 Jaś Kapela, Krytyka Polityczna: Mariusz Szczygieł napisał o książce Adama Georgieva, że jest to najlepszy reportaż literacki, jaki czytał w Czechach. Na ile to rzeczywiście reportaż, a na ile jednak powieść? Karol Furmański, tłumacz książki Planeta samych chłopców: Jeżeli reportaż to bękart literatury pięknej i brukowej popołudniówki, jak opisują go niektórzy językoznawcy, to książka Georgieva na pewno jest reportażem. Znajdziemy tam wszystko od powieści, przez dramat po lirykę. Tylko i wyłącznie reportaż z życia może dostarczyć takiej różnorodności.
Jak wyglądała recepcja książki Planeta samych chłopców w kraju autora?
Książka została bardzo dobrze przyjęta przez czytelników w Czechach. Sprzedaż też była dobra. Liczne media zainteresowały się nie tyle tematyką, bo nie jest to pierwsza książka o tematyce homoseksualnej w Czechach, ale dogłębnością podejścia do tematu. Planeta… pozostawia homoseksualistów praktycznie nagich, ujawniając ich wszystkie barwy i cienie, i pokazuje ludziom, którzy nie mają nic wspólnego ze środowiskiem, jak może wyglądać życie młodego homoseksualisty. Oczywiście nie każdego, bo nie możemy tu nikogo szufladkować, ale tego jednego specyficznego, z potrzebą nieustannego zaspokajania braku miłości, z potrzebą lizania butów, walenia konia i wdeptywania w spermę w darkroomach.
Planeta samych chłopców to pierwsza część trzytomowej sagi. O czym są kolejne tomy? Kontynuacją Planety samych chłopców, czy raczej “wolną kontynuacją”, jak napisano we wstępie, jest Bulwar Słońce. Całość zamyka część trzecia Zabij mnie, Eliso, gdzie tytułowa Elisa to skrót z angielskiego Enzyme-Linked Immunosorbent Assay, jedna z najczęściej używanych metod immunologicznych do wykrywania przeciwciał. Ostatnia część jest dedykowana czytelnikom: „Ponieważ moja walka, stała się i waszą walką”. To zdanie mniej więcej opisuje treść dwóch ostatnich części. Autor skrupulatnie zmienia formę, budując krótsze zdania. Redukuje opowieść do jednozdaniowych point, które sprawiają, że czytelnik sam staje się twórcą książek.
Czy poza Georgievem jest w Czechach wielu autorów zajmujących się tematyką gej/les? Czechy są stosunkowo małym krajem, ale liczba ludzi, którzy starają się wydać swoje książki jest ogromna. Lista pozycji o tematyce LGBT nie jest długa, lecz są wśród nich pozycje interesujące, różniące się od standardowych romansów, dramatów czy powieści, takie jak trylogia Adama Georgieva. Od niedawna dość popularna jest książka Twój chłopak, prostytutka Cyrila Valszika (Váš kluk, prostitut?, Cyril Valšík, Mladá fronta, 2009) opowiadająca o chłopięcej prostytucji. Nie bez rozgłosu przeszła również publikacja wydana jedynie w 500 egzemplarzach: Svatavy Antoszowej Nordyckiej blondynie nigdy nie lizałam (Nordickou blondýnu jsem nikdy nelízala, Svatava Antošová, Concordia, 2005). Trzeba wziąć jeszcze pod uwagę, że literatura gay/les w zachodniej cywilizacji rozwija się od dziesięcioleci, a w krajach postkomunistycznych “legalnie” dopiero od wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Na ukształtowanie się tendencji w literaturze tego typu w naszym regionie będziemy jeszcze musieli trochę poczekać.
Jak wygląda sytuacja czeskiego środowisko LGBT na tle Polski? Czeskie środowisko LGBT żyje swoim rytmem i stara się skupiać raczej na swoich członkach niż na organizowaniu imprez ujawniających ludzi ze środowiska. Dzieje się tak z powodu pełnego zrozumienia społeczeństwa i państwa dla osób LGBT. W Czechach osiągnięto już praktycznie wszystko w sprawie związków osób tej samej płci, dyskryminacji w pracy czy w szkole. Sądy działają sprawnie i podejmują słuszne decyzje nie kierowane wiarą, osobistymi przekonaniami, ale zapisami prawnymi. Polskie środowisko LGBT czeka jeszcze długa droga przez meandry świadomości Polaków, z których należy wykrzewić katolicką tradycję, a zakrzewić rozum.
Natomiast jeśli chodzi o Czechy sytuacja jest różna w różnych częściach kraju. W większych miastach tolerancja na pewno jest większa. Praga jest stolicą europejską, a jej mieszkańcy na co dzień spotykają się z różnymi językami, nacjami czy seksualnościami. Czesi z natury nie interesują się innymi, dbając raczej o swój kufel piwa. Oczywiście jeżeli ktoś im w ten kufel wsadzi palec, potrafią go odgryźć, jednakże w Pradze ciężko spotkać wystąpienia homofobiczne czy rasistowskie. Inaczej jest w mniejszych miastach, tam poziom tolerancji spada wraz z ilością mieszkańców. Chodzi raczej o bycie przedmiotem plotek sąsiedzkich niż o poważne incydenty. Ale i takie zajścia są odnotowywane.
W porównaniu do np. Lubiewa Witkowskiego Planeta… jest bardzo smutną opowieścią. O czym może to świadczyć? Porównując polską scenę wydawniczą gay/les, muszę stwierdzić, że nieznacznie odbiega ona od ogólnoświatowych trendów. W Polsce autorzy starają się pokazać homoseksualizm w jak najbardziej pozytywnym świetle. Ich problemy, codzienne zmagania, choroby ubierają raczej w lekką formę czytadła na wakacje. Może jest to spowodowane codzienną walką o swoje prawa i niechęcią pokazania świata darkroomów, butów sportowych, fistingu i skóry. Poza Polską takich rzeczy się nie ukrywa, autorzy nie boją się o tym pisać, a czytelnicy nie boją się czytać. Dlatego ciężko jest znaleźć w publikacjach Witkowskiego czy Szczygielskiego podobieństwo do Georgieva. Pierwszy napisał książkę humorystyczną dla mas, drugi lekturę dla podstarzałych pań. Georgiev napisał książkę o życiu dwudziestolatka, bez zbędnych konwenansów.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...