam, że występ Krzywonos był wspaniały. Później niespodziewanie dowiedziałam się, że organizatorki Solidarnego Marszu Kobiet 2010 z Trójmiejskiej Akcji Kobiecej namówiły ją (a może sama je znalazła) i wzięła udział w naszej Manifie 8 marca. To zrobiło na mnie kolosalne wrażenie, bo jeszcze raz podkreślam, bardzo mało kobiet łączyło ze sobą te dwa doświadczenia – działanie w Solidarności i udział w ruchach kobiecych. Właściwie oprócz niej to znam jedną taką osobę, Małgosię Tarasiewicz.


Czy Henryka Krzywonos jest ważna dla trójmiejskich ruchów społecznych?


Bardzo ważna! Pokazała, iż ktoś, kto nie wywodzi się ze środowisk feministycznych, kto nie ma dwudziestu, trzydziestu lat, ma właśnie to doświadczenie solidarnościowe, może połączyć te dwie drogi. Jesteśmy przyzwyczajeni, że kobiety i mężczyźni z Solidarności często reprezentują bardzo tradycyjny, patriarchalny sposób myślenia. A Henryka Krzywonos połączyła te dwa brzegi. To daje nadzieję, że jeżeli to było możliwe w jej przypadku, to może przekonamy jeszcze innych i inne.

Wróćmy do Kongresu Kobiet. Co jest w Henryce Krzywonos takiego, że cenią ją kobiety i mężczyźni o różnych światopoglądach? Łączy środowiska feministyczne, kobiece, przedstawicielki lewicy i prawicy, o różnych poglądach na gospodarkę, katoliczki i antyklerykałki. Otrzymuje order od prezydenta Kaczyńskiego, zostaje Kobietą Dwudziestolecia. Jakie cechy ma Henryka Krzywonos, że przyciąga ludzi o tak różnych wizjach?

O takich osobach zazwyczaj się mówi, że są charyzmatyczne. I to jest prawda. Henryka Krzywonos przyciąga do siebie ludzi, gdziekolwiek się pojawia, przejmuje przywództwo i to jest naturalne, jakby spontaniczne, nie wywołuje niczyjego sprzeciwu. Czuje się w niej jakąś ogromną mądrość życiową. Ważne jest też poczucie, że ma się do czynienia z kobietą, która ma za sobą doświadczenie, która potrafi zobaczyć istotę różnych problemów, konkretne życiowe detale, nie przejmuje się etykietami. Jeżeli można razem coś zrobić, to trzeba to zrobić. Nieważne, czy ktoś jest katolikiem, czy nie. Krzywonos ma łatwość zawiązywania koalicji dla rozwiązania problemu.

Uczestniczyła pani w organizacji Solidarnego Marszu Kobiet, w tym roku pierwszy raz pod tą nazwą…

Wprawdzie najwięcej robiły znacznie młodsze ode mnie dziewczyny, ale ja też brałam w tym udział.

…skąd pomysł, żeby poprosić Henrykę Krzywonos o patronat, a właściwie matronat, nad tym Marszem? I dlaczego Marsz został rozpoczęty w tak szczególnym miejscu – na Placu Solidarności, pod Pomnikiem Trzech Krzyży.

Marzyło się nam, żeby łączyć. By ruch feministyczny, ruch kobiecy wyszedł z pewnej niszy, żeby stał się ruchem społecznym. Do tego dążymy.

 

Trójmiejska Akcja Kobieca nawiązuje do masowego ruchu Solidarności. Choć nie w oczywisty sposób. Udział Henryki Krzywonos i wybór miejsca miał oznaczać, że idziemy ku zmianom i chcemy, żeby nasz ruch był powszechny, żeby obejmował setki, tysiące, a potem dziesiątki tysięcy ludzi, bo przecież ruch kobiecy i feministyczny powinien taki być.

Czyli zaproszenie symbolu, który wszyscy odbierają jako bardzo ważny, akceptują go, cenią, nie jest jakąś ucieczką od feminizmu?

Dla mnie w żadnym wypadku. Feminizm powinien być dwoisty. Powinien mieć formę szerokiego ruchu społecznego. Ruchu kobiet, które wiedzą, że są grupą dyskryminowaną, które walczą o swoje konkretne prawa społeczne i polityczne. Ale jednym z oblicz feminizmu jest też ta teoretyczna, elitarna kłótnia wszystkich ze wszystkimi. Taki jest feminizm, a raczej feminizmy.

Czy Henryka Krzywonos jest feministką? W pewnym okresie wycofała się z czynnej walki i przyjęła dość tradycyjną rolę funkcjonowania w społeczeństwie. Jednocześnie doskonale odnalazła się w polskich realiach socjalno-prawnych, prowadząc rodzinny dom dziecka czy ostatnio popierając projekt ustawy parytetowej.

Tak. Myślę, że jest feministką. W takim najszerszym tego słowa znaczeniu. Z wieloma poglądami, teoriami, które mogłabym tu wygłosić, pewnie by się nie zgodziła. Ale w takim spontanicznym odruchu organizowania się kobiet, przyjaźni, solidarności wobec kobiet, widzenia niesprawiedliwości jest feministką.

A jak reagowała na postulaty odczytywane w tym roku pod Trzema Krzyżami na rozpoczęcie Marszu?

Wiedziała, co odczytamy i zgodziła się z tym. Henryka Krzywonos ma taki podstawowy instynkt polityczny. Może się z czymś nie zgadzać, ale rozumie, że potrzebne są pewne koalicje, sojusze. Nie chodzi o to, żeby wszyscy myśleli to samo, co my. Ale jeżeli jakaś sprawa nas łączy, musimy iść razem. I ona to rozumie.

Co się stało, że Henryka Krzywonos i pozostałe kobiety, jak Anna Walentynowicz, Alina Pienkowska, które zatrzymały wychodzących, zrezygnowanych robotników stoczni na bramach, zmusiły ich do podjęcia solidarnościowego strajku, po przełomie roku ’89 nagle zniknęły z życia politycznego? Pojawiały się ewentualnie w kontekstach historycznych, kiedy wspominały dawne wydarzenia, ale nie podjęły się aktywnej polityki, jak Lech Wałęsa czy pozostali mężczyźni – uczestnicy strajków.

Myślę, że odpowiedź jest bardzo skomplikowana. Na te pytania częściowo odpowiada książka Agnieszki Graff Świat bez kobiet. Pokazała ona, że dla bardzo wielu ludzi powrót do normalności kapitalistycznej po PRL-u był też powrotem do patriarchatu. Z punktu widzenia mężczyzn PRL był czasem zniewieścienia, zachwiania patriarchatu, tych praw dla kobiet było jakby za dużo. Uznali, że trzeba wrócić do normy, a normą jest patriarchat. Dlatego nastąpił taki regres - tradycyjny i konserwatywny.

Bardzo ciekawy jest przykład Ruchu Młodej Polski, w którym działało mnóstwo świetnych kobiet. Żadna z nich nie wypłynęła do polityki. Żadna. A liderek w tamtym ruchu było równie dużo jak w związkach zawodowych. Żadna z nich nie odważyła się na własną karierę polityczną, bo były ze środowiska tradycyjnego, katolickiego i kiedy przyszła wolna Polska, wszystkie wróciły do roli matki i żony.

Gdyby Henryka Krzywonos wystartowała w ostatnich wyborach prezydenckich, przy takim różnorodnym poparciu społecznym, miałaby szansę na zdobycie prezydentury?

Myślę, że szans by nie miała, ale mogłaby zdobyć zaskakująco dużą liczbę głosów. To bardzo dobry pomysł! Szkoda, że dopiero teraz na to wpadliśmy.

 

 

*prof. Ewa Graczyk - dyrektorka Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdańskiego i założycielka Koła Naukowego Gender Studies UG

 

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 10.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.80760 Seconds